Login lub e-mail Hasło   

Dlaczego mówimy „nie” wolnym strzelcom?

Czy Polska może być innowacyjna, otwarta na nowe rozwiązania? Czy w niektórych obszarach zawsze będziemy zaściankiem świata?
Wyświetlenia: 1.315 Zamieszczono 20/06/2009

Mentalność polskiego społeczeństwa, a przede wszystkim przedsiębiorców i menadżerów, dotycząca pracy oraz sposobów jej wykonywania, z niewiadomych powodów przypomina pradawne skamieniałości. Gdy cały świat, zwłaszcza w dobie kryzysu, szuka oszczędności, przewag konkurencyjnych, staje się coraz bardziej innowacyjny i otwarty na nowe pomysły, polskie firmy trzymają się sztywnych zasad. O czym mowa?

O wolnych strzelcach. Słowo wolny strzelec wywodzi się z języka angielskiego (freelancer). Na zachodzie – w USA, Kanadzie, Australii, Wielkiej Brytanii oraz na wschodzie – w wielu krajach Azji, takich jak Indie, czy Japonia, w wyniku, nie jak mogłoby się wydawać kryzysu, ale już od wielu lat praktykuje się model pracy wolnego strzelca. Kim jest wolny strzelec?
W polskiej świadomości jest to osoba pracująca bez etatu, realizująca projekty na zlecenie, najczęściej specjalizująca się w wolnym zawodzie: fotografa, dziennikarza, tłumacza.
W rzeczywistości wolnym strzelcem jest nie tylko osoba pracująca na zlecenie, lecz pracownik wykonujący pracę poza siedzibą swojej firmy lub wręcz indywidualny przedsiębiorca świadczący swoje usługi z dowolnego miejsca na świecie. Poza wymienionymi dziedzinami, freelancerzy na całym świecie pracują jako: programiści, projektanci, specjaliści od marketingu, doradcy, konsultanci, sekretarki, asystenci, fakturzyści, księgowi i wielu innych zawodach.

Oczywiście wolny strzelec nie może wykonywać każdego zawodu. Trudno wynająć brukarza lub piekarza na takich zasadach. Jednakże w wielu dziedzinach w porównaniu z pracownikiem stacjonarnym, wydaje się, że freelancer jest bezkonkurencyjny. Od prozaicznych spraw, jak oszczędność na powierzchni biurowej, opłatach za media, wolny strzelec pracując w komforcie własnego domu jest bardziej wydajny, wykazuje większą ochotę do pracy, a przede wszystkim jest tańszy. Brak przymusu stawienia się w biurze, nadzoru przełożonego, a z drugiej strony nastawienie na zapłatę za wykonanie zadania, odpowiedzialność, samodyscyplina, kreatywność. Wydaje się, że właśnie to te cechy wolnościowe są główną przeszkodą na popularyzację tego typu pracy w Polsce. O ile coraz więcej ludzi, przede wszystkim młodych, wychowanych już w innym systemie, nastawionych na swobodę działania, lubiących wyzwania, gotowych ponosić odpowiedzialność za swoje wyniki, skłaniałaby się ku takim rozwiązaniom, to z drugiej strony strach przedsiębiorców przed utratą kontroli nad pracownikiem, brakiem wpływu na jego system pracy, wydaje się nie do przejścia. Przynajmniej na razie.

Sytuacja na rynku usług wolnych strzelców, nie we wszystkich dziedzinach wygląda tak źle. Wzorowym przykładem jest tu rynek usług tłumaczeniowych. Choć jego potencjał jest o wiele większy. Problem w jego rozwoju tkwi także po stronie przedsiębiorców. Polscy tłumacze są bardzo aktywni na rynku międzynarodowym, zawsze profesjonalni, konkurencja o każde zlecenie na tzw. „targowiskach” dla freelancerów jest bardzo wysoka. Wzorowym przykładem jest tu elance – największy na świecie portal z ogłoszeniami dla freelancerów wszystkich możliwych zawodów. W Polsce natomiast mentalność firm powoduje, że większość zleceń trafia do agencji i biur tłumaczeń. Brak zaufania, a czasami być może świadomości istnienia wolnych strzelców, powoduje, że firmy przepłacają za usługi. Strat jest więcej, wolny strzelec każdego klienta traktuje indywidualnie, każdy klient jest najważniejszy, dla biur jesteśmy kolejnym klientem, a nasz projekt jednym z wielu w tym samym czasie. Ta sytuacja doprowadza często do takich kuriozów, iż bez świadomości klienta, agencje, które nie mogą wyrobić się z projektami, same zlecają tłumaczenia freelancerom. Większość agencji posiada swoje stałe bazy wolnych strzelców, których używa w awaryjnych sytuacjach, a czasem fakt korzystania przez biura z usług wolnych strzelców jest zjawiskiem powszednim. Dlaczego więc przepłacać?

 

Grzegorz Lewandowski

Podobne artykuły


17
komentarze: 77 | wyświetlenia: 2201
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1221
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1069
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1125
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 549
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 799
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 645
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 682
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 491
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 985
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 624
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Elba,  27/06/2009

Państwo też nie lubi wolnych strzelców, bo trudniej ich kontrolować. A naród jak się wyrwie raz spod kontroli i zacznie samodzielnie myśleć, to dojdzie do wniosku, że system narzucony mu przez państwo i za jego pieniądze wcale nie jest taki dobry. Ma mnóstwo wad i niedogności. A zamiast wolności mamy jarzmo niewolnictwa i poddaństwa.
I to już staje się niebezpieczne dla państwa.
Lepi ...  wyświetl więcej

  elena  (www),  05/07/2009

Calkowicie się z tym zgadzam. Nie zawsze kreatywny wolny strzelec jest cwaniakiem nie potrafiącym działać zespołowo w ramach jakiegoś etatu. Wiele razy spotkałam się z opinią, gdzie brak etatu, sztywno ustalonych godzin pracy równa się nieróbstwo, luzactwo a nie cięzką pracę. Niestety ta twórcza praca, to również zwiększone niebezpieczeństwo trafienia na nieuczciwych zleceniodawców, straty, brak p ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska