Login lub e-mail Hasło   

Maminsynek

Tu nie widać, że Ty jesteś najważniejszy, Ty powinieneś mieć taki stół, że widać Twoją pozycję od razu. A te krzesła takie twarde, wy tu wszystko rysujecie swoimi zbrojami ...
Wyświetlenia: 3.356 Zamieszczono 05/06/2009

Oglądając ostatnimi czasy kampanię reklamową sieci sklepów IKEA pod hasłem Ty tu urządzisz pokazujących matki Juliusza Cezara i Króla Artura, które starają się podejmować decyzje za wielkich wodzów nasunęła mi się właśnie jedna refleksja – jakie to prawdziwe.

 Musisz być najlepszy! – takie słowa często padają z ust rodziców kiedy dziecko idzie do szkoły, czy bierze udział w jakimś konkursie. Wymagania stawiane od najmłodszych lat sprawiają, że dzieciństwo przestaje być dzieciństwem i gubi się gdzieś ta bezrefleksyjność. Mało który maluch ma teraz czas, żeby zwyczajnie posiedzieć na podwórku i pogrzebać patykiem w ziemi, ponieważ ma tak naszpikowany przez rodziców plan zajęć, że nie może znaleźć wolnej chwili. Najpierw do szkoły, potem dodatkowy angielski, basen, może jeszcze lekcja gry na fortepianie, albo tenis. Potem do domu, odrobić lekcje i spać. Tak naprawdę sterowanie z góry życiem dzieci jest co raz powszechniejsze. To rodzice wybierają najpierw przedszkole, potem kolejne szkoły do których mają chodzić ich dzieci a w efekcie starają się urządzać ich życie tak jak chcieli by urządzić swoje gdyby mogli cofnąć czas.

W jednym z Białostockich liceów poznałem dziewczynę imieniem Maria. Bardzo dobrze wychowana, skromna i szalenie inteligentna. Interesowała się chemią i biologią, opowiadała, że chciałaby być inżynierem. Nauczyciele na lekcji zachwycali się z jaką łatwością rozwiązuje zadania dotyczące układu pierwiastkowego, czy procesów destylacji – dziwili się bardzo, że dziewczyna zamiast uczyć się na profilu z rozszerzonym zakresem materiału z chemii wybrała profil humanistyczny z sześcioma godzinami polskiego w tygodniu. Problem w tym, że to nie ona wybrała. - Tata powiedział, że marzy o tym żebym kiedyś została pisarką więc powinnam pójść do klasy humanistycznej. Nie mogłam go zawieść. Okazało się, że Marysia dostała się do najlepszego liceum w mieście do klasy Biologiczno-Chemicznej, ale odrzuciła miejsce w elitarnym liceum o które walczą setki uczniów dla próby spełnienia marzeń ojca. Piszę próby, ponieważ zakończyło się to tak, że dziewczyna zdawała maturę z rozszerzonej chemii i matematyki (przy czym musiała wykonać ogromną ilość pracy by przerobić materiał nie poruszany w podstawowym zakresie) i wybrała Elektrotechnikę jako kierunek studiów. Oglądając ostatnimi czasy serię reklam sieci sklepów IKEA, pokazujących matki Juliusza Cezara i Króla Artura, które starają się rządzić życiem wielkich wodzów nasunęła mi się właśnie taka refleksja – jakie to prawdziwe.

Jaki wpływ ma takie zachowanie rodziców na kształt psychiki człowieka i jakie efekty przynosi taki właśnie tryb życia, jest kwestią cały czas bardzo dyskusyjną. Znajdą się oczywiście obrońcy tezy, że rodzice powinni pomagać swoim dzieciom na ile tylko mogą, a poza tym dzieci korzystając z doświadczenia rodziców ustrzegą się wielu niepowodzeń i będą miały w życiu o wiele łatwiej. Czy aby na pewno ?

Granica między troskliwością a nadopiekuńczością okazuje się być bardzo cienka i łatwo ją przekroczyć. Nie zawsze przynosi to pozytywne skutki a raczej zazwyczaj jest odwrotnie. Jak to mówią – nadgorliwość gorsza od faszyzmu. Określenie maminsynek jest powszechnie znane. I mimo, iż zazwyczaj używane jest ironicznie by się z kogoś ponabijać ma w sobie dużo sensu i dotyczy poważnego problemu. Ludzie którzy od początku skazani są na układanie im życia przez rodziców mogą mieć poważne problemy w przyszłości i to na wielu płaszczyznach. Często okazuje się, że stają się oni swego rodzaju inwalidami społecznymi, którzy nie potrafią funkcjonować wśród innych samemu podejmując decyzje. Przyzwyczajenie do tego, że zawsze ktoś inny decydował o tym, co będzie najlepsze, a ja tylko wykonywałem plan potrafi tak mocno wpisać się w psychikę człowieka, że przez całe życie będzie on poszukiwał ludzi, którzy będą decydować za niego.  

 Warszawa, impreza studencka. Młodzież bawi się w najlepsze w rytm muzyki i przy pewnej ilości alkoholu. Jest dopiero koło godziny 21, a jedna z dziewczyn zbiera się do wyjścia. Wszyscy starają się ją zatrzymać i pytają o co chodzi. Odpowiedź wzbudza u jednych śmiech, a u drugich oburzenie. – Muszę wracać przed 10-tą bo rodzice powiedzieli, że wiedzą co się dzieje na takich studenckich imprezach i nie chcą bym poszła w ich ślady. Tata miał 19 lat, a mama 18 kiedy się urodziłam i wiedzą, co to znaczy mieć dziecko w tym wieku. Mimo, że u rówieśników wzbudza to śmiech i staje się powodem do żartów nie ma wcale do tego powodów. To, że rodzice rządzą naszym postępowaniem bo nie chcą byśmy żyli jak oni bardzo ogranicza sens wolności. Słowa w stylu nie pojedziesz tam; nie umawiaj się z nim on nie zapewni Ci dobrej przyszłości; jakich ty masz znajomych  - są czymś z czym spotyka się obecnie większość młodych ludzi.

 Mówi się dzisiaj o coraz większej ilości ludzi samotnych – starych kawalerów i starych panien – i tworzy się spiskowe teorie dlaczego tak się dzieje, natomiast bardzo często okazuje się, że jest to powodem tego że żaden partner/ka nie był według rodziców wystarczająco dobry dla ich dziecka, a potem było już za późno. Prasa i specjaliści od jakiegoś już czasu alarmują o wzrastającej liczbie rozwodów i oczywiście prawdą jest, że wiele powodów się na to składa, między innymi zbyt szybkie podejmowanie decyzji przez młodych. Ale równie często jest to spowodowane tym, że to nie my sami podejmujemy decyzje, a robimy tak dlatego, że mama czy tata uważał że tak będzie dla nas najlepiej, a okazało się,  iż nie miał racji. Nie tylko jednak pole relacji międzyludzkich jest miejscem, gdzie wychodzą efekty tego wszystkiego. Ludzie tacy często przyjmują rolę robota, który musi mieć z góry ustalony plan działania, który musi tylko wykonać. I postępuje tak w domu, pracy, w szkole – nie potrafi żyć własnym życiem i o nim do końca decydować.

 A co z prawdziwością powiedzenia, że człowiek uczy się na swoich błędach ? Naukowcy już dawno doszli do wniosku, że dziecko wychowane w sterylnych warunkach będzie w przyszłości o wiele mniej odporne na choroby od takiego które żyło w pewnym stopniu zanieczyszczeń, ponieważ jego organizm nie nauczył się jak ma się bronić. Nie rzadko okazuje się również, że lepiej życie ułożyli sobie ludzie, którzy byli zaniedbywani przez rodziców i otoczenie, ponieważ musieli dawno nauczyć się sami sobie radzić i potrafili znaleźć wyjście z każdej sytuacji ponieważ kreatywności musieli się również nauczyć – bo bez niej nie mogliby funkcjonować. Warto więc chyba czasami pozwolić ludziom na trochę wolności, a nawet rzucić ich na głębszą wodę bo nie zawsze jest prawdą, że lepiej zapobiegać niż leczyć. 

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1580
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1193
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1006
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 837
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 945
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 878
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 923
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 538
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 868
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 756
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 759
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





No cóż,Ameryki wprawdzie nie odkryłaś,lecz sensownie i przekonywujący.Odnośnie przyczyn tego negatywu trzeba uzupełnienie min brak nieomylnego kościoła,za mało tez o samolubach jedynakach wychowanych pod kloszem.reszta Ok,pozdrawiam

Sytuacje ukazane w artykule rzeczywiście zdarzają się często. Sam znam sporo takich maminsynków. Jednak znam też osoby, które postawiły sie nawet rodzicom i zrobiły po swojemu. Jeśli ktoś posiada resztkę zdrowego rozsądku, zawsze sobie poradzi, a zwalanie wszystkiego na rodziców jest tylko wymówką przed rzeczywistą własną nieudolnością.

Ja również znam takie osoby i poniekąd sam jestem jedną z nich ponieważ moja mama chciała bym skończył technikum rolnicze i hodował krowy mleczne, a ja teraz studiuję politologię i zaczynam spełniać się dziennikarsko, ale nie zmienia to faktu że dość często dzieci nie mają wystarczająco silnej woli i zwyczajnie poddają się presji.

Jeśli umiałeś postawić na swoim i postąpiłeś wg swojego zdania, to gratuluję odwagi i samozaparcia. Tak trzymaj.

  pirx,  17/06/2009

Wymagać od dzieci,to nic złego.Ale trzeba wymagać mądrze.Nie kłaść na barki dziecka ciężaru,którego nie może unieść.Najlepsze co rodzic może dać dziecku,to możliwie dobry start w samodzielne,podkreślam- samodzielne- życie.I nie chodzi mi tu o jakieś materialne rzeczy,ale umiejętność samodzielnego podejmowania decyzji,niezależne myślenie.
Znam ludzi,którzy mają swoje rodziny,a nadal w jakiś ...  wyświetl więcej

  nse,  19/11/2016

"https://pl.wikipedia.org/wiki/Czaka" ... dość ciekawa historia. Gdyby tak pośledzić Historie człowieka, po linii jego pragnienia osiągania sukcesu, od chwili kiedy zabił ( lub zapragnął zabić ) po raz pierwszy swego bliźniego dla władzy przekraczając tym granicę prawa naturalnego ?
Kiedy się rodzą pragnienia, kto i jak je sieje ??



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska