Login lub e-mail Hasło   

Wyzwolenie poprzez zmysły

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://eart.cba.pl/wier1.html
wyzwolenie poprzez zmysły -wybór wierszy
Wyświetlenia: 1.380 Zamieszczono 06/05/2009




Wyzwolenie poprzez zmysły
 linienie ludzkości nadal trwa



wybór wierszy


autor   Zee Jop Cyberius



wydawnictwo eArt

2009

------------------------------------------------------------------------


Wyzwolenie poprzez zmysły


Wyzwolenie poprzez zmysły.
Ktoś powie, dobrze, napisałeś przecież niedawno
wiersz, o wyzwoleniu poprzez ciało.
A ciało, ze skórą i dotyk
jest przecież związany ze zmysłami, i ich tajemnym  światem.
Tak więc,  niech ten wiersz
będzie uzupełnieniem poprzedniego,
i jego kontynuacją.

Bo wyzwolenie poprzez zmysły to także
wyzwolenie poprzez zapach i smak,
dżwięk i związany z nim słuch,
ale też i formę i kształty
które ogląda się ludzkim okiem,
-bo mówią że okiem widzi się najwięcej świata.

Do czego i do kogo,
chcę się w tym wierszu rozprawce, odwołać?
Do Arystotelesa, bo któż inny bardziej
jak nie on
może być autorytetem w tej sprawie,
a powiedział
że forma jest najważniejsza.

Tomasz z Akwinu, w grucie rzeczy jego uczeń
zwany Wielkim Milczącym Bykiem,
uważał znowóż że umysł człowieka
karmi się poprzez zmysły,

Musi on niejako jadać
kształty,
zapachy
dzwięk i
smaki kuchni

poprzez bramy swoich oczu, uszu,
chłonąć widzialny świat
-bo to mu daję paliwo.

a spróbuj przecenić piękno kwiatu,
-nie uda ci się
ale spróbuj przecenić
smaki i zapachy
-nie uda ci się też

jedynie możesz
dla zabójstwa duszy
uciekać
w mdłość
[choć to głupi pomysł]
ale wtedy
zostaniesz obrócony
w ustach Boga,
i wypluty precz


Na początku był ruch


Na początku był ruch,
na początku był rytm wszechświata
ożywionego przez Pierwszego Poruszyciela
przez Boga, niby dyrygenta orkiestry
I pulsował światłem życia,
do muzyki napisanej przez Niego

Na początku było słowo?
W porządku, na początku było słowo,
dające pierwszy impuls.

...En arche, en o logos,
khai o logos
en pros ton Deon
k[h]ai Deos en o Logos....

Ten Pierwszy Poruszyciel, pstryknął palcem,
mówiąc: niech stanie się i kosmos wtedy  ożył,
przestał być czarnym niczym.
A Pierwszy Czlowiek Adam dostał kobietę.
A Pierwsza Kobieta Ewa dostała mężczyznę.
Aby się jednoczyli, i odchodzili.

Podzielił się Bóg, i pękł
rozpękł tak jak łupina kasztana gdy przyjdzie na to czas
aby kawałki Jego niby małe lusterka albo diamenty
stały się sercem wszystkich ludzi.
I przez to niejako rozsiał się
w materii,
dając nasiona by wyrośli z nich ludzie




Linienie ludzkości nadal trwa


Rano podjechała ciężarówka z rachunkami
 wypełnionymi po brzegi,
bielutkimi fakturami.


Rachuneczki podrzucam, powiedział kierowca,

Za radio, prąd i telefon.

Podpisik proszę, o tu,

Zapalając papierosa uśmiechał się.

Ach poleżeć,
poleżeć.

Mój Boże,
linienie ludzkości nadal trwa,
a nawet się pogłębia.



    

Moje ciało należy do mnie



Moje ciało należy do mnie,
wiem o tym,
gdy poruszam się lekko jak żuraw,
i płynę w powietrzu,
-ćwiczę formę

Moje ciało należy do mnie,
patrze na skórę,
i wytatuowane przez mojego mistrza
tajemne zaklęcia i mantry,
-podziwiam ich delikatny rysunek.

Moje rzeczy należą do mnie,
tych parę pędzli, i pióro
którym swoje wiersze pisali
na moim tapczanie
Leśmian i Brzechwa, a ja znalazłem je
w pokoju w którym się urodziłem,
przy stole siedział tam jeszcze Leśmian
ze swoją piękną Muzą
a rude włosy jak iskry
wypełniały cały dom.

Moje rzeczy  należą do mnie
samoposiadam siebie,
te
stare chińskie pałeczki któtre dostałem
od mojego nauczyciela, zamiast kija
na drogę, Coś mi się zdaję
powiedział, że nie będziesz samurajem,
ale roninem, człowieku pływający na falach
życia,  jak na oceanie,
a ciało będzie twoim statkiem mówił dalej
[z lekkim i tajemniczym usmiechem ]
bo nie bez powodu
lubisz tego francuskiego poetę,
i nie powiem że statkiem pijanym, ale
z moim błogosławieństwem
płyń po morzach i oceanch świata




Walczyliśmy na noże


Walczyliśmy na noże,
ja zaproponowałem miecze,
z miłości do tego rodzaju broni,
i szacunku do mojego Mistrza,
ale mój przeciwnik nie był biegły
w walce na nie,
a nawet nie posiadał chyba miecza.

Stanęło na nożach,
dobrze, bierzemy noże, mówie mu
kolekcjonowałem kiedyś sztylety,
sztyletników polskich , do których posiadałem
 szczegóolne upodobanie

Walczymy więc na noże,
stajemy obok siebie
mierzymy wzrokiem,
ważymy spojrzeniami
obserwujemy.
W oczach mojego przeciwnika pojawia się
w końcu rodzaj szacunku
do mnie,
zauważa mnie,
a ja czuje się jak w Pampelunie
podczas corocznej walki byków
zapach krwi w powietrzu
dużo czerwonego koloru

wszędzie wokół dużo czerwieni
i dziwnego podniecenia
krzyki zgiełk
ludzie machają rękami
są pobudzeni,
..............
Mój przeciwnik rusza pierwszy,
pot, głośny zdyszany oddech,
ciała mieszają się,
nie po raz pierwszy myślę,
kochanie się z kobietą i walka
są podobne  do siebie
 lub niektórym jedno przypomina drugie,
miłośc i wojna są podobne,
a przynajmniej bywają podobne

Jest wieczór
chłodno, mglisto i  prawie . krakowsko,
widze jak jego krople krwi
spadają niby deszcz na ziemię,
słysze upadanie miękkiej gęstej cieczy
i tą chwilę gdy spotyka się z twardym gruntem
bo potem już  płyną stróóżkami w dół.

Osuwa się powol ciężkii
przypomina byka,
rannego wsciekłego bezradnego,
ale ja nie mam satysfakcji
i nie dobijam go

powoli odwracam głowę,
odchodzę.



Ptaki mają łatwiej


Ptaki mają łatwiej
bo nie muszą mieć pozwoleń
na budowę domu
ani nie muszą
płacić podatków

Ptaki maja łatwiej
bo nie potrzebują zgody
urzędu i władz
aby budować gniazda

Jaskółki i słowiki
nie muszą szukać pracy,
ani nie posiadają dowodów tożsamości
i wyciagów akt urodzenia
one po prostu są

a jednak żyją i są
bez zgody urzędników
i stosownych urzędów
wchodzą w związki
i wychowują dzieci
na ludzii



Parada miłości

Wiosenna parada miłości,
wieczorna parada miłości.
 W parku
Jordana nie  jestem sam,
paradują gałęzie na wietrze, i liście.
tańcząc na linie przywiązane do gałęzi.
a kwiaty na klombach robią meksykańską fale
zniewalając i uwodząc spacerowiczów swoim pięknem
-nic dziwnego niedaleko od stadionu Cracovii, i Wisły
-kibicują

Starzy ludzie są coraz starsi
a młodzi coraz młodsi, wieszczył muzyk
30 lat temu.

 Dziś młodzi są coraz starsi,
a starzy coraz młodsi.
i przebierają się za dzieci,
w ich dziecięcych teatrzykach życia

Dzieci przebierają za dorosłych,
Robią świecę i szpagat
Świat staje na głowie




MOJE OCZY ZMIENIAJĄ KOLOR
________________________

Moje oczy zmieniają kolor,
niby oba są takie same.

Ale jednego dnia są szare
a innego niebieskie,
jak kolor nieba
Jeszcze innego zielone, jak oczy kota

W nocy robią się szare jak oczy wilka
którym przecież jestem,


są wielkie,
są ogromne
bo jak przestrzeń nieba
i patrzą.
Dziś dojrzałem błysk w oku

 

Jakie piękne są ścięgna!
____________________

jakie piękne są ścięgna,
w wieczornym świetle, mienią się,
a kolor srebrzysty, przechodzi w perłowo-biały.

Moje oko śmieje się
gdy poprzez lustro patrze na nie,

Kula została wyjęta, włókna zszyte,
ale dziura wielkości palca pozostała,

-to dzięki niej widzę je
ale i ona zniknie
wkrótce

Tajemna magia życia
Nic zamieni się w co





"Nosze kule w sercu"
[piosenka taka sobie ]
_______________________

Nosze kulę w sercu
i z rozpaczy upijam się,
w jakimś podrzędnym  barze
do którego nikt prawie nie przychodzi
klei sie stolik i ściany, jest od brudu lepki
Odkąd ściemniała moja dusza
od przyjaciół i przyjaciółek
ale bardziej tych drugich,
że nawet słońce
rozwieszone nad Peru
o bladym zmierzchu
jak kula do gry w pelotę na prostokątnej równinie boiska
nie rozjaśnia jej
a o ciekawą przygodę trudno
bo nawet tu na końcu świata nuda
Z rozpaczy więc upijam się
zapijam się na śmierć
w jakiejś podrzędnej knajpie
u podnóża And

Spotkałem kiedyś  dziewczynę o jasnej duszy,
światło jej duszy jest jak światło Jerozolimy, pomyślałem
ale ona jest judaistycznego wyznania,
wyklęty dla niej jestem?
i nie chcę ze mną rozmawiać
Nie jest więc taka jasna,
a ja znowu zostałem wyklęty,
i wypijam kolejną szklankę wśród odrapanych ścian
zanim stracę przytomność
i upadnę



Pocałuj mnie

pocałuj mnie
mówi kobieta do mężczyzny.

Kiedyś byli zrośnięci
jak dwie krople wody
 
Ale wiatr rozdzielił je
a liście odsunęły się od siebie.

Tych dwoje obcych sobie ludzi
musi się czasami mijać
w domu, na ulicy, albo w ogrodzie

przeszkadzają sobie co niemiara,
przy oglądaniu telewizji
czytaniu gazety, przyjmowaniu gości

są dla siebie jak złe duchy.
 


 

Polak to człowiek


Polak to człowiek który nie ma skóry
Polska to człowiek bez ścian,
ma fundamenty, nie nie to
ale nie ma ścian, albo drzwi jej brakuje
Człowiek pijany,  jego życie wypełniło szaleństwo
 ogień wypalił mu przeszłość
Porzucony przez ojczyznę
tuła się w poszukiwaniu gniazda
i punktu uchwytu świata, za pomocą stóp
lub umysłu, albo nawet rąk
Włóczy się  po europejskich stepach
niby nomad
Z plecakiem koczuje czasami na dworcu
wierząc że zdobędzie tu gałąż
albo garść gliny do budowy gniazda,
A przynajmniej przetrwa i kolejny dzień,
 i noc
jak się poszczęści.



Nauka chodzenia


Słucham "Pinet blek" z 67 roku
Auto trzęsie się i podskakuje
a silnik aż rzęzi

Wołam Ojcze, czemu mnie opuściłeś
Zostawiłeś mnie
znowu

Idę w mrok
i szukam siły w sobie



Namiętności z piekła rodem

Namiętności z piekła rodem,
łóżko, stół, i dwa  krzesła,
zwrócone ku sobie, pusty pokój
Na stole stoi butelka wina
i leży pudełko papierosów
Leżymy obok siebie
Ona mówi, piekło,
ja mówię, niebo
ona mówi Diabeł
a ja mówię Bóg.
Tu chciałem zauważyć, że nasze
nazywanie pojęć,
jest odmienne.
Bo Bóg stworzył dusze i ciało.
Piękna jest dusza człowieka
i piękne jest ciało,
ambasador duszy na ziemi.
Z tym że ciało może pięknieć,
gdy jest piękna dusza.
I wtedy ten kwiat promieniuje,
a nawet czasami wydziela nocą zapach.
Jak ukryta lampa wewnątrz kształtu
przypominającego człowieka
Kobiety nie starzeją się nigdy

 


Do czego możemy jeszcze porównać ciało
________________________________________________

Do czego jeszcze
możemy porównać ciało
Bo o tym,
że jest ambasadorem duszy wiemy.
Możemy też porównać go do
mieszkania dla duszy.
i wtedy powiemy,
ciało jest mieszkaniem dla duszy.
Jest też jego
samochodzącym samochodem,
działa na powietrze,
i odpady organiczne,
czyli żywność.
A umysł poprzez zmysły
czyli jego  przedłużenie,
żywi się
dzwiękiem, zapachami, i ruchem
oraz obrazem.

Jest doskonałym narzędziem,
choć nie maszyną,
Jest narzędziem które zbawia lub niszczy
Kocha i zabija
Czasami nie tego kocha co trzeba,
i nie tego zabija co trzeba.
Ale jest narzędziem
gdy widzimy w nim
boski ogród,
po prostu
Raj  Adamie pierwszy człowieku Ewo
albo mandalę.
Może się też dzielić i łączyć
z innymi ciałami



Kiedy możemy  powiedzieć że ciało jest niczyje
_________________________________________________

Kiedy możemy powiedzieć
że ciało jest niczyje.
porzucone przez właściciela,
który uciekł
albo
został przegnany
z własnego terytorium
przez intruza,
Dusza tego człowieka
jest wtedy bezdomna
i włóczy się po świecie
jak włóczykij
nocuje gdzie sie da
I jje byle co.popadnie
Właśnie wtedy kiedy
z nieznanych przyczy, właściciel porzuca je
albo wypędzony zostaje
wtedy jego ciało robi się niczyje.
Jest jakby martwe
i w środku puste,
a jego dawny blask znika
jakby dusza już nie świeciła
i nie promieniowała na zewnątrz.
Ale to tylko pozór
bo dusza jest nieśmiertelna
 i ono kiedyś ożyje
gdy do niego wróci właściciel.
i wypędzi intrózów


Gdy się budzisz
-Krótka porada w sprawie otwierania oczu


Gdy się budzisz,
i otwierasz oczy,
Rób to powoli,
i niezbyt szybko
Gdy pierwszy raz je otowrzysz
sprawdż czy gwałtowne
otwieranie oczu
jest dla ciebie dobre.
Jednak jakbyś nie mógł
wybudzić się z długiego snu,
a  obrazy budziły w tobie strach,
otwieraj oczy powoli
krok po kroku
podobnie jak z chodzeniem i poruszaniem się
gdy uczysz się dopiero chodzić.
Gdy nauczyłeś się chodzić,
wtedy wiesz
czy szykie chodzenie i poruszanie się
jest dla ciebie dobre



DZISIAJ OTWORZYŁEM OCZY
_________________________

Dzisiaj otworzyłem oczy
ale nie rozwiązałem języka
i słowa mi zginęły
w przpasci brzucha.
Zderzałem się co chwila
z innymi atomami
 pędzącymi gdzieś na oślep
po  ulicach miasta,
w chaosie
Całej tej pulsującej masy
nie konczącego się ruchu,
i przedziwnej mięszaniny.
Giąłem się przy tym wyginałem
wymijałem
krążyłem
stawałem na głowie
i na rękach
udzając że ćwicze jogę
lub jestem gimnastykiem
próbowałem spotkać z kimś
gdzieś
jakoś
a w głowie był jeszcze sen
pod skórą
i na języku.
 




WSPOMNIENIA STARYCH PRZYJACIÓŁ
_____________________________________


Pamiętam Mickiewicza z Paryża,

bo niejedną butelkę dobrego bożole
wypiliśmy razem z Adamem

I Norwida Cypriana Kamila, z Londynu
bardzo szlachetny człowiek
-to cud że żył wogóle

no i Ziutka Piłsudskiego
niezły magik z niego był


A i Stasia Wyspiańskiego, mieliśmy parę rozmów,
bo on uparcie twierdził
że słowo Wawel, znaczy mandala
i wywiódł to niby je z sanskrytu
albo z jakiegoś indyjskiego języka


a ja uważam że mandala
to rynek główny
i sukiennice są niby jak stupa
i obchodzimy ją jak obchodzi się stupę dookoła

sympatycy nowego buddyzmu w prawo
a  starego odwiecznego buddyzmu
 w lewo,

a wszyscy tak chodzimy
z krakowska
po kole


-dopóki nie spotkamy kogoś
albo czegoś,
i wtedy zatrzymujemy się


Pamiętam jak nieraz Jacek
w tej swojej pelerynie
biegał prawie niby wrona

uliicami naszego miasta
a potem kazał się pochować w zbroi.


Przglądałem niedawno zdjęcia z jego pogrzebu
to dziwne, najpierw jesteś na pogrzebie
a dwa wcielenia póżniej, oglądasz
przesyłki z przeszłości,

takie spóżnione listy w czasie.
zaadresowane do ciebie

..................

Dalej mam luki w pamięci
spowodowane być może rewolucją francuską
albo byłem na innych planetach.
A potem pamięć wraca,

dla przykładu
25 uczniów pewnego buddysty
który przybył do tybetu
nie wspominam z sympatią.

a z Sierabrm Miwocze
tym starym indoeuropejczykiem
jeżdziliśmy na koniach po bezzkresie stepów

a jak ukradli mu konie
pożyczyłem mu jeden ze swoich
Piękne miasta Królestwa Szang-Szung
ich równe ulice,

widoki na świętą górę
zaraz po przebudzeniu
gdy otwierasz  okiennice

Teraz gdy mam trochę wolnego czasu
wspomiinam starych znajomych i przyjaciół




JESTEM ZA RELIGIĄ UPRZEJMOŚCI
[ sutra seca]
_________________________________


Jestem za religia uprzejmości
powiedział do mnie Dalaj Lama
gdy zapytałem go:
która religia jest wedlóg Ciebie najlepsza

I choć czasami noszę w sobie
materiały wybuchowe
a mam je wszędzie
w brzuchu gardle i  skórze,

to myśle że mała ćma i owad
też żyją,
trawa jest ładna i polny kwiat
owad,

trzeba ochraniać każde życie
i recytować sutrę serca,
a jej słowa
a jej słowa
a jej słowa
to:
ochraniać wszelkie życie
ochraniać wszelkie życie
ochraniać
wszelkie życie
ochraniać
je





O Avalonie,
wyspy szczęśliwe gdzie jesteście?

dziewczyna się rozbiera,
zdejmuje sukienkę
potem przymierza sukienkę
zamyślona patrzy przez szybę,
jest rozmarzona,
leniwie się przeciąga
zmysłowa jak na obrazku Nowosiela
prawie naga,
myśli....
gdzie pójśc,  dziś wieczorem dokąd  i z kim,
-tam mogło być,
ale,

[albo napisze to  inaczej,  jeszcze raz:]


Dziewczyna przymierza sukienkę
______________________________

Jest za stara żeby  znależć pracę,
więc leży i płacze, boi się
wstydzi wyjśc  na ulicę i iść

boi się wstydzi siedzi
nie kocha siebie ani innych  w nic nie wieży
czarne dni jeden za drugim
przepływają przez jej życie
noc i dzień
leży marzy
Marzy żeby wyjechać na wyspy
zielone i szczęsliwe  bo tam jej nikt nie zapyta
ile ma lat
Polowania na ludzi jeszcze nie ma
- to stara konserwatywna Brytania
tam nikt cie nie zapyta
ile masz lat
czy jesteś za stary żeby żyć
pracować pomalować włosy, i
iść wieczorem do pabu

Płacze już niczego nie szuka
spogląda trochę za okno
przymierza sukienki buty bluzki
patrzy w lustro i malue usta
potem leży
słucha muzyki
czasami nawet nie słucha muzyki
bo chce wyjechać
pragnąc dotykać czeka
marzyć o lepszym życiu
nie tu

na wyspach szczęśliwych
konserwatywnych
ekcentrycznych
dziwacznych
komentarz chóru tragedii greckiej:
stać na zmywaku żeby żyć
to pierwszy krok do zwycięstwa




Tajemne królestwo Zang-Zung


[ Sierabowi Miwocze]

Zanskar Himalaje, kobaltowe maki
szare równiny Tybetu, stoje tu jak na stole
Zawsze chciałem Tam pojechać, zobaczyć Jeruzalaim,
Bodhgaja,
pokłonić się przed Jezusem niedaleko Jerycha

Zobaczyć Drzewo Oświecenia
i tajemne królestwo Zang-Zung,

Stoje z przemytnikiem, tym samym co mnie przeprowadzał,
 już parę razy do Tybetu
przez przełęcze,
widze obrazy umierających w moich ramionach  dzieci
mnicha kapłana który upadł, bo ciśnienie wyrwało mu płuca
czerwona plama leży na białym tle śniegu wśród szarości
 i stoimy znudzeni,
zmęczenie,
palimy papierosy
a ja marzę bezwstydnie
o Narcyzie, Manueli i Hyacyncie
czuje się jak na granicy
gdy zasypał śnieg znowu przłęcz Odkupiciela
Andy białe
a mnie do Argentyny ciągnęło posłuchać prawdziwego tanga
napić się czerwonego  wina,
okryć się w noc
siedzieć wśród ludzi i milczeć.

Zang-Zung piętnaście lat marzeń,
o Tajemne Królestwo Zang-Zung
spacerując widzę
prostokątne budowle domów, jakie  równe ulice,
stwierdzam   i niby wszystko geometryczne
ale czuć Odwieczność wszystkiego
tu czas się zatrzymał
i bezlitosny spokój umysłu


stoje wśród wszystkich przyjaciół
i nie musimy mówić
.....
milczymy
 


Tak byłem wielokrotnie gwałcony
__________________________

Tak, byłem wielokrotnie gwałcony.mówi
do mnie Moja dusza była wiele razy gwałcona,
za pomocą słów
i za pomocą spojrzeń.
Krzykliwego głosu jak głos nadzorców w piekle
i w obozach zagłady.
Strzelali do mnie z pistoletu
kulami słów które mnie raniły.
Raniły bardziej niż kule w Buenos
kiedy  broniłem Narcyzy,
a których odłamki noszę w plecach
do dziś,
i bardziej niż plastikowe kule
podczas demonstracji we Wrocławiu
uderzające w mój kręgosłup jak deszcz o szybę,
bardziej raniły niż noże chuliganów w Singapurze.
z którymi walczyłem...
żył... a wszyscy byli
żył
a wszyscy byli
żył a wszyscy byli

a wszyscy byli odwróceni
odwróceni
a!
Tak strzelali do mnie z pistoletu słów
byłem bity słowami
z powodu których
ja dziki wilk zamieniałem się
w bezpańskiego psa
ze skulonym ogonem
i przepraszającym spojrzeniem.

Tak byłem bity kijami słów
za pomocą których zamieniałem się w
bezdomnego psa
a wszyscy byli
a wszyscy byli
a wszyscy byli odwróceni
a

a wszyscy byli byli odwróceni
a wszyscy byli odwróceni
fak
faking
faking aut

Wybijali mi zęby
szlifowali mi zęby
bez powietrza w płucach
z zamkniętymi nozdrzami
i zatrzymanym oddechem
czarne serce wilka wyskkiwało mi se strachu do gardła
sine fioletowe podniebienie
kurczyło w ucisku jak obręcz
na szyi
przerażenie
przerażenie
przerażenie
strach
oczy widziały śmierć
strach

fak
faking
o
ach!

Nóż czujnego umysłu
noszę nieustannie przy sobie
Wiem że się nie dam

[troche zmieniona nowa wersja]




Trzeba bronić ciszy
__________________

Jestem buddystą czy
jestem buddystą i
noszę ze sobą miecz umysłu
naostrzony grożnie co rano,
i strzały słow
Trzeba bronić tej ciszy
mówię pewnym głosem
tarczą wielkiej pewności
trzeba bronić ciszy
bo ona jest najbliżej ciebie
Nosze miecz umysłu
i strzały słów,
celebruuje rytuały gzrzeczności



W przymierzalni
_________________

W przymierzalni przymierzam twarze,
i myślę
ludzie nie pasują do siebie

choć czasami są podobni,
bywają podobni
[a nawet] rozpoznawalni

ja
dzisiaj jestem podobny do siebie.

W przymierzalni
stoi wielkie lustro,
i kazdy może zobaczyć siebie.
Ale kto ma odwagę?



Na jarmarku
_________________

Zakrzyczą cały świat,
już to widzę
Zadepczą całą ziemie
wraz z ogrodami

Bo są zgiełkiem
o Boże,
a cisza budzi w nich lęk

Świat jest czasami jarmarkiem.





mówienie przed myśleniem
______________________


U mnie mówiemie
jest przed myśleniem
Swoim kolczastym językiem
-a język mam długi,
pozdrawiam swoich przyjaciół

potem długo żałuje
Ten język jest związany z sercem



Moja spowiedż powszechna
_________________________


W wieku czterdziestu lat
zobaczyłem,
że nikt mnie nie kochał

Wybacz,
-bo zgrzeszyłem bardzo
Teraz muszę polubić siebie




Ta druga połowa zbawia świat
_______________________

Ta druga połowa zbawia świat
Wiemy o tym
i szukamy jej,

czekamy na nią
choćby nawet  przez całe życie

a puste miejsce w środku
przeznaczone dla niej
na pokój,
Świątynie Zakończenia Wędrówki
po drodze życia
uwiera,
i nie daje spokoju

 
każdy wojownik jest poetą
_______________________


Każdy wojownik jest poetą
uzbrojony w miecz i pióro,

musi usłyszeć ciszę
w środku siebie

Zamieszkuje więc
w twierdzy własnej samotności
i milczenia
na wysokiej górze

gdzie wzrok ludzki nie sięga
do bram jego umysłu

a cisza zamienia się powoli w tornado
jak górski strumień
Tam musi usłyszeć siebie




MIŁOŚĆ ZBAWIA ŚWIAT
____________________________

Miłość zbawia świat,
gdy nie kochamy stajemy sie starzy
serce robi się tłuste i ciężkie.
Ciało więdnie,
 garb rośnie
Młodzieniec odchodzi od Jezusa smutny
Codziennie miłośc zbawia świat
wiem o tym bo
zawsze
gdy jej zabraknie
umiera życie na ziemi.
Wczoraj wieczorem otworzyłem oczy
Małgorzata nie była Małgorzatą
a Mistrz nie był Mistrzem.
Otworzyłem oczy
i zdjąłem maskę snów
z mojej twarzy.
Niby nic się nie stało
nic szczególnego
chodzę
oddycham
troche mi głupio

ale wiem ze miłośc zbawia świat





Lekcja historii



jaka była wydajność obozów,

i ktory byl najlepszy?

Zapytał Diabel swoich uczniów

na lekcji historii,  w niemieckim kolidzu.

I wskazal na ucznia osla, palcem.

A osiol zadrzał, prawie że umarł

Kolidz stał gdzieś pomiędzy

górą Czarny Boh, a Budziszynem,

bardziej w stronę Miśni.

Więc jaka byla wydajność....

no powiedz mi chlopcze, powtórzyl pytanie Diabeł

do chlopca w masce osła na twarzy.

Chlopiec zadrzał cały i zamarł.

Będą go bili trzciną, dlugo

moczoną w wodzie.

Za chwile pryzjdzie ksiądz
aby zbadać jego duszę
[już podobno posłali po niego]

I będą znęcali sie wspólnie
nad uczniem osłem


Aż utwardzą jego serce
Aż schłodzą  jego dusze
I jego oczy stana sie zimne jak stal
i szklane.


Będą dreczyć, niemieckiego chlopca
ucznia osla, tak dlugo,
aż oszaleje z bolu,
a nienawiść wejdzie mu w krew.




No bo wszystko jest w umyśle


Wszystko jest w umyśle i umysłem

Mówi do mnie, pewien asceta i pustelnik

A swiat to teatr twojego umysłu,

który sni sen


Zrozum proszę, Zee że jesteś reżyserem swojego spektaklu,

a cała galaktyka jest w tobie
Mało tego, możesz zmieniać spektakl

w trakcie trwania pryedstawienia
Jak dyrygent, kiedy dowodzi orkiestrą


I bardziej to jest gra
niż coś, czego trzeba
trzymac się sztywno i uparcie.


Przebiera sie,
naklada maske
i zaczyna tańczyc,

......

pamietaj, wszystko jest umyslem
i wszystko jest w umyśle,
krzyczy do mnie jeszcze.



 

Monolog cienia.


Jestem Cieniem, zapytacie dlaczego
Kto zepchnal mnie w mrok
I kto zepchnął moje przeciweństwo
w skrajną jasność

Zabawiając sie w budowanie skrajnosci


Zapytacie mnie, jak tu jest.
Tu wszystko jest czarne
Czarna jest noc i czarny jest dzień.
radość i smutek, morze i rzeki.

I łzy kobiet gdy płaczą

też są czarne

Spadają czarne krople na snieg.


Zapytacie dlaczego mnie wepchnął

i jakich czarów użyl

Zawiązał moje cialo w kokon

Zawiazal mój język,

i zawiązał moją dusze

niby w pulapkę


Ale ja wiem że się kiedyś uwolnię

i ta chwila nadejdzie
Więc cierpliwie czekam

Nie że jestem pryzwiązany do jasności
bo nie jestem

Nie nie oddzielam sie od ciemnosci
i ja spycham. bo tak  nie jest.

Lubie mieć otworzone drzwi
na słońce i gwiazdy

Przez nie ogladam magiczne wszechświaty





Powiekszenie pomniejszenie


Ludzie rzeczywistość zamieniają w nieistnienie

Powiedzial w radiu pewien

krytyk do drugiego

Rzeczwistość zamienają w nieistnienie

Jak niszczarki do niszczenia papieru

kroją świat na kawałki

i rozdzelają, a ogladajac pod lupa,

dekonstruują go

A góry śmieci rosną

Zamiast kochać, szukają dziury w całym

Kontinnum istnienia rozbijajac na pojedyncze dni i sekundy

Mowę ludzką na pojedyncze słowa

i belkotliwe dzwięki

Aż znaczenia zaginą

I zagladają do atomu

aż tajemnica zniknie.


-Antoniniemu




W RADIU MÓWIĄ


W radiu mówią o powodziach

i że cisnienie sie waha

słońce wzejdzie, to znowu się schowa

a chmury po niebie plyną


Ale nie slucham

powodzie które zalewaja moje życie

powodując małe spustoszenia

przyplyw i odplywy uczuć

iwybuchy emocji

Interesują mnie bardziej


Mowią jeszcze o trzesieniach ziemi

gdzieś za górami za lasami

Ale małe trzęsienia ziemi

jakie nawiedzają moje życie

intersują mnie bardziej


Widze ten czarny punkt znów

a wlasciwie jest on szary

i mysle że nie chce tego czarnego punktu,

Krzycze do siebie

i na siebie,

Żadnych czarnych punktów więcej

szarych scian

stania w miejscu

czekania na coś czego nigdy nie będzie

i co sie nigdy nie stanie

Chce dużo jasnych barw i swiatła







Osiadłem w Trzewiach Dolnych
__________________________


Osiadłem w Trzewiach Dolnych,

A inni są jak motyle, widze.

Poruszają sie po życiu lekko

i z wdziękiem,

Ale brakuje im ciężaru.


Inni sa znowu jak ciężkie kamienie

stabilni i silni, że nie ruszysz ich

nawet na milimetr

ale to  nieporuszenie działa w obie strony

i nie mają nadziei na zmianę

Z otwartymi ustami

wpatrująsie w motyle

i z podziwem


Liście pokazują wiatr

ryby wodę

kamienie ciężar ziemi

Rzeczy mówią o sobie

jak mawial nieodzałowany  Arystoteles


Osiadlem w Trzewiach Dolnych

i obsrewuje kwietniowe liscie

wsyzstko tu widzę brzuchem

i jest ciężkie dla oczu.


Bo mam oko w brzuchu

jak Cyklop

A drugie w sercu.

jak jedno otwieram

drugie sie zamyka wtedy,

Czasami wlacza się

trzecie oko w glowie

Różnymi oczami widzę świat.



Ona


Ona szuka miłosci,

ale jej nie znajduje

I pije,

pije coraz bardziej

a dusza jej robi sie

podziurawiona, i poszarpana

A twarz sie robi powykręcana

pokrzywiona, koszmarna

no bo jest przecież jej obrazem

I usta ma ścisniete

Wie że nie zmieni siebie

ale może siebie zrozumiec

i robi to coraz czesciej

i przyzgląda sie sobie uważnie.

Uważniej i delikatniej,

łagodnie

schodzi po schodach w dół,







Dojrzewanie, przejrzewanie.


Mierzysz sie ze światłem,

chcesz być swiatłem

i jak Ikar pochłaniasz każdy jego gram,

i pęczniejesz,

niby wielkie ogromne slońce

Potem jak ci za gorąco,

albo spadłeś z drzewa,

obity niczym jesienne jablka,

szukasz cienia,

wchodzisz w niego

i smakujesz go


ale Dionizos

zawsze jest przy tobie

ten Bożek Deszcu

bo to patron ludzi wykręconych

nie opuści ich
I wchodzicie razem

do rzeki zapomnienia

Na chwile.



Ktoś gdzieś kiedyś
________________

za górami i za lasami

za kopcami za kopcami

dawno dawno dawno

daleko daleko daleko

Gdzie ty skąd

mówi echo

echo echo

z siebie z siebie z siebie



A teraz posluchaj
_______________
-powiedział do mnie pewien asceta, o którym już wspominałem

A teraz posłuchaj
Zlego ducha będziesz w sobie miał

jak matka dziecko w brzuchu.

Ale możesz go oszukać

Najpierw otwórz drzwi, a raczej uchyl je.

Zamien słowo słówko

a potem dwa słówka

Jednak delikatnie i z umiarem

możesz go też zaprosić na małą wódke

albo zabierz go na piwo

nie pij jednak zbyt dużo.

 
Gdy go będziesz chciał spychać

zacznie rosnac, jak ciasto

na drożdzach

Aż stanie sie poteżny


Nie daj Boże

gdy go będziesz chciał wepchąć w ciało innych

robiąc z nich szafę

na swoje brudne ubrania

lub wiadro na nieczystosci


Ale gdy sie zbierzecie wspolnie

ulepicie demona ogromnego jak pół planety

który spali świat

A na jego zgliszczach wzrosnie nowa trawa

ludzie zaczną sie śmiać

żyć i spacerować

Bo wojna jak ręka chirurga

oczyscza swiat ale nie na dlugo

Potem znowu zaczniecie lepić demony

najpierw w glowach



Wojny wewnętrzne
_______________

Zadusili moją dusze w jeden punkt

Malejący wszechswiat malejącego życia

stawał sie bardziej skoncentrowany

Prawie że pozornie zamarl i zanikł

aż zaczął żyć do wewnątrz


Scisnęli go,  jak pięscią swojej siły

miażdzy się orzech


Czy to były wojny wewnętrzne

toczone dla zabawy

Sen srebrny Salomei

srebrny sen po zagubieniu Zlotego Rogu w sadzie?

Tak ale może winy niczyjej nie bylo

Tak miało być

jak Ezechiel, ktoremu Bóg

zawiązał jego 3  bramy,

jego ciało

mianowicie bramę mowy

i bramę umyslu

A może to byl los

nazywany przez niektorych

prawem przyczny i skutku

albo nagromadzeniem doswiadczeń i wrażeń

Taki był mój świat widzialny.



Istota Rzeczy
____________

Jesli chcesz aby istota rzeczy

utraciła dusze*

dla ciebie, bo ona

naprawde dalej jest

Przygladaj sie jej długo

i wnikliwie sie wpatruj w nią

aż tajemnica sie schowa

napiszmy skryje

I zajrzyj za chmury

czy jest tam Bog

i poleć na drugą stronę xsiężyca



Musisz pogodzić się ze sobą


Musisz pogodzic si ze soba

i lewa ręka musi podać dłoń prawej

A lewe oko życzliwie spojrzec na prawe

Prawa dłoń musi poklepać lewe ramie

i odrwrotnie

Wiem że nikt nie dotykal delikatnie

twojej twarzy

i nie głaskał wlosów

w dziecinstwie

A gdy to robił

bałeś sie

bałaś sie

i uciekałeś przestraszony

kiedy byłeś dzieckiem

Przedstaw sie samemu sobie

tak pięknie

jak tylko potrafisz

i zostan swoim kolega

a w porywach nawet przyjacielem

Pogodzeni ze soba

możemy żyć i umierać



Szkła bolesnego nie wyjmie nikt

ale możesz nauczyć sie z nim żyć

Pojąć go i ogarnąć

czuciem widzeniem zrozumieniem

Biorąc liść i dotykając jego serca

patrząc na dendrony neurony i zwierzeta

i ich zwinne

dzikie ruchy

Zakrywać groby przesciaredłem

to śmieszne

tak jakby zamykać oczy
--------------------
*mówił do mnie himalajski asceta



Magiczne krążenie między nami a miastem


Swiadomość przestraszona porusza sie żwawiej

w rześkim powietrzu

wiosennego miasta

chodzi szybciej


Krakowskie powietrze

jest jak eter

W pewnym sensie przejrzyste

bo czyni cie wolnym


I powieksza płuca z każdym głębokim wdechem

My stajemy sie Krakowem

A z każdym wydechem

Kraków

staje się nami


To magiczne krążenie

miedzy nami

a miastem

Poprzez powietrze



Zapatrzeni w przyszłośc jesteśmy
 [wiersz szkolny, odtworzony z pamięci]


Zapatrzeni w przyszlość jesteśmy
Wybijając na dawnych plemiennych bębnach
moc i rytm życia


Zapatrzeni w przyszłość jesteśmy
Gdy recytujemy
stare pogańskie frazy


A slowa i litery
obracamy
młynkiem modlitewnym ust

I gdy je wypowiadamy z pewnoscia.


Zapatrzeni w przyszłość jesteśmy
Wybijając rym zycia
Ten poganski witalizm duszy

i piękno swiata

Podziwiając nieskonczoność widzialnych form
i jaskółki na niebie.
jesteśmy zapatrzeni

Zapatrzeni w przyszłość jesteśmy
gdy patrzymy na dalekie planety
i gwiazdy.


Marzymy o dalekich słońcach
i swiatach.





W myślach
[wiersz szkolny]


W myslach
latamy w kosmos,


a zamiast kosmodromu
mamy rakiety myśli
i uzywamy ich do woli
aby latać  w kosmos

 W dloniach pewnie
trzymamy megagalaktyczne stery


A westchnienia serca
stają sie dla nas

muzyką i rytmem
naszego statku  marzeń

 serce,...
 silnikiem blogoslawieństw



Bo Bóg stworzył bębny

głos ludzki

i ciało

dość mamy przegranych wojen

i nieudanych powstań

dziwnej milości do choroby

W  myślach latamy w kosmos
[wiersz szkolny]



Dzisiaj wywolam powstanie
[wiersz szkolny]

Dzisiaj zrobie powstanie
-pomyslalem zaraz po przebudzeniu
Gdy tylko wstanę
zrobię wolucję

Mury wszystkie zburzę
i zmienie swoje  życie.

Wywrócę wszystko do góry
ale zrobię  udane powstanie
a nie powstanie warszawskie

Wywolam małą wojne domową
zrobie rebelię,
palacowy przewrót

Wszystkie ksiazki
wywrócę do góry nogami

Wyrzucę stare ubrania
Szafe postawie na glowie
Telewizor wyniosę

dzisiaj wywolam powstanie



 


Brzuch wielkiego miasta
________________________

Brzuch wielkiego miasta,
jest pełen życia.
Ludzie biegają w nim,
w poszukiwaniu
jarzyn i nowych strojów.
Od samego dworca, aż po Galerię Kazimierz
schodzi się w dól,
po schodach
do podziemia jelit
wydrążonym tajemnym  korytarzem.
Od rynku nie jest to daleko,
-wystarczy przejść parę ulic.

Przypomina w tym więlką rybę,
Lewiatana,
a ja siedzę w środku brzucha
i płynę
nie robiąc nic
-jakie to leniwe i sympatyczne.
[Choć raz już
powodowany kaprysem, wypluł mnie
na zewnątrz miasta].

Ale teraz chodzę,
oglądam i zwiedzam.
Idą dziewczyny, i się śmieją
Pierwsza lubi stokrotki,
i jest podobna do stokrotki.
Druga jest podobna do białej róży,
i lubi białe róże.
Trzecia lubi konwalię, a czwarta tulipany,
 piąta niezapominajki,
Z żadną mi się nie udało.

W szybie widzę,
to mój umysł i jego wolna gra,
piękną poetkę
podobną do kwiatu tuplipana,
Ona jest z innego miasta,
a ja  kochałem się w niej trochę,
i śpiewam dla niej  piosenkę improwizowaną:

a wieczorem, w wielkim bębnie
Kosmicznego Umysłu
rozpłyną się wszystkie troski,
jak dym papierosa w powietrzu znikną,
a ty śpij spokojne,
nie dotkną Cie
piękna poetko.

Rzucam jej jeszcze
n pożegnanie:
ukryj sie w kwiecie tulipana,
i otul jego zapachem,
a gdy on się zamknie będziesz bezpiecznie spać.
i idę dalej
bo

W brzuchu dużego miasta dzieje się dużo
i nie można spać spokojnie
nawet gdy rynek się znudzi
a tak bywa
są jeszcze podziemia miasta
nawet gdy nie masz pieniędzy
możesz oglądać i zwiedzać
towary ludzi  znajomych twarze widzieć
słowa rzeczy,  i niedaleko pociągi jadą
i przyjeżdzają z daleka





ILE TYSIĘCY TELEWIZORÓW

liczy to miasto


Ile tysiecy telewizorów

liczy to miasto

Gdy nie moge zasnąć

Zamiast liczyć barany

i przytulać glowe do poduszki

albo wlosow kobiety

jadę autem

i w ciemnosciach widzę

niebieskie migajace swiatełka

spiącej galaktyki spiralnej


Trzy autostrady, Historii,

Życia,i Przyszłości,

ominęły to miasto

A autostrada Nadziei

także przechodzi obok



Życie na ruinach

Oni z żywego kiedyś miasta
zrobili cmentarzysko
A w jego centrum urządzili
Muzeum Smierci i Chorob.


Ludzie w tym mieście
pogrążeni w transie, chodzą w sposob spowolniały
wlaciwy dla snu

Myślą też w sposb spowolniały
a czują w sposb zamrożony
Mowa ich jest taka jakby martwa


I wtedy z tlumu wyszedl jeden z nich
i krzyknął,

ja chce tylko umrzeć, bo już nie mogę żyć
i nie daję rady
poywolcie mi marzyć i umrzeć
Czy moge spokojnie umrzec, zapytał.

Nie nie możesz,
odpowiedzieli mu zgodnie

Czy moge wiec życ,
zapytał po raz drugi.
Nie nie możesz, odpowiedzeli.

A więc jak ?
Trwać pół na pół


I nie pozwolili mu spokojnie umrzeć
i marzyć

Więc popadał w obłęd
Mocniej i bardziej
z kazdym dniem




W szkołach

uczą swoje dzieci
o przegrywaniu

I recytują wspólnie
wszystkie klęski przodków
i przegrane bitwy

ze Świetej Ksiegi  Życia swojego narodu
Nieudolnych dowódców
nieodmiennie
wybierają na wodzów


Każą im tak celebrowac chorobę
A   słabość ducha uczynili cnotą



 


Jesteśmy podnieceni życiem
[wiersz szkolny]

Jesteśmy podnieceni życiem

Bo ono jest jak ogien

Fascynujemy sie nim

i ekscytujemy


Jesteśmy podnieceni życiem

Każdą chwilę

zapach wdychamy

z powietrzem

I każdy moment

aby nie uronić

żadnego dzwięku

koloru

zapachu,

I nie zgubić

ani chwili

Nie zatracic mysli,

Nie zapomniec


Zamykajac powieki

musimy całą wieczność delektować

smak

I otwierając je patrzeć i czuć

tak aby moment powiekszał sie do

wielkosci wszchswiata,

No przynajmniej galaktyki


Gdy językiem smakujemy

slowa

a umysłem myśli

jestseśmy podnieceni życiem.




Polecieli na Marsa
[szkolny]

Polecieli na Marsa
a my latamy na Marsa

w naszych umysłach od lat
podczas snu,
Bo po to przecież zasypiamy

Wiemy że w Krainie Umyslu
Jest caly wszechswiat,

Jest tam
Wenus, Mars i Merkury

Galaktyki lewo i prawo skrętne
a nawet slonca
i inne systemy planetarne



wiersz "Na targu", jest fragmentem do "Obrazków z wystawy", Modesta Musorgskiego,
pogodny w klimacie i nastroju.


Na targu
________

Wesoło właśnie jak na targu,
wszędzie jest pełno próżności, i zamętu,
a przekupki, udając aktorki i damy,
wypowiadają się o ludziach..

O zobacz powiedziała jedna do drugiej,
ten marze, [znaczy maluje],
 i beczy [ to znaczy że śpiewa],
słychać go! na sto metrów od domu,
 Bo to poeta, malarz, i myśliciel,
podróżnik jeden ph [słychać pogardliwe prychnięcie],
 włóczy się tylko po świecie,
 [ a ma już trochę lat!],
a pięniędzy? nie ma.

O a tamten, powiedziała druga [niby dama],
a za taką by chciała   przynajmniej uchodzić,
wśród sąsiadek,
Patrz moja kochana,  w głowie mu się poprzewracało,
w głowinie mu się polasowało [lasuje,
ale "polasowało się" rymuje, więc
 tak piszę ]
Pijak!, i ojciec jego pijak był,
...a dookoła gdaczą kurczaki, kaczki, i gęsi,
co toto ma w głowinie, i nic
nie ma na dodoatek.

Tu  jednej z agorowiczek, wskoczyłą
na ramię kura, i obie
już gdaczą, - że nie wiadomo nawet
która co gdacze, i włącza się do konwersu
słuchaczka. Nikt nikogo nie słucha,
ale nie szkodzi, expresja werbis jest.


Cały tłum gdacze i kwacze,
widać że to ich dom
a kogurty wołają kukuryku....
patrzcie na mnie!!! ja, i  tylko ja!

O idzie ta co nie ma wstydu,
zgwałcili ją, i nie wstydzi się
chodzić po ulicach,
A tłum z oburzonia,
aż pulsuję
i kury solidarne z nim.

Nawet kury z nami,
woła najgłośniejsza.
a kołtuny rosną jak na drożdzach.
.....
[A ja się ich nie boję, spaceruje powoli po alejkach ]






MIASTO KTÓRE KOCHAM
_____________________


Miasto które kocham
to Kraków,
tą starą stolica polaków
Tu wieczorami ulicami chodzili
po krętym labiryncie rynku
Malczewski, i Wyspiański
w peleryny ubrani
jak wieczorem w Mieście Śmierci
 gdzie piękne młode damy
co  spotykają się niedaleko katedry

W środku  mandali miasta
stoją nieodminennie sukiennice
okrążane jak stupa,
czasami na modłę buddyjską
w prawo,
a czasem na bonijską,
i wtedy chadzamy w lewo,
ale zawsze dookoła,
pozdrawiając pomnik Mickiewicza

A przy stolikach w ogródkach
piją piwo wino i wódkę
-możesz być jaki chcesz
bo to Kraków
ale uwaga bądz sobą

Z lewej przyląda nam się kościółek
Idziego, zbudowny w miejscu świątyni
Swarożyca,
a jego większy brat
kościól Mariacki
co raz na godzinę śpiewa
trąbkami muzyków z wieży
z samej góry swojego beretu,
raczej z głowy, a nie czapki
stoi z drugiej strony,
tam jest ołtarz Wita Stwosza.

Cienie wypędząnych poetów,
których nikt nie chciał
a patronem ich jest Cyprian Kamil Norwid
włóczą się nocą
i chodzą razem  z nami,
bo poza chodzeniem
nic im nie zostało,
nie mają domów,
nic
i nikogo

To Miasto przyjęlo ich duszę,
weszli tu jak do czyścia
bo na niebo nie zasłużyli jeszcze
w tym życiu
Bo to miasto lubi
 wypędzonych poetów romantyków
wojowników bohaterów,
lubi ludzi o wielkich sercach

[fragmenty]





Wewnętrzne światło
_________________________

Wywołuje radość w sercu
i jest z tego powodu szzególna,
-nie spotkałem jeszcze takiej kobiety

Choć niektóre nazywały siebie
imieniem Sefiro, Zefiro,
albo też Sefirot, lub Harmonią
ale nie miały tyle,
tego wewnętrznego światła duszy
co Ona
promieniującego na zewnątzr
jak słońce.

Nazwałem ją w myślach
Słońcem Jerozolimy
Kwiatem jerozolimy,

i patrzyłem na jej zdjęcie przez kilka godzin,
jak na święty obraz

ale,
to chyba
nie ona?

jeszcze
nie ta

Znowu coś mi się pomyliło
przeleciał motyl skrzydlaty
przez noc

W takim wieku?


Ona się rozbiera
_________________

Ona się rozbiera,
powoli zdejmuję z siebie sukienkę.
W tym tanim, mdłym barze,
który mieszka zawsze w cieniu,
gór, schowany pod Andami.

Zrobiło się cicho,
oprócz muzyki,
 w powietrzu gęstym od dymu,
tanich indyjskich ziół, i żywicy.

W rogu sali stoi indiańska kobieta,
i żuje kokę, ma namiętną i zmysłową twarz.
Ta sama, która częstuje mnie codziennie jej liścmi,

Podobna jest do pewnej poetki
którą znałem kiedyś.
Ona nie pisała poezji, ona była poezją.
i Nie rozmawialiśmy o wierszach,
rozmawialiśmy poezją, dramatem, i tragedią,
a czasami farsą.

Trochę dalej stoi metys,
nie ma zębów,
Na chwilę obudził się, zaczął oddychać
i żyć
a jego twarz zrobiła się jasna jak lampa..

Jej czerwona sukienka już powiewa w powietrzu,
jak sztandar
prowadzący lud na barykady.

Myślę jestem artystą, i zostałem wybrany przez Boga
naznaczony,namaszczony, napiętnowany,
i Podrózuję od dna piekieł
po najjaśniesze nieba.

Melodyjnie porusza się, i
i melodyjnie rozpina bluzkę
a powietrze wybucha karminową czerwienią.

Metys otworzył szeroko bramę ust,
ale zapomniał [widać] o furtce gardła.
Bo w ustach miał ukryty ciężki kamień,
jakby mu założył ktoś wnyki
na dzikiego zwierza,
i te zacisnęły się na jego gardle, więc milczy

Zdejmuje sukienkę i tańczy,
uchwytując jakby rytm wszechświata, ciałem.
I nikt nie wie , że w tej zapadłej mieścinie,
odbywa się tajemny rytuał,
odtwarzania wszechświata i gwiazd,
przez Boga.
Wybucha supernowa,
i języki ognia,
a gwiazdy zaczynają na niebie pulsować rytmem,
poza nikt o tym nie  wie,
ludzie zwyczajnie chodzą ulicami,
jest jak na tajemnym spotkaniu.



Małe miasto
_____________
[szkolny]

W małym mieście umieranie następuje powoli
ale systematycznie.
Idąc jak pijany we mgle  krzyczę
bo wszystko staje się niejasne
i odległe
zanika.
Rozkrzyczeni jak jarmark ludzie
wchodzą w Ciebie
a obraz ukochanej osoby znika.
ja umieram -mówisz,
powoli, ale systematycznie
jak krople wody spadające w klepsydrze,
to odchodzi życie
i mija czas.

Ale wiesz że musisz odnależć siłę i odejść.


Posłuchaj kamienna kobieto
____________________________

Posłuchaj kamienna kobieto,
nie jestem drewnianym mężczyzną,
może czasami,
może trochę,

a moje serce zamieszkuje
w ciasnej małej klatce
ono nie jest drewniane
i miarowo bije

ściśnięte jak serce dzikiego zwierzęcia
którym przecież jestem
dławi się z bólu
i milczy
usiłując wypowiedzieć to magiczne słowo
to magiczne zaklęcie

ale dotknij mojej twarzy


Mój dom
__________

Jestem dzieckiem wiatru,
jak ptak i liście mieszkam w nim

Jestem synem burzy
podrózuje z  z wiatrem,
mówie ogniu krocz



Moje serce ukrzyżowane
_______________________

Jezus ukrzyżwany
i moje serce ukrzyżowane

Rozpięte na ramionach żeber
nigdy nie było wolne
bo żyło w klatce

uwięzione zamknięte
na pustej równinie słów

Porzucony przez wszystkie kobiety
które kiedyś kochałem
umieram samotny


Jestem
widzisz jestem

Jestem biegającą górą
jestem górą pełną wiatru
czasami jestem płonącą górą ognia
ale nie jestem znikającą górą

Chyba zę pogrążam się w myślach
i wtedy znikam




Mistrz i Małgorzata.
______________________

bo widzisz moja Małgorzato,
przeszło im się przez życie nieżle.
Klęczeli przed portretem Lenina,
a potem klęczeli w kościele.
Sam Łatuński wręczał kwiaty papieżowi,
stał wtedy w pierwszym rzędzie
a Magirycz budował ołtarz.
Teraz są na własnym pogrzebie,
bo ich życie zamarło.
I robią małe smutne party,
przy dzwiękach marsza żałobnego.
Nieskończenie idąc wolnym krokiem ,
puści w środku.

Diabeł. Bóg. i Budda patrzą na nich z niesmakiem,
-wyplują takie ścierwa z ust.





Opowieść o Królowej Śniegu
___________________________


Witaj królowo Śniegu
Światło księżyca odbijane od twojej postaci
sprawia, że jesteś jeszcze chłodniejsza
i już prawie nieosiągalna na swoim wysokim tronie pośród chmur
A szron osadza się
na twojej zimnej twarzy,
i ściska z bólu moje serce

Lodowa góra na której stoisz
staje się jeszcze większa i wyższa,
a moje serce boli jeszcze bardziej
i jeszcze bardziej go kurczy,
Gdy tak sciskasz go pięscią zimna
wtedy dostaje spazmów,
jak uwięziony ptak
zamknięty nagle do klatki
Było zimno,
Aż pękały żyły wewnątrz ciała,
i krew marzła, zamarzała

Musze powiedzieć, że w lodowej sukni
do twarzy ci,
 nie dziwię się że lubisz
wysokie góry, i ośnieżone  szczyty himalajów,
diamenty, i inne chłodne kamienie, oraz metale.

Wiem chodzisz do kościoła
bez względu na to jak się teraz nazywa,
a czasami nawet jeżdzisz do niego takówką.
ponieważ ciągle sie spóżniasz
i Modlisz się  gorliwie.

Gdybyś uśmiechała się wtedy do mnie
gdy siedzieliśmy na błoniach niedaleko kamienia,
i nie odwracała plecami,
pokazując tył sukienki.
Gdybyś mi w twoim domu
spojrzała choć raz w oczy
a księżyc nie uciekł przestraszony
od metalicznego spojrzenia.
Gdybyś nie wylewała wiader wody
na ogniska które usiłowałem rozpalić
u ciebie w sadzie

gdybyś
gdybyś
od zimna metal pęka i człowiek się zapada





wierzyk, jaki napisałem jakiś czas temu,
a inspiracją były dla mnie "Kimberly", i "Miasto śmierci",


MIASTA ŚMIERCI
[wiersz szkolny]

Opowiem Wam o mieście w którym żyję
zwanym  miastem śmierci, i smutku.
Hej popatrz mi w oczy
i powiedz że Twoje miasto jest inne.
Już widzę jak się uśmiechasz.

Ulice tam są ponure a ludzie żli
rzucają bowiem kamieniami w bezpańskie psy i koty
Zabijają tam życie co dzień
mordując  je w oczach bezbronnych dzieci
Domy w tych miastach smutku rozpadają się na cegły,
jak w Edynburgu póżnym wieczorem lub nad ranem
gdy wracamy prawie pijani do domu
Na największym placu miasta
niewiedzieć czemu zwanym rynkiem bo tam chyba takiego nie ma
gdy zmierzcha  układają ukrzyżowanego Chrystusa do grobu
owijając go w Całun
i robią tak co dzień pilnując jego grobu
aby nie wstał przypadkiem z martwych
i odszedł do żywych
W nocy ja jestem jeżdzcem burzy
i synem wiatru
jak nauczony na chiliskiej pustyni przez Yuanito i  Narcyzę
gdzie mi pokazywali cuda i czary mary
    podróżuję w przestworzach
uśmiecham się


Teraz
________

Teraz wbiłaś mi gwóżdz w serce,
Tym małym dziobemn ptaka.
rozszarpując go przy okazji.

Teraz jestem udręczony,
ukrzyżowany.

I moje serce jest ukrzyżowane
złamane pęknięte rozszarpane.

Spływają po nim powoli czarne krople krwi
zamiast łez
których już dawno nie mam
dlaczego?



Pielgrzym
[wiersz szkolny]

Jutro będziesz wielki,
a teraz śpij ,
zaśnij.

Kiedyś będziesz wielki
jak olbrzym,
 teraz śpij i śnij
bo wystarczy na dziś

-nuci półgłosem słowa piosenki
których nauczyła go matka.
Nie, nie ma czapki błazna,
ale łatane ubrania i stare spodnie.

Mówi cicho, niśmiało,  szeptem,
i uśmiecha się niepewnie,
a w dłoni trzyma papierosa,
Ja go pamiętam z Edynburga,
 bo był tam wśród żebrzących
na ulicy,
podszedł do mnie i powiedział:

Pielgrzymem jestem, wstąpiłem tu
tylko na chwilę.
Pielgrzymem jestem wśród was,
o  opuchłej ze zdziwinia twarzy,
nie rozumię waszych gestów
i dziwią mnie wasze spojrzenia.
Pielgrzymem jestem,
wśród was,
nie rozumię waszej mozolnej tułaczki donikąd.

Wypędzzony jak Jezus,
albo żyd Tułacz, wędruje
i ciągle jestem w drodze, albo jestem drogą,
a droga jest mną,   lub jest we mnie

Czasami jest  we mgle Londyńskiej księżycowej mrocznej,
i razem z Norwidem śpi w przytułku
nocują na jednej sali.
Wśród obłąknych,
ale zawsze marzy,
i jego oczy też marzą.

Czy jest szaleńcem
wędrowwnym tułaczem na ziemi,
pozbawiony już nadziei, ale jeszcze nie zwątpienia
Wypędzany, przestawiany, jak stare krzzesło
które preszkadza, odsuwany
Zna Glorię
była jego kochanką i Muzą
i lubiła jego umiech,
Gloria
to znaczy Chwała,
a teraz śpi pod mostami
ale marzy i śpiewa jak wiatr

Jutro będziesz wielki,
nie zapomnij
pamiętaj
a teraz śpij
zaśnij
już dziś śpij
bo wystarczy na dziś
Kiedyś będziesz wielki
jak olbrzym
 teraz śpij
i śnij
i nie zapomnij


[- jeden z pierszych wierszy jakie napisałem,
udało mi się go odtworzyć, i wydobyć z archiwum pamięci
podobno rękopisy nie płoną,]


OTWIERAM BRAMĘ PIEKIEŁ,
[także szkolny]

-KRĄG PIERWSZY



Otwieram bramę piekieł
i wchodzę do kręgu pierwszego
widzę sztywne zahipnotyzowane ciała
i ludzi których oddechy  się nie poruszają
myślę, pewnie żli ludzie zamordowali ich duszę,
kto to był, upadły ojciec, albo matka
zamknęli ich gardła na klucz
i zawiązali im  języki,
czyniąc bezbronnymi niemowami





zbrodnię przeciw dzieciom
Będąc cichymi zabójcami,
 uwięzili ich w więzieniu
martwego ciała.



[fragmenty]






NAKARMIĆ DUSZĘ
____________________
[serce nakarmić łatwiej]

Nakarmić duszę, czy można nakarmić duszę?
Jak to zrobić, bo czego potrzebuje dusza
Najpierw trzeba zapytać, czego duszy brakuje
jeśli brakuje, i czego potrzebuje,
jeśli czegoś w ogóle potrzeuje,
i czy jej stan, nie jest pełen,
to znaczy całkowity. i kompletny

A więc zapytaj duszy, czy brakuje jej czegoś
jeśli tak, to zapytaj czego
Bo serce jest nakarmić łatwiej
Bo serce  nakarmić jest  łatwo




W  KRAINIE ODWRÓCONYCH RZECZY
[szkolny]


W krainie odwróconych rzeczy,
świeci czarne słońce.
W krainie odwróconych rzeczy,
jest czarne słońce.

Nie ma tam dnia i nocy,
bo wszystko jest odwrócone.
Wielkie zikuraty
skierowanę są do góry
do słońca i gwiazd,
w stronę marzeń

Niekończące się schody
prowadzą w stronę nieba,
aby można było modlić się,
i śpiewać hymny

Nie ma tam dnia i nocy,
bo wszystko jest odwrócone.
A w dualiżmie boża podszewka,
i kieszeń świata,  -muszą być.

A dla tego czarnego świata,
tamten biały jest odwrócony,
i ludzie widzą go do góry nogami,
nie mówią na początku było światło,
en arche en o logos,

ale mówią na początku była ciemność
i mrok,
na początku był smutek i milczenie.

W krainie odwróconych rzeczy
ludzie noszą czarne ubrania,
ich miłość do siebie nie jest mniejsza,
a nawet jest większa.

Który świat jest odwrócony,
a który nie?

___________

ten wiersz napisałem pierwszy raz gdy miałem 16, albo 17 lat,
[ konkretnie przyśnił mi się] napisałem go po raz drugi,
albo wydobyłem z archiwum pamięci, gdzie leżał zakurzony i kurzony i czekał na swój czas.
lubię go jak większość moich szkolnych wierszy, i dlatego chciałem pokazać innym.
-autor



NASIONA RZECZY, ZANIM WYROŚNIE DRZEWO
__________________________________________


Nasiona wszytkich rzeczy,
można zobaczyć wcześniej.
Choć i tak
jest to
zewnętrzny rezonans obraz,
odbijające lustro,
które budzi naszą potencjalność
Dzwięk wtedy budzi dzwięk,
obraz budzi obraz,
Czękając cierpliwie na swój czas
i swoją kolej
aby przybyć








JEDNO SŁWO WOLNOŚĆ
_____________________


Gdy tylko dorosną
opuszczają gniazda i próbują żyć
Gdy tylko starzeją się próbują żyć
i idą przed siebie.
Ziemia Dom pieniądze
i Wszystko co potrzebuje druga osoba.
Inni im mówią, słuchaj
za stary jesteś
za młody jesteś
powiem ci kim jesteś , bo wiem
powiem ci jaki jesteś, bo nie wiesz
Nie słuchają głupich rad,
ludzie idą żyją.
Czasami też zagubiają się
w bezmiarze wszechświata
i bezkształcie rzeczy
ale zawsze próbują wrócić




DZISIAJ,
__________

Dzisiaj próbowałem wstać
ciężkie było ciało i dusza
wraz z wolą
która gdzieś uciekła w otchłań,
i zginęła w przepaści brzucha

w końcu wstałem
nałożyłem buty
w radiu słyszałem
chóralne pieśni o niczym

ciężko po polsku
z workiem kamieni na plecach
zdyszany idę
i spotykam  podobnych

chodze zły
bo coś mnie w duszy uwiera
uciska
szczekam w domu
na swoich
do wewnątrz
i na siebie

taka pogoda ciężka
i ponure niebo





JAK NAKARMIĆ DUSZĘ?
__________________________

Jak nakarmić duszę
zapytała  kiedyś Mądrość*,


Jak nakarmić duszę,
to jest pytanie godne filozofa.
I aż mnie korci
żeby napisać o tym wiersz.
Chodzę i myślę,
a potem siadam i piszę.

Jak nakarmić duszę,
karmiłem już wrony dzieci,
koty i gołębie.

W radiu mówią że
w Londynie wybuchła bomba,
a moje pytanie to:
jak nakarmić duszę,

więc chodzę z tą zagadką,
śpie z nią,
może gdy się prześpię
przyjdzie odpowiedz.
_____________

*"Madrośc", czyli "Pradznia", czyli Yesze,
istnieje taka osoba
 



Zgorzkniałe smoki na mapie polski
_______________________________

[żart internetowy]

mapa polski pełna jest niestety miejsc obfitujących
w Zgorzkniałe Smoki
a próby wyzwolenia ich konćzą się  nie zawsze pomyśnie

Trzy Zgorzkniałe Smoki
zieja ogniem nad miastem X
i trzy puste samotne domy
stoją w mieście E,
-to jest moja pokuta, jadąc autem wyciągam różaniec,
i usiłuje się nawet modlić
Wybacz mi.
Bo w  innym mieście
i na innej drodze
wszystkiego jest po dwa
i po trzy
bo opętał je Demon Religi i Magi
Wyybacz mi bo nie pokonałem tego smoka.
W miescie O. stoją dwa puste domy,
a niegdysiejsze czarownice z rudymi włosami latają nad miastem
i zieją ogniem, sa samotne i cierpią .
opętał je demon Bogactwa i Władzy
Wybacz  mi, bo nie pokonłem tego demona
Gdy przejeżdzam drogą numer siedem wtedy płacze
w mieście... stoją puste samotne domy
piękne damy opętał Demon Sławy
Pokuty
Winy
Grzechu
Fałszu
w miescie... przy drodze numer...
...Wybacz mi prosze....
jadę drogą i się modlę






W Twoim domu

jak już przyjąłem zaproszenie
i wszedłem do środka
Posadziłaś mnie w poczekalni na ostatnim miejscu każąc czekać
[ bo on jest pewny]
Odkurzałaś mnie muszę przyznać
starannie i co jakiś czas
aby patyna i kurz nie pokryły mnie całkiem,
i czułem się jak  bałwan kurzowy muszę  przyznać
na tym korytarzu uczuć a moja miłośc do Ciebie malała
z każdą godziną i dniem
i robiła się coraz mniejsza i mniejsza
aż w pewnej chwili wyglądała jak mały karzeł
i widziałem ją tylko ja



Małgorzato
__________
-list drugi



Widzisz moja Małgorzato
Teraz idą za trumną Berlioza
w niekoczącym się pochodzie
jak w procesji
niosą swoje teczki aktówki i bębenki
do wybijania pochwalnych rytmów
i pieśni
wczesniej za mną chodził razem z Mogaryczem
a ich cień był wszechobecny
i smierdział jak zakalec

Chodzili i przeszkadzali
kłamali i przeszkadzali
za pieniądze i za darmo
z nudów
z chęci bycia usłużnym
i pustki życia
 bo musisz wiedzieć
mają czarne dziury w swoich brzuchach
i są już martwi
- jden z nich klęczał nawet przed lokalnym  komittem władzy
uśłużnie jak pies i służył
oraz podawał łapę i aportował
 nosząc w zębach teczki co ważniejszych
pracowników
a wazniejszych wyczuwał po zapachu
dziś nosi teczkę za biskupem
choć  w nozdrzach już wyczuwa zapach zmiany

ale może nosili te bomby
od pokokleń w sobie
od babki
od prababki
od ojca
od matki
od domu
i od ulicy
od kamienicy
i od sklepu

Zabijali za darmo
zabijali za darmo
zabijali z nudów
Zabijali marzenia
zabijali twarze dzieci
chodzili i obserwowali
byli usłużni





Małżeństwo przez intrnet

[żart internetowy]

Zawarłem małżeństwo przez internet
i nie wiem jak to sie stało

Ona nie chciałe umówić sie ze mną
a nawet nie rozmawialiśmy ze sobą przez telefon
-nie wiem
jak to się stało
bo gdy dzwoniłem do niej
nie odbierała moich telefonów

Zawarłem małżeństwo przez internet
i nie wiem jak to sie stało
teraz chodzę
i zastanawiam się nad sobą
poczta internetowa
esemesy idące nieustannie w obie strony
zdjęcie jakby inne niż postać
ona nie przypomina wcale
tamtej romantycznej kobiety
tamta była piękna
tamta była wspaniała
romantyczna
i luiła marzyć
chodziła w czerwonej pieknej sukni
kochała kwiaty
tej głos skrzeczy
i ma ponurą twarz
ogólnie dużo złości
nie uśmiecha się
zdjęcie które oglądam jest zdecydowanie inne
i nie przypomina mojej internetowej żony
nie wiem jak to się stało....






3 Miłe Młode Damy
__________________

[również żart internetowy]

poznałem niedawno  3 młode miłe damy
spotkałem niedawno
3 miłe młode damy
a więc oczywiście wymienialiśmy ze sobą listy
za pomocą internetu
esemesy w tą i w tamtą
rozmowy
wyjazdy przyjazdy
podróże
dużo radości
miłe chwile
intensywne wymiany myśli i uczuć
zakochiwabnia sie
i odkochiwania sie -to tylko było u mnie
w pierszej i w drugiej
a potem w trzeciej
potem znowu w pierwszej i w trzeciej
esemesy
podróże koleją
stopem
samochodem
spotkania
rozstania
płacz
i łez ocieranie
szukanie mieszkania hotelu
na łikendy
koniecznie taniego
uf ale gorąco
kwiecien,
maj czerwiec
wczesne lato
i miłość
"tylko mnie kochaj"
-"nie nigdy Cie nie opuszczę"
a więc jade
Jadąc spotkałem 3  miłe młode damy
tamte były dwie czarne
i jedna koniecznie ruda
te [dwie] są rude
i jedna czarna
mają zielone i czarne
oczy
wysyłanie listów
czekanie
niecierpliwienie
spotkanie
rozczarowanie
nie
nie rozczarowanie
jednak rozczarowanie
pożegnanie
potem znowu spotkanie
"kochany będziesz?"
Nie zostawisz mnie"?
"będe"
"nie zostawię"
"och  posłuchaj pomyliłam się, przykro mi"
'wybaczysz"
a co mam robic? -wybaczę mówię,
 więc wybaczam"
ale ale
poznałem dwie wyjątkowo miłe młode damy
jedna będzie moją Małgorzatą
a jej Mistrzem
druga moją Pradznią, czyli Mądrością
i było dużo radości  -chyba tylko u mnie
było też  trochę miłości
było przyjemnie
było wesoło
ale na  jak długo?
na rok
na chwile
na miesiąc
wieczór
już noc
siedze
piszę
czekam
dzwoni telefon
to ona
nie
to nie ona
pomyłka
ekran monitora
zawiesza się
internet nie działa
jak jej powiem
......................
nie powiem
Pradznio
Małgorzato
Anno
nie odchodz
nie umieraj




Miłość w Zakazanym Mieście
______________________________

bo za biedny
bo za bogaty
bo za młody
bo za stary
za brzydki, albo za ładny
bo nie ma mieszkania
bo opinia
bo ludzie patrzą,
bo sąsiedzi przecież zobaczą
bo co powie rodzina
bo
no bo
bo za
bo
bo brakuje siły
bo rozpacz ich zabija
bo samotność
bo smutek znaczy drogę jak idą
łzami ich które delikatnie opadają na chodnik
niby na jedwabną chusteczkę
zdławionym w gardle głosem którego wykrzyczeć nie mogą
milczącym samotnym bólem
wędrownego samuraja
bo brakuje wiary
bo brakuje im nadziei
bo brakuje odwagi
 bo za mało siły
Czy może się udać nasza zakazana miłośc?




autor Zee Jop  Cyberius



    
wydawnictwo  eArt
2009

Podobne artykuły


20
komentarze: 7 | wyświetlenia: 2317
20
komentarze: 111 | wyświetlenia: 5496
11
komentarze: 27 | wyświetlenia: 40737
6
komentarze: 7 | wyświetlenia: 502
22
komentarze: 15 | wyświetlenia: 3223
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1252
7
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1635
43
komentarze: 10 | wyświetlenia: 18327
26
komentarze: 18 | wyświetlenia: 4214
23
komentarze: 14 | wyświetlenia: 3611
23
komentarze: 15 | wyświetlenia: 7135
21
komentarze: 17 | wyświetlenia: 2153
20
komentarze: 55 | wyświetlenia: 5469
20
komentarze: 11 | wyświetlenia: 3013
19
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1371
 
Autor
Dodał do zasobów: Alik Rocki
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska