Login lub e-mail Hasło   

Maszyny produkujące magistrów

...czyli jak to zrobić, żeby zdobyć dyplom i się nie narobić.
Wyświetlenia: 798 Zamieszczono 15/10/2009

Przykro mi, że muszę to pisać jednak wiele moich znajomych, czy to ze szkoły czy dzieci moich rodziców poszły na uczelni prywatne, bo zwyczajnie chcieli mieć łatwiej, bezstresowo i z naciskiem na "płacę-wymagam".

Uczelnie państwowe może i nie mają najlepszych budynków czy najlepiej wyposażonych pracowni, ale przynajmniej można mieć większą pewnosć, że dyplom takiej uczelni jest za umiejętnosci, a nie za płacone co miesiąc czesne.

Owszem, wydaję bardzo ostry osąd uczelniom prywatnym, pewnie też jest to stawianie w niekorzystnym świetle studentów takiej własnie uczelni, ale jest to zwyczajnie spowodowane moimi dotychczasowymi doświadczeniami.

Trudno mieć dobre zdanie o uczelni, na której studiuje i na której całkiem dobrze idzie osobie o naprawdę średnim poziomie inteligencji, marnym zaparciu ale za to z ogromnym lenistwem. Niestety tacy są studenci studiów prywatnych, których ja znam lepiej lub gorzej.

Być może nie jest to grupa reprezentatywna. Na studiach państwowych również oczywiście zdarzają się leserzy i to w dużych ilościach, ale są oni prędzej czy później w procesie studiów eliminowani przez nie dające się nagiąć procedury uczelni państwowych. 

 
Jak ocenić fakt, że wiele osób rezygnując ze studiów na państwowych uczelniach idzie następnie na prywatne studia i świetnie mu się tak wiedzie?
Tak dobrze na niego wpływa wyremontowany budynek uczelni, że wiedza sama wchodzi mu do głowy? Nie, zwyczajnie jest łatwiej. Zwyczajnie te studia przypominają bardziej szkołę średnią niż studia. 
 
 
Uczelnie prywatne jawią mi się jako maszyny produkujące magistrów. Miejsce, w którym student jest najważniejszy, bo z niego własnie żyje uczelnia, a najważniejszy nie jest pod kątem zapewnienia mu jak najwyższego poziomu wiedzy, ale pod kątem zatrzymania go na uczelni jak najdłużej.
 
 
Uczelnie prywatne sprawiły, że drastycznie obniżył się poziom tzw. elit intelektualnych. 20 lat temu zdobycie tytułu magistra coś znaczyło, teraz magistra się po prostu "robi", jest to jak wyrobienie prawa jazdy. Teraz każdy może mieć magistra, wystarczy by wybrał własnie uczelnię prywatną i z pewnoscią skończy studia i swój uprawniony papierek dostanie. 
Tylko co to za magistrzy...?

Tekst pochodzi z bloga Szelest Stron - Maszyny produkujące magistrów

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1328
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1060
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 988
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 751
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 784
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 433
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 573
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1033
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 975
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 625
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1391
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 863
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 486
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 411
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 556
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska