Login lub e-mail Hasło   

Czego nauczyła mnie szkoła?

Wyniki 12 lat w szkolnej ławce...
Wyświetlenia: 47.082 Zamieszczono 29/03/2009

- Szybkie przystosowywanie się do nowych warunków.

 Jak tego ważnego przedmiotu nauczano? Co 3 lata nowa szkoła, nowa miejscowość, nowa klasa i nauczyciele( uroki wsi:), w międzyczasie zmiany nauczycieli w środku roku( w gimnazjum czterech wychowawców przez 3 lata...), spadochroniarze itd. Bardzie ambitni nauczyciele potrafili wielokrotnie zmieniać swoje wymagania, metody nauczania i podejście do nas w zależności od nastroju...

-Organizacja czasu wolnego.

 Jako zdolna uczennica nudziłam się niezmiernie,więc nauczyłam się walczyć z nudą tak aby się nie wydało - przydatne w pracy:)

 Aby nie nudzić się na przerwach poświęcałam je na odrabianie lekcji i ewentualną naukę - perfekcyjna organizacja = maksymalny możliwy czas wolny po szkole.

-Radzenie sobie z trudnymi ludzmi- sztuka olewki i uniku.

 Spadochroniarze, szkolni terroryści, wredni nauczyciele itd - aby za mocno nie oberwać warto poznać techniki olewki i uniku, czyli w odpowiedniej chwili zniknąć z powierzchni ziemi. Przydatne w dorosłym życiu gdy szef szuka ofiary chętnej wykonania niewdzięcznej roboty...

-Wielka Improwizacja.

 Nie chodzi wcale o Mickiewicza, ale o trudną sztukę lania wody przy odpowiedzi na kompletnie obcy temat lub czytanie z pustej kartki wypracowania o którym się zapomniało, a polonistka sobie ubzdurała wyrwać mnie do odpowiedzi... Przydatne podczas dyskusji w towarzystwie, sesji na uczelni lub pracy gdy przełożony wymaga wiedzy w której są spore dziury,,,

-Czytanie i pisanie.

 Szkoda,że uczą tylko podstaw- czytasz nędzne 250słów/min i wystarcza, ale wzięłam się za siebie i już w gimnazjum 500słów na minutę nie było problemem i to bez płacenia komukolwiek- dobijało to nauczycieli typu: macie pół godziny na przeczytanie rozdziału...

 A co do pisania to z przymusu opanowałam nawet tajemną sztukę kaligrafii... Gdy trzeba było napisać usprawiedliwienie, zwolnienie itp - idealne pismo mojej mamy bywało przydatne, a i dla znajomych moje zdolności bywały bezcenne - teraz już nie potrzebuję tej zapomnianej sztuki i piszę tylko na kompie...

-Unikanie bezowocnego wysiłku.

 Byłam otyłym dzieciakiem, więc WF to był koszmar zaniżający mi średnią, więc załatwiłam sobie zwolnienie... W LO ćwiczyłam, bo nie oceniano wyników biegania tylko aktywność i chęci:)

 Nie warto uczyć się wszystkiego- np. geograficzka w gimnazjum wymagała obkucia ilości mieszkańców w 50 największych miastach świata i 50 z Polski - i na co to komu?! - dobra ściąga w takim wypadku nie jest zła...

 Jak podpadniesz nauczycielowi to mimo wiedzy na pięć i tak dostaniesz tróję więc masz jeden przedmiot mniej do nauki i bez zbędnego męczenia się masz tą tróję i nauczyciel jest uszczęśliwiony - przykre, ale prawdziwe...

 Zawsze warto przekalkulować czy opłaca się męczyć czy też nie i jak nie to szukam bocznego wyjścia - tego mnie uczono tyle lat i nadal się to przydaje...

-Kłamstwo na zawołanie...

 Nie lubię kłamać i twierdzę,że to nic dobrego, ale niestety... Większoś prac pisemnych zmusza do wygłaszania nie swoich opinii- za inwencję twórczą " po za kluczem"- szmata, za odpowiedź inną niż nauczyciel oczekuje - podobnie, tylko u nielicznych wolno było mieć swoje zdanie.

  Kłamstwo bywa realniejsze... Młodszy brat miał kolkę- nie spałam cały weekend, bo trzeba się nim opiekować - nauczyciel nie wierzy i do odpowiedzi - szmata. Następny raz "szczerze" przyznaję się do przeimprezowania weekendu - ok, siadaj...

 W domu też lepiej było ściemnić niż przyznać się do niektórych spraw ( oby mój mały nie musiał tego robić...)

 Jak człowiek zmyśli dobrą bajkę wszystko przejdzie gładko - prawda gorzej,więc wnioski oczywiste... Zrozumiałam to chyba,aż za szybko...

-Czytanie streszczeń.

Logiczne- czytasz książkę to rozumiesz ją po swojemu, czyli inaczej niż mówi święty "kulcz". Czytasz dobre streszczenie- wiesz dokładnie to co masz wiedzieć. Książki czyta się wyłącznie dla siebie- nie do szkoły! Ew dla nadgorliwych: książkę rok wcześniej( bez przymusu:), streszczenie przed zajęciami...

- Super technika: ZZZ(Z) !

Zakuj, zdaj, zapomnij ( dla starszych jeszcze zapij!). Jedyna technika pamięciowa jakiej uczy szkoła( chyba,że coś się zmieniło to przepraszam i gratuluję!)

-Pierwszy biznes.

 Nie masz siana- jesteś ofiarą i tyle! Nie zgadzając się na to zaczęłam zarabiać sprzedając swoje cenne umiejętność- lewe usprawiedliwienia, odrabianie prac domowych za lepiej dofinansowanych kolegów, nawet zdobycie i sprzedawanie ksero przyszłych sprawdzianów już z wpisanymi odpowiedziami... Teraz mi aż głupio, ale doświadczenia biznesowe pozostały...

 PS. nigdy nie wpadłam, a na pierwszego kompa zarobiłam - tak się uczy uczciwej pracy...

-Zdobywanie akceptacji otoczena.

 Trudna dla mnie umiejętność, ponieważ mimo,że się w domu praktycznie wcale nie uczyłam, lekcje odrabiałam na kolanie wyniki miałam bardzo dobre i łatwo dostawałam tytuł kujona,a to bardzo źle.

Więc próbowałam różnych sztuczek: specjalnie dostawać gorsze stopnie, nie zgłaszać się do odpowiedzi, itd - źle się z tym czułam i małe efekty...

Więc inaczej: podpowiadać, dawać spisywać - pomogło - byłam potrzebna,ale niestety nic więcej...

Dostosowanie - nie lubiłam mody, telenowel, muzyki pop, imprez, więc nawet nie miałam o czym z rówieśnikami rozmawiać- dostosowanie się do nich było niewykonalne...

I kiedy się poddałam, przestało mi zależeć to stał się cud - zaakceptowano mnie!!! Szkoda,że dopiero w liceum- tam po prostu praktycznie wszystcy byliśmy takimi odrzutkami z gimnazjum( bez obrazy...) Ale teraz wiem,że muszę być sobą i tylko sobą:)

-Dostosowanie się do odbiorcy wypowiedzi.

 Mimo braku jakichkolwiek wskazówek szybko załapałam w jaki sposób, w jakim tempie i jakim tonem oraz używając jakich słów osiągnę najlepsze rezyltaty wobec konkretnych osób... Ostatnio dowiedziałam się, że to się nazywa mądrze programowanie neurolingwistwczne czy jakoś tak...

-Czasem warto odegrać blondynkę.

 Z natury odpowiednio wyposażona we włosy koloru blond i niezły iloraz inteligencji nauczyłam się skutecznie odgrywać rolę "typowej blondynki".

-Życie nie jest uczciwe, sprawiedliwe ani proste i zdrowiej się z tym pogodzić.

 Do tego wniosku doszłam gdzieś w drugiej klasie podstawówki a reszta tylko to potwierdzała.

 

Czego jeszcze?

-Angielskiej gramatyki bez umiejętności mówienia.

-Pisania pod klucz i wyłączenia kreatywności przy omawianiu lektur

-Zapamiętywania setek zupełnie bezużytecznych informacji i skutecznego ich usuwania

-Pełen cykl mejozy i mitozy, oraz rozmnażania płazińców

-Ściągania trygonometrii i wszelkich wzorów których nie chciało mi się uczyć

-Z chemii pamiętam jak uzyskać etanol i nitroglicerynę, ale tylko na papierze, bo dośwadczeń żadnych nikt nam nie chciał pokazać i próbowaliśmy w domu...

-Z religii pamiętam księdza, z którym dało się rozmawiać naprawdę o wszystkim i kuria wysłała go na misje do kazachstanu,aby dalej nie mógł uczyć i mówić:"nie wiem" gdy nie orientował się w temacie  lub "to wybór waszego sumienia i rozumu" gdy poruszaliśmy sprawę prezerwatyw...

-Kiedy opłaca się siedzieć w ławce, kiedy iść na wagary a kiedy lepiej "zmajstrować" chorobę...

 

Czego nie udało się mnie nauczyć?

- Posłuszeństwa wobec urojonych autorytetów, chyba że ktoś na miano autorytetu zasłużył,ale i wtedy nie bezkrytycznie.

- Ślepego przestrzegania bezsensownych regulamniów i przepisów.

- Zaniku samodzielnego myślenia, chociaż tak bardzo się starali.

- Jakimś cudem nie dotarło do mnie,że czytanie jest męką której należy unikać.

- Działania zawsze według narzuconych schematów, mimo że często miałam przez to kłopoty.

- Nadal istnieje dla mnie ta pączka, pyra, szneka i bimba:)

- Nadal nie dotarło do mnie że ciekawość świata jest tylko dla przedszkolaków.

- Ciągle nie wierzę że błędy są złe.

- Bezmyślnego zakuwania - no sory, mój mózg pracuje i to po swojemu!

- Braku inicjatywy i kreatywności, choć wiem że sporo mi zabrali...

 

I to by było na tyle jeśli chodzi o moje osiągnięcia szkolne - czyli mimo wszystko czegoś można się nauczyć, ale czy napewno o taką wiedzę chodziło? Czemu końcowa lista wymagała takiego wysiłku? I czemu jestem dumna z takiej porażki systemu? A może to tylko ja widziałam to w taki sposób? Może mam nieobiektywne spojrzenie na szkołę ( dopiero kilka lat minęło) ? Mogę opisać to tylko z mojego punktu widzenia...

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1580
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1193
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1006
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 837
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 945
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 923
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 878
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 759
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 868
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 756
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 538
 
Autor
Artykuł



1. „Jako zdolna uczennica nudziłam się niezmiernie” - system równa do średniej. W klasie są osoby zdolne bardziej i mniej. Nauczyciel musi uczyc tak, aby każdy zrozumiał. Dla uzdolnionych są dodatkowe zajęcia (kółka), olimpiady itp.
2. „Aby nie nudzić się na przerwach poświęcałam je na odrabianie lekcji i ewentualną naukę” – Czy to znaczy, że przerwa jest zbędna? Uczeń na przerwie ma zjeść, ...  wyświetl więcej

  lilith123  (www),  30/03/2009

Przeczytałam Twoje komentarze i chcę za nie szczerze podziękować. Ciekawe wnioski, nie zgadzam się z większością,ale szanuję Twoje poglądy- dają naprawdę interesujące spojrzenie na artykuł.

2. To znaczy, że prace domowe są na takim poziomie, że wystarczy przerwa na ich odrobienie.
3. Autorka nie wspomina, że to źle, że się tego nauczyła.
4. Brak logiki. Przecież matematyka nie ma być przedmiotem improwizacji więc nie masz prawa jej oczekiwać. Określone umiejętności są przydatne w określonych sytuacjach. To, że umiesz gotować, nie znaczy, że będziesz gotował kamienie z s ...  wyświetl więcej

  Eart,  30/06/2009

mój imiennik a taki głupi, szkoła ma wychowywać a nie nauczać, wiedza książkowa nie jest w 90% do NICZEGO przydatna, teoretycznie ma ciekawić i pokazywać świat, szkoła jako organ daje jeszcze jedną lekcje tzw. koleżeństwo uczymy się obcować z ludźmi żyć we wspólnocie. jedyne przedmioty z sense m to wf < społeczeństwo to grubasy trzeba ich ruszać. I może informatyka chociaż jest ona na taki nikł ...  wyświetl więcej

  dex1993,  09/01/2010

Po pierwsze chciałbym zauważyć, że jest Pan osobą bardzo ZUCHWAŁĄ. Krytykować innych każdy potrafi-to naprawdę nie świadczy o Pana inteligencji.
Po drugie założę się, że również Pana nazywano kujonem i tego typu "przyjemnymi" przezwiskami, dojrzał Pan i zaczyna się odgrażać-niestety na osobach Bogu ducha winnych.
Po trzecie - Autorka sama mówiła w artykule, że może być nieobiektywna, ...  wyświetl więcej

Tak sobie wzorowo radzi zdolny, samodzielnie myślący uczeń / -ica / i jeszcze innym pomoże. To super! Celujący od belfra za świetny art! Miałem więcej problemów, ale jak bym spotkał taką koleżankę, łatwiej by mi było.

  sci,  29/03/2009

Zgadzam się z powyższymi komentarzami, ale autorka ma racje.
Szkoła właściwie nic nie daje, informacje nie przydadzą nam się w życiu, a potrzebnych musimy się uczyć na własną rękę. Chodzimy tam tylko po papierek ew. podstawowe informacje. Przez to wszystko szkoła staje się męczarnią.
Program powinien być elastyczny, zawierający podstawowe i przydatne rzeczy z przedmiotów, a resztę programu powinni dobierać sobie indywidualnie uczniowie.

Jeżeli nawet szkoła Pana/Panią nic nie nauczyła, to przynajmniej pokazała czego w życiu szukać (lub czego unikać) zatem czegoś jednak nauczyła. A poza tym ciekawym, kto nauczył Pana/ Panią pisać i czytać? Ja tam szkoły sobie chwalę nauczyłem się tam tego, co robię obecnie i z czego mam chleb i co daje mi radość, więc proszę nie wyrokować tak kategorycznie, ze nic tam się nie mozna nauczyć, bo to n ...  wyświetl więcej

  sci,  29/03/2009

Zły wybór? Nie, był to przemyślany wybór.
Ma pan racje, dowiadujemy się podstawowych informacji, ale to zaledwie część materiału.
Co jest bardziej przydatne dla kogoś kto planuje iść na studia o kierunku humanistycznym, dodatkowe lekcje hist, wosu, polskiego, ang czy fiz, chem, mat (częściowo)? Są przedmioty przydatne, gdzie przydać może część materiału (Po, wos, biologia, geografia) ...  wyświetl więcej

No cóż, zgodzę się, że programy nauczania są przeładowane nadmiarem wiadomosci ale:
1. Jak sama nazwa pokazuje liceum jest ogólnokształcące - uczy wszystkiego, a zarazem niczego. (ja kończyłem technikum, bo miałem to szczęscie, że od razu po podstawówce wiedziałem, kim chcę być i co robić w życiu). W klasie jest ok. 30 osób, nie da się dogodzic wszystkim. Ale dopiero po skończeniu liceum wi ...  wyświetl więcej

  maciekr,  30/03/2009

"2. Człowiek wykształcony powinien posiadać zasób wiedzy ogólnej, nie tylko takiej, która jest mu potrzebna, ale również takiej "mało ciekawej" aby mógł lepiej odnaleźć się w róznych życiowych i społeczno-towarzyskich sytuacjach."

Kocham ten argument. Tak prawdziwy, i fałszywy zarazem... Kiedy go słyszę w moim otoczeniu (IT), pytam: "Kiedy ostatnio rozmawiałeś z kimś o rozmnażaniu drożdży

...  wyświetl więcej

  maciekr,  30/03/2009

Niewiele oczywiście :P
Tego mnie akurat nauczyli :D

maciekr, Niestety nie wszyscy wiedzą co chcą robić juz od najmłodszych lat. Młody człowiek ma różne pomysły na życie. Czasem zmina je dosyć często. Zamknięcie młodego człowieka w szkole profilowanej już od młodych lat, to pomyłka. Jeżeli uczeń zechce zmienić zapatrywania co do swej przyszłości, to będzie musał zmienić szkołę? W mieście (dużym) jest to jeszcze mozliwe, ale na wsi? To nierealne pro ...  wyświetl więcej

No cóż, ja tam wśród swoich znajomych z branży IT mogę porozmawiać zarówno o historii, jak i o podzielności liczb pierwszych więc to żaden argument :)

  ulmed,  30/03/2009

Jestem za tym, by szkoła przestała być przymusowa. Jestem za tym, by była płatna. Uczyć się powinni ci którzy chcą się uczyć, a ci co wagarują i nudzą się, do domu. Społeczeństwo płaci za 'utrzymanie miejsca w szkole' dla nich zupełnie bez sensu. Szkoda kasy.

Podpisuję się obiema rękami. Należy znieść obowiązek szkolny i to całkowicie. Nie szanuje się tego, co otrzymuje się za darmo lub nawet do czego jest się przymuszanym.

Gdyby nie była przymusowa to zapewne chodziła by nie liczna część społeczeństwa, które chodzi obecnie.. i wszystko by się posypało.

a co z ludzmi ktorzy nie mieli by pieniedzy a chcieliby sie uczyc ?
proponujesz powrot to sredniowiecza ?

Do średniowiecza nie wrócimy, bo się nie da. Dla zdolnych, lecz biednych są (powinny być) stypendia, państwowe i prywatne. Uczyć się można pracując - jako dorosły. Pomóc może rodzina. Kredyty (studenckie już istnieją) Jest naprawdę bardzo wiele mozliwosci finansowania. Fundacje, pracodawcy i ..."termin" czyli przyuczenie do zawodu. Nie każdy musi mieć maturę. Widać co się dzieje obecnie, matura i ...  wyświetl więcej

nie ma obowiązku, jest tylko obowiązek wykazania się wiedzą, a jak zostanie zdobyta to już jest sprawa rodziców, potem trzeba to zdać czy jakoś inaczej się wykazać - kuratorium decyduje... powtarzam - nie ma obowiązku chodzenia do szkoły

yłam w szkole bardzo dawno temu i widze że nic się nie zmieniło, dalej ta sama męka, ja byłam raczejdobra uczennicą ale system wysiadywania po 45 minut w

...  wyświetl więcej

Otóz, to nie do końca prawda. Obowiązek szkolny istnieje i to do 18 roku zycia. W przeciwnym razie (jezeli szkoła zawiadomi policję) rodzice dostaną upomnienie, a nastepnie mandat. Inną sprawą jet, że szkoły (dyrekcja) tego nie robią.
Na nauczanie indywidualne trzeba mieć zgodę kuratorium.

"Pierwszy biznes.

- Nie masz siana- jesteś ofiarą i tyle! Nie zgadzając się na to zaczęłam zarabiać sprzedając swoje cenne umiejętność- lewe usprawiedliwienia, odrabianie prac domowych za lepiej dofinansowanych kolegów, nawet zdobycie i sprzedawanie ksero przyszłych sprawdzianów już z wpisanymi odpowiedziami... Teraz mi aż głupio, ale doświadczenia biznesowe pozostały...

PS. nigdy

...  wyświetl więcej

  lilith123  (www),  30/03/2009

Pod wieloma względami przyznaję Ci rację, tego co było cofnąć się nie da, ale wyciągnąć wnioski i wykorzystać doświadczenia to i owszem. Wbrew pozorom miałam i mam dobrych przyjaciół, a z kompleksami skutecznie walczę. Dziękuję za Twoją szczerą opinię.

  J.Sz.,  30/03/2009

O tym czego autorkę nauczyła szkoła widać najlepiej po dzisiejszych wyświetleniach artykułu. Rano ok. 8,30 było ich 300 a teraz ponad 12 000 i do wieczora pewnie przybędzie następne tyle.

wykopefekt

  lisc,  30/03/2009

uczymy się na błędach a szkoła nam w tym pomaga bo pójście tam to błąd

No właśnie. To potwierdza, że szkoła powinna być dla chętnych, a obowiązek szkolny należy znieść.

należy czy nie należy, i tak nie zostanie zniesiony

  Emilithu,  30/03/2009

NIE ZJEDZCIE TYLKO TEJ NASTOLATKI! :) Jak to się mówi, teoria nie jest już teorią jeśli znajdziesz w niej jakieś wyjątki. Fakt, faktem jest pewny że nasz system nie jest taki zły, jeśli chcesz się uczyć to uczysz , jeśli się ślizgasz to tez to robisz, jeśli cwaniaczysz to cwaniaczysz. Kiedy byłam duuużo młodsza lubiłam chodzić do szkoły nie powiem, czasami obsesyjna fascynacja światem powodowała ż ...  wyświetl więcej

Po prostu świetny tekst!

Artykuł na 6. Gdybym mógł to bym dał + ale, że nie mogę to nie dam.
Zgadzam się z Tobą w 100%, szczególnie w tym fragmencie o autorytetach i przestrzeganiu regulaminu.
Pewnego razu mój nauczyciel w-f spytał mnie czemu zawsze muszę kombinować, nie robić tego co mi każą.
Ja: Bo ja jestem małym rewolucjonistą, trzeba w końcu obalić tą komune
wf: Komunę już dawno obalono ...  wyświetl więcej

zrobiłem tak. Powiem tylko tyle: Za combing groziło mi wyrzucenie z szkoły...

  lilith123  (www),  31/03/2009

Chcę wszystkim podziękować za komentarze!
Nie spodziewałam się takiego zainteresowania moją edukacją:) Mam wspaniałą okazję dowiedzieć się wielu nowych rzeczy także na swój temat. Szczerze- napisałam ten tekst pod wpływem impulsu i skromnie rzecz ujmując- jestem z niego dumna;)
Dzięki temu artykułowi i Waszym cennym opinią widzę pewne sprawy z innej perspektywy...

  pokrec,  01/04/2009

Oo! Myslacy czlowiek! Ale heca, a myslalem, ze takie zjawisko moge poogladac tylko, jak kumpel do mnie wpada. Celne obserwacje z zycia. Gratuluje! I trzymaj tak dalej. Daleko zajedziesz, choc przed Toba jeszcze spory kawal drogi.

Tak czytam komentarze co poniektórych ludzi, którzy, jak to się mówi - "jeżdżą po autorce równo". Osoby krzyczące jaka to ona zakompleksiona jest, czy inne kontrargumenty sformułowane wręcz wulgarnie świadczą o poziomie tych osób. Nie będę wymieniać kto się wypowiadał w ten sposób, bo wystarczy przejrzeć komentarze.

Ja powiem jedno - to jest punkt widzenia autorki, Wy, ani ja jej nie znaci

...  wyświetl więcej

  pokrec,  05/04/2009

Celna uwaga. Widac, co robi instynkt stadny. Zabija myslenie. Czlowiek wychowany na czlonka stada przestanie samodzielnie myslec, owszem, "da sobie rade w zyciu", moze nawet zajdzie wysoko na drabinie "spolecznej" jako dyrektor w korporacji, czy polityk, ale tylko dzieki swojemu instynktowi stadnemu. Taki czlowiek NIGDY nie bedzie czlowiekiem wolnym. Ktos, kto byl wyszkolony na czlonka stada zawsz ...  wyświetl więcej

Łukasz Brzyszkiewicz. Szanowny Panie, kto publicznie przedstawia swoje... przemyślenia, powinien być gotów na krytykę tychże i to wszystko "w temacie".
pokrec. Jeżeli komuś nie odpowiada życie w "stadzie", to nic nie stoi na przeszkodzie porzucic taki tryb życia i zostać np: pustelnikiem. W Bieszczadach znajdą się bezludne miejsca dobre do zamieszkania. Można zacząć wykonywać jakichś wolny ...  wyświetl więcej

  pokrec,  05/04/2009

Ale ja sie miedzy wrony nie pchalem. I nie musze miedzy wronami robic. Mam wolny zawod i wlasna firme... A w Bieszczady sie (jeszcze) nie wybieram. I biada temu, kto bedzie mnie zmuszal do krakania. Jestem wolnym strzelcem, drapieznikiem, i konsekwentnie nazywam stadna glupote - glupota. Bo taka jest prawda.

  lilith123  (www),  06/04/2009

Cieszę się że ludzie tacy jak Ty istnieją i dają motywację do bycia sobą - bardzo Ci dziękuję za komentarze!

  lilith123  (www),  06/04/2009

Przyznaję Ci rację- <kto publicznie przedstawia swoje... przemyślenia, powinien być gotów na krytykę tychże i to wszystko "w temacie". > . Ja osobiście cieszę się z wszystkich komentarzy- także tych bardzo negatywnych - po pierwsze mam szansę dowiedzieć się czegoś nowego(co oczywiście nie znaczy koniecznie zgadzać się z daną opinią), a po drugie świadczy o tym że ktoś odważył się mieć swoje ...  wyświetl więcej

Super, że można się wypowiedzieć o szkole. Bzdetnie jest, nudno, obleśnie smutno, chyba, że koleżanki i koledzy błysną dowcipem, a więc na przekur sytuacji staramy się wymyślać coś, co nam życie w szkole podhumorzy i nieraz robimy jaja np. księdzu zatknęliśmy karkę za wycieraczkę samochodu: Złamany pedal! Rzucił go kochanek! / jak to w małym miasteczku, każdy o każdym wszystko wie/.

lilith123, mam podobne przemyślenia do Twoich. Tak samo uważam że, w moim przypadku 8+4+5 lat 'edukacji' to czyste marnotrastwo czasu i energii. Robiłem wszystko zgodnie z maksymą Williama Ockham'a 'Na próżno robić więcej, jeśli można osiągnąć to samo robiąc mniej':)

Chociaż teraz, od jakiegoś czasu próbuję zrobić sobie sam uniwersytet, dzięki któremu mógbym się nauczyć czegoś więcej. Moje wysiłki można zobaczyć na www.oledzki.com

Gapiart

  feowe,  26/01/2010

nie będę się wypowiadać o autorce, bo jej nie znam i nie mogę jej oceniać. natomiast napisała świętą prawdę o polskim systemie szkolnictwa, poziomie nauczania etc, etc... sama jestem w 2 klasie liceum i z tego punktu widzenia mogę śmiało powiedzieć, że w naszym kraju oświata i to co składa się na jej otoczenie, a więc relacje uczeń-nauczyciel, jakość podręczników i metod nauczania (gdzie najwyżej ...  wyświetl więcej

U ministerstwa obłęd może się zamienić w żart.. http://pl.wikinews.org/wiki/E-(...)%C5%82y

A co do przepisywania... ja od dawna po prostu piszę "przeczytaj, szablon/tabelka/jej nazwa/cokolwiek str. 256" Problem z głowy (przynajmniej w mojej szkole)

Ciekawe podejście do szkoły. Okazuje się jednak, że szkoła czegoś uczy, chociażby tego jak wygląda życie w dorosłym społeczeństwie. Indywidualizm to coś, co nie jest społecznie potrzebne. Może powodować anarchię. Dlatego dzieci już od małego należy uczyć odpowiedniego sposobu myślenia, lub niemyślenia. Świat powinien być pełen odtwórców i ubogi w twórców. Po prostu wtedy jest łatwiejszy do okiełznania.

Zgadzam się z autorką w całej rozciągłości - może miejscami pewne stwierdzenia rodzą oburzenie, co widać w kilku komentarzach, ale chyba nie obarczymy za to winą młodych ludzi, których stawia się pośrodku skostniałego systemu edukacji i ogranicza się ich ramami, które pozostają niezmienne od dziesięcioleci. Szkoła nie uczy umiejętności, tylko książkowej wiedzy, a wszelkie umiejętności nabyte w szk ...  wyświetl więcej

Tak, lewo-półmózgowcy bardziej są doceniani przez rząd bo a nóż taki szarak nie wpadnie na wspaniały pomysły które mogłyby dać niewygodę dla hien.

Sądzę, że ten artykuł można potraktować trochę jak humoreskę, tekst kabaretowy uwypuklający pewne wady systemu, których, jak sądzę, wszyscy jesteśmy świadomi. Być może w pewnych miejscach jest grubo przerysowany, więc nie widzę powodu, by linczować autorkę za wyrażanie swoich przemyśleń w ten sposób. Ze swojej strony jestem wdzięczna za głębokie refleksje na temat szkolnictwa w Polsce, okraszone dużą dawką humoru.

  katasia,  05/08/2010

Idealnie ^^ 13 lat mojej edukacji /skończyłam technikum/ wyrobiło u mnie dokładnie te same umiejętności. I już myślałam, że moja kreatywność i fantazja umarły. Na szczęście poszłam na studia. Może nie samo szkolnictwo wyższe obudziło te cechy u mnie na nowo, ale mieszkanie w akademiku- jak najbardziej :)

ajajaja. trzeba było iść do technikum- tam nauczyłabyś się czegoś przydatnego (pozatym, masz większą możliwość dostania się na studia, na jakich ci zależy) -(tu odpowiadałam na tekst jakiegoś z komentujących, nie do autorki,żeby nie było :) -Nauczyciele- niektórzy są ok, niektórzy nie, trzeba wyczuć człowieka i wiedzieć jak z danym rozmiawiać. Nie gadajcie, bo system wcale nie jest taki zły (opróc ...  wyświetl więcej

  led  (www),  14/11/2011

Zgadzam się z większością tego artykułu. Niestety taka jest prawda o naszym szkolnictwie. Ktoś kiedyś ładnie powiedział, że edukacja zapewnia przetrwanie samorozwój - fortunę ;) Coś w tym jest.

  Piotr M.,  26/03/2012

Odpowiedź jest jedna: Żeby uchronić się przed papką szkolną pozostaje silna wola.

hodowanie bezmózgowia w szkołach dziś przybrało trochę inną formę otępienia, ale większość się pokrywa ... na czele z religią pomiędzy biologią a matematyką.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska