Login lub e-mail Hasło   

Baha'u'llah - założyciel Wiary Baha'i

Wiara Baha'i - najmłodsza światowa religia
Wyświetlenia: 2.175 Zamieszczono 10/07/2009

WIARA BAHA’I

ZAŁOŻYCIEL WIARY BAHA’I

BAHA”U”LLAH

ROZDZIAŁ 1


Bahá’u’lláh, którego imię brzmiało Mirza Husayn ‘Ali (czyt. Mir-za Hosejn-Ali), urodził się 12 listopada 1817 roku w Teheranie, stolicy Persji. Ojciec Jego, Mirza Buzurg (czyt. Mir-za Bozorg - ) (Mirza: wódz, perski tytuł honorowy – przyp. Tłum) był wybitną osobą, członkiem wielkiego rodu i zajmował wysokie stanowisko na dworze perskiego szacha. Od wczesnych lat Bahá’u’lláh objawiał oznaki niezwykłego uzdolnienia, nadzwyczajnej wiedzy i mądrości. Nie uczęszczał On do żadnej szkoły, jedynie pobierał lekcje w domu w niewielkim zakresie. ‘Abdu’l-Bahá tak mówi o Jego dzieciństwie: „Błogosławione Piękno należał do wielkiego rodu w Persji. Od najwcześniejszego dzieciństwa różnił się On od swoich krewnych i przyjaciół, którzy mówili: ‘To dziecko posiada nadzwyczajną moc.’ Pod względem mądrości i inteligencji, a także jako źródło wiedzy był On rozwinięty ponad swój wiek i przewyższał swoje otoczenie. Wszyscy którzy Go znali byli zdumieni jego dojrzałością. Zwykle powiadali: ‘Takie dziecko nie będzie długo żyło’ ponieważ powszechnie wierzono, że przedwcześnie rozwinięte dzieci nie dożywają wieku dojrzałego.”

W jednej ze swoich Tablic sam Bahá’u’lláh opowiada historię ze swojego dzieciństwa, która wydarzyła się kiedy był w Teheranie na ślubie jednego z braci. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem wielkie przyjęcie trwało siedem dni i siedem nocy. Ostatniego dnia dla zabawienia zebranych gości odbyło się przedstawienie kukiełkowe o słynnym królu. Bahá’u’lláh siedział w górnym pokoju wychodzącym na dziedziniec, gdzie ustawiono namiot na potrzeby przedstawienia.

Bahá’u’lláh mówi nam, że sztuka rozpoczęła się wejściem kilku małych figurek o ludzkich kształtach, które oznajmiły przybycie króla. Następnie ukazało się kilka innych marionetek. Jedne z nich zamiatały, inne skrapiały podłogę wodą przygotowując się na przybycie króla. Wkrótce potem wszedł miejski obwoływacz i ogłosił ludziom, aby ustawili się gotowi na audiencję królewską. Ukazało się więc szereg grup marionetek i zebrało się w odpowiednich dla siebie miejscach. Na koniec wszedł król z całą paradą. Miał koronę na głowie, szedł powoli, majestatycznie i zasiadł na tronie. Rozległy się strzały na wiwat, zabrzmiały trąbki, a namiot napełnił się dymem. Kiedy dym się rozwiał, król siedział w dalszym ciągu na tronie, otoczony ministrami, książętami i urzędnikami, stojącymi na baczność. W pewnej chwili przed króla wprowadzono złodzieja, a król wydał rozkaz, aby mu ścięto głowę i kat wykonał ten rozkaz bezzwłocznie. Po egzekucji król wdał się w rozmowę z ministrami i urzędnikami, kiedy nagle przyszła wieść o rebelii w okolicy przygranicznej. Natychmiast wysłano wojska, ażeby stłumić to powstanie. Po kilku minutach na tyłach rozległa się kanonada i oznajmiono, że królewskie wojska toczą bitwę z rebeliantami. I tak toczyło się przedstawienie. Bahá’u’lláh był wielce zaintrygowany istotą tego przedstawienia. Kiedy wszystko się skończyło i zapadła kurtyna, zauważył człowieka, który wyszedł tylnym wyjściem z namiotu niosąc pudło pod pachą. Bahá’u’lláh zapytał „Co jest w tym pudle?” i „O co chodziło w tym przedstawieniu? Wszystkie te przebogate oznaki pozycji społecznej, król, książęta, ministrowie, cała ich wspaniałość i chwała, moc i potęga, wszystko to, co widziałeś, znajdują się teraz w tym pudle” – zabrzmiała odpowiedź, która wywarła na Bahá’u’lláhu wielkie wrażenie i oświadczył:

„(...) Od tego dnia wszystkie zewnętrzne oznaki pozycji społecznej w oczach Tego oto Młodzieńca były podobne do tego właśnie przedstawienia. Nigdy nie były ani nigdy nie będą miały najmniejszej wagi, nawet tyle, co ziarnko gorczycy (...) Ten zewnętrzny blichtr, te góry kosztowności, te ziemskie próżności, te masy żołnierzy, te przepyszne ozdoby, te dumne i aroganckie osoby zostaną złożone do trumien i grobów tak, jak do tego pudełka. W oczach osób wnikliwych cały ten konflikt, niezgoda i pusta chwała były i zawsze będą niby dziecinne zabawy.”

Inna historia związana z dzieciństwem Bahá’u’lláha wiąże się ze snem, który miał Jego ojciec, w którym to śnie Bahá’u’lláh ukazał mu się jako:

„(...) pływający w olbrzymim, bezkresnym oceanie. Ciało Jego jaśniało poprzez wodę blaskiem, który oświecał całe morze. Wokół Jego głowy, którą widać było wyraźnie ponad wodą, we wszystkich kierunkach siały światło Jego bujne, długie, kruczoczarne loki, unoszące się ponad falami (...) wokół Niego skupiło się mnóstwo ryb, a każda z nich trzymała się silnie końca jednego z Jego włosów. Zafascynowane blaskiem płynącym z Jego twarzy, kierowały się tam, gdzie On płynął. Pomimo, że była ich ogromna ilość i trzymały się silnie Jego loków, wydawało się, że ani jeden włos nie był oderwany od Jego głowy, ani też nie dzieje Mu się najmniejsza krzywda. Pływał po wodzie wolny i niczym nie ograniczony, a wszystkie ryby podążały za Nim ”

Sen ten wywarł takie wrażenie na ojcu Bahá’u’lláha, że przywołał on człowieka znanego ze szczególnej intuicji i poprosił go o wyjaśnienie. Człowiek ten, jak gdyby natchniony błyskiem przyszłej chwały Bahá’u’lláha, powiedział:

„Bezkresny ocean, który oglądałeś we śnie to nic innego niż świat stworzenia. Twój syn osiągnie nad nim władzę, bez niczyjej pomocy, sam jeden. Kiedykolwiek zechce, będzie się poruszał, nie będąc niczym ograniczony. Nikt nie zatrzyma Go w marszu ani nikt nie przeszkodzi Jego postępowi. Ławica ryb oznacza poruszenie, które wywoła pomiędzy ludami i plemionami na ziemi. One zgromadzą się wokół Niego i do Niego będą lgnęły. Pozostanie bezpieczny pod niezawodną opieką Wszechmocnego – to zamieszanie nigdy nie zaszkodzi Jego osobie ani też samotność na morzu życia nie zagrozi Jego bezpieczeństwu.”

Zdjęcie: Świątynia Baha'u'llaha

ROZDZIAŁ 2

Boscy Objawiciele posiadają wrodzoną wiedzę i nie potrzebują nabywać jej w szkołach i na uniwersytetach. Oni są nauczycielami, a nie uczącymi się. Bahá’u’lláh mówi: „Ten oto Pokrzywdzony nie uczęszczał do żadnej szkoły ani nie brał udziału w dysputach erudytów. Na moje życie! Nie z Mojej własnej woli się objawiłem, lecz z woli Bożej, On Mnie objawił ze swego własnego wyboru.”

O wrodzonej wiedzy Bahá’u’lláha, ‘Abdu’l-Bahá powiedział:

„Nie było takiego, który znalazłszy się w Jego obecności nie zostałby zadziwiony Jego mocą. Erudyci, którzy przychodzili do Niego byli zaskoczeni Jego mądrością, mimo,  że nigdy nie uczęszczał On do szkoły ani nie uczył się u osób wykształconych. Poświadczają ten fakt Jego przyjaciele i rodzina, a przecież Jego Nauki są duszą tego wieku.

„Słońce promieniuje samo z siebie, a nie czerpie swego światła z żadnego innego źródła. Boscy Nauczyciele posiadają wewnętrzne światło, posiadają wiedzę i zrozumienie  wszystkiego, co znajduje się we wszechświecie. Oni dają światło reszcie świata i dzięki Nim sztuki i nauka odnawiają się w każdym wieku.”

Zdjęcia: Bahaici z całego światu przy świątyni Baha'u'llaha

ROZDZIAŁ 3

W miarę jak Bahá’u’lláh rósł, znaki Jego niezwykłości stawały się coraz bardziej oczywiste. Kiedy był młodzieńcem, stał się znany z niebywałej inteligencji, pięknego charakteru, wielkiej hojności i współczucia. Potrafił rozwiązywać najtrudniejsze zagadnienia i odpowiedzieć na najbardziej zawiłe i wnikliwe pytania. A jednak pomimo niezwykłych zdolności nigdy nie starał się o wysokie stanowiska i rozgłos. Kiedy zmarł Jego ojciec, zaproponowano mu, aby tak jak ojciec zajął pozycję na dworze królewskim, ale On odmówił. Nie zależało Mu na tytułach ani honorach tego świata. Gdy miał osiemnaście lat pojął za żonę Asiyih Khánum (czyt. Asije Khanom), a dom ich stał się schronieniem dla wszystkich, bo gościnności nie odmawiali nikomu.

Bahá’u’lláh miał dwadzieścia siedem lat kiedy to 23 maja 1844 roku Báb oznajmił swoją Misję Mulli Husaynowi. Zaledwie trzy miesiące po tym historycznym wydarzeniu Bahá’u’lláh otrzymał zwój od Bába zawierający Jego Pisma. Bahá’u’lláh natychmiast potwierdził prawdziwość objawienia Bába i rozpoczął propagowanie Jego Nauk. Istnieje historia, która opowiada o tym, jak Bahá’u’lláh otrzymał zwój Pism od Bába.

Wkrótce po tym, jak Báb mianował swoich wybranych uczniów, osiemnaście Liter Żyjącego, przywołał ich do siebie i pouczył w jaki sposób powinni się rozejść i nauczać Jego Wiary. Każdemu z nich powierzył szczególne zadanie, polecając niektórym z nich tę część kraju, z której pochodzili jako pole działania. Quddús został wybrany spośród tych osiemnastu błogosławionych dusz, aby Mu towarzyszyć w pielgrzymce do Mekki, gdzie miał On oznajmić swoją Misję. Do Mulli Husayna, który był pierwszym, który w Niego uwierzył, skierował następujące słowa:

„Niech cię to nie zasmuci, że nie wybrałem ciebie na towarzysza w Mojej pielgrzymce do Kraju Hijáz (czyt. Hedżiaz). Zamiast tego chcę skierować twe kroki do miasta, które posiada w sobie Tajemnicę takiej niezmiernej świętości, że ani Hijáz, ani Sziraz nie mogą nawet marzyć, aby się z nią równać.”

Báb dał Mulli Husaynowi zwój i polecił mu wyruszyć do Teheranu. Powiedział mu, aby błagał Boga, aby pozwolił mu rozpoznać wspaniałość sekretu ukrytego w tym mieście i stanąć przed obliczem Ukochanego. Mullá Husayn wyruszył w drogę, minął kilka miast i dotarł do Teheranu. Tutaj wynajął pokój w szkole studiów religijnych. Pierwszą rzeczą jaką uczynił było oznajmienie Posłania Bába przełożonemu szkoły, który odrzucił je z całą arogancją. Jakiś młody uczeń posłyszał jednak ich rozmowę i słowa Mulli Husayna bardzo go poruszyły. Postanowił zobaczyć się z nim o północy i więcej dowiedzieć o Posłaniu, o którym tamten mówił z takim entuzjazmem. Mullá Husayn przyjął tego młodego człowieka bardzo uprzejmie i serdecznie. Powiedział, że teraz rozumie, dlaczego przybył do tego właśnie miejsca. Przełożony pogardliwie odrzucił Posłanie, które on mu przyniósł. „Mam nadzieję” – powiedział – „że być może jego uczeń, w przeciwieństwie do samego mistrza, uzna prawdę tego Posłania.”

Podczas tej rozmowy Mullá Husayn zapytał ucznia, skąd pochodzi. Ten odpowiedział, że jest z rejonu Núr w prowincji Mázindáran (czyt. Mazendaran). „Powiedz mi” – pytał Mullá Husayn – „czy jest obecnie ktoś w rodzinie zmarłego Mirzy Buzurg-i-Nuri, który znany był ze swojego charakteru, czaru, osiągnięć artystycznych i intelektualnych, kto okazał się zdolny do utrzymywania wielkich tradycji tego znakomitego rodu?”

„O tak” – odpowiedział młodzieniec” – jeden z jego synów odznacza się wszystkimi tymi cechami, które charakteryzowały Jego ojca. Jego prawe życie, Jego osiągnięcia, życzliwość i tolerancja dowodzą, że jest szlachetnym synem szlachetnego ojca.” „Czym On się trudni?” – spytał się Mullá Husayn. „Pociesza nieszczęśliwych i karmi głodnych”. „A jakie zajmuje stanowisko i jaką ma pozycję?” „ Nie ma żadnych z wyjątkiem zaprzyjaźniania się z ubogimi i nieznajomymi.” „Jak się On nazywa?” „Husayn-‘Alí.”

Każda kolejna odpowiedź napełniała Mullę Husayna coraz większą radością. „A jak On spędza czas?” – znowu postawił pytanie. Przechadza się po lasach i zachwyca pięknem krajobrazu.” „Ile ma lat?” „Dwadzieścia osiem.” Twarz Mulli Husayna promieniała zadowoleniem i radością gdy spytał młodzieńca: „Sądzę, że Go często widujesz?” „Często bywam u Niego w domu.” – brzmiała kolejna odpowiedź. „A czy oddałbyś w Jego ręce coś, co ci powierzę?” „Z całą pewnością” – odrzekł młody człowiek. Mullá Husayn wręczył mu więc zwój zawinięty w kawałek materiału i poprosił o wręczenie go Bahá’u’lláhowi następnego dnia wcześnie rano. „Gdyby zechciał On dać mi odpowiedź” – dodał Mullá Husayn – „czy będziesz tak uprzejmy i mi ją przekażesz?”

Uczeń wziął zwój i nazajutrz wstał o świcie, aby spełnić prośbę Mulli Husayna. Gdy znalazł się blisko domu Bahá’u’lláha spostrzegł Jego brata Músę stojącego przy bramie i wytłumaczył mu powód swego przybycia. Mírzá Músá zaprowadził młodzieńca przed Bahá’u’lláha i zwój położono przed Nim. Bahá’u’lláh poprosił, aby usiedli. Rozwijając zwój zaczął czytać głośno niektóre fragmenty. Przeczytał tylko stronę, gdy zwracając się do brata powiedział:

„Múso, co ty o tym sądzisz? Prawdziwie powiadam, każdy, kto wierzy w Koran i uznaje jego Boskie źródło, a jednak waha się choćby nawet przez moment przyznać, że te wzruszające serce słowa posiadają tę samą duchową, odradzającą moc, najwyraźniej myli się w swym osądzie i daleko zboczył ze ścieżki sprawiedliwości.”

Żegnając młodego człowieka Bahá’u’lláh poprosil go, aby zabrał jako prezent od Niego dla Mulli Husayna głowę cukru i paczkę herbaty oraz przekazał mu wyrazy szacunku i miłości. Pełen radości, młodzieniec wstał i pospieszył do Mulli Husayna, oddał mu podarunek i wiadomość od Bahá’u’lláha. Trudno sobie wyobrazić radość z jaką Mullá Husayn je przyjął. Prezent wziął ze schyloną głową i gorąco go ucałował. Potem uścisnął młodzieńca, ucałował jego oczy i powiedział: „O mój najdroższy przyjacielu! Boga proszę, ażeby tak jak ty rozradowałeś moje serce, On obdarzył ciebie wieczną szczęśliwością i napełnił niezniszczalną radością.”

Młodzieniec był niezwykle zaciekawiony zachowaniem się Mulli Husayna. Intrygowało go, jakiegoż to rodzaju mógłby być związek, który jednoczył te dwie dusze? Co było powodem przyjaźni ich łączącej? Co sprawiło, że Mullá Husayn okazał tak ogromną radość z otrzymania takiego drobnego daru od Bahá’u’lláha? Młody człowiek stanął przed zagadką, której nie potrafił rozwiązać.

Kilka dni potem Mullá Husayn udał się do Khurásánu (czyt. Khorasanu), prowincji na północnym wschodzie Iranu. Żegnając się z młodym uczniem z Núr, rzekł do niego: „Nic nie mów nikomu o tym, co słyszałeś i widziałeś. Niechaj to będzie sekretem głęboko ukrytym w twoim sercu. Nie zdradź Jego imienia, ponieważ ci, którzy zazdroszczą Jego pozycji powstaną, aby Mu szkodzić. Gdy oddajesz się medytacjom, poproś Wszechmogącego, aby Go osłaniał, tak, ażeby dzięki Niemu Bóg wywyższył poniżonych, wzbogacił biednych, zbawił upadłych. Tajemnica rzeczy jest ukryta przed naszymi oczami. Naszym obowiązkiem jest oznajmiać Nowy Dzień i głosić ludziom to Boskie Posłanie. Wiele dusz w tym mieście przeleje krew na tej ścieżce. Ta krew napoi Boże Drzewo i pozwoli mu się krzewić i ocienić całą ludzkość.”

Świątynia Baha'u'llha

ROZDZIAŁ 4

Báb wspominając o Bahá’u’lláhu, mówił: „Ten, którego Bóg objawi”. Pisma Bába wraz z Jego Najświętszą Księgą, Bayán, zawierają niezliczone wzmianki świadczące o czci dla Tego, którego Bóg objawi. Poniżej podanych jest zaledwie kilka cytatów z Pism Bába, aby dać ci pojęcie o pozycji Bahá’u’lláha i wzajemnym stosunku pomiędzy tymi dwoma Objawicielami. „Wiedzcie z całą pewnością, że przez pojęcie ‘raj’, rozumie się poznanie i posłuszeństwo Temu, którego Bóg objawi, a ‘ogień’ – przebywanie z takimi duszami, które się ani Jemu nie oddały, ani nie spełniły Jego życzeń.”

„ (...) Oczyść swój słuch, abyś nie usłyszał niczego z wyjątkiem wspominania o Bogu, oczyść swoje oczy, aby nie widziały niczego innego z wyjątkiem Boga, i twoją świadomość – aby nie dostrzegała niczego innego prócz Boga, i twój język – aby nie głosił niczego innego, tylko mówił o Bogu, i twoją rękę – aby nie pisała o niczym innym, z wyjątkiem Boga, i twoją wiedzę – aby nie ogarniała niczego innego prócz Boga, i twoje serce – aby nie pragnęło niczego innego, tylko Boga, oraz podobnie – oczyść wszystkie twoje uczynki i dążenia, abyś się wykształcił w raju czystej miłości i abyś – oby było to możliwe, ozdobiony czystością, którą wielce ceni Ten, którego Bóg objawi – znalazł się w Jego obecności i był wolny od wszystkich, którzy się od Niego odwrócili i nie są Jego stronnikami.”

„Powiedz, zaprawdę, zadowolenie Tego, którego Bóg objawi jest zadowoleniem Boga, a niezadowolenie Tego, którego Bóg objawi, jest niczym innym niż niezadowoleniem Boga.”

ROZDZIAŁ 5

Od chwili, kiedy Bahá’u’lláh potwierdził prawdziwość Objawienia Bába, rozpoczął głoszenie tego Objawienia. Pierwszą podróż, którą odbył w celu nauczania nowej Wiary była podróż do domu swych przodków w Núr, w prowincji Mazindaran. Tam skierował się do rodzinnego domu we wsi Tákur (czyt. Takor).

Wieść o przybyciu Bahá’u’lláha do Tákur szybko rozeszła się po całym rejonie. Wielu lokalnych urzędników i dygnitarzy przyszło Go powitać, a także posłuchać od Niego wiadomości o królu, dworze królewskim i sprawach państwowych. Jednak Bahá’u’lláh nie wykazywał zainteresowania ich pytaniami. Szybko zmieniał temat i zaczynał przedstawiać Posłanie ogłoszone przez Bába w wielce interesujący sposób. Słowa Jego były tak przekonywujące a argumenty tak jasne, że wszyscy byli zdumieni. Słuchaczy zadziwiało, że osoba o tak wysokiej pozycji wykazuje takie głębokie zainteresowanie sprawami, które na ogół należą do duchowieństwa i przywódców duchowych. W krótkim czasie Jego entuzjazm i głęboka wiedza przyciągnęły bardzo wielu do nowej Wiary, między innymi dużo wybitnych osób i członków Jego rodziny. Nikt, kto znalazł się w Jego obecności nie był w stanie uniknąć potoku Jego słodkich słów ani przeciwstawić się prawdziwości Jego oświadczeń. Nikt z wyjątkiem Jego własnego wuja. Wuj ten robił wszystko, co było możliwe, aby zdyskredytować Bahá’u’lláha i prawdziwość Posłania, które On przynosił. Kiedy jednak stwierdził, że nie jest w stanie tego dokonać, udał się do dobrze znanego duchownego muzułmańskiego i poprosił go o pomoc. Narzekał, że Bahá’u’lláh przybył do Núr i nie będąc duchownym, zabiera głos na tematy religijne. Ostrzegł teologa, że każdy, kto znajdzie się w Jego obecności, ulega Jego czarom i urokowi Jego języka. „Nie wiem, czy On jest czarownikiem” – powiedział – „czy też dodaje do herbaty jakąś tajemniczą substancję, która sprawia, że każdy, kto ją wypije pada ofiarą Jego uroku.”

Teolog zrozumiał, że nie będzie w stanie wyzwać i zwyciężyć Bahá’u’lláha i starał się zignorować prośbę wuja, a Posłanie Bába rozprzestrzeniało się przez cały czas po prowincji jak pożar lasu. Zaniepokojeni zwolennicy teologa zaczęli wywierać na niego nacisk, aby podjął jakieś kroki i ostatecznie zdecydował się, aby wysłać swoich dwóch najwybitniejszych uczniów, aby spotkali się z Bahá’u’lláhem i zbadali istotę Posłania, które On głosi. Oto historia wydarzenia, które miało miejsce, gdy tych dwóch wysłanników znalazło się w obecności Bahá’u’lláha.

Po przyjeździe do Tákur przedstawiciele teologa dowiedzieli się, że Bahá’u’lláh wyjechał do swojej zimowej rezydencji i zdecydowali się jechać za Nim. Kiedy tam dotarli, znaleźli Bahá’u’lláha zajętego wygłaszaniem komentarza do jednego z rozdziałów Koranu. Usiedli i w miarę jak Go słuchali, rosło w nich niezmierne wrażenie wywołane Jego krasomówstwem i szczególnym sposobem Jego przemowy. Jeden z nich nie był w stanie opanować swych uczuć, wstał, przeszedł na koniec pokoju i stał bez ruchu przy drzwiach w postawie głębokiego szacunku i oddania. Drżąc, z oczami pełnymi łez, powiedział swojemu towarzyszowi: „Ja czuję się bezsilny, aby przepytywać Bahá’u’lláha. Pytania, które chciałem Mu postawić nagle umknęły mi z pamięci. Masz wolną rękę aby Go badać lub powrócić do naszego nauczyciela i poinformować go, w jakim znajduję się stanie. Powiedz mu ode mnie, że ja już nigdy nie będę mógł do niego wrócić. Nie będę w stanie opuścić tego progu.” Ale jego kolega był podobnie jak on pod wpływem słów Bahá’u’lláha i poszedł w jego ślady. „Przestałem uznawać mojego nauczyciela. W tej właśnie chwili przysięgłem Bogu, że poświęcę resztę mojego życia służbie Bahá’u’lláhowi, mojemu prawdziwemu i jedynemu Mistrzowi”.

Wieść o nawróceniu się uczniów teologa błyskawicznie rozeszła się wśród mieszkańców Núr. Dygnitarze, urzędnicy, przywódcy religijni, kupcy i wieśniacy tłumnie przybywali, aby znaleźć się w obecności Bahá’u’lláha. Setki zaciągały się pod sztandar nowej Wiary. Nikt jednak z wyjątkiem Bahá’u’lláha nie wiedział, że wkrótce miało nadejść straszliwe prześladowanie. Prześladowanie, które wyrwie z korzeniami wiele z tych delikatnych młodych roślin.

ROZDZIAŁ 6

Bahá’u’lláh prosi nas, abyśmy zrobili to, co On czynił w prowincji Núr, abyśmy powstali i nauczali Sprawy Boga. Zastanówmy się i rozważmy następujące słowa Bahá’u’lláha, pamiętając, że po przyjęciu Objawienia Bába, Jego pierwszym działaniem było nauczanie tysiąca dusz.

„O istoto wędrująca na drodze Boga! Zaczerpnij swoją część z oceanu Jego łask i nie pozbawiaj się tego, co kryje się w jego głębinach. Bądź z tych, którym przypadły w udziale jego skarby. Już kropla rosy z tego oceanu, spadająca na wszystkich, którzy są w niebiosach i na ziemi, wystarczyłaby, żeby wzbogacić ich w szczodrobliwość Boga, Wszechmogącego, Wszechwiedzącego, Wszechmądrego. Dłońmi wyrzeczenia czerp z jego życiodajnych wód i zraszaj nimi wszystkie stworzone rzeczy, by obmyte zostały z wszelkich ograniczeń, mających swe źródło w człowieku i dostały się w pobliże potężnej siedziby Boga, tego uświęconego i świetlanego Miejsca. Nie trap się, jeżeli dokonujesz tego sama jedna. Niechaj Bóg ci wystarcza za wszystkich. Pielęgnuj bliski kontakt z Jego Duchem i bądź z grona wdzięcznych. Głoś Sprawę swojego Pana wszystkim, którzy są w niebie i na ziemi. Jeżeli jakiś człowiek odpowie na twoje wezwanie, odkryj przed nim perły mądrości Pana, swojego Boga, jakie zesłał na ciebie Jego Duch i bądź z tych, co wierzą prawdziwie. A jeżeli ktoś odrzuci to, co mu ofiarujesz, odwróć się od niego i połóż ufność i pewność w Panu, swoim Bogu, Panu wszystkich światów.”

Drzwi do świątyni Baha'u'llaha

ROZDZIAŁ 7

Objawienie Boże rozwija się stopniowo. Bóg stopniowo objawia swoją Wolę poprzez swoich Objawicieli, którzy przybywają w pewnych odstępach czasu, w miarę jak ludzkość przechodzi z jednego stadium w następne. To samo odnosi się do Objawienia każdego z Objawicieli. Jego Nauki objawiane są stopniowo w miarę, jak rośnie zrozumienie u Jego zwolenników. Często nawet Jego najbliżsi uczniowie początkowo nie są w stanie w pełni uchwycić znaczenia Jego Objawienia. Ciągle jeszcze trzymają się praw i nauk poprzedniej religii. Dopiero po jakimś czasie zaczynają pojmować, że nowy Objawiciel zmienia niektóre prawa Tego, który przyszedł wcześniej przed Nim. Celem Jego jest ustanowienie nowych praw dla ludzkości na jej następny stopień ewolucji.

Tak stało się z Objawieniem Bába. Muzułmanie, wśród których Báb się pojawił, wierzyli że nawet jedna „litera” z nauk Proroka nie może być zmieniona aż do końca świata. Z tego powodu Báb czynił tak, że całe swoje Posłanie objawiał stopniowo. Początkowo, Jego wzniosła pozycja jako Obiecanego, nie była otwarcie oznajmiana. Jego uczniowie byli poinstruowani, aby głosić radosną nowinę, że Brama Obiecanego została otwarta. Osoba Bába stopniowo stawała się znana, ale większość ludzi jeszcze nie zdawała sobie sprawy z Jego prawdziwej pozycji.

Podczas pierwszych lat Jego nauczania Báb nie zmienił żadnego z praw islamu. Właściwie byłoby to nie do pomyślenia ze względu nawet na Jego najbliższych zwolenników. Ale, jak już z pewnością wiecie, pod koniec Jego działalności, wtedy, gdy przebywał uwięziony w fortecy Máh-Kú, Báb objawił nowe prawa w dziele Perski Bayán. Teraz nadszedł czas, aby jego zwolennicy zdecydowanie zerwali z przeszłością i ogłosili Jego prawdziwą pozycję. Tak się stało podczas Konferencji w Badasht (czyt Badaszt). Badasht jest wioską położoną w północno-wschodniej części kraju, w pewnej odległości od Teheranu. Konferencja w Badasht odbyła się w lipcu 1848 roku. Zebrało się na niej razem osiem dziesięciu jeden najwybitniejszych zwolenników Bába. Najważniejszymi z nich byli Bahá’u’lláh, Quddús i Táhirih.

Mimo, że początkowo wydawać się mogło, że Bahá’u’lláh nie zajmuje żadnego szczególnego miejsca pomiędzy uczniami Bába, Jego rola podczas Konferencji była decydująca. To On wynajął ogród, w którym Konferencja się odbywała i w ciągu 22 dni jej trwania wszyscy zebrani odczuwali Jego serdeczną gościnność. Bahá’u’lláh codziennie objawiał tablicę do odczytania przed zgromadzonymi wyznawcami. Każdemu z nich dał On nowe imię. Táhirih i Quddús otrzy- mali tytuły, pod którymi będą znani w historii. Tytuł Táhirih znaczy „Czysta”, Quddús – „Święty". On sam od tego czasu miał być znany pod imieniem „Bahá”. Później już Báb objawił specjalną tablicę dla każdego, kto uczestniczył w Konferencji, zwracając się do każdego imieniem, które otrzymał z tej okazji.

Pewnego dnia Bahá’u’lláh był chory i leżał na sofie, a wszyscy przyjaciele zebrali się wokół Niego. Wtedy to nagle Táhirih, która cieszyła się opinią największej czystości i cnoty, ukazała się zebranym bez welonu, który zgodnie z przekonaniem muzułmanów wszystkie kobiety powinny nosić w miejscach publicznych. Niektórzy obecni bábici odnieśli wrażenie, że przyniosła ona wstyd sobie i nowej Wierze. Quddús najwyraźniej się rozgniewał, ale Táhirih, niewzruszona i promieniejąca radością, przekonywująco przemówiła do zebranych. Nawoływała ich, aby zerwali z przeszłością – z religijnymi dogmatami, tradycją i ceremoniami. Bahá’u’lláh interweniował i rozładował napięcie między Quddúsem i Táhirih. Mimo, że kilku zwolenników Bába opuściło Wiarę w rezultacie tego oświadczenia, większość pozostała umocniona i napełniona nowym entuzjazmem. Bahá’u’lláh po mistrzowsku wykorzystał tę okazję do świętowania brzasku nowego Dnia. Przez swój odważny czyn Ŝáhirih stała się niby hejnał trąbki głoszącej koniec starej i początek nowej Wiary.

Konferencja w Badasht zaznaczyła także początek najburzliwszego okresu w rozwoju Wiary Bábickiej. Wkrótce prześladowanie jej wyznawców wzmogło się i wielu z nich spotkało wezwanie do męczeństwa. Konferencja w Badasht była jak gdyby ich pożegnalnym spotkaniem, z którego poszli, by dokonać czynów wielkiego bohaterstwa i zjednoczyć się dopiero w Królestwie Abhá.

Uczestnicy Konferencji wspólnie skierowali się do Mázindaránu, ale po drodze zostali zaatakowani przez nieświadomych mieszkańców wsi, w pobliżu której grupa się zatrzymała, aby odpocząć. Wyznawcy zmuszeni byli do ucieczki i rozproszyli się w różnych kierunkach. Bahá’u’lláh kontynuował podróż do Núr w Mázindaránie. Wiadomości o Konferencji w Badasht wkrótce dotarły do Teheranu i król z ministrami dowiedzieli się o wypadkach, które tam zaszły oraz roli Bahá’u’lláha na tej konferencji. Król osłabiony chorobą, która wkrótce miała zakończyć jego żywot, posłuchał premiera, który radził mu aresztować Bahá’u’lláha. Zgodnie z tym, wysłano rozkaz do jednego z urzędników w Mázindaránie, polecając aresztowanie Bahá’u’lláha i przewiezienie Go do stolicy. Stało się tak, że Rozkaz ten doszedł na dzień przed przyjęciem, które tenże urzędnik, bardzo oddany Bahá’u’lláhowi, miał zamiar dla Niego urządzić. Urzędnik szalenie się zmartwił rozkazem, ale zdecydował nie powiadamiać o tym nikogo. Następnego dnia do Mázindaránu doszła wieść, że król zmarł i rozkaz stracił swoją ważność.

Pokój Baha'u'llaha

ROZDZIAŁ 8

Konferencja w Badasht zaznaczyła upadek starego i początek nowego. Wyjątek z Pism ‘Abdu’l-Bahy wyjaśnia jak to się dzieje, że na przestrzeni wieków, w pewnych odstępach czasu, religia Boża wymaga odnowy. Zastanów się nad znaczeniem następującego fragmentu w świetle tego, czego nauczyłeś się czytając o Konferencji w Badasht:

„Z nasienia istoty religii wyrosło drzewo, które wydało liście i gałęzie, kwiecie i owoce. Po jakimś czasie drzewo to zaczęło się psuć. Liście i kwiaty zwiędły i opadły; drzewo się pochyliło i przestało rodzić owoce. Nie jest rozsądne, żeby człowiek trzymał się starego drzewa, głosząc, że siły żywotne tego drzewa nie zanikły, jego owoce nie mają sobie równych, a żywot jego jest – wieczny. Nasiono rzeczywistości musi zostać ponownie zasiane w sercach ludzkich, ażeby mogło z niego wyrosnąć nowe drzewo a nowe owoce mogły odświeżyć świat. W ten sposób narody i ludy obecnie różniące się religiami dojdą do zjednoczenia, zaniechają naśladownictwa i umocni się braterstwo prawdziwe w swojej istocie. Wojna i niezgoda pomiędzy ludźmi zanikną; wszyscy się pogodzą jako słudzy Boży. Wszyscy przecież chronią się pod drzewem Jego opatrzności i miłosierdzia. On jest dla wszystkich łaskawy; nawet Jezus Chrystus oświadczył, że Bóg ‘zsyła deszcz na sprawiedliwego i niesprawiedliwego’, co znaczy, że miłosierdzie Boże jest uniwersalne. Cała ludzkość jest pod skrzydłami Jego miłości i łask i wszystkim wskazał On drogę przewodnictwa i postępu.”

ROZDZIAŁ 9

Szach Nasiri’d-Din, czyli król perski, który zasiadł na tronie w 1848, był znacznie bardziej bezwzględny niż jego ojciec – poprzedni szach. Od początku jego rządów prześladowanie bábitów ogromnie się nasiliło. Báb został stracony w Tabrizie w lipcu 1850. Jego zgnębieni zwolennicy, którzy oglądali tragiczną śmierć tysięcy współwyznawców stracili teraz najdroższą sobie Osobę. W myślach, wielu z nich zaczęło winić szacha za okrucieństwa jakie ich spotykały w tym okresie. Niemniej, pomimo tych uczuć w dalszym ciągu źle nie życzyli ani rządowi, ani ludziom. Kierowali swe siły na szerzenie nowej Wiary poprzez dobre czyny i przekonywujące argumenty. Była jednak między nimi mała garstka, którą zawładnęły głęboka nienawiść i niebezpieczne pomysły. Tych kilka nierozsądnych osób, będąc w stanie wielkiej frustracji sądziło, że sytuację społeczności bábitów można by zmienić poprzez atak na podstawę tyranii i zaczęli przygotowywać zamach na szacha.

Plany tej grupy doszły do uszu Bahá’u’lláha poprzez jednego z jej przywódców. Bahá’u’lláh doradził mu bardzo jasno, że powinni ten plan porzucić. Ostrzegł, że taki postępek sprowadzi nowe nieszczęścia na wystarczająco już pogrążonych w strapieniach zwolenników Bába. Ale spiskowcy byli tak zawzięci i płomień zemsty tak silnie płonął w ich sercach, że nawet rady Bahá’u’lláha nie były w stanie ich powstrzymać. Przygotowywali się, aby dokonać czynu, który na zawsze będzie uznany jako plama na kartach Historii Bábickiej, kartach, które zdobiły jedynie czyste, bezinteresowne i heroiczne czyny.

Piętnastego sierpnia 1852, szach wyjechał na koniu z letniej rezydencji w pobliżu Teheranu na poranną przejażdżkę. Jego osobista straż jechała nieco przed nim. Było spokojnie, Jego Wysokości wszystko wydawało się piękne. Wtedy, ku zdumieniu wszystkich, młody człowiek, który udał, że stoi przy drodze, aby wręczyć królowi petycję, wypalił do niego z pistoletu. Ten niby-zamachowiec był tak nierozsądny, że załadował pistolet pociskami zupełnie nie nadającymi się do tego celu. Szach został jedynie lekko ranny, ale wściekłość, spowodowana próbą jego zabójstwa dała wrogom Wiary możność podżegania ludzi do popełniania na bábitach niewyobrażalnych okrucieństw.

Młodzieniec, który strzelał do szacha został zabity na miejscu; jego ciało przywiązano do ogona muła, który ciągnął je aż do Teheranu, gdzie następnie przerąbane na pół wisiało na widoku publicznym. Jego towarzysz został bezlitośnie torturowany, ale kiedy nie podał imion swych przyjaciół, wtedy wlano mu do gardła gorący ołów. Drugiego towarzysza odarto z odzieży, wydrążono w jego ciele otwory, w które włożono palące się świece i tak prowadzono przed rozwrzeszczanym tłumem, który obrzucał go przekleństwami.

To co potem nastąpiło, trudno jest wprost opisać. Rząd, duchowieństwo i ich ciemni zwolennicy zabrali się do eksterminacji bábitów. Bramy miasta zamknięto i nikomu nie wolno było go opuszczać bez uprzedniego przesłuchania. Bábitów poszukiwano w każdym domu i mordowano z bezprzykładnym okrucieństwem. Fragment listu napisanego przez austryjackiego oficera, który był w służbie u szacha da nam wyobrażenie o tych przerażających dniach. Mimo, że czytanie jego opisów napawa nas najgłębszym smutkiem, czynimy to jednak, aby pamiętać o ofiarach tych bohaterskich dusz, które napoiły drzewo Wiary swoją własną krwią.

„Chodź za mną, mój przyjacielu, który rościsz sobie prawo do serca i europejskiej etyki, chodź ze mną do tych nieszczęśników, którzy z wyłupionymi oczyma, muszą zjadać na miejscu zbrodni, na surowo, swoje własne obcięte uszy, lub których zęby kat wyrywa z nieludzką brutalnością, lub których gołe czaszki są po prostu rozbijane uderzeniem młota, albo chodź tam, gdzie bazar rozjaśniają ci nieszczęśnicy, bo ludzie ze wszech stron drążą głębokie rany w ich piersiach i ramionach, i wkładają w nie zapalone knoty. Widziałem ich, ciągniętych przez bazar w łańcuchach, przy akompaniamencie orkiestry wojskowej, a w ich ranach paliły się świece tak głęboko, że tłuszcz już migotał i drgał jakby w świeżo zagaszonej lampie. Często niezmordowana pomysłowość ludzi orientu prowadzi do wymyślania coraz to nowych tortur. Zdzierają skórę z podeszwy stóp bábitów, zanurzają je w gotującym oleju, przybijają do nich podkowy jak koniom i zmuszają ofiarę do biegu. Z ust ofiary nie wydobywa się żaden głos, przyjmuje ona tortury w najgłębszym milczeniu fanatyka, który pozbawiony jest czucia. Teraz musi biec – ciało nie może już znieść tego, co wytrzymywał duch – pada. Dobij go z litości! Uwolnij z męczarni! Nie! Kat trzaska pejczem – sam musiałem być tego świadkiem – i oto nieszczęsna ofiara tysiąca tortur biegnie! To jest początek końca, kiedy popalone i poranione ciała zostają zawieszone, przywiązane do drzewa za ręce i nogi, i teraz każdy Pers może do woli wypróbowywać swoją celność ze stałej, ale niezbyt dużej odległości na szlachetnej ofierze, oddanej do jego dyspozycji. Widziałem ciała poryte blisko stu pięćdziesięcioma kulami (...)”Kiedy przeczytałem to, co napisałem, ogarnia mnie myśl, że ci, którzy są z tobą w naszej głęboko ukochanej Austrii mogą powątpiewać, czy ten opis jest w pełni prawdziwy i oskarżą mnie o wyolbrzymianie. Dałby Bóg, żebym ja nie był dożył tego widoku! Jednak ze względu na obowiązki związane z moim zawodem byłem niestety często, niezmiernie często, świadkiem tych odrażających wypadków. Obecnie nie opuszczam domu, ażeby nie oglądać nowych przerażających scen (...) Ponieważ całe moje jestestwo protestuje przeciw takiej podłości (...) nie będę więcej miał nic do czynienia ze scenami takich zbrodni.”

W dniu, kiedy doszło do próby ataku na życie szacha, Bahá’u’lláh był gościem brata premiera we wsi w pobliżu Teheranu. Wieść o nieszczęściu doszła Go szybko i poradzono Mu, aby się ukrył, aż burza przejdzie. Matka szacha oskarżała Go o usiłowanie zabójstwa jej syna i żądała, aby Go aresztowano. Jednak Bahá’u’lláh sprzeciwił się ukrywaniu. Przeciwnie – następnego dnia zasiadł konia i pojechał w stronę głównych kwater królewskich. Szach i cały dwór byli zdumieni postępkiem Bahá’u’lláha. Jakże ktoś, kto jest oskarżony o tak okropną zbrodnię może tak spokojnie zmierzać, aby spotkać nieszczęście, zamiast od niego uciekać? Szach natychmiast wydał rozkaz uwięzienia Bahá’u’lláha. Niektórzy z Jego przyjaciół bezskutecznie usiłowali znaleźć dla Niego azyl w domu premiera. Aresztowano Go i założono łańcuchy we wsi Shimiran (czyt. Szemiran), około 30 km od stolicy.

Bahá’u’lláh musiał iść pieszo z Shimiranu do Teheranu, w upalnym letnim słońcu. Przez całą drogę tłum obrzucał Go obelgami, ponieważ rozgłoszono, że jest On wrogiem szacha. Historia starej kobiety, która starała się uderzyć Bahá’u’lláha kamieniem kiedy zbliżał się On do lochu, w którym miał być uwięziony, ukazuje szaleństwo tłumu owego dnia i miłość w Jego sercu w chwili, gdy na Jego drodze stają najstraszniejsze nieszczęścia.

Kiedy Bahá’u’lláh znalazł się blisko lochu, ukazała się stara i niedołężna kobieta z kamieniem w ręku, która starała się przepchać poprzez tłum, aby gorliwie rzucić ten kamień w twarz. Bahá’u’lláha. Miała ona takie zacięcie i fanatyzm, jakie niewiele kobiet w jej wieku mogło by wykazać. Całe jej ciało aż trzęsło się z wściekłości, gdy wystąpiła do przodu i podniosła w górę rękę gotowa rzucić kamień. „Błagam was” – prosiła biegnąc za prowadzącymi Bahá’u’lláha – „pozwólcie mi rzucić Mu kamień w twarz!” Gdy Bahá’u’lláh zauważył ją biegnącą w Jego stronę, w takich słowach zwrócił się do swoich strażników: „Nie dajcie się jej rozczarować, nie odmówcie jej spełnienia tego, co uważa za chwalebny czyn w oczach Boga.”

Osobiste rzeczy Baha'u'llaha

ROZDZIAŁ 10

W ciągu Jego życia Bahá’u’lláha otaczali wrogowie, którzy starali się Mu dokuczyć. On jednak nigdy nie usiłował się ukrywać ani nigdy się nie bronił. Przeciwnie, przez cały czas widoczny był wszystkim znosząc ataki przeciwników ze spokojem i opanowaniem. Pomimo, że

zdecydowanie pragnęli oni zagasić Jego blask, nie byli w stanie tego dokonać i Jego majestat dzień po dniu stawał się coraz bardziej oczywisty.

„Ten oto Skrzywdzony nie ukrywał się ani przez chwilę. Przeciwnie, przez cały czas pozostawał nieugięty i wyraźnie widoczny wszystkim ludziom. Nie cofaliśmy się nigdy i nigdy nie będziemy uciekać. Prawdą jest, że to właśnie głupcy uciekają, gdy znajdą się w naszej obecności (...) Chwała niechaj będzie Bogu! Sprawa, której Zwiastunem jest ten Pokrzywdzony, jest tak wzniosła jak niebo i świeci takim jasnym blaskiem jak słońce. Na tym poziomie nie ma miejsca na ukrywanie się i nie ma żadnego powodu do milczenia i bojaźni.

„Przez cały czas Ten oto Skrzywdzony głosił wprost wszystkim narodom świata jawnie i bez osłonek to, co będzie służyło jako klucz do otwarcia drzwi nauki, sztuki, wiedzy, dobrobytu, pomyślności i bogactwa. Ani krzywdy zadane przez gnębicieli nie zdołały uciszyć przejmującego głosu Najchwalebniejszego Pióra, ani powątpiewania zepsutych czy buntowników nie zdołały powstrzymać Go od objawiania Najwznioślejszego Słowa.”

ROZDZIAŁ 11

Síyáh-Chál (czyt. Sijah-Czal) czyli „Czarna Otchłań” to nazwa więzienia, do którego został zabrany Bahá’u’lláh tego nieszczęsnego dnia. Początkowo był to rezerwuar na wodę dla jednej z łaźni publicznych w Teheranie, potem stał się podziemnym lochem, w którym trzymano zbrodniarzy najgorszego gatunku.

Ażeby skazanego doprowadzić do więzienia, prowadzono go przez ciemne jak noc przejście oraz trzy kondygnacje schodów. Loch pogrążony był w zupełnej ciemności. Nie miał żadnych okien ani otworów z wyjątkiem wejścia, przez które wchodziło się do środka. Blisko stu pięćdziesięciu więźniów: złodziei, zabójców i rozbójników było stłoczonych w tym ciemnym, lodowatym pomieszczeniu. Podłoga pokryta była brudem, nieczystościami i pełzającym robactwem. Większość z więźniów nie miała odzieży ani nawet czegokolwiek, na czym mogłaby się położyć. Panował tam smród niemożliwy wręcz do opisania.

W takich straszliwych warunkach zostali uwięzieni przez szacha Bahá’u’lláh oraz szereg bábitów. Nogi Bahá’u’lláha zamknięto w dyby, a ciężki łańcuch o wadze 50 kilogramów zawieszono na Jego szyi. Przez pierwsze trzy dni i noce nie dostali oni nic do jedzenia ani do picia. Rodzina Bahá’u’lláha przygotowywała jedzenie dla Bahá’u’lláha i prosiła straże, aby Mu je zanosili.

Mimo, że początkowo odmawiali, potem ulegli ich prośbom, ale nawet wtedy nikt nie wiedział, czy to jedzenie do Niego docierało, czy je jadł, podczas gdy Jego współwięźniowie byli głodni. Bahá’u’lláh i Jego przyjaciele, także zakuci w dyby i w łańcuchach, wszyscy razem byli stłoczeni w jednej celi. Umieszczono ich w dwóch rzędach, jeden naprzeciw drugiego. Bahá’u’lláh nauczył ich, aby powtarzali wersety, które śpiewali co wieczór z wielkim zapałem. Jeden rząd śpiewał: „Bóg mi wystarcza, On jest prawdziwie Wszechwystarczającym!” – a drugi rząd odpowiadał: „W Nim niechaj ufający swoją ufność złoży”. Ich radosne głosy słychać było aż do wczesnego rana, a była w ich melodii taka siła, że doszły do uszu szacha w pałacu położonym niedaleko od Síyáh-Chál, który pewnego dnia zapytał: „Co to za głosy?”. Odpowiedziano mu: „to jest pieśń, którą bábici śpiewają w więzieniu.”

Na to król zamilkł i nic już nie powiedział.

Codziennie strażnicy wchodzili do celi, wywoływali imię jednego z bábitów i rozkazywali mu wstać i iść za nimi na egzekucję. Wywoływany z zapałem odpowiadał na to wezwanie. Kiedy zdejmowano mu łańcuchy, wstawał i w stanie niezmiernej radości podchodził do Bahá’u’lláha, aby Go uścisnąć. Potem obejmował każdego z towarzyszy i z sercem przepełnionym nadzieją i radością szedł naprzód, aby spotkać czekającą na niego śmierć. Wkrótce po męczeństwie każdego z tych bohaterskich dusz, kat, w którym rósł podziw dla Bahá’u’lláha, przychodził do Niego i mówił o okolicznościach towarzyszących śmierci męczennika i radości, z którą przyjmował zadawane mu cierpienia do samego końca.

ROZDZIAŁ 12

Sam Bahá’u’lláh opisał okropne warunki w jakich On i Jego towarzysze znajdowali się w więzieniu w Síyáh-Chál. Ważne więc jest, abyś zastanowił się nad Jego słowami, w których wspomina dni spędzonych w ciemnym lochu. W jednym miejscu mówi On:

„Po Naszym przybyciu najpierw poprowadzono Nas ciemnym jak noc korytarzem, z którego zeszliśmy w dół po trzech kondygnacjach schodów do miejsca przeznaczonego na Nasze uwięzienie. Loch pogrążony był w najgłębszych ciemnościach, a liczba Naszych współwięźniów liczyła prawie sto pięćdziesiąt dusz: złodziei, zabójców i rozbójników. Mimo, że zatłoczony, loch nie miał innego wyjścia z wyjątkiem przejścia, którym Nas wprowadzono. Żadne pióro nie jest zdolne oddać wyglądu tego miejsca ani żaden język nie jest w stanie opisać jego obrzydliwego smrodu. Większość więźniów nie miała ani odzieży, ani żadnego posłania, żeby się położyć. Bóg jeden tylko wie, co przeszliśmy w tym najbardziej ponurym i straszliwie cuchnącym miejscu!”

Nabíl, wiekopomny historyk Wiary Bahá’í przypomina własne słowa Bahá’u’lláha:

„Wszyscy ci, których dotknęła zawierucha, szalejąca tego pamiętnego roku w Teheranie, byli Naszymi współtowarzyszami w Síyáh-Chál, gdzie zostaliśmy uwięzieni. Byliśmy wszyscy ściśnięci w jednej celi – nogi zamknięte w dybach, na szyjach zawieszone najcięższe łańcuchy. Powietrze, którym oddychaliśmy ciężkie było od najobrzydliwszych nieczystości, a podłoga na której siedzieliśmy pokryta była brudem i pełna robactwa. Ani jeden promień światła nie mógł przeniknąć do tego przeklętego lochu, aby ogrzać jego lodowate zimno. Umieszczono nas w dwóch równoległych rzędach. Nauczyliśmy współtowarzyszy powtarzania wersetów, które co noc śpiewali z niezwykłym zapałem. Jeden rząd intonował: ‘Bóg mi wystarcza; On jest prawdziwie Wszechwystarczającym!‘, a na to drugi odpowiadał: ‘W Nim niechaj ufający swoją ufność złoży.’ Chór tych radosnych, dźwięcznie brzmiących głosów rozbrzmiewał do wczesnych godzin poranka (...)

Codziennie strażnicy wchodzili do Naszej celi, wywoływali imię jednego z naszych towarzyszy i rozkazywali mu wstać i iść za nimi na stracenie. Z jakim zapałem wywoływany odpowiadał na to ostateczne wezwanie. Uwolniony z łańcuchów szybko stawał na nogi i w stanie niezmiernej radości podchodził do Nas, aby Nas uścisnąć. Staraliśmy się pocieszyć go zapewniając o życiu wiecznym na drugim świecie i napełnić mu serce nadzieją i radością, i wysyłaliśmy go, aby zdobył koronę chwały. Następnie wywoływany obejmował pozostałych towarzyszy więziennych i szedł, żeby umierać taki nieustraszony, jakim był w życiu. Kat, który stawał się coraz to bardziej przyjazny w stosunku do Nas, opowiadał Mi wkrótce po męczeństwie każdego z tych towarzyszy, o okolicznościach towarzyszących śmierci ofiary oraz radości, z jaką wytrzymywała ona męki do samego końca.

Pisma Baha'u'llaha

ROZDZIAŁ 13

Każdy, kto studiuje historię bahaicką powinien zrozumieć jedno ważne pojęcie, mianowicie fakt, że Sprawa Boża posuwa się naprzód przez szereg kryzysów i zwycięstw. Siły niewiedzy, niesprawiedliwości, okrucieństwa i fanatyzmu nieustannie atakują społeczność bahaicką. Zawsze jednak zgodnie z Wolą Bożą, siły ciemności odnoszą porażkę, a po niej następuje zwycięstwo. Sprawa przechodzi od kryzysu do zwycięstwa i nie ma siły na ziemi, która mogłaby wstrzymać jej marsz naprzód.

Krótki okres nauczania Bába przeszedł już przez taki schemat. Zwykły obserwator mógłby jednak przypuszczać, że ten ostatni kryzys jest nie do przetrzymania: Báb zginął śmiercią męczeńską. Tysiące Jego zwolenników straciło życie podczas niezwykle okrutnej masakry. Najwybitniejsi z Jego uczniów także ponieśli śmierć męczeńską, a Ten Jeden jedyny, który mógłby wzbudzić na nowo nadzieję, został skuty łańcuchami w najciemniejszym ze wszystkich możliwych lochów. Był to rzeczywiście głęboki kryzys, lecz po nim nastąpiło najwspanialsze zwycięstwo.

W Síyáh-Chál Bóg oznajmił Bahá’u’lláhowi Jego wielką Pozycję. Kiedy zewsząd otaczała Go ciemność, kiedy wdychał najobrzydliwsze powietrze, dyby ściskały Mu nogi, a kark zginał niezmierny ciężar ogromnego łańcucha – po raz pierwszy duszę Jego poruszyło Boskie Objawienie. W tych straszliwych warunkach objawił Mu się „Największy Duch”, rozkazując powstać i głosić Słowo Boże.

W takich momentach Bahá’u’lláh miał uczucie jak gdyby coś płynęło od czubka Jego głowy poprzez pierś niby potężna fala, która spada na ziemię z wierzchołka wysokiej góry. W powietrzu przed sobą zobaczył Niebiańską Dziewczynę, która rozmawiała z Jego wewnętrzną i zewnętrzną istotą, i zwracała się do Niego nazywając Go najbardziej Umiłowanym wszystkich światów, Pięknem Boga i mocą Bożej wszechwładzy. Zapewniała Go, że będzie zwycięski dzięki sobie, swojemu Pióru i tym, którzy powstaną na wezwanie Boga.Tak więc spoza ciemności Czarnego Lochu wzeszło Słońce Prawdy. Obietnica Bába spełniła się. Bahá’u’lláh jednak nie powiadomił nikogo o tym, co się wydarzyło. Czekał z oznajmieniem swojej Misji na wyznaczoną godzinę, wskazaną przez Boga.

ROZDZIAŁ 14

Ludzkość ma szczęście, że to doniosłe wydarzenie w historii religii opisane jest własnymi słowami Bahá’u’lláha. Przywołując w pamięci moment, gdy Boskie objawienie po raz pierwszy napełniło Jego duszę, mówi:

„Pewnej nocy, gdy pogrążony byłem we śnie te wzniosłe słowa zabrzmiały ze wszech stron: ‘Zaprawdę, uczynimy Cię zwycięskim przez Ciebie Samego i Twoje Pióro. Nie smuć się tym, co ci się przydarzyło i nie lękaj się, bo jesteś bezpieczny. Wkrótce Bóg sprawi, że powstaną skarby ziemi – ludzie, którzy Cię wspomogą przez Ciebie samego i Twoje Imię, Imię - z pomocą którego Bóg rozbudził serca tych, którzy Go rozpoznali.‘”

W innym fragmencie opisuje On wpływ Boskiego Objawienia na siebie samego:

„W czasie tych dni, kiedy leżałem w więzieniu w Teheranie, mimo, że dotkliwy ciężar łańcuchów i cuchnące powietrze nie pozwalały mi spać, to jednak podczas tych rzadkich chwil drzemki czułem, jak gdyby coś spływało z czubka Mojej głowy na Moją pierś niby potężny potok, który spada ze szczytu wzniosłej góry. To sprawiało, że wszystkie członki Mojego ciała gorzały niby w ogniu. W takich chwilach język Mój wygłaszał to, czego żaden człowiek nie był w stanie wysłuchać.”

W innym znowu fragmencie opisuje On, jak ukazała Mu się Dziewczyna Niebiańska, symbol „Najświętszego Ducha”: „Kiedy tonąłem w cierpieniach, usłyszałem przecudowny, nadzwyczajnie słodki głos wołający ponad Moją głową. Odwróciwszy się zobaczyłem Dziewczynę, uosobienie pamięci o imieniu Mojego Pana, unoszącą się przede Mną w powietrzu. Tak radosna była w głębi swojej duszy, że oblicze jej promieniało pięknem Bożego upodobania, a jej policzki jaśniały blaskiem Najmiłosierniejszego. Wzniosła ona wołanie pomiędzy ziemią a niebem, wołanie, które zawładnęło sercami i umysłami ludzi. Przesyłała Mojej wewnętrznej i zewnętrznej istocie wieści, które ucieszyły duszę Moją i dusze sług, zaszczyconych przez Boga. Wskazując palcem na Moją głowę, zwróciła się do wszystkich, którzy są w niebie i na ziemi mówiąc: ‘Na Boga; to jest najbardziej Umiłowany światów, a wy tego nie rozumiecie. To jest Piękno Boga pomiędzy wami i moc Jego wszechwładzy w was – obyście to pojęli. To jest Tajemnica Boga i Jego Skarb, Sprawa Boga i Jego chwała dla wszystkich, którzy są w królestwie Objawienia i stworzenia, obyście należeli do tych, którzy są tego świadomi.‘”

Długopis używany przez Baha'u'llaha

ROZDZIAŁ 15

Pojęcie kryzysu i zwycięstwa jest tak ważne, że warto jest zatrzymać się w tym miejscu i zastanowić nad potęgą Sprawy, która pokonuje na swojej drodze wszelkie przeszkody. Aby to zrobić, warto jest, abyś przeczytał dwa następujące cytaty, jeden – z Pism Bahá’u’lláha, a drugi -z listu napisanego w imieniu Shoghi Effendiego i wykonał ćwiczenia, które po nich następują.

„Patrzcie jak w tym Objawieniu ludzie bezwartościowi i niemądrzy wyobrażali sobie naiwnie, że przy użyciu takich środków jak pogrom, grabież i wygnanie mogą zagasić Lampę zapaloną Ręką Boskiej mocy albo zaćmić Słońce wiecznotrwałej świetności. Jakże kompletnie nieświadomi są oni prawdy, że takie przeciwności losu to oliwa, zasilająca płomień tej Lampy! Taka właśnie jest przemieniająca siła Boga. Przemienia On to, co tylko zechce; zaprawdę, posiada On władzę nad wszystkimi rzeczami. (...)”

„Ta Sprawa, tak jak każda Boska Sprawa nie może zostać skutecznie ugruntowana dopóki nie napotka i zwycięsko nie zatryumfuje nad siłami opozycji, które ją atakują. Historia Wiary jest tego najlepszym dowodem. Próby i prześladowania zawsze były i będą przeznaczeniem Bożych wybranych. Powinni oni jednak patrzeć na nie jako na ukryte błogosławieństwo, bo przez nie wiara się ożywia, oczyszcza i wzmacnia. Bahá’u’lláh porównuje takie dotkliwe próby do oliwy, która zasila lampę Boga.”

ROZDZIAŁ 16

Podczas, gdy Bahá’u’lláh w łańcuchach przebywał w Síyáh-Chál, Jego nieprzyjaciele robili wszystko, aby szach wydał na Niego wyrok śmierci. Bahá’u’lláha kochali jednak tak wielcy jak i mali, i nie można było tak łatwo Go skazać na stracenie. Potrzebny był dowód, że miał powiązania z zamachem na szacha. Im bardziej jednak usiłowali znaleźć dowód, tym bardziej było oczywiste, że jest On całkowicie niewinny. Gdy Jego bezwzględni wrogowie nie byli w stanie dowieść Mu winy, zdecydowali się Go otruć, podając truciznę w jedzeniu. Trucizna była jednak tak silna, że jej działanie stało się natychmiast oczywiste i Bahá’u’lláh przestał jeść podane Mu zatrute jedzenie. Ostatecznie władze nie miały innego rozwiązania tylko uwolnić Go z więzienia, ale zrobiły to pod warunkiem, że opuści On kraj i uda się na wygnanie.

Bahá’u’lláh przeżył w więzieniu cztery miesiące. Był On teraz chory i wycieńczony. Nieludzkie warunki więzienne, łańcuch na szyi ważący około 50 kilogramów i wreszcie trucizna tak bardzo go osłabiły, że musiał przebywać w łóżku pod troskliwą opieką. Ogniwa łańcucha wyryły głębokie rany na Jego szyi i pomimo, że z czasem się zagoiły, blizny po nich pozostały Mu do końca życia. Przy tym wszystkim, Jego rodzina w ciągu miesiąca musiała się przygotować do przebycia uciążliwej drogi. Bahá’u’lláh dostał pozwolenie na wybór miejsca wygnania. Wybrał Bagdad, w tamtych czasach – miasto należące do Cesarstwa Otomańskiego, obecnie stolica Iraku. Podróż trwała od 12 stycznia do 8 kwietnia 1853. Był środek zimy, kiedy Bahá’u’lláh z rodziną podróżowali przez zachodnią część Iranu, w której zimy są bardzo mroźne. Zapasy na drogę nie były wystarczające i musieli się zadowalać skąpą ilością jedzenia. Lecz Opiekun tej małej grupy – sam Bóg Wszechmocny –sprawił swoją niezawodną opieką, że bezpiecznie dotarli do Bagdadu.

Iran sam się pozbawił łaski obecności Bahá’u’lláha i zmusił Go, żeby odszedł i nigdy już nie wrócił do ojczystego kraju. Teraz Irak stał się domem dla najcenniejszej Istoty na ziemi. Wybitny bahaicki historyk tak powiedział o wygnaniu Bahá’u’lláha z Iranu:

„Kiedy Bahá’u’lláh zbliżał się do granicy, pewien okres dobiegał końca. Czy ludność w Iranie zdawała sobie sprawę ze straty, jaką ponosiła? Pogrążeni w ignorancji, zatopieni w bigoterii, zaślepieni przesądami, prowadzeni przez samolubnych, omamieni kłamstwami, nie byli zdolni, aby widzieć i wiedzieć. I tak oto Zbawca świata odszedł spomiędzy nich. Ten, który był kiedyś tak kochany i szanowany przez bogatych i ubogich, wysoko i nisko postawionych, tak przez księcia jak i wieśniaka, został teraz opuszczony przez tych samych ludzi, których zawsze hojnie darzył swoją łaską, miłością, sprawiedliwością i dobroczynnością. Bahá’u’lláh opuścił Iran, a jednak czy Jego duch mógł stać się nieobecny w tym czy jakimś innym kraju?”

ROZDZIAŁ 17

Następująca modlitwa objawiona przez Bahá’u’lláha oddaje obraz cierpień, których doznał w Síyáh-Chál, a także podczas kilku miesięcy bezpośrednio po uwięzieniu:

„Mój Boże, Mój Mistrzu, Mój Upragniony! (...) Ty stworzyłeś ten atom prochu poprzez olbrzymią potęgę Twojej mocy i wykarmiłeś Go swoimi własnymi rękami, których nikt nie potrafi unieruchomić. (...) Tę szyję, którą przyzwyczaiłeś do dotknięcia jedwabiu ostatecznie zakułeś w potężne łańcuchy, a ciało nawykłe do komfortu brokatów i welwetu poddałeś na końcu upokorzeniom więziennego lochu. Twój wyrok związał Mnie mnóstwem kajdanów i zarzucił Mi na szyję łańcuchy, których nikt nie da rady rozerwać. Wiele lat upłynęło, w których nieszczęścia spadały na Mnie jak deszcze łaski. (...) Ileż to nocy minęło, podczas których ciężar łańcuchów i kajdanów nie pozwolił Mi odpoczywać i ileż dni upłynęło, w których odmówiono Mi spokoju i ciszy z powodu dzieła rąk i języków ludzkich. Nawet najprostszy pokarm i woda, dostępne zwierzętom na łące dzięki Twojej wszechogarniającej łasce, nie były dane temu Słudze przez pewien czas i rzeczy, których nie narzucono tym, którzy oddzielili się od Twojej Sprawy, narzucono Mnie, aż wreszcie ostatecznie Twój wyrok zapadł nieodwołalnie i Twoim rozkazem tego oto Sługę wezwano do opuszczenia Persji, w towarzystwie osób o słabej kondycji i małych dzieci, i to podczas tak dotkliwie zimnej pory, kiedy nawet mówić jest trudno, a lód i śnieg są tak wielkie, że nie pozwalają się poruszać.”

Polska wersja książki Baha'u'llaha

ROZDZIAŁ 18

W Bagdadzie Bahá’u’lláh wynajął dom w starej części miasta. W ciągu kilku miesięcy po  Jego przybyciu coraz więcej bábitów kierowało się do Bagdadu. Niestety wielu z nich pogrążyło się w żałosnym stanie; czuli się zagubieni i oszołomieni, niektórzy popełniali czyny niegodne zwolenników Bába. Bahá’u’lláh podejmował wszystkich przybywających z nieskończoną miłością i pomagał im oczyścić serca i odnowić dusze. Pod Jego wpływem sytuacja społeczności bábickiej zaczynała się zmieniać i znów pojawiła się nadzieja. Lecz niestety nadciągał nowy kryzys. Tym razem źródło jego pochodziło z samej społeczności. Powodem tego nieszczęścia nie był nikt inny lecz przyrodni brat Bahá’u’lláha, Mírzá Yahyá (czyt. Mir-za Jahja), który twierdził, że jest następcą Bába.

W rzeczywistości Báb nie widział potrzeby wyznaczenia swojego następcy, ponieważ wiedział, że Obiecany wszystkich wieków wkrótce się ukaże. Jedyną rzeczą, którą zrobił, to tylko to, że zgodnie z radą Bahá’u’lláha i innego jeszcze zwolennika, wyznaczył Mirzę Yahyá na przywódcę społeczności. Taka sytuacja pozwalała Bahá’u’lláhowi głosić Sprawę we względnym spokoju. Przez całe swoje życie Mirza Yahyá doznawał wiele miłości i poparcia ze strony Bahá’u’lláha, ale był on ambitny a jednocześnie tchórzliwy. Męczeństwo Bába wstrząsnęło nim tak bardzo, że był bliski utraty wiary. Przez jakiś czas wędrował przez góry Mazindaranu jako derwisz, a zachowywał się tak niegodnie, że odstraszył od Sprawy niektórych bábitów z tego regionu. Zmieniając co chwilę przebranie dotarł w końcu do Bagdadu, uzyskał pieniądze od Bahá’u’lláha, aby zająć się handlem i pod zmienionym nazwiskiem żył w pobliżu miasta.

Wzrastający szacunek i miłość okazywane Bahá’u’lláhowi przez zwolenników Bába, a także prestiż, który zyskiwał w oczach władz miasta wywarły ogromne wrażenie na Mirzę Yahyá. Jego zazdrość się wzmogła, a żar jej tak rozgorzał, że strawił wszelkie ślady przyzwoitości. Razem ze wspólnikiem jeszcze bardziej bezwstydnym niż on sam, zaczął siać pomiędzy bábitami zwątpienie co do zamiarów Bahá’u’lláha. Raz jeszcze obłoki podejrzenia, strachu i próżnych wyobrażeń zstąpiły na wspólnotę babitów. Okres spokoju i ciszy zakończył się i teraz dzień po dniu cierpienia Bahá’u’lláha się pogłębiały. Gdy rodzina Bahá’u’lláha obudziła się rankiem 10 kwietnia 1854, okazało się, że Bahá’u’lláha między nimi nie ma. Opuścił miasto bez poinformowania kogokolwiek o celu i powodzie swojego odejścia. Kiedy Bahá’u’lláh zrozumiał zamiary Mirzy Yahyá, postanowił udać się góry Kurdistánu (czyt. Kordestanu) na północny wschód od Bagdadu. „Jednym z powodów Naszego odosobnienia” – powiedział później – „była chęć uniknięcia stania się przedmiotem niezgody pomiędzy wierzącymi i źródłem wzburzenia wśród Naszych towarzyszy, powodem zranienia jakiejś duszy, albo zasmucenia czyjegoś serca.”

Porozumiewając się w szczególnie bliski sposób z Bogiem, Bahá’u’lláh żył samotnie na pustkowiu, w pewnej odległości od miasta Sulaymaniyyih (czyt. Solejmańjeh). Zadowalał się skromnym pokarmem. Czasami dostawał nieco mleka od pasterzy z sąsiedztwa, miasto odwiedzał wyjątkowo, żeby zaopatrzyć się w najbardziej podstawowe środki do życia. Jednak nawet podczas tych rzadkich kontaktów z ludźmi tego rejonu, Jego wielkość nie uchodziła ich oczom. Jego miłość i mądrość przyciągała mieszkańców Sulaymaniyyih a sława Jego zaczęła się rozchodzić na sąsiednie okolice. Wiadomość o człowieku obdarzonym niezwykłą mądrością i wymową, przebywającym w rejonie Kurdistanu doszła wreszcie do Bagdadu. Rodzina Bahá’u’lláha poznała, że tą Osobą nie mógł być nikt inny, tylko On i posłała zaufanego wyznawcę, prosząc, aby powrócił. Bahá’u’lláh przyjął prośbę i zakończył dwuletni okres swego odosobnienia, które sam wybrał.

ROZDZIAŁ 19

Każdy Objawiciel Boży wchodzi w przymierze ze swoimi zwolennikami. Zwolennicy Bába zawarli z Nim Przymierze, że będą poszukiwać i zaakceptują Tego, którego Bóg objawi i żyć będą zgodnie z Jego przykazaniami. Mimo, że Bahá’u’lláh jeszcze nie powiedział innym, że On sam jest tym Obiecanym przez Bába, Jego moc stawała się coraz to bardziej widoczna z dnia na dzień i kilka osób zaczęło dostrzegać Jego pozycję. Mirza Yahyá też widział majestat i chwałę Bahá’u’lláha, lecz jego zazdrość i ambicja się wzmogły i sprawiły, że zaczął czynić intrygi, które ostatecznie doprowadziły go do otwartego zerwania z Przymierzem Bába. Mówiąc o niepokoju i cierpieniach, jakie na nich czekają Bahá’u’lláh ostrzegł przyjaciół:

„Nadchodzą dni próby. Morza niezgody i bólu wzbierają. W każdym zakątku i na każdym kroku Sztandary Zwątpienia zajęte są wzniecaniem niezgody i prowadzeniem ludzi do zguby (...). Nie pozwólcie głosom wojowników zaprzeczenia zasiać w was zwątpienie, ani nie pozwólcie sobie być lekceważący w stosunku do Niego, który jest Prawdą, w podobny sposób jak się to stało w każdym Objawieniu. Bóg ustanowi swoją Wiarę i objawi swoje światło pomimo, że buntownicy go nie znoszą (...). Czuwajcie nad Wiarą Bożą każdego dnia. (...) Wszyscy są niewolnikami w Jego dłoni. Nie ma miejsca, do którego można by uciec. Nie sądźcie, że Sprawę Bożą można sobie lekko potraktować i każdy może w niej zaspokoić swoje zachcianki. W chwili obecnej, w różnych sferach szereg osób rości sobie podobne żądania. Zbliża się czas, kiedy (...) każda z nich zginie i zagubi się, a nawet obróci się w nicość i stanie się czymś zapomnianym, niczym sam proch.”

ROZDZIAŁ 20

Podczas nieobecności Bahá’u’lláha w Bagdadzie sytuacja Wiary znalazła się w najgorszym punkcie w swojej historii. Jak można się było spodziewać, Mirza Yahyá okazał się niezdolnym do przewodzenia nawet takiej małej społeczności w Bagdadzie. Szereg bábitów w różnych miejscach popełniało czyny, które przyniosły wstyd bezcennej Sprawie Bába. Tak więc Bahá’u’lláh ponownie podjął się zadania odnowy tej wspólnoty. Jego przybycie w marcu 1856 zostało wyznawcom oznajmione i drzwi Jego domu otwarły się dla wszystkich poszukujących prawdy. Skromna rezydencja, którą zamieszkiwał z rodziną stała się centrum, w którym zbierali się poszukujący, goście i pielgrzymi. Każdy, kto znalazł się w Jego obecności zostawał przemieniony mocą Jego miłych, pełnych miłości słów. Ci, którzy mieli szczęście mieszkać w Jego sąsiedztwie, mieli uczucie, że przebywają w raju. Stawali się innymi istotami całkowicie oderwanymi od spraw świata. Nabíl, wielki historyk wczesnej ery bahaickiej, opisał stan w jakim znajdowały się te dusze w następujący sposób:

„W ciągu wielu nocy nie mniej niż dziesięć osób posilało się garstką daktyli zakupionych za parę groszy. Nikt nie wiedział, do kogo właściwie należały buty, płaszcze i okrycia, które znalazły się w ich domach. Ten, kto poszedł na bazar mógł śmiało twierdzić, że obuwie na jego nogach jest jego własnością, a każdy, kto się znalazł w obecności Bahá’u’lláha mógł powiedzieć, że tunika i płaszcz, w które był ubrany, należały do niego. Zapomnieli oni, jak się nazywają, a serca ich pozbyły się wszystkiego, z wyjątkiem uwielbienia dla ich Ukochanego... O jakaż była radość tych dni, jakie szczęście i cud tych godzin!”

Po powrocie z Sulaymaniyyih Bahá’u’lláh pozostał w Bagdadzie przez siedem lat. W ciągu tego okresu w dalszym ciągu nie zdradzał swojej pozycji Objawiciela Bożego na ten Dzień. A jednak miłość Boża promieniowała od Niego tak intensywnie, że serca wrażliwych nie mogły jej nie odczuwać. Boże rady i wskazówki, których udzielał w rozmowach i zapisanych wersetach oraz tablicach, przemieniły charakter bábitów, którzy pozostawali przez tyle lat bez pasterza. W tych latach Bahá’u’lláh objawił Księgę Pewności, w której wyjaśnił charakter Objawienia Bożego w sposób tak przejrzysty, że rozpadły się podstawy stworzonych przez ludzi dogmatów. W tym samym okresie, spacerując zagłębiony w medytacji nad brzegami rzeki Tygrys, objawił też „Słowa Ukryte”, tak bardzo cenione przez wszystkich jako przewodnik naszego duchowego rozwoju. Nadzwyczajna szybkość, z jaką objawiane wersety płynęły spod Jego pióra, była zadziwiająca. A oto jak On sam mówi o tym okresie niezwykłej mocy:

„(...) Z pomocą Boga, z Jego Boską łaską i zmiłowaniem objawiliśmy Nasze wersety niby rzęsisty deszcz i wysłaliśmy je w różne strony świata. Nawoływaliśmy wszystkich ludzi, a szczególnie tych, poprzez Nasze rozsądne rady i pełne miłości przestrogi zabraniając im angażowaniasię w bunty, kłótnie, dysputy i niezgodę. Wskutek tego i dzięki Bożej łaskawości, samowola i szaleństwo przemieniły się w pobożność i zrozumienie, a broń – w narzędzie pokoju.”

Siedem lat życia Bahá’u’lláha w Bagdadzie stanowi okres olbrzymich zwycięstw. Można się więc było spodziewać; że wcześniej czy później dojdzie do kryzysu, po którym nastąpi jeszcze większe zwycięstwo. Rosnący prestiż Bahá’u’lláha nie mógł umknąć uwadze wrogów Wiary. Najaktywniejszym spośród nich był pewien Shaykh (czyt. szejk) , który starał się na wszelkie możliwe sposoby nakłonić urzędników zarówno perskiego jak i otomańskiego rządu, a także i duchowieństwo do stworzenia przeciw Niemu opozycji. Przez wiele jednak lat dzięki mądrości oraz znakomitym słowom i czynom Bahá’u’lláha usiłowania Shaykha spełzały na niczym.

Pewnego razu, na przykład, tenże Shaykh zwołał najbardziej znanych duchownych w okolicy z zamiarem uzyskania od nich jednogłośnego potępienia Bahá’u’lláha. Wszyscy byli gotowi, aby zaatakować małą garstkę wygnańców w Bagdadzie i zadać cios w serce Wiary. Ku ich zdziwieniu, ich najwyższy przełożony, znany ze swojej sprawiedliwości i pobożności, odmówił wydania takiego oświadczenia przeciw bábitom. Powiedział zebranym, że zgodnie z tym, co on wie społeczność bábicka nie popełniła niczego takiego, co usprawiedliwiałoby taki wyrok, a następnie opuścił zebranie.

Ponieważ główny plan się nie powiódł, zebrani postanowili wysłać do Bahá’u’lláha jakiegoś wykształconego człowieka, który miał Mu zadać szereg pytań, aby przebadać Jego wiedzę. Kiedy Bahá’u’lláh odpowiedział na wszystkie pytania, wysłannik potwierdził w imieniu grupy duchownych głębię wiedzy Bahá’u’lláha. Dodał jednak, że w celu zadowolenia wszystkich zebranych, zainteresowanych prawdziwością Jego misji, Bahá’u’lláh powinien uczynić dla nich jakiś cud. Na to Bahá’u’lláh odpowiedział: „Mimo, że nie masz prawa, aby o to prosić, ponieważ Bóg może wystawiać na próbę swoje stworzenia, ale one nie powinny poddawać próbie Boga, Ja na to się godzę i przyjmuję tę prośbę.”

Bahá’u’lláh jednakże oznajmił wysłannikowi, że duchowni powinni wybrać jakiś jeden cud i napisać, że po jego spełnieniu, nie będą już więcej mieli żadnych wątpliwości co do Niego oraz wszyscy oni Go uznają i oznajmią prawdziwość Jego Sprawy. Ten dokument powinni zapieczętować i przynieść do Niego.Taka jasna i wyzywająca odpowiedź wywarła głęboki wpływ na wysłannika. Nagle wstał, ucałował kolano Bahá’u’lláha i odszedł. Przekazał odpowiedź Bahá’u’lláha zgromadzonym duchownym, a oni dyskutowali nad nią przez trzy dni i nie mogli podjąć żadnej decyzji. Ostatecznie

nie mieli innego wyboru, jedynie dać sobie spokój z tą sprawą. A jednak ci bezwzględni wrogowie Wiary nie zaprzestali swoich knowań przeciw Bahá’u’lláhowi. W dalszym ciągu wprowadzali niezgodę i przekręcali Jego zamiary w oczach władz, aż wreszcie na wiosnę 1863 ich wysiłki przyniosły skutki i doszło do następnego kryzysu.

Najświętsza Księga Objawienia Baha'u'llaha

ROZDZIAŁ 21

Kiedy w trakcie twoich studiów na temat Wiary, czytać będziesz Księgę Pewności, zastanowisz się nad wieloma jej wątkami. Znajome ci są już Słowa Ukryte. Ta książeczka będzie Ci stałym towarzyszem przez całe Twoje życie i Boskie przewodnictwo w niej zawarte wywrze wielki wpływ na twój rozwój duchowy. A teraz gdy rozmyślasz nad życiem Bahá’u’lláha w Bagdadzie, w okresie kiedy powstały te dwa ważne dzieła, możesz zapamiętać wstępy do nich. Księga Pewności zaczyna się tak:

„Nikt nie dotrze do wybrzeży prawdziwego zrozumienia z wyjątkiem człowieka, który jest oderwany od wszystkiego, co istnieje na niebie i na ziemi. Uświęćcie dusze wasze, o wy ludzie świata, abyście mogli osiągnąć tę pozycję, przeznaczoną dla was przez Boga i wejść do przybytku, który zgodnie z zarządzeniem Opatrzności został wzniesiony na firmamencie Bayánu”

Wstępne zdanie ze Słów Ukrytych brzmi następująco:

„Oto jest to, co zesłane zostało z królestwa chwały, głoszone językiem potęgi i mocy i objawione Prorokom dawnych czasów. Wzięliśmy istotę rzeczy tych i przystroiliśmy ją w szaty zwięzłości, na znak łaski dla sprawiedliwych, aby trwali wiernie w Przymierzu Bożym, aby życiem swym pełnili to, co im zostało powierzone i zdobyli w królestwie ducha klejnot Boskiej cnoty.”

ROZDZIAŁ 22

Pod koniec swego pobytu w Bagdadzie Bahá’u’lláh zaczyna czasami wspominać o próbach i ciężkich doświadczeniach, które nadejdą w przyszłości. Opowiedział On przyjaciołom o swoim śnie, co zasmuciło ich wielce. „Widziałem” – napisał w tablicy – „Proroków i Wysłańców razem zebranych, siedzących wokół Mnie, którzy wzdychali, płakali i głośno lamentowali.

Zdziwiony, zapytałem ich o powód, co spowodowało jeszcze większy płacz i ubolewanie, i powiedzieli mi: ’Płaczemy nad Tobą, o, Największa Tajemnico, o Tabernakulum Nieśmiertelności! ’ A płakali tak rzewnie, że i Ja zapłakałem z nimi. Wtedy Zastępy na Wysokościach tak się do Mnie zwróciły: ’(...) Wkrótce sam zobaczysz na własne oczy to, czego żaden Prorok nie oglądał (...) Bądź cierpliwy, bądź cierpliwy’ (...) Przemawiali do mnie przez całą noc aż do nadejścia brzasku.

Na początku wiosny 1863 Bahá’u’lláh objawił Tablicę Świętego Marynarza, w której mistycznym językiem opisał wypadki mające nastąpić w przyszłości i opowiedział o zdradzie i rozłące. Ta Tablica została odczytana przyjaciołom, zgromadzonym wokół Niego 26 marca. Ocean smutku przepełnił ich serca, ponieważ wyczuli, że Bahá’u’lláh będzie musiał ich opuścić. Tego samego dnia posłaniec oddał Bahá’u’lláhowi zawiadomienie, że gubernator Bagdadu wzywa Go na przesłuchanie. Następnego dnia Bahá’u’lláh dostał list od premiera Imperium Otomańskiego do gubernatora, w którym w bardzo uprzejmych słowach zaproszono Go, aby pojechał do Konstantynopola, stolicy Imperium. Wydany był też rozkaz, aby dla Jego bezpieczeństwa towarzyszyła Mu konna straż. Bahá’u’lláh zgodził się na to od razu, ale odmówił przyjęcia pieniędzy,

które rząd przeznaczył na Jego podróże. Wysłannik nalegał, mówiąc, że władze poczują się urażone odmową. Przyjął więc tę hojną sumę i od razu rozdał ją ubogim w mieście.

Wiadomość o wygnaniu Bahá’u’lláha z Bagdadu wstrząsnęła społecznością bábicką. Przyjaciele pogrążyli się w smutku i początkowo nikt nic nie jadł i nie spał. Potem jednak ukoiły ich ciepłe i łagodne słowa Bahá’u’lláha i pogodzili się z faktem, że większość z nich nie będzie mogła Mu towarzyszyć podczas drugiego wygnania. Na znak miłości, Bahá’u’lláh napisał własnoręcznie oddzielnie tablicę dla każdego przyjaciela mieszkającego w mieście, czy to był mężczyzna, kobieta, czy dziecko.

W pobliżu Bagdadu był piękny ogród pełen róż, które były ulubionymi kwiatami Bahá’u’lláha. Rankiem 22 kwietnia Bahá’u’lláh opuścił miasto i udał się do tego ogrodu. Wyznawcy, a także duża liczba mieszkańców Bagdadu pogrążona była w głębokim smutku. Społeczność bábicka całkowicie już odrodzona dzięki troskliwej opiece Bahá’u’lláha stanęła przed następnym kryzysem. Jaka będzie przyszłość tej młodej Wiary, której jedyna Nadzieja szła na wygnanie do miejsca tak odległego od większości swoich wyznawców? Odpowiedź, która czekała na pogrążonych w smutku bábitów, zebranych, aby Go pożegnać, była zdumiewająca. Bahá’u’lláh zdejmie zasłony, które przesłaniały Jego prawdziwą pozycję w oczach ludzi i otwarcie oznajmi, że On jest Obiecanym wszystkich wieków.

Przed wyjazdem do Konstantynopola Bahá’u’lláh pozostał w ogrodzie znanym jako Ogród Riđvánu przez dwanaście dni. Jego wrogowie starali się zadać śmiertelny cios Jego Sprawie przez odłączenie Go od większości Jego wyznawców. Bóg jednak przemienił to pożegnanie w okazję do olbrzymiej radości. Oznajmienie Jego Misji tchnęło nowe życie w dusze Jego towarzyszy. Tobył Dzień Dni, na który przygotowywał ich Báb. Sam Bahá’u’lláh powiedział, że tego Dnia „wszystkie stworzone rzeczy zanurzone zostały w morzu oczyszczenia:”

Niestety niewiele jest wiadomo o szczegółach rozmów, które Bahá’u’lláh prowadził z wielką rzeszą odwiedzających w Ogrodzie Riđván. Następujące słowa historyka Nabíla dają nam tylko pobieżny opis tych dni pełnych chwały:

„Codziennie od świtu ogrodnicy zbierali róże rosnące wzdłuż czterech alei ogrodu i kładli je na podłodze Jego świętego namiotu. Tak ogromny był ich stos, że gdy Jego towarzysze zbierali się na poranną herbatę, którą pili w Jego obecności, nie widzieli się nawzajem poprzez tę górę róż. Wszystkie te róże Bahá’u’lláh własnoręcznie rozdawał tym, których żegnał co rano, aby przekazali je w Jego imieniu arabskim i perskim przyjaciołom w mieście.

(...) Pewnej nocy, dziewiątej nocy po nowiu księżyca, ja byłem jednym z tych, którzy stróżowali wokół Jego błogosławionego namiotu. Kiedy zbliżała się północ zobaczyłem, że wyszedł na zewnątrz, przeszedł obok miejsc, gdzie spali Jego towarzysze i zaczął przemierzać oświetlone księżycem, ukwiecone aleje ogrodu. Słowiki śpiewały ze wszystkich stron tak donośnie, że tylko ci, którzy byli bardzo blisko Niego byli w stanie wyraźnie usłyszeć Jego głos. Przechadzał się dalej, i nagle zatrzymał się w połowie alei i powiedział: ‘Popatrz na te słowiki. Tak wielka jest ich miłość do tych róż, że nie śpią od zmierzchu do rana, wywodzą swoje trele i z namiętną pasją porozumiewają się z celem swojej adoracji. Jakże więc ci, którzy twierdzą, że płoną ogniem uwielbienia do piękna Ukochanego jak do piękności róży, mogą teraz spać?’ Przez trzy kolejne noce obserwowałem Go i krążyłem wokół

Jego namiotu. Za każdym razem, kiedy przechodziłem obok posłania, na którym leżał, widziałem, że czuwa, a każdego dnia od rana do wieczora oglądałem Go nieustannie zajętego rozmową z całą rzeszą gości, płynącą z Bagdadu. Ani razu jednak nie zauważyłem w Jego rozmowie ani śladu powierzchowności.”

Obecnie bahaici na całym świecie obchodzą dwanaście dni od 21 kwietnia do 2 maja jako święto Riđvánu, najbardziej czczone i najważniejsze ze wszystkich świąt bahaickich.

ROZDZIAŁ 23

Poniżej znajdziesz fragmenty z Tablicy objawionej przez Bahá’u’lláha. Przeczytaj je głośno i z entuzjazmem! Gdy będziesz je czytać, przypomnij sobie ogłoszenie Misji Bahá’u’lláha w Ogrodzie Riđván i niech Jego słowa napełnią ci serce radością.

„Nadeszła Boska wiosna, o najwznioślejsze Pióro, szybko bowiem zbliża się święto Wszechlitościwego. Rusz się i przed całym stworzeniem wysławiaj Imię Boga, i święć Jego chwałę w taki sposób, by wszystkie stworzone rzeczy odrodziły się i odnowiły. Mów, nie zachowuj milczenia. Słońce błogości świeci nad horyzontem Naszego Imienia, Przyczyny największej szczęśliwości, gdyż królestwo Bożego Imienia przystrojono ozdobą Imienia Twojego Pana, Stworzyciela niebios. Powstań przed ludami ziemi i uzbrój się w moc tego Najwyższego Imienia, a nie bądź z tych, co się ociągają. (...)

„Czy możesz, o Pióro, odkryć tego Dnia kogokolwiek innego poza Mną? Co się stało ze stworzeniem i jego objawieniami? Co z nazwami i ich królestwem? Gdzież są wszystkie stworzone rzeczy, czy to widzialne, czy niewidzialne? Co z ukrytymi tajemnicami wszechświata i jego objawieniami? Patrzaj, oto przeminęło całe stworzenie! Nie pozostaje nic z wyjątkiem Mego Oblicza, Wiecznotrwałego, Świetlistego, Prze-

„Oto jest Dzień, w którym nie widać nic z wyjątkiem blasków światła, promieniującego z twarzy Twojego Pana, Łaskawego, najbardziej Szczodrego. Zaprawdę, mocą Naszej nieodpartej i wszechujarzmiającej władzy spowodowaliśmy, że każda dusza wydała ostatnie tchnienie. Na znak Naszej łaskawości ludziom, powołaliśmy następnie do życia nowe stworzenie. Ja jestem zaprawdę Wszechszczodry, Pradawny Dni. (...)

„Powiedz: Oto raj, na którego listowiu wino wypowiedzi wyżłobiło świadectwo: ‘On, który był ukryty przed ludzkimi oczami, objawił się, wyposażony nadaną Mu mocą i władzą!’ Oto Raj, którego liście obwieszczają swym szumem: ‘O wy, mieszkańcy nieba i ziemi! Pojawiło się to, co nigdy przedtem się nie pojawiało. Przyszedł Ten, który od wszechczasów skrywał swoją twarz przed spojrzeniem stworzenia.’ Od szepczącego powiewu, co pomyka między jego gałązkami, dochodzi wołanie: ‘Objawił się On, najwyższy Pan wszystkiego. Do Boga należy królestwo’, podczas, gdy jego wartkie wody szemrzą: ‘Uradowały się oczy wszystkie, gdyż Ten, którego nikt nie widział, którego tajemnicy nikt nie odkrył, uchylił welon chwały i odsłonił oblicze Piękna.’

„W tym Raju i z wysokości jego najbardziej wzniosłych komnat Dziewczęta Niebiańskie zakrzyknęły, wołając: ’Radujcie się, wy mieszkańcy sfer na wysokościach, bowiem palce Tego, który jest Pradawnym Dni, w imię Najwchwalebniejszego w samym sercu niebios rozdzwaniają Najwspanialszy Dzwon. Dłonie szczodrości podają wokół czarę wieczystego życia. Podejdźcie i wychylcie gorliwie swoją część. Pijcie zdrowo się delektując, wy, pragnienie wcielone, wy, ucieleśnienie gwałtownego pożądania!’”

Symbol Wiary Baha'i - 9 kątna gwiazda

ROZDZIAŁ 24

Bahá’u’lláh z rodziną i towarzysząca im mała grupa wyznawców pozostali w Konstantynopolu tylko przez cztery miesiące. Rząd perski w dalszym ciągu prześladował na odległość Tego, który wyraźnie był już przywódcą ruchu bábickiego. Perski ambasador na dworze sułtana, władcy Imperium Otomańskiego prowadził systematyczną kampanię przeciw Bahá’u’lláhowi. Sułtan, jego ministrowie i ich współpracownicy żyli w atmosferze zdrad, intryg i hipokryzji. Bahá’u’lláh odmówił zadawania się z tymi niegodnymi ludźmi. Rezerwa z jaką odnosił się do dworu cesarskiego ułatwiła zadanie perskiemu ambasadorowi, który starał się napełnić głowy władz oskarżeniami i kłamstwami. Jego wysiłki okazały się skuteczne i ostatecznie wydany został rozkaz wypędzenia Bahá’u’lláha do miasta Adrianopol, jeszcze dalej od granicy perskiej.

Reakcją Bahá’u’lláha na ten rozkaz był czyn niezwykłej odwagi. Objawił On długą Tablicę, skierowaną do samego sułtana, w której napominał jego samego i jego ministrów, ukazując ich niedojrzałość i niekompetencję. Tablica została podana premierowi w zapieczętowanej kopercie. Podobno gdy otworzył on list i zaczął czytać, zbladł i powiedział: „Tak to brzmi, jak gdyby Król Królów wydawał rozkaz swojemu najniższemu wasalowi i upominał go za jego zachowanie.”

Dwunastodniowa podróż z Konstantynopola do Adrianopola, która stanowiła dla nich trzecie wygnanie była niezwykle trudna dla Bahá’u’lláha i Jego rodziny. Był grudzień i pogoda była bardzo mroźna. Większość z wygnańców nie miała odpowiedniej odzieży na takie ostre zimno. Nawet kiedy po drodze potrzebowali wody ze źródła, musieli zapalać ognisko, aby stopić lód.

Bahá’u’lláh dotarł do Adrianopola 12 grudnia 1863 i pozostał w tym mieście pełne cztery i pół roku. Ten okres był ponownie czasem bolesnych kryzysów i wspaniałych osiągnięć. W miarę jak wpływy Bahá’u’lláha rosły, ogień zazdrości gorzał coraz gwałtowniej w sercu Mirzy Yahyá. Jego sprzeciw stawał się coraz bardziej zuchwały i starał się on robić wszystko, aby wstrzymać bábitów przed uznaniem Objawiciela Bożego na ten Dzień. Kłopoty jakie sprawiał nie tylko godziły we wspólnotę, ale dawały zewnętrznym wrogom Wiary broń do ręki, którą ci wzniecali następne ataki na Bahá’u’lláha i Jego zwolenników. Zdradzieckie czyny Mirzy Yahya zdawały się nie mieć granic. Postanowił on nawet otruć Bahá’u’lláha i tak długo knował, aż ostatecznie swój cel osiągnął. Rezultaty otrucia były poważne i mimo, że Bahá’u’lláh wyzdrowiał, do końca życia pozostały Mu już trzęsące się ręce.

Adrianopol oczywiście nie pozostanie w pamięci z powodu haniebnego kroku Mirzy Yahya, ale z powodu wielu zwycięstw odniesionych przez Bahá’u’lláha w tym mieście. Z tego właśnie miasta Bahá’u’lláh wysłał szereg Tablic skierowanych do królów i przywódców na świecie i rozgłosił swoją Wiarę szeroko i daleko. To publiczne oznajmienie stanowiło trzeci etap stopniowego procesu, w ciągu którego Misja Bahá’u’lláha została ludziom ogłoszona. Pierwszy etap miał miejsce, kiedy Duch Boży objawił się Bahá’u’lláhowi w lochu Síyáh-Chál w Teheranie i oznajmił, że jest On Tym, który niesie Posłanie Boże na dzień dzisiejszy. Mimo, że narodziny Jego Objawienia pozostały nieznane przez dziesięć lat, poruszyły one drzemiące dusze, budząc stopniowo wrażliwych i przygotowując ich do rozpoznania Bahá’u’lláha. Drugi etap rozpoczął się w Ogrodzie Riđván, w którym Bahá’u’lláh ogłosił swoją Misję niektórym z wyznawców zebranych, aby się z Nim pożegnać. Teraz mała garstka wybranych dusz była już świadoma Jego pozycji. Powszechne oznajmienie Jego Misji

stanowi trzeci etap. Zaczęło się ono w Konstantynopolu, przybrało na sile w Adrianopolu, a jego moc osiągnęła kulminacyjny punkt w Akce, kolejnym i ostatecznym miejscu Jego wygnania.

ROZDZIAŁ 25

Otwarta opozycja Mirzy Yahyá w stosunku do Bahá’u’lláha w Adrianopolu spowodowała wielki niepokój między wyznawcami, pośród których wielu dopiero zaczynało dostrzegać błysk pozycji Bahá’u’lláha. To dało wrogom Sprawy, których popierały siły dwóch rządów, perskiego i otomańskiego, możliwość zadania ciosu nowonarodzonej Wierze Boga. Nagle pewnego ranka dom Bahá’u’lláha otoczyli żołnierze i wszyscy usłyszeli, że mają się przygotować do natychmiastowego odjazdu. Przez pewien czas nikt nie wiedział, jakie będzie kolejne miejsce zesłania. Najpoważniejszą obawą większości było to, że zostaną rozłączeni ze swoim Ukochanym, ponieważ krążyły pogłoski, że Bahá’u’lláh z rodziną jedzie na wygnanie w jedno miejsce, a reszta będzie zmuszona rozjechać się w różnych kierunkach. Wreszcie okazało się, że Bahá’u’lláh z rodziną jedzie na wygnanie do miasta-więzienia ‘Akká, a Mirza Yahyá na Cypr. Większość wygnańców w liczbie około siedemdziesięciu osób, włączając dwóch najgorliwszych popleczników Mirzy Yah- yá wysyłano do ‘Akki, a czterech towarzyszy Bahá’u’lláha skierowano na wygnanie na Cypr z grupą Mirzy Yahyá.

Bahá’u’lláh i Jego rodzina opuścili Adrianopol 12 sierpnia 1868 i po ciężkiej podróży morskiej i lądowej przybyli do ‘Akki 31 sierpnia. Mieszkańcy ‘Akki przyzwyczajeni byli do przyjazdu więźniów, ponieważ cesarze otomańscy zwykli byli zsyłać do tego miasta zbrodniarzy i buntowników. Tym razem ogłoszono im, że nowi przybysze są wrogami cesarstwa, Boga i Jego religii. Sułtan rozkazał, aby trzymano ich w ścisłym odosobnieniu i on sam, tak jak i jego ministrowie wyrazili nadzieję, że ciężkie warunki w Akce doprowadzą ostatecznie do ich zgonu. Rozkaz sułtana odczytano publicznie w meczecie i wszyscy zrozumieli, że ci Persowie są skazani na dożywotnie więzienie i kontakt z nimi jest surowo zabroniony. Po wyjściu na ląd w Akce, wygnańców zabrano do baraków, do części, która miała stanowić ich więzienie. Pierwszej nocy po przybyciu nie dostali nic do jedzenia ani do picia; później każdy otrzymał na dzień trzy bochenki chleba złej jakości. Wkrótce wszyscy z wyjątkiem dwóch osób zachorowali i nieco później trzy osoby zmarły. Strażnicy odmówili pogrzebania zmarłych bez uiszczenia koniecznych wydatków. Sprzedano więc dywanik, na którym Bahá’u’lláh zwykł się modlić i należna suma została im przekazana. Później jednak okazało się, że strażnicy nie dotrzymali słowa i pochowali zmarłych bez obmycia, bez całunów i trumien, mimo, że opłata, którą otrzymali pokrywała dwukrotnie cenę pochówku. Pomimo, że warunki uwięzienia stopniowo się poprawiały, pierwsze lata w Akce stanowiły dla Bahá’u’lláha okres głębokiego bólu. Cierpienia znoszone w Síyáh-Chál zadawali Mu wyłącznie wrogowie Wiary z zewnątrz. Zamieszanie w Adrianopolu miało wyłącznie charakter wewnętrzny. Jednak na kryzys tych pierwszych lat w Akce składały się działania zarówno zewnętrznych jak i wewnętrznych wrogów Wiary. On sam mówi o tym okresie następująco:

„Wiedz, że po przybyciu do tego Miejsca, określiliśmy je jako ‘Największe Więzienie’. Mimo, że uprzednio na innej ziemi byliśmy skuci w łańcuchy i kajdany, jednak nie nadaliśmy tamtemu miejscu takiej nazwy. Powiedz: zastanówcie się nad tym wy, którzy macie zdolność zrozumienia!”

Pomimo rozkazu sułtana, który mówił, że nikomu nie wolno kontaktować się z Bahá’u’lláhem i Jego rodziną, szereg wyznawców z Persji odbywało długą podróż do ‘Akki, często na piechotę, w nadziei, że będą mogli się z Nim zobaczyć. Jednak po przybyciu na miejsce, te tak bardzo oddane dusze nie miały możliwości zbliżenia się do Niego. Stali więc z daleka od więzienia, zwróceni w Jego stronę i zadowoleni byli, jeśli mogli choćby dojrzeć mignięcie Jego postaci po-

przez kraty w Jego oknie. Ruch Jego błogosławionej ręki był wystarczającą nagrodą za miesiące podróżowania i większość z nich wracała wtedy do domu wdzięczna za otrzymaną łaskę.

Najtragiczniejszym zajściem tego okresu była nagła śmierć syna Bahá’u’lláha, Mirzy Mihdí (czyt. Mehdi), znanego jako Najczystsza Gałąź. Pewnego wieczora kiedy zagłębiony w modlitwie i medytacji chodził tam i z powrotem po dachu baraków, spadł przez świetlik w dachu na drewnianą kratę piętro niżej. Doznał złamania żeber i mimo, że przywołano doktora, nie udało się go uratować. Zmarł w ciągu 22 godzin. Zanim zmarł, Bahá’u’lláh zapytał go, czego sobie życzy.

Najczystsza Gałąź odpowiedział: „Chciałbym, aby ludzie Bahy mieli możność dostąpienia Twojej obecności.” „Tak się więc stanie,” – odpowiedział Bahá’u’lláh – „Bóg spełni Twoje życzenie.”

Bez względu na to, jak przejmujące cierpienia znosił Bahá’u’lláh w Największym Więzieniu, trzeba pamiętać, że Jego wygnanie do ‘Akki oznaczało spełnienie się proroctw z przeszłości. Właśnie w Akce Słońce Prawdy świeciło pełnym blaskiem przez 24 lata. W tym okresie, podczas pobytu na Górze Karmel w pobliżu Hajfy, Bahá’u’lláh wskazał ‘Abdu’l-Basze miejsce, na którym później miała stanąć świątynia Bába. Przyszłe miejsce wiecznego spoczynku Bahá’u’lláha w sąsiedztwie ‘Akki miało stać się Najświętszym Miejscem na ziemi i Qiblih (czyt. hebleh, punkt adoracji, do którego zwracamy się przykładowo podczas modlitwy obowiązkowej – przyp. red.) dla ludu Bahy. W pobliżu świątyni Bába miała stanąć siedziba Powszechnego Domu Sprawiedliwości. Bliźniacze miasta Hajfa i ‘Akká miały się stać duchowym i administracyjnym centrum Wiary Bahá’í. Bahá’u’lláh nawiązał do swego wygnania w Akce w jednej z Tablic, mówiąc tak:

„Po naszym przybyciu zostaliśmy powitani sztandarami światła, podczas gdy Głos Ducha zawołał: ‘Wkrótce wszystko co żyje na ziemi zaciągnie się pod te sztandary.’”

ROZDZIAŁ 26

W Akce Bahá’u’lláh w dalszym ciągu kontynuował ogólnoświatowe rozgłaszanie Wiary. Poniżej podane są niektóre fragmenty z Jego pism, skierowane do królów i władców świata z Adrianopola i ‘Akki:

Do cesarza francuskiego Napoleona III:

„O, Królu Paryża! Powiedz księżom, aby zaprzestali bicia w dzwony. Na Boga, na Prawdziwego! Najpotężniejszy Dzwon ukazał się w osobie Tego, który jest Największym Imieniem (...)”

Do cara Rosji, Aleksandra Nikołajewicza:

„Powstań spomiędzy ludzi w imię tej nieodpartej Sprawy i wzywaj zatem narody do Boga, Wywyższonego, Wielkiego.”

Do angielskiej Królowej Wiktorii:

„Zaniechaj swoich pożądań, a następnie skieruj swe serce do twojego Pana, Pradawnego Dni. Wspominam ciebie ze względu na Boga i pragnę, aby twoje imię zostało wywyższone poprzez twą pamięć o Bogu, Stworzycielu ziemi i nieba.”

Do króla pruskiego, Wilhelma I:

„Uważaj, aby duma nie pozbawiła cię możliwości rozpoznania Świtu Boskiego Objawienia, a ziemskie pożądania nie odgrodziły cię niby zasłoną od Pana tronu na wysokościach i ziemi na niskości.”

Do Franciszka Józefa, cesarza austriackiego:

„Otwórz oczy, abyś był mógł ujrzeć to chwalebne Objawienie i rozpoznać Tego, którego wzywasz dniem i nocą, i wpatrz się w światło, które promienieje z tego jasnego Horyzontu.”

Do ‘Abdu’l-‘Aziza, sułtana cesarstwa otomańskiego:

„Nie wyzbywaj się bojaźni Bożej lecz bądź z tych, których czyny są uczciwe. Zgromadź wokół siebie takich ministrów, których otacza aromat wiary i sprawiedliwości; naradzaj się z nimi, wybierz to, co ci się wydaje najlepsze i bądź z tych, którzy są hojni.”

Do Násiri’d-Dína, szacha Persji:

„Modlimy się, aby dzięki Jego łaskawości – niechaj będzie On wywyższony – poprzez to uwięzienie wyzwolił On ludzi z łańcuchów i kajdanów i sprawił, aby zwrócili się szczerymi twarzami w stronę Jego Oblicza, Tego, który jest Potężny i Łaskawy. Jest On gotów, aby odpowiedzieć każdemu, kto Go wzywa i jest blisko tych, którzy mają z Nim ścisły kontakt.”

Do władców Ameryki i prezydentów jej republik:

„Wiążcie rękami sprawiedliwości to, co rozbite i zniszczcie panoszącego się ciemiężcę, różdżką przykazań waszego Pana, Rozkazodawcy, Najmądrzejszego.”

Do Piusa IX, papieża:

„Objawiło się Słowo, które ukrył Syn. Zostało Ono dzisiaj zesłane na świat w ludzkiej postaci. Chwała niechaj będzie Panu, który jest Ojcem! Zaprawdę, On przyszedł do narodów w swoim największym majestacie.”

Do wszystkich zakonników w kościele chrześcijańskim:

„O, zgromadzenie zakonników! Nie zamykajcie się w kościołach i klasztorach. Wyjdźcie z nich za Moim pozwoleniem i zajmijcie się tym, co przysporzy korzyści waszym duszom i duszom innych ludzi.”

ROZDZIAŁ 27

Cztery miesiące po śmierci Najczystszej Gałęzi Bahá’u’lláh i Jego towarzysze zostali wyprowadzeni z baraków, żeby zrobić miejsce dla żołnierzy. Przez krótki okres Bahá’u’lláh z rodziną przebywali w kilku domach i ostatecznie zostali przeprowadzeni do domu, który obecnie znany jest jako Dom Abbuda. Pozostawali pod strażą, a lokalna ludność pomna rozkazu sułtana była w stosunku do nich niemiła i wroga.

Po pewnym jednak czasie mieszkańcy ‘Akki zauważyli, że mała garstka wygnańców jest niewinna i warunki ich uwięzienia stały się mniej surowe. Zmiana ta w dużej mierze nastąpiła dzięki ‘Abdu’l-Basze, który miał wiele kontaktów z ludnością miasta i potrafił jej ukazać prawdziwe motywy bahaitów i ducha Nauki swojego Ojca. Nareszcie Bahá’u’lláh mógł wyjeżdżać z miasta ‘Akki i odwiedzać pobliskie okolice. Po długim okresie uwięzienia w murach niegościnnego miasta, mógł teraz czasami przebywać na wsi, cieszyć się pięknem i zielenią natury, które tak bardzo lubił.

Ostatnie lata życia Bahá’u’lláh spędził na Dworze Bahjí (czyt. Bahdżi) w pobliżu ‘Akki. Dwór ten zbudowany w okresie, gdy Bahá’u’lláh był uwięziony w mieście, został porzucony przez właściciela, kiedy w okolicy wybuchła epidemia. ‘Abdu’l-Bahá zdołał go zdobyć dla swojego ukochanego Ojca. Najpierw go wynajął, a potem zakupił.

Był to czas, kiedy stosunek ludzi do Bahá’u’lláha i Jego towarzyszy, nie tylko w Akce, ale także w pobliskich częściach Syrii i Libanu, zupełnie się zmienił. Mimo, że rozkaz sułtana w dalszym ciągu obowiązywał i Bahá’u’lláh oficjalnie był więźniem w całkowitym odosobnieniu, w rzeczywistości był On tak czczony i szanowany jak król. Nawet urzędnicy prowincji przychodzi-

li, aby zasięgnąć u Niego porad. Objawienie Bahá’u’lláha ma taką niezwykłą moc przemieniania ludzkich serc. Podczas lat spędzonych w Akce i Bahjí Pióro Bahá’u’lláha objawiało niezliczone tomy ksiąg przewodnictwa, które pozwolą ludziom zbudować chwalebną światową cywilizację. Najznakomitszym dziełem, które wyszło spod Jego Pióra, jest Kitab-i-Aqdas (czyt. Ketab-e-Ahdas), Najświętsza Księga Jego Prawodawstwa, objawiona w Domu Abbuda około roku 1873. Shoghi Effendi mówiąc o Pismach Bahá’u’lláha powstałych w Ziemi Świętej stwierdza:

„Pisma Bahá’u’lláha z tego okresu można zaliczyć do trzech kategorii, co łatwo zauważyć podczas studiowania zagadnień, których dotyczą. Pierwsza obejmuje pisma, które są kontynuacją objawienia Jego Misji w Adrianopolu. Druga zawiera prawa i zarządzenia Jego Prawodawstwa, których większość jest zapisana w Kitab-i-Aqdas, Najświętszej Księdze. Do trzeciej należy zaliczyć te Tablice, które częściowo przedstawiają, a częściowo potwierdzają główne doktryny i zasady stanowiące podstawę tego Prawodawstwa.”

Wielki rozwój Wiary Bahá’u’lláha na Zachodzie nie rozpoczął się za Jego życia i musiał czekać na okres działalności ‘Abdu’l-Bahy. Jego Nauki jednakże dotarły do krajów zachodnich i kilka osób dowiedziało się, że Więzień w Akce ma niezwykły wpływ na tych, z którymi się spotyka. Wiosną1890 roku, pod koniec życia Bahá’u’lláha, dobrze znany angielski naukowiec z Cambridge, Granville Browne, przyjechał, aby się z Nim spotkać. Następujące fragmenty pochodzą z jego zapisu tego historycznego wywiadu:

„(...) mój przewodnik zatrzymał się na chwilę, gdy zdejmowałem obuwie. Potem szybkim ruchem ręki rozsunął – a kiedy wszedłem do środka – zasunął zasłonę. Znalazłem się w dużej sali; wzdłuż jej odległej strony stała niska sofa, a po stronie przeciwnej do drzwi dwa lub trzy krzesła. Choć niejasno spodziewałem się, dokąd szedłem i kogo mam zobaczyć (wyraźnej informacji nie dostałem), minęła sekunda a może dwie, kiedy z dreszczem zaciekawienia i lęku, uświadomiłem sobie wyraźnie, że pokój nie był pusty. W kącie, tam gdzie koniec sofy dotykał ściany siedziała zadziwiająca i czcigodna postać, zdobna w nakrycie głowy zrobione z filcu, zwane taj (czyt. tadź) przez derwiszów, (lecz niezwykłej wielkości i wykonania), u podstawy którego znajdował się mały biały turban. Twarzy, w którą się wpatrywałem, nigdy nie zapomnę, a mimo to nie potrafię jej opisać. Przenikliwe oczy zdawały się czytać w duszy, moc i autorytet naznaczyły obfite brwi, głębokie bruzdy na czole i twarzy wskazywały na wiek, którym zaprzeczały kruczo czarne włosy i broda razem bujnie spływające niemal do pasa. Nie miałem wątpliwości w czyjej obecności się znalazłem, kiedy pokłoniłem się Temu, który jest obiektem takiej czci i miłości, jakiej mogą tylko pozazdrościć królowie, a cesarzowie na próżno do niej wzdychają!

„Łagodny i dostojny głos zaprosił mnie, abym usiadł i ciągnął dalej: „Bogu niech będą dzięki, że przybyłeś! (...) Przyszedłeś spotkać więźnia i wygnańca (...) Pragniemy jedynie dobra świata i szczęścia dla narodów, jednak uważają nas za wzniecającego zamieszanie i bunty, godnego niewoli i wygnania (...) Aby wszystkie narody zjednoczyły się w jednej wierze, i aby wszyscy ludzie stali się braćmi; oby więzi serdeczności i jedności między synami ludzkimi zostały zacieśnione, aby różnorodność religii ustała i różnice ras stały się nieważne – czy jest w tym coś złego? (...) Ale tak się stanie; te bezowocne spory, te zgubne wojny przeminą i nastanie Największy Pokój (...) Czy wy w Europie tego nie potrzebujecie? Czy nie to przepowiadał Chrystus? (...) A jednak widzimy waszych królów i władców hojniej wydających bogactwa na niszczenie rasy ludzkiej niż na to, co prowadziłoby do szczęścia ludzkiego (...) Te konflikty, ten rozlew krwi i niezgody muszą zaniknąć, a wszyscy ludzie stać się jak krewni, jak jedna rodzina (...) Niech człowiek nie szczyci się tym, że kocha swój własny kraj, a niech raczej chwali się tym, że kocha swój rodzaj (...)’”

ROZDZIAŁ 28

Kitab-i-Aqdas jest niewielką książką. Składa się jedynie z 190 akapitów. Zawiera jednak w sobie podstawowe prawa i zarządzenia przyszłej cywilizacji światowej. Shoghi Effendi mówi o niej jako o Matce-Księdze Prawodawstwa Bahá’u’lláha i Karcie Jego Nowego Porządku Światowego. W ciągu swojego życia będziesz studiował wciąż na nowo fragmenty z Kitab-i-Aqdas oraz starał się myśleć i żyć zgodnie z przykazaniami Bożymi. Na razie wskazane byłoby, abyś zapamiętał pięć początkowych akapitów:

„Pierwszym obowiązkiem nakazanym przez Boga Jego sługom jest rozpoznanie Tego, który jest świtem Jego Objawienia i źródłem Jego Praw, który reprezentuje Jego Bóstwo w Królestwie Jego Sprawy i świecie stworzenia. Ten, kto spełnia ten obowiązek, osiągnął wszystko, co dobre, a ten, który jest tego pozbawiony – zbłądził, nawet jeśliby spełniał wszelkie możliwe dobre uczynki. Każdy, kto dojdzie do tej najwznioślejszej pozycji, tego szczytu najwyższej chwały, powinien przestrzegać wszystkich zarządzeń Tego, który jest Upragnieniem światów. Te bliźniacze obowiązki są nierozłączne. Żaden z nich nie może zostać przyjęty bez drugiego. Tak zostało zarządzone przez Tego, który jest źródłem Bożej inspiracji. Ci, których Bóg natchnął wnikliwością, od razu poznają, że przykazania dane przez Boga stanowią najlepszy środek utrzymania porządku na świecie i bezpieczeństwa jego narodów. Ten, który się od nich odwraca, należy do nędznych i nierozsądnych. Zaprawdę, myśmy nakazali wam, abyście nie podlegali dyktatom waszym złych namiętności i nieczystych pożądań, i nie przekraczali granic ustanowionych przez Pióro Najwyższego, bo one są tchnieniem życia we wszystko to, co jest stworzone. Morza Boskiej mądrości i Boskie wypowiedzi wezbrały z tchnienia powiewu Najmiłosierniejszego. Pospieszcie, żeby wypić swoją porcję, o ludzie zrozumienia! Ci, którzy pogwałcili Przymierze Boże przez łamanie Jego przykazań odwrócili się tyłem na pięcie – ci w oczach Boga, Wszechposiadającego, Najwyższego – popełnili wielki błąd.

O, wy narody świata! Bądźcie pewni, że Moje przykazania są lampami Mojej kochającej Opatrzności pomiędzy sługami Moimi i kluczami Mej łaskawości dla Moich istot. W ten sposób zostało to zesłane z nieba Woli Twojego Pana, Pana Objawienia. Gdyby ktokolwiek zakosztował słodyczy słów, które wargi Najlitościwszego zechciały wypowiedzieć, ten – nawet gdyby skarby ziemi były w jego posiadaniu – wyrzekłby się

każdego oddzielnie i wszystkich ich razem, aby jedynie móc dowieść prawdy chociaż by tylko jednego z Jego przykazań, jaśniejących ponad świtem Jego łaskawej troskliwości i serdecznej dobroci.

Powiedz: W Moich prawach można wyczuć tchnący słodyczą aromat Mojej szaty i z ich pomocą sztandary zwycięstwa zostaną zatknięte na najwyższych szczytach. Z nieba Mojej wszechpotężnej chwały Język Mej mocy skierował takie oto słowa do Mojego stworzenia: ‘Zachowujcie Moje przykazania z miłości dla Mego piękna’. Szczęśliwy jest kochający, który wdycha Boskie aromaty swego Ukochanego z tych słów, pełnych woni łaski, której żaden język nie potrafi opisać. Na Moje życie! Kto napił się wybornego wina sprawiedliwości z rąk Mojej szczodrej łaskawości, ten będzie krążył wokół moich przykazań, które jaśnieją ponad świtem Mojego stworzenia.

„Nie sądźcie, że objawiliśmy wam zaledwie zbiór praw. Nie, raczej, że palcami mocy i potęgi odpieczętowaliśmy wyborne Wino. Poświadcza temu to, co ujawniło Pióro Objawienia. Rozmyślajcie nad tym, o ludzie wnikliwi!”

ROZDZIAŁ 29

W czasie kiedy Objawiciel Boży mieszka pomiędzy ludźmi, Jego niezwykłe moce rozprzestrzeniają się po świecie, powodując głębokie przemiany w rzeczywistości wszelkiego stworzenia. W tym Chwalebnym Dniu Bahá’u’lláh objawiał Słowo Boże ludziom przez prawie że czterdzieści lat wyposażając świat stworzenia w nieograniczone możliwości, które kiedy się rozwiną, dadzą początek przewspaniałej cywilizacji. Te czterdzieści lat nieprzerwanego Boskiego Objawienia zakończyło się 29 maja 1892.

Dziewięć miesięcy przed Swoją śmiercią, Bahá’u’lláh wyraził chęć odejścia z tego świata. Od tego czasu z tonu Jego wypowiedzi stawało się coraz bardziej jasne, że zbliża się koniec Jego życia na tym ziemskim padole. Wieczorem 8 maja 1892 Bahá’u’lláh dostał niedużej gorączki. Temperatura wzrosła następnego dnia, ale później wydawało się, że spada. Bahá’u’lláh w dalszym ciągu zezwalał na odwiedziny niektórych przyjaciół i pielgrzymów, ale wkrótce widać było, że się czuje niedobrze. Gorączka powróciła i tym razem była wyższa niż poprzednio, i Jego stan stopniowo się pogarszał. O świcie 29 maja 1892, w wieku lat 75, Jego duch opuścił ten świat.

Sześć dni przed swoim zgonem zwołał do siebie wszystkich wyznawców, którzy znajdowali się na Dworze Bahjí, co było ostatnim z Nim spotkaniem. Kiedy leżał w łóżku, oparty o jednego ze swoich synów, zwrócił się do nich takimi słowami: „Jestem z was wszystkich bardzo zadowolony. Oddaliście wiele przysług i byliście bardzo pilni w swojej pracy. Przychodziliście tutaj, każdego ranka i wieczora. Niechaj was Bóg wspiera, abyście pozostali zjednoczeni. Niechaj wam pomaga wywyższać Sprawę Pana istnienia.”

Łzy płynęły z oczu zebranych wokół Niego. Wiadomość o Jego zgodnie została natychmiast przesłana telegraficznie do sułtana. Posłanie zaczynało się od słów: „Słońce Bahá zaszło” i następnie zawierało informację o planach pogrzebania świętych zwłok w pobliżu Dworu. Na ten cel wybrany został mały pokój w domku położonym na zachód od Dworu i wkrótce po zachodzie słońca, tego samego dnia w którym nastąpił zgon, Jego święte ciało złożone zostało na wieczny spoczynek. Od tej chwili Qiblih (Punkt Adoracji) dla ludzi Bahy znajduje się w tym Świętym Miejscu.

Nabíl następująco opisuje ból tamtych dni: „Wydaje mi się, że duchowe poruszenie, które zapanowało na tym świecie prochu wprawiło w drżenie wszystkie światy Boże. (...) Mój duchowy i cielesny język nie są w stanie odmalować sytuacji, w której się znaleźliśmy. (...) W całym tym ogólnym zamieszaniu rzesze mieszkańców ‘Akki i sąsiednich wiosek tłumnie zgromadziły się na polach otaczających Dwór, zawodząc, bijąc się po głowach, wyrażając swój żal głośnym płaczem.”

Przez cały tydzień przybywała wielka liczba opłakujących, zarówno bogatych jak i biednych, aby wyrazić swój żal rodzinie Bahá’u’lláha. Wybitne osoby ze wszystkich warstw społecznych -muzułmanie, chrześcijanie i Żydzi, poeci, duchowni i pracownicy państwowi, wszyscy razem połączeni smutkiem opłakiwali stratę i sławili Jego przymioty i wielkość. Wielu oddawało Mu nawet hołd w formie pisemnej. Podobne hołdy nadsyłano z miast całego regionu, składane na ręce ‘Abdu’l-Bahy, który teraz reprezentował Sprawę Bahá’u’lláha. Jednak te wyrazy żalu były jedynie, zgodnie ze słowami Strażnika Wiary: „niby kropla w porównaniu z oceanem żalu i niezliczonych dowodów nieograniczonej czci, które w godzinie zachodu Słońca Prawdy wypłynęły z serc niezliczonych tysięcy, które zostały orędownikami Jego Sprawy i były zdecydowane wysoko wznieść jej sztandar w Persji, Indiach, Rosji, Iraku, Turcji, Palestynie, Egipcie i Syrii.”

ROZDZIAŁ 30

Po śmierci Bahá’u’lláha ‘Abdu’l-Bahá polecił, aby Nabíl wybrał te fragmenty z Pism, które obecnie składają się na tekst Tablicy Nawiedzenia. Tablicę tę odmawia się w świątyniach Bahá’u’lláha i Bába. Często także odmawia się ją przy obchodzeniu Ich rocznic. Odejście Bahá’u’lláha obchodzi się we wczesnych godzinach 29 maja. Z pewnością będziesz aktywnym organizatorem takich spotkań w swojej społeczności i dlatego dobrze byłoby zaznajomić się z niezwykłym pięknem tej Tablicy.

„Cześć, która wzięła początek z Twojej pełnej majestatu Istoty i chwała, która zajaśniała z Twojej najpromienniejszej Piękności, niechaj zawsze Tobie będą, o Ty, który jesteś Objawieniem się Wielkości, Królem Wieczności i Panem wszystkich znajdujących się w niebie i na ziemi! Świadczę, że dzięki Tobie została objawiona wszechwładza Boga, Jego panowanie, majestat i Jego wielkość, Słońca pradawnej świetności rozsiały swój blask na niebiosa Twoich nieodwołalnych wyroków, a Piękno Niewidzialnego zajaśniało nad horyzontem stworzenia. Świadczę, ponadto, że jednym tylko pociągnięciem Twojego Pióra spełnił się Twój rozkaz: „Stań się”, ujawniła się ukryta Tajemnica Boga, powołane zostały do życia wszystkie rzeczy stworzone oraz zesłane wszystkie Objawienia.

Daję ponadto świadectwo temu, że poprzez Twoje piękno odsłoniło się piękno Uwielbianego, przez Twoje oblicze zajaśniało oblicze Upragnionego i że dzięki Twojemu słowu nastąpił rozdział pomiędzy wszystkimi rzeczami stworzonymi, który sprawił, że ci, którzy są Tobie oddani wznieśli się na szczyt chwały, a niewierni stoczyli w najgłębszą otchłań. Świadczę, że kto poznał Ciebie, poznał Boga, a kto stanął w Twojej obecności, dopuszczony został przed Boga. Zaprawdę, wielce błogosławionym jest ten, który uwierzył w Ciebie i w Twoje znaki, który ukorzył się przed Twoją zwierzchnością i dostąpił zaszczytu spotkania Ciebie, który zyskał przychylność Twojej woli, krążył dookoła Ciebie i stanął przed Twoim tronem. Biada temu, który popełnił przewinienia przeciwko Tobie, który zaparł się Ciebie, odrzucił Twoje znaki, zaprzeczył Twojej wszechwładzy, powstał przeciwko Tobie, pysznił się przed Twoim obliczem, powątpiewał w Twoje świadectwa, uciekł spod Twojego panowania i władzy, i zaliczony został w poczet niewiernych, których imiona zapisały palce Twojego rozkazu w Twoich świętych Tablicach.

Tchnij zatem we mnie, o mój Boże i mój Umiłowany, z prawicy Twojego miłosierdzia i Twojej serdecznej dobroci, święte powiewy Twojej życzliwości, aby odciągnęły mnie od siebie samego i od świata, a zbliżyły ku dworowi Twojej bliskości i obecności. Mocen jesteś czynić według Twego upodobania. Ty, zaiste, jesteś wywyższony ponad wszystko. Wspominanie Boga, Jego wysławianie, chwała Boga i Jego wspaniałość niechaj zawsze będą z Tobą, o Ty, który jesteś Jego Pięknem! świadczę, że oko stworzenia nigdy nie oglądało kogoś tak skrzywdzonego, jak Ty byłeś skrzywdzony. Przez wszystkie dni Twojego życia pogrążony byłeś w oceanie utrapień.

Raz znajdowałeś się w pętach i okowach, innym znów razem groził Ci miecz Twoich nieprzyjaciół. Pomimo tego wszystkiego nakazałeś wszystkim ludziom zachowywać to, co zostało przykazane Tobie przez Tego, który jest Wszechwiedzącym, Wszechmądrym. Niechaj duch mój będzie ofiarą za niesprawiedliwości, które wycierpiałeś, a dusza moja okupem za przeciwności, które znosiłeś. Błagam Boga poprzez samego Ciebie i poprzez tych, których twarze rozjaśniła wspaniałość światła Twojego oblicza, i którzy z miłości ku Tobie przestrzegali tego wszystkiego, co zostało im nakazane, abyś usunął zasłony dzielące Ciebie i Twoje stworzenie i dał mi dobra tego świata i świata, który nastąpi. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechmocnym, Najchwalebniejszym, Wszechsławnym, zawsze Przebaczającym, najbardziej Współczującym.

Błogosław, o Panie, Boże mój, Boskie Drzewo Lote, jego liście, konary, gałęzie, łodygi i pędy tak długo, jak długo istnieć będą Twoje najdoskonalsze tytuły i trwać będą Twoje najdostojniejsze przymioty. Ochroń je przed szkodą zadaną przez najeźdźcę i armię tyranów. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechmocnym, Najpotężniejszym. Pobłogosław także, o Panie, Boże mój, Twoich służebników i Twoje służebnice, którzy osiągnęli Twoją obecność.

Ty, zaiste, jesteś wielce szczodrym, którego łaska jest niepomierna. Nie ma innego Boga poza Tobą, zawsze Przebaczającego, Najhojniejszego.”

Mapa wygnania Baha'u'llaha

Film o Baha'u'llahowi na Youtubie "Tajemnica XIX wieku"

www.bahai.org.pl

www.kushtar.blogspot.com

Podobne artykuły


25
komentarze: 106 | wyświetlenia: 2477
8
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1565
97
komentarze: 29 | wyświetlenia: 25013
72
komentarze: 26 | wyświetlenia: 107657
45
komentarze: 9 | wyświetlenia: 5363
42
komentarze: 34 | wyświetlenia: 7829
41
komentarze: 76 | wyświetlenia: 3926
35
komentarze: 22 | wyświetlenia: 9541
34
komentarze: 26 | wyświetlenia: 2953
28
komentarze: 36 | wyświetlenia: 12994
26
komentarze: 10 | wyświetlenia: 2943
22
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1516
 
Autor
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska