Login lub e-mail Hasło   

U lekarza

To niesamowite ile przygód może nas spotkać podczas wizyty u zwykłego lekarza pierwszego kontaktu. Przekonałam się o tym już nie raz.
Wyświetlenia: 4.600 Zamieszczono 31/07/2009

To niesamowite ile przygód może nas spotkać podczas wizyty u zwykłego lekarza pierwszego kontaktu. Przekonałam się  o tym już nie raz.

Niedawno z wielką pompą przeniesiona mnie z przychodni dla dzieci i młodzieży do przychodni dla dorosłych. Cóż… niewiele się zmieniło. Przecież to drzwi na drugim końcu tego samego budynku ze wspólną rejestracją. Ale… wejście to wejście…

Oczywiście jednym z pierwszych zadanych mi w rejestracji pytań było: „Kogo chce pani za lekarza prowadzącego?” A skąd ja mam wiedzieć- odpowiedziałam. Nie znam ich. – A chce pani u kobiety, czy mężczyzny? –starała się pomóc. –U kobiety- zdecydowałam. –To nie ma pani wielkiego wyboru, bo jest tylko jedna pani doktor.  –usłyszałam. No tak, faktycznie. Nie miałam się już nad czym zastanawiać…

Za to pani w rejestracji bardzo szybko zapomniała, że ma na składzie jedynie jedną panią doktor. Zadzwoniłam do niej, by się wyznaczyć. – Poproszę do pani doktor. – Do której?- zapytała niczym automat. – Chyba  jest jedna.– odpowiedziałam. – Do pani X? – nie dawała za wygraną. – Tak, do tej.  –Niestety dziś pani doktor ma komplet. – A czy mogę się wyznaczyć na jutro? –zapytałam. – Nie. –dlaczego? – zdziwiłam się. – Bo oni ustalają godziny między sobą- odpowiedziała pani z rejestracji i rozłączyła się. Lekarze umawiają się między sobą- czyli nie mają stałego grafiku wg. którego przyjmują pacjentów. To chore…

Ale to jeszcze nic. Przyszłam do przychodni następnego dnia- z samego rana zadzwoniłam, by dowiedzieć się czy już wiadomo o której będzie moja pani doktor. Potrzebowałam kartki na zaległe szczepienie u pediatry. Pani doktor rozbroiła mnie pytaniem na co to szczepienie. – hm… chyba na tężec- odparłam po namyśle. – A to się pisze (tu wypowiedziała jakąś łacińską nazwę). – Skąd mam wiedzieć, nie znam łaciny- prychnęłam zażenowana brakiem kompetencji kobiety. – Bo wie pani, takich szczepień się u dorosłych nie robi…- wyjaśniła. A co to ma do czego? To co, że u dorosłych nie? To znaczy, że nie ma zielonego pojęcia o chorobach młodzieżowo- dziecięcych?

No, ale nic nie przebije ludzi, którzy leczą się u tej samej pani doktor co ja. Oczywiście zawsze jak przychodzę na wizytę to musi być co najmniej jedna ciężarna kobieta i mnóstwo staruszek obsiadających krzesełka jak kury na grzędzie. Opowiadają sobie różne ciekawe historie. Na przykład ostatnio wspominały o kobiecie, którą uznano za zmarłą, wsadzono do kostnicy, przygotowano pogrzeb- zamówiono księdza, catering i tym podobne, a kobieta ożyła. – No wie pani!- oburzyła się jedna– ksiądz już zamówiony, wydatki poczynione, a ona się ocknęła. No tak, bezczelna! Powinna siedzieć cicho. W końcu rodzina tak się wykosztowała, a teraz dodatkowo obciach, bo księdza niepotrzebnie fatygowano…

Albo był taki numerant. Wpadł do przychodni. Zapytał kto ostatni i kto w ogóle przyjmuje- nie wyciągnął karty i zajął jedno z nielicznych miejsc siedzących. Zaczął jęczeć, kulić się. – Co się panu stało, źle się pan czuje?- zapytała z troską jedna ze staruszek. – Niedobrze mi, miałem wypadek na motocyklu – wyjaśnił. – O Boże! Tak teraz niebezpiecznie jeździć…–  Oczywiście nie z mojej winy- zarzekał się. – To może my pana przepuścimy- babcia zdecydowała się na oddanie kolejki. – nie, nie, wytrzymam. Po chwili pobiegł do łazienki. To znaczy miał zamiar do łazienki, ale w efekcie zaczął się dobijać do jednego z pustych gabinetów. Kiedy zrozumiał swój błąd. Wszedł do toalety nie zamykając drzwi. (Wszyscy czekali niecierpliwie na pierwsze odgłosy wymiotowania) Wyszedł nie gasząc światła i znów nie zamykając drzwi. – My pana przepuścimy– znów się zaoferowała. – Nie, nie, nie trzeba- upierał się. Ale jak tylko drzwi do gabinetu się otworzyły wleciał do niego rzucając dziękuję.

Co tam, że powinien pójść z tym na pogotowie. Nie ważne… Skoro czekał na wizytę u lekarza 1 kontaktu od rana (bo dziewczyna nie wzięła kluczy) to może faktycznie wstrząśnienie mózgu niewiele zmieniało w jego życiu…

Wreszcie przyszła moja kolej. Już byłam u drzwi, gdy nagle wyprzedziła mnie staruszka i zamknęła mi drzwi przed nosem. Stałam tam jak wryta… Ale, ale… szybko otrzeźwiły mnie babcie, które podniosły krzyk, gdy tylko zorientowały się, co się stało. I od razu z pretensjami do mnie. A co ja miałam. Nogę jej podstawić i wyprzedzić? Starałam się jednak zachować spokój. No, ale babcie nie dały mi innego wyboru. Musiałam do nich przemówić. – Ja jestem osobą kulturalną i nie będę się bić ze starszą kobietą. To, że jej nie nauczono jak się powinno zachowywać to ja nic na to nie poradzę i kultury jej uczyć nie będę. – Od razu zamilkły.

Cóż… tak wygląda wizyta u lekarza… I albo trzeba się do tego przyzwyczaić, albo leczyć się prywatnie. No… można też nie chorować. Jest to najtańsze i najlepsze , dla naszego zdrowia zarówno fizycznego jak i psychicznego rozwiązanie.

Podobne artykuły


25
komentarze: 18 | wyświetlenia: 4063
22
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2180
21
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1832
17
komentarze: 8 | wyświetlenia: 26417
17
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1414
17
komentarze: 34 | wyświetlenia: 2390
15
komentarze: 78 | wyświetlenia: 1431
15
komentarze: 37 | wyświetlenia: 1140
15
komentarze: 20 | wyświetlenia: 330
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 996
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 286
13
komentarze: 23 | wyświetlenia: 871
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 208
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 883
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 944
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





dziękuję :D

A ja myślałam, ze tylko w mojej przychodni jest tak że trzeba dokładnie wiedzieć kiedy wolno zachorować bo jak się w zły dzień zachoruje to nie przyjmą i przez dwa dni.
Co do osób starszych w poczekalniach, wiele z nich obok leczenia choró traktuje wyjście do lekarza pierwszego kontaktu jako moment pozyskania wspracia w trudnej sytuacji zdrowotnej, życiowej, psychicznej. Ucieczkę przed samo ...  wyświetl więcej

NIezły tekst :D ale lekarze też są nieźli :D
np. moim lekarzem rodzinnym jest murzyn... no i często sie zastanawiam czy powinien być lekarzem (nie dlatego że jestem rasistą :D) porostu mojego kolege ugryz szerszeń dzwoni do lekarza i sie pyta: "co ma robić" a na to lekarz: "szerszeń to taka duża osa?" Druga sytuacjia z moją matką... czuła ból w prawym ramieni więc poszła na konsultacjie rada lekarza była prosta: "nie potrzeba tak ciężko pracować!"

  elena  (www),  05/08/2009

Bardzo ładnie napisane:)

  Darwolf  (www),  05/08/2009

Omijam lekarzy na kilometry :)
W razie czego są zioła, a ostatecznie - leki bez recepty;
- a najlepiej pozwolić własnemu systemowi immunologicznemu samodzielnie rozprawić się z infekcją.
Owszem, trwa to trochę dłużej - ale - "co mnie nie zabije, to mnie wzmocni"...

  KKlB,  06/08/2009

Irytują mnie osoby, które wpieprzają się w kolejke. Siedze prawie godzine, a tu jakieś niewychowane wapno co 15 min wcześniej przyszło, siada najbliżej drzwi gabinetu i gdy poprzednia osoba wyjdzie wrzuca swój wór kości :|

  pirx,  06/08/2009

Bo to proszę państwa jest selekcja naturalna . Jeśli ktoś nie jest w stanie dostać się do lekarza , to znaczy , że nie warto go leczyć ( szkoda szczupłych publicznych środków na zbyt słabe jednostki ) . Ci którzy w walce o zdrowie są w stanie dotrzeć do medyka , rokują nadzieję , że warto w nich inwestować;)

  tadeusz,  07/08/2009

Drodzy Panstwo niech to dotrze do waszej świadomości,że lekarze to maszynki do robienia kasy koncernom farmakologicznym.Maszynki ograniczone potężnym pierścieniem "medycyny naukowej",jedynie słusznej zresztą,medycyny która służy nie ludziom tylko producentom leków i innych świństw.Przez wiele lat poprzez tworzenie ludzi przewlekle chorych,koncerny stworzyły sobie tzw kartę przetargową do wyłącznoś ...  wyświetl więcej

  pirx,  07/08/2009

Nie sądzę by szczepienia były bezsensowne . Dżuma nie zabija nas dlatego , że na nią się szczepiło . Generalnie zgadzam się z Pana myślą. Medycyna miesza w naturalnej selekcji . Gdyby nie antybiotyki ( na przykład ), wielu z nas nie dożyłoby swoich 18 urodzin . Po prostu , każdy kto się rodzi , ma duże szanse dożyć późnej starości ( jeśli wcześniej nie wpadnie pod walec drogowy ).No i konsekwencją ...  wyświetl więcej

miesza w naturalnej selekcji, ale z drugiej strony - weź powiedz rodzicom, że ich dziecko, które urodziło się zbyt wcześnie i bez odpowiedniej opieki nie przeżyje nawet jutra, nie będzie leczone, bo to sprzeczne z naturą..
jak wyżej - te 'wapna' to też jest czyjaś rodzina, jakkolwiek by irytujące nie były. uwagę można zwrócić - jak każdemu, ale nie nastawiać się na 'dzień dobry', że jak sta ...  wyświetl więcej

To nie lekarze są tutaj największym problemem,chociaż są znaczącym narzedziem koncernów farmakologicznych.Nikt nie mówi że nie powinno ich być.Problemem i wielką zbrodnią na światową skalę jest uzależnienie ludzi od leków.To gorsze od narkotyków bo od narkotyków można się uwolnić od leków nie.Wielką rolę w tej zbrodni mają lekarze,narzędzia stworzone i wyszkolone przez koncerny.To jest dzisiaj pro ...  wyświetl więcej

Co do szczepień to gorąco polecam "Szczepienia - niebezpieczne ukrywane fakty".Wielce pouczająca pozycja odsłaniająca prawdziwe oblicze szczepień.

  T S,  14/08/2009

Tekst Ok. Zabrakło tylko wniosku, że należałoby sprywatyzować służbę zdrowia.

  puma,  17/08/2009

Byłaś u mnie w przychodni?;>

  win,  20/08/2009

o rany. chodząc do lekarza do twojej przychodni dopiero można się rozchorować...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska