Login lub e-mail Hasło   

Tylko czas daje pewność..

Rzeczywistość zawsze wkrada się do sielanki. Przytłoczeni obowiązkami nakreślamy kres magii i ekstazy, jaką daje nam choroba zwana zakochaniem.
Wyświetlenia: 2.609 Zamieszczono 04/09/2009

Powiedz mi ile dróg mam przejść
by być z Tobą... przejdę je

Wskaż mi przeszkody które muszę pokonać
by być z Tobą... pokonam je

Pokaż mi obrazy na które patrzeć muszę
by być z Tobą... zapamiętam je

Dla Ciebie zrobię wszystko
bo wszystkim dla mnie jesteś...

Piotr 137

Wpadłam w melancholię. Wiersz bardzo młodego mężczyzny, szukający pomocy u obcych ludzi w zrozumieniu sztuki kochania. Jest gotowy na wszystko, w imię tego co czuje. W imię ideału wykreowanego przez wyobraznię. Nie rozumie, że kocha ją tylko na tyle, ile jest mu w danym odcinku do życia potrzebna. Przyjmuje chwilową niewygodę, twórczą jak frunie na skrzydłach miłości, jest szalonym, nieodpowiedzialnym, romantycznym..myśliwym, może przez chwilę nawet wariatem, składającym ofiarę z siebie na ołtarzu miłości..Co znaczy kocham w wydaniu mężczyzny? Chcę by było ci dobrze? Czy może kocham oznacza „ona spełnia moje potrzeby i dlatego, chcę, żeby była obok", a potrzeb jest wiele: seksualne, życiowe, emocjonalne..chyba tych ostatnich niestety jest coraz mniej najmniej. Czy lepiej postawić na minimalizm w wyrażaniu uczuć, pozbawiając się melancholicznych uniesień, bo czy miłość miedzy dwojgiem ludzi, po wielu latach bycia razem pozbawiona jest gestów i marzeń? Coraz bardziej skłaniam się ku tezie, iż  trzeba lat, by zrozumieć, że się kogoś prawdziwie i głęboko kochało. Tę pewność da nam tylko czas. Wszystko inne, to chwilowe iluzje. Niby namiętności, przeżywane tu i teraz. Gwałtowne uniesienia, pasje doprowadzające do zguby. Zaprawdę wielkie słowa z wielkim nic, po upływie szczytu dopaminy. Gdzie kończy się miłość dwojga ludzi i zostaje tylko zwykła kartka papieru z zapisanym najszczęśliwszym dniem naszego życia, bądź słodką obietnicą, która wyryła ślad w sercu. Czy dojrzała miłość musi być pozbawiona romantyzmu, by była szczęśliwa i spełniona?

Każda z nas po cichu marzy o szalonym romantyku, ale niestety związek z romantykiem jest zazwyczaj krótkodystansowy. Za chwilę zabrzmi grom ze strony namiętnych „wariatów”, uznam więc, że w większości przypadków tak jest. Choć skrycie marzymy o chwilach uniesień, to jednak wiele z nas woli mieć mężczyznę na kanapie, wpatrzonego w telewizję, niż czytającego poezję Słowackiego i zamiast pomóc w myciu naczyń, zapala świeczki i tworzy nierzeczywiste obrazy naszego, „swojego” życia. Chcemy takiego faceta, który potrafi trzymać młotek w ręku, a nie tylko pędzel, by malować ten nierzeczywisty świat. On ma zawsze na wszystko czas. Podróże przy nim piękne, chwile, ale jakie życie? Bo jak nazwać i opisać niekończące snucie wizji wspólnego życia, wieczne refleksje nad naturą ludzką, gdzieś nad morzem, może na jachcie, może na bezludnej wyspie, ale zawsze razem, wśród wierszy i pamiątek, osnute muzyką w miejscu, gdzie nikt nam nie przeszkodzi, bo to przecież szare życie, nie my, zabijamy namiętność.

Rzeczywistość zawsze będzie taka sama. Wstać, ubrać się, praca, obowiązki, rachunki, jakiś mały pesymizm, inni ludzie.  Zwykła rzeczywistość obdarta z subtelności, jakby tylko uczucie mogło stanowić o pełni człowieczeństwa, a nasze krytyczne spojrzenie na poczynania pełnego miłosnej pasji człowieka, brane jest za zimny i bezduszny materializm. Ile czasu kochając namiętnie jesteśmy oderwani od rzeczywistości, a przytłoczeni obowiązkami schodzimy na ziemię, nakreślając kres magii i ekstazy, jaką daje nam choroba zwana zakochaniem. Rzeczywistość zawsze wkrada się do sielanki. U jednych wcześniej, u innych pózniej, ale być wiecznie w ekstazie jest niemożliwe, nie kojarzę  tego przynajmniej ze zdrowiem psychicznym. Kiedy odkrywamy u drugiej osoby wady, inne pragnienia, dążenia, to tak jak byśmy otwierali drzwi, do początku lub końca miłości. To co ma być trwałe, musi być wypracowane. Nie można osiągnąć dojrzałości, jeśli nie poprzez pracę i samozaparcie, nieustanne zaangażowanie i odpowiedzialność. Bez tego żaden związek kipiący hormonami nie przetrwa.  Bez umiejętności dialogu, negocjacji i zdolności do kompromisu, nie ma pokojowego współżycia i szczęścia. Czy o takim szczęściu jednak marzyliśmy?

O szczęściu w mozolnej pracy i wyrzeczeń? A gdzie romantyzm, który daje  ulotność i beztroskę, zapewniając ucieczkę od odpowiedzialności. Jesteśmy zakochani, jesteśmy zdolni do największych poświęceń, wielkich słów jak mężczyzna-chłopiec, który napisał wiersz” dla Ciebie zrobię wszystko, bo wszystkim dla mnie jesteś...” Wyznanie  efektowne, ale jakże pozbawione treści. Bo „jej”, to nie rzeczywistość a produkt idealnych wyobrażeń, urojeń i tęsknot. Te piękne i pożyteczne urojenia, często stają się jedynym powodem do zawarcia związku i czekania na „nią”, bo wyśniona, wyczekana, upragniona, prawdziwa miłość. Miłość, nie ona jako partnerka z wadami i różnicą poglądów, tylko czar jaki towarzyszył ekstazie zakochania. Ale w końcu mamy tę wyśnioną, upragnioną „ją” i co się dzieje? Następuje rzeczywista akceptacja indywidualności i odrębności. Dopiero opuszczając stan zakochania, jesteśmy w stanie kochać. Nasze prawdziwe, nieromantyczne, szare, zwykłe spojrzenie na drugiego człowieka, stanowi podstawę dojrzałego związku, małżeństwa i prawdziwej miłości. Kochamy dojrzale, gdy jesteśmy zdolni żyć bez drugiej osoby, ale dokonawszy wyboru, świadomego wyboru, pozostajemy razem, w naszej codzienności, którą akceptujemy, bez impulsów i kolekcjonowania wrażeń. Jeśli więc po fakcie zakochania, uroczy partner wciąż żyje w innym świecie niż ty, bolejesz, że przestał Cię kochać, a całkiem prawdopodobne, że nie kochał Cię wcale. Jego miłość jest albo pięknym wspomnieniem chwil przeżytych, albo marzeniem o chwilach, które mogą nadejść w przyszłości, bo romantykowi trudno jest odnależć się w terazniejszości bez fantazji. Gaśnie jak świeca i nie on, życie jest temu winne..

 

 

 

 

 

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 107 | wyświetlenia: 2252
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1136
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1079
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 805
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 590
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 630
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 998
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 691
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 655
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 504
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 722
10
komentarze: 97 | wyświetlenia: 408
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Bleck,  04/09/2009

ehhh... żeby tylko więcej ludzi sobie to odpowiednio wcześnie uświadamiało :)

  korek,  06/09/2009

Żeby było kochanie, najpierw musi być zakochanie. Bez tego ani rusz. Bez marzeń nasze życie byłoby nudne.Ja romantyzm rozumiem inaczej. Nie kojarzę tego z oderwaniem od rzeczywstości tylko z miłymi gestami w stosunku do żony. Kolacją przy świecach, zabraniem jej w jakieś urokliwe miejsca, by przypomnieć czas, gdy byliśmy w sobie szaleńczo zakochani. Nie da się żyć w świecie fantazji, ale nie da si ...  wyświetl więcej

  Elba,  07/09/2009

Niestety czas też nie daje pewności, bo czas jest wartością zmienną. Pewność mamy tylko w danej chwili, a chwila przemija szybko i za chwilę już sami nie wiemy, czy to co było, przydarzyło się nam na pewno, czy tylko było złudzeniem, mirażem, trzepotem serca.
Świat jest w ciągłym ruchu a my razem z nim. Tyle się wokół dzieje, ciągle się coś zmienia, że trudno człowiekowi nadążyć za zmiennoś ...  wyświetl więcej

Jak wytrzymać ten czas?

  elena  (www),  09/09/2009

Nie martw się o czas. Czas jest nieunikniony. Lepiej jest przeżyć jakąś wewnętrzną żałobę, pobyć ze swoją samotnoscią, by przygotować już puste miejsce na coś nowego. Nie zamkniesz drzwi do jednego, nie otworzą się następne.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska