Login lub e-mail Hasło   

David poza ciałem

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.nderf.org/Polish/david_h's_nd(...)ish.htm
znalazłem się znowu w moim "żywym wehikule". Sprawdziłem czy wszystkie systemy działajš, nie wykryłem żadnych usterek! Płuca były zupełnie czyste! Byłem zaszokowany
Wyświetlenia: 1.414 Zamieszczono 03/03/2009

OPIS DOŚWIADCZENIA:

Nazywam się David i mieszkam na Hawajach. Mam 32 lata i przeżyłem NDE. Nie rozmawiałem o moim przeżyciu w żadnych grupach wsparcia, choć moje przeżycie przyniosło znaczšce zmiany w moim życiu. Czasami nawet wydawało mi się, że zwariowałem. Wiem jednak, że to że uważałem, że wariuję było tylko takim zaprzeczaniem i wąštpliwościami co do prawdziwości tego, co przeżyłem.

Był rok 1990, a ja mieszkałem wtedy we wschodniej części zatoki kalifornijskiej. Wróciłem właśnie z narciarskiej wyprawy do Squaw Valley. Wtedy właśnie po raz pierwszy widziałem śnieg. Złapałem tam kaszel, który na począštku wydawał się błahym problemem. Cały czas więc normalnie chodziłem do pracy - pracowałem jako kelner w Berkeley Host Marriott. Warunki pogodowe w zatoce były wtedy ekstremalne, zbliżał się koniec roku. Zimno jak na chłopca z wyspy. Byłem wtedy strasznie zły na Boga za to, że jestem gejem. Złość tę zabrałem ze sobąš na swojąš wycieczkę na drugš stronę. Teraz wiem, że już nigdy chyba nie powinienem się tak złościć. Był póżny wieczór kiedy wróciłem do domu cioci Maile. Nikogo w nim nie było. Pomyślałem, że ciocia i wujek poszli pewnie na jakšąś rodzinnąš imprezę, a moja siostra jest pewnie jeszcze w pracy w Oakland Sheraton.

Mój kaszel się pogarszał, bardzo ciężko mi się oddychało - nie mogłem wdychać i wydychać powietrza. Ledwo mogłem sobie przypomnieć opowieść pewnej kobiety, która miała zapalenie płuc. Byłem grubo opatulony, a na zewnąštrz słychać było świszcząšcy wiatr. W głowie wspominałem słowa mojego ojca "Chłopcze, naszej rodziny nie trzymająš się żadne choroby!" i ta myśl dawała mi siłę. Wstałem, stanąšłem na baczność i odpowiedziałem: "Tak jest, tato!". Postanowiłem, że wyjdę na zewnąštrz by wypędzić z siebie przeziębienie. Już po paru krokach przewróciłem się. Ledwo udało mi się wstać i zacząšłem się wlec z powrotem do domu majšąc w duchu nadzieję, że sąšsiedzi nie zobacząš mnie w tym stanie. Czułem, że umieram, wiedziałem to. Szczypta niedowierzania jest normalna przed śmierciąš, zawsze człowiekowi wydaje się, że ten proces jest trochę "surrealny".

Znalazłem się znowu na swojej kanapie, prawie nie mogłem się ruszać. Postanowiłem wreszcie wrócić do swojego pokoju i się położyć. Był to malutki dodatkowy pokoik, trochę większy od garderoby. Był ładnie urząšdzony. Podobał mi się jego wystrój i to dodawało mi trochę otuchy. W środku nocy wreszcie udało mi się zasnąšć. Obudził mnie straszny kłująšcy ból w klatce piersiowej. Miałem oczy szeroko otwarte i w przerażeniu wpatrywałem się w sufit. Mimo szeroko otwartych ust nie mogłem złapać oddechu. Dusiłem się i dostawałem konwulsji. Ból był nie do opisania. Sprzed oczu powoli wszystko mi znikało, dochodziły do mnie tylko dżwięki, a ból zacząšł powoli ustępować na skutek czegoś w rodzaju naturalnego narkotyku. Nie było już fizycznego bólu. Słyszałem jednak ciało i jego ostatnie podrygi - uderzało o ścianę. Po chwili nastšpiła nicość.

Wcišąż tu jestem, pomyślałem. Może powinienem wstać i zobaczyć o co tyle zamieszania było? Podszedłem do drzwi od sypialni i zatrzymałem się. Obróciłem się dookoła nie widząšc swojego ciała, które wciąšż leżało w łóżku. Mój pokój był wcąšż taki sam, a jednak na swój sposób inny. Wydawało mi się, że wszystkie przedmioty dookoła jakby się żarzyły. Otaczała je promieniujšca niebiesko-zielona aura. Zauważyłem, że to, co dotknę i gdzie ustanę świeci. Fakt ten mnie podekscytował i przez moment w ogóle zapomniałem co się własnie stało. Nie wiedziałem czy mam pozostać tu w pokoju czy wyruszyć w podróż po przygody.

Najpierw próbowałem otworzyć drzwi od sypialni. Wycišgnšłem rękę w ich kierunku, lecz ta przeszła przez drzwi i zatrzymała się na wysokości łokcia. Poczułem obecność po drugiej stronie, byli głęboko pogrąšżeni w smutku. To było przerażajšce, więc wciąšgnšłem rękę z powrotem. Spojrzałem w kierunku okna i ujrzałem jak szalejąšca na zewnąštrz burza ciska gałęzie drzew o okno. Zastanawiałem się czy nie wrócić do własnego ciała, ale takiego wyboru już nie miałem. Samotna żarówka, jakš zostawiłem włąšczonąš w swoim pokoju zaczęła świecić coraz jaśniej. To musi być wejście, pomyślałem i zdecydowałem pójść w kierunku tego światła. Zacząšłem poruszać się bardzo szybko. Całe moje życie mignęło mi przed oczami - od narodzin aż do śmierci.

Znalazłem się w burzliwym miejscu. Może znalazłem się tam na skutek mojego gniewu, jaki odczuwałem w ostatnich momentach swojego życia. Pamiętam, że w tym miejscu głos moich myśli odbijał się echem. Najpierw podąšżał w kierunku horyzontu, jaki rozciąšgał się przede mnąš a po chwili wracał do mnie zza moich pleców. Pamiętam, że było to irytujšce. Miejsce, w którym się znalazłem nie było przyjemne. Burze szalały, zupełnie niepodobne do tych na ziemi jawiąšc się przede mnąš na ziemi i na niebie. Dookoła otaczały mnie też buchajšce parąš i gorąšcem wulkany. Podczas niektórych wybuchów z pary pojawiały się zjawy kršążšce dookoła, jakby się gdzieś zagubiły.

Jeden z duchów był kobietšą. Przestraszyła mnie, miała na sobie jakiś starożytny strój, miejscami podarty i brudny. Nie miała stóp, unosiła się jakby w powietrzu. Zbliżała się do mnie powoli, a gdy zbliżyła się już na odległość, z której mogłaby mnie dotknąšć, postanowiłem się do niej odezwać.

Spytałem czy powie mi jak się nazywa to miejsce. Nie odpowiedziała. Znowu zaczęła się zbliżać, jakby chciała mnie gdzieś zabrać, coś mi wziąšć lub zranić mnie. Wiedziałem, że w tym miejscu nie można było ukryć swoich myśli czy planów, więc zdecydowanie zawołałem "kim jesteś" !" Wtedy ona zdarła część szaty okrywajšcej jej twarz i ujrzałem same kości i czaszkę zamiast twarzy. Jej szczęka otworzyła się szeroko, jakby wyhaczona, a ona uniosła się ponad swojš szatę i po chwili zaatakować mnie z góry. Chciała dobrać się do mojego lewego ramienia, tam gdzie mieści się dusza. Ból był ogromny, gorszy niż śmierć. Gdy chciała wydrzeć mi następny kęs mojej duszy, zapłakałem do Boga o pomoc.

Zjawa położyła swe ręce na głowie i zniknęła w ziemi. Inne zbliżajšce się duchy znikneły też. A ja nadal prosiłem Boga o pomoc i o wybaczenie, że tak żle o nim mówiłem na Ziemi. Błagałem, by przyąšł mnie do domu i zabrał z tej krainy.

Właśnie wtedy zdałem sobie sprawę, że mój głos już nie odbija się echem i do mnie nie powraca. Ja natomiast tak głosno jak tylko mogłem wołałem jego imię. Mój głos dolatywał aż na skraj horyzontu i tam eksplodował jako swiatło i dżwięk. Reszta duchów obok mnie chyba się bała, bo Bóg nie był dla nich żadnym pocieszeniem. Zasmuciło mnie to, lecz równocześnie cieszyłem się, że Bóg przyjąšł moje przeprosiny, a swiatło przede mnąš się powiększało.

To światło było tak piękne, że słowa nie sąš w stanie go opisać. Jego Światło było jak wschodzšce Słońce. Tak, jak Słońce i on wstawał zza chmur. Miłość wlała się w każdąš mojš cząšstkę na nowo jąš ożywiajšc. Cała ta planeta się również zmieniała na skutek Jego Swiatła. Ujrzałem, jak góry pękająš i tryskająš niczym wodospady. Ciemne chmury nade mnąš wstąšpiły się i wycofały się w mgnieniu oka. Bóg nadszedł: Jego Światło było ciepłe i serdeczne. Ogarnąšł mnie wielki spokój.

Gdy Jego Światło padło na ziemię, zaczęła się na niej pojawiać trawa. Ogromne drzewa wyłaniały się z ziemi. Ptaki wszelkiego rodzaju latały na niebie. Wszystkie boskie stworzenia wyszły z lasu jakby chciały mnie powitać. To było najwspanialsze powitanie w domu, jakie można sobie wyobrazić. Łzy radości i śmiech - tak tylko mogę podsumować to doświadczenie. Wtedy Jego Światło zrobiło się ogromnie jasne. Zostałem skąšpany w białym Świetle. Przez chwilę Bóg trzymał mnie w swoim kochajšcym uścisku. Jego Światło było już tak jasne, że ledwie co widziałem.

W tym momencie poczułem, że nadszedł czas, kiedy muszę wrócić na ziemię. Spojrzałem na Boga i spytałem, czy mogę zostać. "Szzz, wyszeptał. Jeszcze nie Twój czas. Wróć na ziemię i bąšdż dobrym człowiekiem, bo dużo jeszcze musisz się nauczyć". Dziękowałem mu podczas podróży na ziemię. BUM! Znów znalazłem się w swoim ciele. Nie wiem czy BUM to dobre słowo, ale mniej więcej tak się człowiek czuje kiedy wraca do ciała.

No tak, znalazłem się znowu w moim "żywym wehikule". Sprawdziłem czy wszystkie systemy działajš, nie wykryłem żadnych usterek! Płuca były zupełnie czyste!!!!! Byłem zaszokowany, zdezorientowany, zmieszany. Tak bym opisał ten stan tuż po wejściu z powrotem do ludzkiego ciała. Następnie zaczęło się wąštpienie. Taki już jest człowiek, wszystkiemu zaprzecza. Pytanie: a może napaliłem się za dużo trawki i miałem wizje? Dowody sąš jednak wokół mnie: przeszedłem się po domu i zauważyłem swoje rzeczy porozrzucane dookoła - kurtka zimowa itp. Telefon wciąšż był połąšczony z pogotowiem, dyspozytorka krzyczała na mnie. Musiałem sprawdzić. Znów byłem w swoim pokoju oparty o ścianę. Usiadłem i zacząšłem czekać na Słońce.

To był najpiękniejszy ranek, jaki kiedykolwiek widziałem. Niebo było jasnoróżowe, a Słońce obejmowało cały horyzont. Nawet teraz, gdyż życie robi się dla mnie trudne, wiem że to właśnie chwila, kiedy muszę się zatrzymać i obejrzeć wschód Słońca. Wiele razy widzę Go jak uśmiecha się do mnie w Słońcu świecąšcym przede mnąš. Czuję się wtedy przyjemnie. Komfort sprawia mi też wiedza, że mamy dom, do którego możemy wrócić kiedy skończymy już nasze życiowe lekcje i pracę.

Podobne artykuły


16
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1202
16
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1524
16
komentarze: 71 | wyświetlenia: 485
15
komentarze: 15 | wyświetlenia: 720
14
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1192
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 800
13
komentarze: 15 | wyświetlenia: 617
13
komentarze: 75 | wyświetlenia: 1027
13
komentarze: 32 | wyświetlenia: 703
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 722
12
komentarze: 16 | wyświetlenia: 672
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1059
 
Autor
Dodał do zasobów: mojra
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska