Login lub e-mail Hasło   

Buddyjska tradycja GELUG ( część pierwsza )

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.zbigniew-modrzejewski.webs.co(...)ex.html
Czym różni się tradycja Gelug od innych tradycji buddyzmu tybetańskiego? ( część pierwsza )
Wyświetlenia: 2.235 Zamieszczono 07/09/2009

Czym różni się tradycja Gelug od innych tradycji buddyzmu tybetańskiego?

( część pierwsza ) 

 

 Zbigniew Modrzejewski

 http://www.zbigniew-modrzejewski.webs.com/tradycjagelug_index.html

 

 

 

 

 

SPIS TREŚCI


   1. MOTYWACJA

   2. TYTUŁ LAMY

   3. TRADYCYJNE WYKSZTAŁCENIE

   4. LAMA, GURU, DUCHOWY PRZEWODNIK

   5. KLASZTORY ORAZ FILIE KLASZTORÓW

   6. ABHISZEKI DO PRAKTYK WADŻRAJANY

   7. PRAKTYKI WSTĘPNE

   8. JAKIE SĄ TWOJE INTENCJE? CO MOTYWUJE CIĘ DO DZIAŁANIA?

   9. MAGIA CEREMONII, CZYLI O SCHRONIENIU

  10. „TEGO MOŻE NAUCZYĆ SIĘ NAWET MAŁPA.”

  11. CZY MOŻNA BYĆ JEDNOCZEŚNIE BUDDYSTĄ I CHRZEŚCIJANINEM?

  12. TRZY ZASADNICZE ASPEKTY ŚCIEŻKI DO OŚWIECENIA

  13. CZTERY SZLACHETNE PRAWDY

  14. TRZY METODY WYŻSZEGO TRENINGU

  15. NA ŚCIEŻCE KU OŚWIECENIU

  16. LAM RIM - STOPNIE NA ŚCIEŻCE

  17. WNIOSKI KOŃCOWE

  18. DEDYKACJA ZASŁUGI

  19. NIEKTÓRE ŹRÓDŁA



 

 

 

 

„Jeśli chodzi o mój światopogląd, a także moją praktykę życiową, uważam buddyzm za najbardziej pożyteczną religię. W swojej modlitwie mówię: Niechaj wszystkie istoty osiągną stan Buddhy poprzez buddyzm. Z praktycznego punktu widzenia zdaję sobie natomiast sprawę, tak jak Buddha i jego kontynuatorzy, że istnieją różne predyspozycje umysłowe, wymagające odmiennych punktów widzenia. To jasno pokazuje, dlaczego jest tak wiele teorii w obrębie jednej tylko religii. Daje to również pogląd na religie nie buddyjskie; tłumaczy, dlaczego nie powinniśmy nawracać ani propagować myśli buddyjskiej wśród tych, którzy nie zrozumieją jej sensu. W samej społeczności buddyjskiej istnieją cztery szkoły filozoficzne: madhjamaka, cittamatra, sautrantika i waibhaszika. Madhjamaka jest filozofią samego Buddhy, zatem uważamy, że jest najwłaściwsza. Jednak Buddha nie powiedział swoim uczniom, że akurat ta szkoła filozoficzna jest najlepsza. Powiedział jedynie, że madhjamaka jest bardzo dobra. Dlatego też zdajemy sobie sprawę, że trzeba respektować punkty widzenia ludzi spoza kręgu buddyjskiego i być ich świadomym. Buddyzm nie jest dla nich zrozumiały, natomiast inne religie, religie chrześcijańskiego Boga, są dla takich ludzi użyteczne, są efektywne. Podejście buddyjskie ich nie zmieni. Tak jak pacjentów nie interesuje, który lek jest najdroższy. Interesuje ich, który lek jest najbardziej odpowiedni dla konkretnego przypadku, w konkretnych okolicznościach. Wszak celem jest wyleczenie choroby, a nie zwiększenie sprzedaży leku. Nie przepiszemy wszystkim tego samego specyfiku. Dlatego nie mogę powiedzieć, z praktycznego punktu widzenia, czy buddyzm jest najlepszą religią; trzeba to osądzić, biorąc pod uwagę przede wszystkim okoliczności, sytuację życiową każdego człowieka.”

-- Jego Świątobliwość XIV-sty Dalaj Lama Tybetu





1.
MOTYWACJA


Namo Guru Mandżugoszaja.

Składam Wam pokłony, moi czcigodni mistrzowie i proszę Was, bądźcie moim Schronieniem. Nie mam talentu do słowa, a wszystko co napiszę jest już znane. Piszę, by lepiej to zrozumieć. Tak bowiem wzmocni się we mnie dążenie, aby czynić dobro.

Od czasu do czasu jestem pytany czym różni się tradycja Gelug od innych tradycji buddyzmu tybetańskiego. Cieszy mnie to, gdyż od wielu lat w Polsce rozpowszechniane są błędne poglądy na temat tradycji Gelug przez osoby, które nie mają z tą tradycją wiele wspólnego.

Tradycja Gelug jest skarbnicą unikalnej mądrości w postaci duchowej ścieżki, która prosto i szybko prowadzi do oświecenia. Błędne poglądy na temat tradycji Gelug nie prowadzą do oświecenia. Te błędne poglądy sprowadzają buddystów z duchowej ścieżki na przysłowiowe manowce, stanowiąc karmiczną przyczynę ich przyszłego cierpienia. Modlę się do Trzech Doskonałych Klejnotów o to, aby jak najwięcej buddystów w Polsce szybko wyzwoliło się z cierpień samsary i urzeczywistniło doskonałe oświecenie Buddhy podążając ku niemu według czystych i prawdziwych nauk z tradycji Lamy Tsongkhapy. Poniższy tekst jest tego praktycznym wyrazem. Takie są moje intencje i motywacja.

Analiza porównawcza tradycji Gelug z tradycjami buddyzmu tybetańskiego to dobry temat na pracę doktorską. Zawsze podkreślam, że koncentruję się głównie na tym, co jest wspólne dla wszystkich tych tradycji, a nie na tym, co je dzieli. Oczywiście, różnice takie istnieją i aby pozostać wiernym ideałom rime nie musimy udawać, że ich nie zauważamy. Stanowią one bowiem o bogactwie perspektyw na nauki Buddhy Szakjamuniego, są wyrazem zręcznych środków, jak również odzwierciedlają zróżnicowanie karmicznych potrzeb czujących istot. To samo rozumowanie odnosi się również do pięciu głównych filozoficznych szkół mądrości pustki: waibhasziki, sautrantiki, czittamatry/jogaczary, szentong oraz madhjamaki( svatantriki i prasangiki ).

Buddyzm studiuję i praktykuję od 1992 roku. Święcenia buddyjskiego mnicha nowicjusza otrzymałem w klasztorze Kopan w Nepalu w roku 2000. Mimo, że świadomie kultywuję dharmiczne związki z mistrzami wszystkich tradycji buddyzmu tybetańskiego( Bon, Ningma, Kagju, Sakja i Gelug ), to praktykuję w tradycji Gelug i fakt braku długotrwałej praktyki w pozostałych tradycjach sprawia, że nie uważam się za eksperta w dziedzinie analizy porównawczej. Pozostaję zatem otwarty na uwagi krytyczne oraz potencjalną polemikę.


2.
TYTUŁ LAMY
Kilkakrotnie słyszałem o buddystach z tradycji Gelug pochodzących z USA, Australii, Europy Zachodniej oraz o mnichach tybetańskich z Indii i Nepalu, którzy ukończyli jeden, dwa lub nawet trzy 3-letnie lub 4-letnie tantryczne odosobnienia pod kierunkiem wybitnych tybetańskich mistrzów wadżrajany. Żaden z nich nie otrzymał z tego powodu tytułu lamy. Dlaczego? Dlatego, że w tradycji Gelug nie przyznaje się tytułu lamy z takiego powodu.

Khenpo Tsultrim Giamtso Rinpocze jest uznanym uczonym i joginem. Urodził się w 1935 roku we wschodnim Tybecie. Znany z niezwykle interesującego stylu nauczania. Od roku 1977 wiele podróżuje i naucza na całym świecie. Tekst arji Nagardżuny „Zasadnicza mądrość środkowej ścieżki” wraz z komentarzami wielkiego współczesnego mistrza Mipama Rinpocze posłużył Khenpo Tsultrim Giamtso Rinpocze do wyjaśnienia najważniejszych zwrotek każdego rozdziału tekstu arji Nagardżuny. Nauki te zostały opublikowane w Polsce przez Instytut Marpy ze Szczecina w 2005 roku w książce zatytułowanej „Słońce mądrości”. Książka ta ukazuje współczesnym uczniom znaczenie głębokich nauk oraz sposób ich praktycznego wykorzystania, przynoszącego powszechny pożytek.

Czy cztery lata tantrycznego odosobnienia mogą zamienić nas w odpowiednik tybetańskiego Lamy? Co kraj, to obyczaj. Zdania, jak zwykle, są podzielone. Może warto najpierw zadać sobie proste pytanie, co dokładnie kryje się pod egzotycznym terminem „Lama”? Jakie definicje terminu „Lama” można spotkać w użyciu? Być może również z tego powodu buddyzm tybetański zasłużył sobie na pejoratywne miano „lamaizmu”? Khenpo Tsultrim Giamtso Rinpocze w swojej książce „Słońce mądrości” dzieli się z nami tą oto duchową mądrością:

„Urzeczywistnienie pustki czasu jest ważne dla naszej praktyki z kilku powodów. Po pierwsze, w praktyce mahamudry przywiązanie do trzech okresów[ przeszłość, teraźniejszość i przyszłość ] jak do rzeczywistości zwane jest błędnym poglądem. Jeśli nie odwrócimy myśli, że czas jest rzeczywisty, nie będziemy mogli urzeczywistnić równości. Ponadto urzeczywistnienie prawdziwej natury czasu chroni nas przed przywiązaniem do długości czasu praktyki jako do czegoś rzeczywistego. Niektórzy sądzą, że muszą długo medytować, bo inaczej nie będzie to prawdziwa praktyka dharmy. Inni szczycą się tym, że praktykują dharmę od wielu lat i osiągnęli w tym pewną biegłość. Jeszcze inni są zawiedzeni, bo sądzą, że chociaż praktykują od lat, nie zauważają poprawy swojej sytuacji - mogą być do tego stopnia rozczarowani, że zupełnie porzucą praktykę dharmy. Są też tacy, którym bardzo się spieszy i uważają, że muszą jak najszybciej osiągnąć oświecenie. Urzeczywistnienie tego, że czas nie istnieje realnie i tego, że długie i krótkie odcinki czasu są równością, uwalnia od tych wszystkich rodzajów przywiązania i mentalnego pomieszania.”


W Nepalu miejscowa ludność przez grzeczność zwraca się do każdego mnicha buddyjskiego bez wyjątku per „lama”, czego niejednokrotnie mogłem osobiście doświadczyć. Nie przyznaje się też tytułu lamy z powodu otrzymania przez kogoś tradycyjnego wykształcenia. Ale co dokładnie kryje się pod enigmatycznym terminem „tradycyjne wykształcenie” ?


3.
TRADYCYJNE WYKSZTAŁCENIE
Tzw. „tradycyjne wykształcenie” jest definiowane w tradycji Gelug głównie w kontekście edukacji klasztornej prowadzącej do otrzymania tytułu Gesze, co wymaga od mnicha co najmniej 16 lat studiów w klasztorze klasy uniwersyteckiej przy biegłej znajomości kolokwialnego i klasycznego języka tybetańskiego, gdyż tradycyjnie nie jest ono dostępne dla osób świeckich ani w innych językach niż tybetański. Niestety, do tej pory żaden Polak nie był w stanie tego dokonać. Na świecie udało się to dopiero trzem lub czterem osobom nie będącym tybetańczykami z urodzenia.

Mimo, że w pełni urzeczywistnieni tulku są oświeceni i w pełni doskonali pod każdym względem i dlatego nie potrzebują już żadnej edukacji, to jako wyraz zręcznych środków i sposób wskazania uczniom właściwej ścieżki, nawet sam Dalaj Lama Tybetu odbywa pełne studia klasztorne i w rezultacie zdobywa najwyższy stopień - Lharam Gesze - w tak imponujący sposób, że nie pozostawia to żadnych wątpliwości, iż jest wybitnym geniuszem.


4.
LAMA, GURU, DUCHOWY PRZEWODNIK
Tybetański termin „lama” oznacza „guru”, czyli, w sanskrycie, istotę w pełni oświeconą. Byłby to najlepszy z możliwych „duchowy przewodnik”. Czy ktoś jeszcze mógłby pełnić rolę duchowego przewodnika? Tak. Mógłby to być ewentualnie jeszcze ktoś, kto osiągnął wyzwolenie z samsary( arhat ), lub, ostatecznie, ktoś, kto potrafi otrzymać w medytacji odpowiedź na każde pytanie od swojego bóstwa tantrycznego( jidam ). Takie oto są w tradycji Gelug kwalifikacje do tego, aby nosić tytuł lamy, dlatego wielu wysoce urzeczywistnionych mistrzów poprzestaje na tytułach takich, jak Rinpocze, Khenpo, Jego Eminencja lub Gesze.



Nie każdy autentyczny guru mimo tego, iż może być nawet bardzo wysoko urzeczywistnionym mistrzem musi od razu używać tytułu „lamy”. Nie ma takiej konieczności. Tak postępuje wielu z moich Nauczycieli Dharmy. Efektywne pełnienie funkcji autentycznego, urzeczywistnionego duchowego przewodnika - guru, lamy - wobec swoich uczniów nie zależy przecież od tego, czy dana osoba używa takich tytułów, jak „Guru” lub „Lama”, czy nie. Gorzej, gdy nieurzeczywistnione osoby epatują początkujących buddystów swoimi zaszczytnymi tytułami. Ponieważ prawdziwego, urzeczywistnionego duchowego przewodnika cechuje autentyczna skromność, często nie dba on ani o tytuły, ani o sprawowanie władzy. Tybetańska tradycja jest jednak taka, że praktykowane jest nadawanie tytułu „lamy” z powodów politycznych, administracyjnych lub organizacyjnych nieurzeczywistnionym osobom, które inaczej nie miałyby do noszenia takiego tytułu wystarczających kwalifikacji.

Następnym popularnym buddyjskim tytułem jest w Polsce tytuł opata( lub przeora ). Z definicji, opat, to wyższy przełożony mnich-zakonnik w męskich klasztorach. Polska jest jedynym krajem na świecie, gdzie nie ma ani jednego klasztoru buddyjskiego, ale gdzie działają buddyjscy opaci - Polacy - nie będący mnichami buddyjskimi!


5.
KLASZTORY ORAZ FILIE KLASZTORÓW
W tradycji Gelug klasztory, tak jak ich filie, przeznaczone są tylko i wyłącznie dla wyświęconych mnichów żyjących w celibacie. Doskonałym przykładem do naśladowania jest Nalanda - buddyjski klasztor tradycji Gelug we Francji. Oto krótki film o rozbudowie klasztoru Nalanda z roku 2005:



Projekt rozbudowy Nalandy z roku 2005 został zakończony w roku 2008. Do roku 2012 planuje się zakończenie kolejnej rozbudowy klasztoru dla około 100 nowych mnichów. Klasztor Nalanda zaprasza polskich wolontariuszy do pomocy!

Z punktu widzenia tradycji Gelug byłoby to negowaniem ideii Buddhy Szakjamuniego dotyczących natury życia klasztornego społeczności mnichów, aby na czele takiej społeczności klasztornej stały i przewodziły jej osoby nie będące mnichami, nie wspominając już o parach małżeńskich. Coż to za klasztor, gdzie większość członków społeczności stanowią świeccy meżczyźni i kobiety oraz pary małżeńskie?

Klasztory koedukacyjne? Z powodu celibatu klasztory z reguły są albo męskie, albo żeńskie - buddyzm tybetański nie jest w tej kwestii wyjątkiem. Najlepszym przykładem jest, jak zwykle, Buddha Szakjamuni, który( jako Siddhartha Gautama, syn Króla ) w celu całkowitego oddania się duchowemu życiu yogina, a następnie mnicha, wyrzekł się swojej żony, rodziny oraz swojego domu( pałacu ) dając tym praktyczny wyraz swojej silnej intencji szlachetnego wyrzeczenia się samsary.

Jak mawiali mędrcy „Nie szata zdobi człowieka” i dlatego przebieranie się osób świeckich w szaty tybetańskiego mnicha nie jest praktykowane w tradycji Gelug nawet przez wielkich mistrzów, lamów i yoginów. Nie jest też zalecane z żadnego powodu. Szczególnie osobom świeckim pozostającym w związkach małżeńskich, lub w inny sposób nie przestrzegających celibatu. W tradycji Gelug dotyczy to nie tylko osób świeckich, które nie były wcześniej mnichami, ale również byłych mnichów( czyli ponownie osób świeckich ), niezależnie od tego, czy dyskretnie rozetną sobie swoje szaty tu i ówdzie, czy nie. W krajach buddyjskich istnieje powszechny zwyczaj zwracania mnisich szat na ręce opata klasztoru w czasie krótkiej ceremonii, gdy mnich decyduje się oddać swoje święcenia, aby powrócić do życia w świeckiej społeczności. W ten sposób jego szaty będą mogły być wykorzystane w klasztorze przez ubogich mnichów. Rozcinanie szat po prostu je niszczy. Szaty są dla mnichów, nie dla ex-mnichów. Przebywając w Indiach i Nepalu nigdy nie widziałem ani nie słyszałem o tym, aby żonaci ex-mnisi paradowali w dalszym ciągu w rozciętych szatach. Albo ktoś jest mnichem, albo nim nie jest. Status ex-mnicha niestety nie jest powodem do dumy dlatego, że śluby i święcenia mnicha, z definicji, mają być dożywotnie( przynajmniej w tradycji Gelug ). To tak, jakby niektórzy parafianie małego katolickiego kościółka misyjnego w Afryce przebierali się w sutannę księdza-kapłana. Czemu miałoby to służyć?


6.
ABHISZEKI DO PRAKTYK WADŻRAJANY
Jego Świątobliwość XIV-sty Dalaj Lama bardzo często podkreśla, że metody wadżrajany przeznaczone są dla najbardziej zaawansowanych, wybitnych bodhisattwów, szczególnie dla tych, którzy bezpośrednio urzeczywistnili mądrość pustki w medytacji( Arya na na tzw. „ścieżce widzenia” ) i w pełni urzeczywistnili bodhiczittę( co jest niezmiernie rzadkim osiągnięciem w opinii J.Ś. Dalaj Lamy ), a nie dla początkujących lub aspirujących bodhisattwów. Jeżeli tak, to jakie kwalifikacje powinien posiadać ten, kto udziela tym wybitnym bodhisattwom abhiszek (inicjacji) do praktyk wadżrajany?

W tradycji Gelug istnieją dwa klasztory uniwersyteckie, Gyume oraz Gyuto, specjalizujące się w kształceniu wykwalifikowanych adeptów tantrycznych nauk, medytacji, ceremonii, rzeźby z masła, sypania mandali, muzyki, tańca i śpiewu rytualnego, itd. Warunkiem przyjęcia jest posiadanie tytułu Gesze oraz odpowiednich predyspozycji. Studia tantryczne trwają mniej więcej od 2 do 4 lat i nie każdy, kto zakończy je zdanymi egzaminami zostaje automatycznie tantrycznym guru. Nigdy nie przyznaje się z tego powodu tytułu lamy. W większości przypadków absolwenci uzyskują kwalifikacje do uczestnictwa w oficjalnych ceremoniach tantrycznych, kwalifikacje do odbycia własnych 3-letnich( 4-letnich ) odosobnień, do pomocy innym w rozwijaniu umijętności praktykowania wadżrajany i zgłębiania jej tajników oraz do pomocy innym w przygotowaniu się do odbycia 3-letniego( 4-letniego ) odosobnienia. Aby odbyć 3-letnie( 4-letnie ) odosobnienie w tradycji Gelug nie trzeba koniecznie zostać mnichem, potem uzyskać tytuł Gesze, a potem ukończyć jeden z tantrycznych klasztorów uniwersyteckich - Gyume lub Gyuto.

W tradycji Gelug prawdziwe tantryczne inicjacje( abhiszeki do praktyk wadżrajany ) mogą być udzielane tylko i wyłącznie przez w pełni oświeconych mistrzów dlatego, że tylko w pełni oświecony mistrz potrafi pobłogosławić umysł ucznia w taki sposób, aby ten mógł uzyskać oświecenie w rezultacie tak zainicjowanej praktyki tantry. Jeżeli tak, to czy każdy, kto udziela abhiszek do praktyk wadżrajany jest oświecony? Nie. Dlaczego? Dlatego, że nie każda abhiszeka do praktyk wadżrajany jest w pełni prawdziwą tantryczną inicjacją. Nieoświeceni, nieurzeczywistnieni nauczyciele dostają pozwolenie, aby udzielać pozornych abhiszek do praktyk wadżrajany uczniom, którzy nie są do tego jeszcze naprawdę w pełni przygotowani, aby uniknąć zagrożenia łamania przez nich tantrycznych ślubowań, co mogłoby mieć tragiczne karmiczne konsekwencje. Ma to na celu wyrobienie w uczniu właściwych karmicznych instynktów do praktyki wadżrajany.

Jednak nawet wstępne zaznajomienie się z tajemnymi naukami wadżrajany( we właściwy sposób i w odpowiednich okolicznościach ), lub nawet tylko samo obejrzenie odpowiednio rytualnie pobłogosławionej przez urzeczywistnionego mistrza wadżrajany mandali oczyszcza ogromne ilości złej karmy oraz pozwala nagromadzić olbrzymią zasługę buddystom, którzy nie spełniają bardzo wysokich wymagań niezbędnych do prawdziwie efektywnego praktykowania metod wadżrajany. Próby udzielania prawdziwych abhiszek do praktyk wadżrajany przez nieoświeconych, nieurzeczywistnionych nauczycieli miałyby dla nich tragiczne karmiczne konsekwencje, dlatego dostają oni pozwolenie na udzielanie tylko pozornych abhiszek, „na sucho”. Czcigodny Dżhado Tulku Rinpocze ostrzega nas, że jeżeli nasze praktyki wadżrajany pozbawione są prawidłowych fundamentów, to takie praktyki nie są w rzeczywistości nawet buddyjskie:

„[...]nawet jeśli staramy się wzbudzić w sobie tożsamość bóstwa, i postrzegamy tę praktykę jako niezwykle ważną, to jak mówiliśmy wcześniej, musimy dysponować podstawą, prawidłowym fundamentem Schronienia, szlachetnego wyrzeczenia się samsary i współczucia. Oprócz tego, kultywujemy także inne praktyki. Jeśli ktoś nie posiada solidnej praktyki Schronienia/wyrzeczenia, bodhiczitty i mądrości pustki[ trzech zasadniczych aspektów ścieżki ], to nawet jeśli rozwinie wyrazistą wizualizację bóstwa, i jest absolutnie pewny swojego poczucia bycia bóstwem, to taka praktyka nie jest w rzeczywistości nawet buddyjska, nie wspominając o mahajanie. Jeśli praktyki Schronienia/wyrzeczenia, bodhiczitty i mądrości pustki[ trzech zasadniczych aspektów ścieżki ] nie stanowią części jogi bóstwa, to taka joga bóstwa nie jest praktyką buddyjską, ani tym bardziej praktyką mahajany czy tantryczną. Zatem powinniśmy położyć wielki nacisk na te trzy elementy - Schronienie/wyrzeczenie, bodhiczittę i mądrość pustki[ trzy zasadnicze aspekty ścieżki ], a oprócz tego, gdy osiągniemy już stabilność tych trzech praktyk, możemy praktykować całą resztę. Nawet jeśli nie osiągniemy doskonałego urzeczywistnienia Schronienia/wyrzeczenia, bodhiczitty i mądrości pustki[ trzech zasadniczych aspektów ścieżki ], powinniśmy mieć bardzo stabilne uczucie, i spore doświadczenie, dotyczące tych trzech czynników, zanim skierujemy się ku innym częściom ścieżki, takim jak joga bóstwa. [...]jeśli posiadamy odpowiedni fundament Schronienia/wyrzeczenia, bodhiczitty i mądrości pustki[ trzech zasadniczych aspektów ścieżki ], poza tym zaś nasza wizualizacja jest bardzo niedoskonała, podobnie jak koncentracja itd., to taka praktyka przynajmniej jest buddyjska, jest to praktyka mahajany, ponieważ obecne są podstawy, ponieważ obecne jest Schronienie/wyrzeczenie, bodhiczitta i mądrość pustki. Z drugiej strony, jeśli te trzy czynniki nie są obecne, a za to posiadamy wyrazistość wizualizacji, nie jest to zaliczane do praktyk buddyjskich.” -- „Wprowadzenie do Kalaczakry”


Nic dodać, nic ująć. Nie wymaga to żadnego komentarza.



7.
PRAKTYKI WSTĘPNE
Natomiast ze strony ucznia wymagane jest, aby przed przystąpieniem do praktykowania metod wadżrajany ukończył przynajmniej takie praktyki wstępne Ngöndro( nyndro ), jak przyjmowanie Schronienia w trzech Doskonałych Klejnotach w połączeniu z wykonywaniem pokłonów, recytacja stusylabowej mantry( medytacja Wadżrasattwy ), ofiarowanie Mandali, medytacja Guru-Yogi, lub jeszcze dodatkowo wytłaczanie tsa-tsa i, być może, kilka innych praktyk wstępnych, każda w ilości co najmniej 100000 razy, lub jej wielokrotności. Ale co tak naprawdę sprawia, że cała ta nasza wokalno-cielesna „gimnastyka” miałaby być, ni stąd ni zowąd, duchowa i wystarczająca do tego, abyśmy byli w ten sposób przygotowani do praktykowania metod wadżrajany? Sprawiają to nasze silne, czyste, duchowe intencje i silna, czysta, duchowa motywacja.



8.
JAKIE SĄ TWOJE INTENCJE? CO MOTYWUJE CIĘ DO DZIAŁANIA?
Mimo, że takie terminy, jak: „intencja”, „motywacja” i „aspiracja” nie są sensu stricto synonimami, to są i mogą być używane zamiennie w szerszym kontekście nauk Dharmy.

Podobno droga do piekła wybrukowana jest dobrymi intencjami... ? Z punktu widzenia buddyzmu „dobre intencje” to takie, które można określić mianem moralnych, lub też etycznych. W buddyzmie tybetańskim wyróżnia się moralność poziomu hinajany, moralność poziomu mahajany oraz moralność poziomu wadżrajany( tantrajany ). Moralność każdego z tych poziomów jest określona przez zbiór specyficznych ślubowań. Na poziomie hinajany jest to np.: 10 ślubowań moralności ( czasami tylko 5 ) związanych z przyjęciem Schronienia lub ślubowania mnicha/mniszki. Na poziomie mahajany są to ślubowania bodhisattwy, a na poziomie wadżrajany są to tzw. ślubowania tantryczne. Moralność określona przez ślubowania stanowi konieczny fundament dla praktyk na poziomie hinajany, mahajany oraz tantrajany( wadżrajany ).

Analiza porównawcza madhjamaki prasangiki z głównymi filozoficznymi szkołami mądrości pustki: waibhasziką, sautrantiką, czittamatrą/jogaczarą i szentong to dobry temat na pracę doktorską. Różnice między tymi szkołami filozoficznymi stanowią o bogactwie perspektyw na mądrość Buddhy Szakjamuniego, są wyrazem zręcznych środków, jak również odzwierciedlają zróżnicowanie karmicznych potrzeb czujących istot.

Czcigodny Khenchen Konchok Gyaltsen Rinpocze, mistrz tradycji Drikung Kagju, w przepięknej monografii „Portraits of Tibetan Buddhist Masters”, ofiarowuje nam tę bezcenną mądrość na temat roli motywacji( intencji i aspiracji ) w procesie kreowania naszej karmy:

„Zwracajmy szczególną uwagę na naszą motywację( intencję, aspirację ) ponieważ jest ona ważnym elementem w procesie kreowania karmy. Gdy nasza motywacja( intencja, aspiracja ) jest altruistyczna, cokolwiek byśmy wtedy nie zrobili, nasze uczynki zawsze będą dobre, pozytywne, duchowe. I vice wersa. Na pozór może się wydawać, że robimy coś buddyjskiego, pozytywnego, ale gdyby nasz umysł okazał się być w tym czasie pod wpływem typowych samsarycznych urojeń, jak pożądanie/przywiązanie, nienawiść/niechęć/odrzucenie oraz duchowa ignorancja, to wtedy nasze uczynki stają się negatywne, nieduchowe. Tak oto motywacja( intencja, aspiracja ) staje się uczynkiem.” [ zobacz ]

Tak oto motywacja staje się uczynkiem... ?!

Nasz uczynek, to nasz uczynek, a nasza motywacja przyświecająca mu, to nasza motywacja. Prawda? Pozornie tak. Jeżeli jednak spojżymy na naturę umysłu i na naturę rzeczywistości oraz wzajemne relacje zachodzące pomiędzy umysłem a resztą rzeczywistości z perspektywy mądrości pustki, to może okazać się, iż zagadnienie przyczynowości jest dużo bardziej subtelne niż by się nam mogło wydawać.


Profesor Daniel Cozort w swojej książce „ Filozofia buddyjska”, podobnie jak Czcigodny Khenchen Konchok Gyaltsen Rinpocze, zauważa że:

„Działania[ ciała, mowy i umysłu ] skażone duchową ignorancją[ fundamentalnymi urojeniami wynikającymi z braku mądrości pustki ] są przyczyną istnienia środowisk naturalnych oraz ciał wszystkich typów samsarycznych istot. Działania są w swojej istocie głównie czynnikiem mentalnym - intencją [ motywacją ]. W skrócie, wszystkie światy w samsarze i ciała, w których żyjemy, są produktem naszych intencji.” [ zobacz ]

Nasze działania są w swojej istocie głównie intencją( motywacją )... ?!

Tak oto motywacja( intencja ) staje się uczynkiem... ?!

Czy to możliwe?


Profesor Cozort reprezentuje tu pogląd wielkich mistrzów tradycji Gelug, który wynika z filozoficznej szkoły mądrości pustki zwanej madhjamaka prasangika. Według Jego Świątobliwości Dalaj Lamy szkoła prasangika jest najwyższą i ostateczną szkołą mądrości pustki w całym buddyzmie. Tak jak istnieją cztery poziomy praktyk wadżrajany - od najniższego do najwyższego - tak też istnieją różne poziomy filozoficznego przedstawienia mądrości pustki, a szkoła prasangika jest najwyższą i ostateczną z nich wszystkich. Jego Świątobliwość Dalaj Lama wypowiada się na temat kluczowego znaczenia intencji i motywacji we fragmencie swojej książki „Praktykując Mądrość”:

„[ wielki indyjski mistrz buddyzmu mahajany ] aczarja Czandrakirti w swoim dziele 'Dodatek do Drogi Środka' stwierdza, że wszystkie światy czujących istot oraz ich środowiska są rezultatem przyczyn i warunków. Odnosi on to stwierdzenie w szczególności do przyczyn i warunków będących karmą czujących istot. Każda istota powstaje i każda ulega dezintegracji i przestaje istnieć, a gdy prześledzimy kontinuum przyczyn i warunków okaże się, że fundamentalnie sprowadza się to do dobrej i złej karmy tych istot. A karma istot sprowadza się do ich intencji i motywacji.” [ zobacz ]

Tak. Z punktu widzenia madhjamaki prasangiki nasze działania są w swojej istocie głównie intencją( motywacją ) i tak oto motywacja( intencja ) staje się uczynkiem. Wszystkie światy w samsarze i ciała, w których żyjemy, są produktem naszych intencji. Bardzo mnie to cieszy, że wielcy mistrzowie takich tradycji, jak m.in. Drikung Kagju i Gelug całkowicie się ze sobą w tej zasadniczo ważnej kwestii zgadzają.


Czy istnieją dane empiryczne potwierdzające bezpośredni, fizyczny wpływ naszych intencji i motywacji na rzeczywistość materialną? Wydaje się, że tak. Świadczą o tym m.in. rezultaty The Intention Experiment oraz United States Peace Government - Permanent Peace.



9.
MAGIA CEREMONII, CZYLI O SCHRONIENIU
Temat Schronienia w trzech Doskonałych Klejnotach to temat rzeka. Ograniczę się tylko do kilku spraw z tym związanych. Zacznę od tego, że buddyjskie ceremonie są ważne. Nie jest to sztuka dla sztuki i nie jest to nieuzasadniona strata czasu. Buddyjskie ceremonie nie są wyrazem przerostu formy nad treścią.

Gdy przyjmujemy Schronienie, to wiemy kim jest Buddha i wiemy, mniej więcej, czym jest jego Dharma. Ale czy dokładnie wiemy kim/czym jest Sangha Schronienia?

Trzy Doskonałe Klejnoty Schronienia, to Buddha, Dharma i Sangha. Buddha jest absolutnie doskonały i jego Dharma jest absolutnie doskonała. Wydaje się, że i Sangha Schronienia nie powinna być wyjątkiem. Sangha Schronienia powinna być równie doskonała, co Buddha i Dharma.



Sangha Schronienia, to tzw. arya-Sangha, czyli wszystkie te istoty, które są przynajmniej na tzw. „ścieżce widzenia”( darshanamarga ), czyli te istoty( aryowie ), które bezpośrednio urzeczywistniły mądrość pustki w medytacji. Ci aryowie mogą być również mnichami lub mniszkami, ale nie koniecznie. Do arya-Sanghi Schronienia zaliczają się również oczywiście wszystkie istoty oświecone( buddhowie ), wielcy maha-bodhisattwowie oraz istoty wyzwolone z samsary( arhat ). Ponieważ nie jest to oczywiste, kto jest, a kto być nie może aryą, arhatem, maha-bodhisattwą lub istotą oświeconą, ze względów historycznych oraz formalnych terminem „Sangha” przyjęło się zwyczajowo określać społeczność wyświęconych mnichów żyjących w celibacie. Naturalnie, nie każdy buddyjski mnich jest przynajmniej aryą, aby być dla nas Doskonałym Klejnotem Schronienia.

Buddha, rozważany jako pierwszy Klejnot Schronienia, to ten, kto nie tylko w pełni urzeczywistnił całą Dharmę, ale i dokonał Obrotu Kołem Dharmy dla dobra wszystkich istot. Arya-Sangha to Ci, którzy urzeczywistnili Dharmę co najmniej w zasadniczej jej części( arjowie na „ścieżce widzenia” ), lub w jeszcze większej części, lub w całości( istoty oświecone - buddhowie ). Jak często podkreśla to Jego Świątobliwość XIV-sty Dalaj Lama Tybetu, najważniejszym z nich jest dla nas Doskonały Klejnot Dharmy, bo nasza praktyka Dharmy jest właśnie tym, co efektywnie potrafi ochronić nas przed cierpieniami samsary. Buddha i arya-Sangha zostali Doskonałymi Klejnotami Schronienia właśnie dzięki urzeczywistnieniu Dharmy.


A oto cytaty z tradycji Kagju:

„[...] [jest on] upoważniony do przeprowadzania ceremonii Schronienia, która stanowi pierwszy krok w praktyce buddyjskiej.”

„Przekaz błogosławieństwa ma miejsce zarówno w czasie ceremonii Schronienia, jak i podczas inicjacji wadżrajany czy innych ceremonii, w których będziecie w przyszłości uczestniczyć. Zatem przyjmując Schronienie, nawiązujemy pewną wzajemną relację, polegającą na otwartości i wysiłku z naszej strony oraz na duchowym wpływie ze strony obiektów Schronienia. [...]Tak więc w czasie tej krótkiej ceremonii odwieczna natura Buddhy, ukryta w nas samych, nawiązuje bezpośredni kontakt z naturą Buddhy, reprezentowaną przez obiekty Schronienia i wielkich dzierżawców linii przekazu.”


Czy przekaz błogosławieństwa może mieć miejsce tylko w czasie ceremonii? Czy należałoby przez to rozumieć, że odwieczna natura Buddhy reprezentowana przez obiekty Schronienia po prostu sama nie potrafi nawiązać bezpośredniego kontaktu z odwieczną naturą Buddhy ukrytą w nas samych bez pomocy osoby upoważnionej do przeprowadzania ceremonii Schronienia?! Mam nadzieję, że nie przypomina to sytuacji, kiedy nawet wszechmogący Bóg-Stworzyciel po prostu sam nie potrafi odpuścić nam naszych grzechów inaczej niż poprzez nasz udział w ceremonii świętej spowiedzi przeprowadzanej przez upoważnionego księdza-spowiednika? Być może z takich właśnie powodów buddyzm tybetański zasłużył sobie na pejoratywne miano „lamaizmu”?


Kilka przykładowych pytań dotyczących ceremonii Schronienia:


    * Czy ceremonia Schronienia jest w swej istocie taka, jak inicjacja wadżrajany?

    * Czy ceremonia Schronienia jest podobna do inicjacji wadżrajany? Do jakiego stopnia?

    * Jaka jest rola i znaczenie osoby upoważnionej do przeprowadzania ceremonii Schronienia? Czy bez jej udziału możliwy jest przekaz błogosławieństwa? Czy w rezultacie ceremoniii zostaje ona naszym guru?

    * Jeżeli chcemy oficjalnie zostać buddystą, a nie mamy dostępu do osoby upoważnionej do przeprowadzania ceremonii Schronienia, to co wtedy?

    * Jeżeli chcemy oficjalnie zostać buddystą, to czy wszystkie ceremonie Schronienia są w swojej istocie takie same? A może istnieje ceremonia Schronienia hinajany, mahajany, wadżrajany oraz Therawady, a w buddyzmie tybetańskim liczy się tylko tantryczna ceremonia Schronienia? Jeżeli tak, to może musimy uczestniczyć w czterech rodzajach ceremonii Schronień tantrycznych, dla każdego z czterech poziomów tantr?

    * Jeżeli wzięliśmy udział w ceremonii Schronienia w Tajlandii w klasztorze tradycji Therawady, to w swojej duchowej esencji czym różni się to od ceremonii Schronienia w tradycji buddyzmu tybetańskiego przeprowadzonej w Europie z upoważnionym Europejczykiem?

    * Czy można przyjąć Schronienie w oficjalnej ceremonii prowadzonej przez tzw. osobę upoważnioną i praktykując tylko w jednej tradycji wielokrotnie przyjmować Schronienie, w duchu rime, w ceremoniach przeprowadzanych we wszystkich innych tradycjach buddyzmu tybetańskiego?

    * Jaki wpływ mają w czasie przyjmowania Schronienia nasze intencje i motywacja?

    * Czy sami możemy oficjalnie zostać buddystą poprzez przyjęcie Schronienia bez oficjalnej ceremonii prowadzonej przez tzw. osobę upoważnioną? Czy takie nasze przyjęcie Schronienia jest gorsze? Czy przekaz błogosławieństwa również ma wtedy miejsce? Czy aby nasza odwieczna natura Buddhy, ukryta w nas samych, nawiąże wtedy bezpośredni kontakt z naturą Buddhy reprezentowaną przez obiekty Schronienia, czy nie?


W tradycji Gelug panuje pogląd, że do tego, aby oficjalnie zostać buddystą, a nawet bodhisattwą, nie jest koniecznie potrzebna tzw. osoba upoważniona do przeprowadzania ceremonii. Ceremonia Schronienia nie jest abhiszeką wadżrajany, a osoba upoważniona do jej przeprowadzania nie zostaje automatycznie naszym guru, wobec którego mamy dozgonne zobowiązania pod karą mąk piekielnych. Osoba upoważniona nie ma duchowego monopolu na to, czy otrzymamy przekaz błogosławieństwa, czy nie. Przekaz błogosławieństwa nie zależy ani od samej ceremonii, ani od osoby upoważnionej - zależy od naszej silnej, czystej, duchowej intencji i silnej, czystej, duchowej motywacji. Np. tradycja Therawady nie uznaje doktryny o „Naturze Buddy” ani o przekazie błogosławieństwa takiego, jak podczas inicjacji wadżrajany. Tradycja Therawady nie uznaje nauk i praktyk wadżrajany, zatem z punktu widzenia tradycji Kagju może narodzić się wątpliwość, czy buddyści Therawady są w ogóle buddystami.

Czy istnieje zatem jakaś różnica pomiędzy naszym uczestnictwem w ceremonii Schronienia prowadzonej w Europie z upoważnionym Europejczykiem, a naszym uczestnictwem w ceremonii Schronienia prowadzonej przez Jego Świątobliwość XIV-stego Dalaj Lamę Tybetu? Tak, istnieje. Zasadnicza. Każda ceremonia lub praktyka wykonywana pod kierunkiem oświeconego mistrza będzie zawierać w sobie specjalne, duchowe błogosławieństwo. Jednak niezależnie od tego, jak wielu oświeconych Buddów i wielkich dzierżawców linii przekazu przeprowadzałoby z nami ceremonię Schronienia i niezależnie od tego, jak wiele razy, to na niewiele to wszystko się zda, gdy w głębi serca nie będziemy tak naprawdę chcieli zostać buddystą, lub gdy nasze intencje i motywacja do uczestnictwa w tych ceremoniach nie będą odpowiednio silne, czyste i duchowe. Jak zwykle niezbędne są nasze silne, czyste, duchowe intencje i silna, czysta, duchowa motywacja. Buddyzm to nie magia, a Buddha to nie Harry Potter. Mnich tradycji Gelug, professor, mistrz Tantry, Lharampa i Ngagrimpa Gesze - Czcigodny 5-ty Samdhong Rinpocze - podczas rozmowy przeprowadzonej w nr 8 buddyjskiego czasopisma „Bodhi Melong” w Helsinkach w Finlandii w lipicu 2007 roku tak oto w wielkim skrócie wyjaśnił niektóre z zasadniczych kwestii właściwego podejścia do przyjęcia buddyjskiego Schronienia:

Czcigodny Samdhong Rinpocze „Oczywiście, że formalna ceremonia Schronienia nie jest konieczna do tego, aby zostać buddystą. Jednak nie sądzę, aby można było być prawdziwym buddystą bez przyjęcia i praktykowania buddyjskiego Schronienia. Możemy praktykować niektóre buddyjskie techniki lub nauki, ale to nie sprawi, że zostaniemy z tego powodu formalnie zaklasyfikowani jako buddyści. Zostanie buddystą odbywa się poprzez przyjęcie Schronienia. Gdy przyjmiesz Schronienie, wtedy zostaniesz buddystą; a gdy "stracisz" lub "oddasz" praktykę Schronienia, wtedy na powrót stajesz się nie-buddystą. Przyjęcie Schronienia w Dharmie jest warunkiem koniecznym do tego, aby zostać buddystą, ale do tego nie jest konieczna ani formalna ceremonia, ani guru, ani nauczyciel, ani przewodnik, gdyż Schronienie można przyjąć samemu. Nasze uczestnictwo w ceremonii przyjęcia Schronienia nie oznacza jeszcze, że koniecznie na prawdę przyjęliśmy Schronienie. Przyjęcie Schronienia oznacza, że musisz posiadać podstawowe zrozumienie faktu istnienia przeróżnych cierpień w Twoim codziennym życiu. Co rozumiemy przez "przyjęcie Schronienia"? Oznacza to wyrobienie zaufania wobec naszych wniosków, że sama Dharma jest wystarczająca do tego, aby ocalić nas od naszych cierpień, a do tego konieczne jest zrozumienie, że nasze życie zawiera szereg cierpień oraz posiadanie silnej woli ich przezwyciężenia. Musimy również zrozumieć, że sama Dharma wystarczy, aby wyzwolić nas od cierpienia. Jeżeli udało nam się wyrobić zaufanie do tych podstawowych wniosków, to w ten sposób automatycznie przyjmujemy Schronienie bez udziału w ceremonii. W przeciwnym wypadku możemy sto razy brać udział w ceremonii ale mimo tego i tak w efekcie nie przyjąć Schronienia. Schronienie to stan umysłu, a nie ceremonia.” [ zobacz ]


Mandżuszri -- Buddha Mądrości Należy zwrócić szczególną uwagę na to, że taki termin, jak „Natura Buddy” jest definiowany w tradycji Gelug z punktu widzenia filozoficznej szkoły mądrości pustki zwanej madhjamaka prasangika podczas gdy na przykład w tradycji Kagju ten sam termin jest definiowany i rozumiany inaczej( niekiedy z punktu widzenia filozoficznej szkoły mądrości pustki zwanej szentong, a niekiedy z punktu widzenia filozoficznej szkoły mądrości pustki zwanej czittamatra/jogaczara ) i z tego właśnie wynikają różnice w rozumieniu tego, czym jest istota ceremonii Schronienia oraz, ogólniej, różnice w rozumieniu tego, czym jest praktyka Dharmy. Podczas gdy w praktykach wadżrajany, na przykład w tradycji Kagju, w fazie budowania medytuje się niekiedy według poglądu szkoły Czittamatra/Jogaczara lub Szentong, to w tradycji Gelug w fazie budowania medytuje się zawsze, tylko i wyłącznie, według poglądu szkoły madhjamaka prasangika. Tak przynajmniej jednogłośnie twierdzą ci wszyscy wielcy mistrzowie wadżrajany w tradycji Gelug, z którymi miałem okazję osobiście rozmawiać na ten temat. Dlaczego w tradycji Gelug w fazie budowania medytuje się zawsze, tylko i wyłącznie, według poglądu szkoły madhjamaka prasangika? To proste! Dlatego, że szkoła prasangika jest najwyższą i ostateczną szkołą mądrości pustki w całym buddyzmie( według tradycji Gelug filozoficzna szkoła madhjamaka dzieli się tylko na dwie pod-szkoły - svatantrikę i prasangikę, a szkoła szentong nie jest zaliczana do madhjamaki ).

Cztery przystępne, godne polecenia dla początkujących buddystów materiały w języku angielskim na temat mądrości pustki według poglądu szkoły madhjamaka prasangika, to dwa teksty nauk mojego Guru, Jego Eminencji Czcigodnego Denmy Loczo Rinpocze: „Correct View” i „The Two Truths” oraz wywiad z moim Guru, Czcigodnym Lamą Zopą Rinpocze „Interview on Emptiness” i jego książka: „How Things Exist - Teachings on Emptiness”.



10.
„TEGO MOŻE NAUCZYĆ SIĘ NAWET MAŁPA.”
Zaczęliśmy uczęszczać na grupowe praktyki do buddyjskiego ośrodka. Ochoczo wykonujemy pokłony. Śpiewamy w języku tybetańskim. Bierzemy udział w ceremonii ofiarowania maślanych lampek. Na naszym domowym ołtarzyku używamy tylko oryginalne tybetańskie kadzidełko. Kupiliśmy importowany z Nepalu biały katak i małą tankę. Modlimy się do Mahakali. Awansujemy w strukturze organizacyjnej buddyjskiego ośrodka. Inwestujemy swój czas i pieniądze. Zajmujemy się ważnymi sprawami. Jesteśmy buddystami. Praktykujemy buddyzm. Czy aby na pewno? Mistrz wadżrajany Czogiam Trungpa Rinpocze (1939-1987) w swojej książce „Wolność od duchowego materializmu” wyjaśnia nam, że:

„Musimy zrozumieć, że praktyka duchowa ma służyć przede wszystkim wyrwaniu się spod autorytarnej władzy ego. Oznacza to zerwanie z ciągłym pożądaniem przez ego wyższej, bardziej zaawansowanej duchowo, bardziej transcendentalnej wersji wiedzy, religii, cnoty, osądu, pocieszenia czy czegokolwiek, czego ono poszukuje. Musimy wyjść poza duchowy materializm. Jeśli tego nie zrobimy, w końcu staniemy się posiadaczami olbrzymiego zbioru ścieżek duchowego rozwoju. Możemy przy tym mieć poczucie, że ta kolekcja jest bardzo cenna. Tak wiele czasu poświęciliśmy przecież nauce: studiowaliśmy zachodnią lub wschodnią filozofię, ćwiczyliśmy jogę albo praktykowaliśmy medytacje pod kierunkiem dziesiątków wielkich mistrzów. Uczyliśmy się i oto udało się osiągnąć aż tyle. Wierzymy, że zgromadziliśmy ogromną wiedzę. A jednak nadal pozostaje coś, czego powinniśmy się wyrzec -- To tajemnicza sprawa! Jak to się mogło stać? Niemożliwe! -- niestety, tak właśnie jest. Nasza bogata kolekcja wiedzy i doświadczeń to tylko element 'reklamowej witryny' ego, część jego napuszonego niby-jestestwa. Demonstrujemy tę kolekcję swoich powodów do chwały całemu światu, dzięki czemu upewniamy się, że istniejemy - w dodatku znakomicie zabezpieczeni i przekonani o swoim uduchowieniu.”


Czcigodny Dżhado Tulku Rinpocze zaprasza nas do głębszej refleksji:

„W świecie istnieje wiele różnych tradycji religijnych, my jednak skupimy się na zasadniczych cechach charakteryzujących buddyzm. Ich sedno nie zawiera się w symbolicznych rytuałach, takich jak ofiarowanie kwiatów, kadzideł, wykonywanie pokłonów, składanie tzw. świętych ofiar - wykonywanie takich czynności nie definiuje jeszcze osoby jako buddysty, ani też praktyka polegająca na tych czynnościach nie może być jednoznacznie określona jako praktyka buddyjska.” -- „Wprowadzenie do Kalaczakry”


W dodatku do szczególnych duchowych zobowiązań wynikających z przyjęcia przez nas Schronienia w Trzech Doskonałych Klejnotach, Jego Świątobliwość XIV-sty Dalaj Lama radzi nam praktykowanie 10-ciu etycznych działań i unikanie ich 10-ciu nieetycznych przeciwieństw, w dodatku do 5-ciu ślubowań moralności Schronienia, jako minimum wymagane do tego, aby można było nazwać się buddystą:


„To, czy jesteś buddystą, czy nie, zależy od tego, czy przyjąłeś Schronienie w Trzech Doskonałych Klejnotach – Buddzie, Dharmie i Sandze – z głębi serca. Samo odmawianie buddyjskich modlitw, bawienie się modlitewnym różańcem (malą), czy okrążanie buddyjskiej świątyni lub stupy nie czyni jeszcze z Ciebie buddysty. Tego może nauczyć się nawet małpa. Praktyka Dharmy jest kwestią umysłu[ intencji, motywacji ] i ducha, a nie zewnętrznych czynności. […]Dla początkujących buddystów najważniejszym wymogiem jest unikanie 10 nieetycznych działań i podjęcie działań im przeciwnych – etycznych. Trzy z nich są czynnościami fizycznymi: zamiast zabijać powinniśmy cenić Życie i troszczyć się o nie; zamiast kraść powinniśmy niewymuszenie dawać to, co możemy, aby pomóc innym; zamiast uwodzić cudzych partnerów powinniśmy szanować ich i ich uczucia. Cztery działania dotyczą mowy: zamiast kłamać powinniśmy mówić prawdę; zamiast powodować niezgodę poprzez obmawianie innych powinniśmy mówić o ich zaletach; zamiast wypowiadać się gniewnie i złośliwie nasze słowa powinny być łagodne i przepełnione miłością; zamiast bezmyślnie plotkować powinniśmy zaangażować się w celowe działanie. Wreszcie trzy z nich dotyczą umysłu: przywiązanie powinniśmy zastąpić brakiem przywiązania; złą wolę wobec innych – miłością i współczuciem; nieprawidłowe przekonania – realistyczną postawą[ np.: właściwym zrozumieniem mądrości pustki, prawa Karmy oraz reinkarnacji ]. Każdy buddysta powinien postępować zgodnie z tymi dziesięcioma ślubowaniami moralności. Kto ich nie przestrzega, a angażuje się w tak zwane wyższe techniki tantyrczne po prostu się oszukuje. Te praktyki są bardzo proste i każdy może je przestrzegać. Stanowią one pierwszy krok dla każdego, kto chce praktykować potężną, Najwyższą Tantra-jogę, która przyniesie oświecenie w czasie zaledwie jednego życia[ lub nawet 3 lat odosobnienia ]. Kiedy przyjmujemy Schronienie i zostajemy buddystami mamy obowiązek szanować rodzinę buddów. Oddawanie się któremuś z 10 niewłaściwych działań po przyjęciu Schronienia jest wyrazem braku tego szacunku. Nikt od Ciebie nie wymaga, abyś był buddystą; jesteś buddystą z własnego wyboru. Dlatego powinieneś postępować odpowiednio, a najmniej, co możesz zrobić, to wyzbyć się 10 nieetycznych działań i rozwijać ich przeciwieństwa.” [ zobacz ]

A w swojej książce „Ścieżka do błogości” Jego Świątobliwość tak o tym pisze:

„Spośród wskazań przyjmowania Schronienia najważniejsze jest to mówiące o uznawaniu prawa przyczynowości i życiu ze świadomością prawa Karmy. [...]Powstrzymywanie się od negatywnych działań jest oznaką urzeczywistnienia przyjęcia Schronienia. Schronienie wzmacnia naszą odwagę podejmowania pozytywnych działań i osłabia śmiałość w oddawaniu się działaniom negatywnym.”

Zatem praktyka Schronienia, to codzienna praktyka ślubowań moralności. Praktykowanie na co dzień 5-ciu ślubowań moralności Schronienia i 10-ciu działań etycznych jest jednym z najważniejszych czynników, które czynią z nas buddystę, ponieważ powstrzymywanie się od negatywnych działań jest oznaką urzeczywistnienia przyjęcia Schronienia.

Istnieje ścisły związek pomiędzy przyjęciem Schronienie w Trzech Doskonałych Klejnotach a kultywowaniem intencji szlachetnego wyrzeczenia się samsary. Taki, jak pomiędzy dwoma stronami tego samego medalu. Jeżeli przyjęliśmy Schronienie, to naturalną tego konsekwencją jest kultywowaniem intencji szlachetnego wyrzeczenia. Praktyka Schronienia to m.in. praktyka ślubowań moralności na poziomie hinajany ( pratimoksza ). Kultywowanie intencji szlachetnego wyrzeczenia się samsary odbywa się m.in. poprzez praktykę ślubowań moralności na poziomie hinajany. Prosty przykład. Jeżeli chcemy CHRONIĆ się przed rakiem płuc, to w tym celu WYRZEKAMY się wdychania dymu tytoniowego. Jeżeli chcemy CHRONIĆ się przed cierpieniami samsary, to w tym celu WYRZEKAMY się wszystkich przyczyn samsarycznych cierpień, m.in. poprzez praktykę ślubowań moralności. Powstrzymywanie się od negatywnych działań jest oznaką urzeczywistnienia przyjęcia Schronienia.



11.
CZY MOŻNA BYĆ JEDNOCZEŚNIE BUDDYSTĄ I CHRZEŚCIJANINEM?
Czy można być jednocześnie buddystą i chrześcijaninem? Podczas seminarium Światowej Wspólnoty Medytacji Chrześcijańskiej WCCM Jego Świątobliwość Dalaj Lama tak podsumował odpowiedź na to pytanie:

„Czy można być jednocześnie buddystą i chrześcijaninem? Jest to możliwe w początkowym stadium. Jeżeli ktoś wierzy i szczerze szanuje Jezusa Chrystusa i Buddhę, to można go uznać za pół-buddystę i pół-chrześcijanina. Ale nie sądzę, żeby pozostał przy takim poglądzie w miarę swojego duchowego rozwoju. Praktykujący buddysta musi zaakceptować pustość[ mądrość pustki ] jako ważną praktykę. Znam chrześcijańskich braci, którzy żywo interesują się buddyjską filozofią pustości zjawisk. Myślę jednak, że jeśli uzna się pustość[ mądrość pustki ], to nie ma miejsca dla Boga-stwórcy czy absolutu. Pustość zjawisk oznacza, że wszystko jest współzależne. Jeśli się przyjmie taki punkt widzenia, raczej trudno wyznawać ideę wiecznej duszy, absolutu czy wszechmogącego Boga-stworzyciela.”

W swojej książce „Radość życia i umierania w pokoju” Jego Świątobliwość Dalaj Lama rozwija ten temat dalej:

„Ponieważ rzeczy[ zjawiska ] pojawiają się i powstają do istnienia zgodnie z ich przyczynami, teksty buddyjskie nie zawierają opisu 'Ja', które doświadczałoby szczęścia i cierpienia niezależnie od przyczyn. Podobnie nie mówią o istnieniu niezależnego stwórcy wszechświata. Stwierdzenie o niezależnym 'Ja' czy niezależnym stwórcy przeczyłoby przedstawianiu rzeczy[ zjawisk ], jako zależnych wyłącznie od ich przyczyn[ i warunków ]. Kiedy się zgodzimy, że wszystko jest uwarunkowane, logiczne będzie, iż nie możemy zaakceptować istnienia 'Ja', które jest trwałe, niepodzielne i niezależne. Podobnie sprzeczne i niespójne logicznie byłoby uznanie istnienia niezależnego stwórcy wszechświata. Argumentem używanym do udowodnienia, że rzeczy[ zjawiska ] nie posiadają faktycznego istnienia[ są "Puste" ], jest stwierdzenie, że ich powstawanie zależy od innych przyczyn[ i warunków ] niż one same. Zależą one także od swych części składowych, jak również od myśli, która przypisuje im nazwy i znaczenia. Wszystko, co złożone jest z części składowych lub uzależnione od przyczyn i warunków, jest nietrwałe i przemijające. Wszystkie te rzeczy[ zjawiska ] nie trwają wiecznie i nieustannie się rozpadają. Ten rodzaj subtelnej nietrwałości potwierdzają także odkrycia fizyki kwantowej.”


Dalaj Lama i Matthieu Ricard


W swojej książce, „Nieskończoność w jednej dłoni” astrofizyk, profesor Trinh Xuan Thuan pyta: „Buddyzm neguje więc kategorycznie pojęcie Boga-Stwórcy, przez co sprzeciwia się religiom monoteistycznym. Czy nie jest to niezgodne z tolerancyjnym wizerunkiem buddyzmu? Jak pogodzić taką postawę z szacunkiem dla innych wierzeń?” Naukowiec-mikrobiolog i mnich buddyjski z tradycji Nyingma, Matthieu Ricard tak mu odpowiada:

„[ Z punktu widzenia buddyzmu ] nie jest konieczne wprowadzanie pojęcia zasady twórczej, która tworzyłaby wszystko, sama nie będąc stworzoną przez nic. Tolerancja, jakkolwiek byłaby wielka, nie implikuje zgody na takie metafizyczne punkty widzenia, których się nie podziela, lecz szacunek dla dróg osobistej przemiany, które korespondują z naturą i dyspozycjami innych istot. Wszystko zależy również od koncepcji, jaką się posiada na temat Boga. Zacytujmy Dalaj Lamę: 'Jeśli rozpatrujemy Boga nie tyle w terminach boskości osobowej, lecz jako podstawę bytu, to cechy takie jak współczucie również mogą być jej przypisane. Jeżeli rozumie się Boga w takich kategoriach, to istnieje możliwość ustalenia związków z pewnymi elementami myśli i praktyki buddyjskiej'. Ale nie chodzi też o tworzenie synkretycznej mieszaniny złożonej ze wszystkich religii, duchowych ścieżek, nauk, wszystkich humanizmów i agnostycyzmów istniejących na tej planecie! Nie taki jest cel tolerancji. 'Nie jestem skłonny do szukania jednej uniwersalnej religii. Nie sądzę, żeby to było rozsądne. Jeśli zbyt daleko posuniemy się w poszukiwaniu podobieństw, jednocześnie ignorując różnice, to doprowadzimy dokładnie do tego!' - dodaje Dalaj Lama. Stanowiska metafizyczne muszą być jasno wyrażone; nie ma żadnego powodu, by utrzymywać na ich temat jakieś dwuznaczności. Jeśli udowodni się, że są błędne, to buddyzm będzie gotów do zaakceptowania własnych pomyłek. Nietolerancja polega na byciu tak bardzo przekonanym do wyznawanej przez siebie prawdy, że chce się ją wszystkim narzucić, czy to w łagodny sposób, czy też - niestety - przemocą. Trzeba mieć wystarczająco otwarty umysł, żeby zrozumieć, że to, co nam odpowiada, niekoniecznie odpowiada całemu światu. [...]Jeśli osobowy Stwórca stwarza takie okoliczności, jak na przykład piekielne cierpienia, bez udziału własnej woli, to przestaje być wolny i staje się zależny. Jeśli jednak chce tego, staje się zależny od swoich pragnień, więc jego niezależność zostaje osłabiona. Gdyby wreszcie stworzył wszelkie możliwe cierpienia, to czy byłby święty, skoro pogrążanie innych w cierpieniu nie jest działaniem świętego? Niektórzy mówią, że stwórca mógłby stworzyć świat stopniowo. Implikowałoby to, że przyczyny Wszechświata są liczne i stwórca nie dysponował nimi wszystkimi na początku swojego procesu tworzenia. W takim razie skąd brałby te przyczyny później? Inni jeszcze utrzymują, że akt kreacji jest ponadczasowy, że stwórca nieustannie tworzy świat w swoim ponadczasowym 'Teraz'. Dotychczas wyobrażaliśmy sobie kreację w aspekcie następstwa zdarzeń, które z punktu widzenia stwórcy są faktycznie równoczesne. Gdyby wszystkie zdarzenia Wszechświata, przeszłe, obecne i przyszłe, były równoczesne z punktu widzenia Stwórcy, pociągałoby to za sobą absolutny determinizm. Ten punkt widzenia czyniłby daremnymi wszelkie zamierzone starania człowieka związane z duchową przemianą, która rozproszyłaby niewiedzę i doprowadziła do wiecznego zbawienia. Natomiast buddyjska idea pojawiania się zjawisk dzięki nie mającej początku ani końca grze współzależnych relacji unika absolutnego determinizmu. Również zasada nieokreśloności kwantowej odrzuca ideę Wszechświata totalnie deterministycznego.”


Są to bardzo poważne problemy natury teologicznej. Wskazują one na nierozwiązywalne sprzeczności w idei wszechmogącego osobowego Boga-stworzyciela.

Ex nihilo nihil fit. Wspomniana wyżej „nie mająca początku ani końca gra współzależnych relacji”, to buddyjski synonim rzeczywistości, wszechświata, Bytu, pozbawionego absolutnego pra-początku, pra-przyczyny, takiej, jak Wielki Wybuch( Big Bang ), wszechmogący osobowy Bóg-stworzyciel i jego prestidigitatorskie Genezis ex nihilo, lub jakiejkolwiek innej Zasady Twórczej, która stwarzałaby wszystko, sama nie będąc stworzoną przez nic.


Jeżeli chrześcijanin w początkowym stadium praktykowania buddyzmu szczerze szanuje Jezusa i Buddhę, to być może mógłby się uważać za pół-buddystę i pół-chrześcijanina. Buddyści jednak praktykują mądrość pustki, a jeśli w pełni zrozumie się mądrość pustki, co nie jest łatwe ani proste i wymaga dużo czasu, to wtedy nie ma już miejsca na zbędną ideę Boga-stworzyciela. Rozumowaniem używanym do przedstawienia mądrości pustki, że rzeczy i zjawiska są "Puste", czyli pozbawione własnej, niezależnej tożsamości, jest stwierdzenie faktu, że ich powstawanie zależy od innych przyczyn i warunków niż one same. Zależą one także od swych części składowych, jak również od naszych myśli, które przypisują im nazwy( etykietki pojęciowe ) i przeróżne znaczenia zależne od kontekstu. Wszystko, co złożone jest z części składowych lub uzależnione od innych przyczyn, jest uwarunkowane, a zatem nietrwałe i przemijające - nie może być wieczne i niezmienne. Kiedy zrozumiemy, że wszystko bez wyjątku jest uwarunkowane, stanie się oczywiste, iż sprzeczne i niespójne logicznie byłoby uznanie istnienia niezależnego stwórcy Wszechświata. Zatem z punktu widzenia buddyzmu nie jest konieczne wprowadzenie pojęcia tzw. Zasady Twórczej, która stwarzałaby wszystko, sama nie będąc stworzoną przez nic.

 

 

 

 Koniec części pierwszej 

 

 

 

Buddyjska tradycja GELUG ( część druga i ostatnia )

http://www.eioba.pl/a109323/buddyjska_tradycja_gelug_czesc_druga_i_ostatnia 

 

 

 


===================================================================================

Podobne artykuły


14
komentarze: 20 | wyświetlenia: 7560
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 12429
27
komentarze: 15 | wyświetlenia: 4277
23
komentarze: 29 | wyświetlenia: 2739
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 4670
21
komentarze: 34 | wyświetlenia: 19518
20
komentarze: 35 | wyświetlenia: 6718
15
komentarze: 2 | wyświetlenia: 3446
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 3784
43
komentarze: 19 | wyświetlenia: 5672
40
komentarze: 23 | wyświetlenia: 7599
34
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2514
29
komentarze: 17 | wyświetlenia: 20321
32
komentarze: 39 | wyświetlenia: 17706
 
Autor
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska