Login lub e-mail Hasło   

Kultura dyskusji? To jest możliwe!

Siedząc przy komputerze, stałem się mimowolnym świadkiem dyskusji telewizyjnej na temat "historii i sprawiedliwości". Ale nie o treści będzie. O formie.
Wyświetlenia: 3.371 Zamieszczono 09/11/2009

"Polska" <a href='http://www.eioba.pl/t/dyskusja' class='gTagLink'>dyskusja</a> - jak zawsze.Moja żona oglądała w TV program „Aeropag Gdański” – dyskusję o tym, czy historia może być sprawiedliwa. Stałem się mimowolnym swiadkiem dyskusji. Nie o treści jednak będzie. A o formie.
Było sześcioro dyskutantów w tym jeden duchowny, którego nazwiska nie pamiętam, za co przepraszam, bo jego klasa była równa pozostałym: Pani prof. Łętowskiej, Pana prof. Osiatyńskiego, Pana prof. Samsonowicza, Pana red. Wierzejskiego i Pana Krzemińskiego.

Nie podobało mi się póki co. Spokojnie, uprzejmie, miło…

„Towarzystwo wzajemnej adoracji” – pomyślałem. Po kilkunastu minutach, lekko zirytowany gadającymi głowami, odwracającymi moją uwagę od Internetu, podzieliłem się swoją uwagą z żoną, zasłuchaną w dyskutantów.

- Co ty mówisz? – obruszyła się – Ja właśnie wolę takie dyskusje. Przynajmniej coś mądrego powiedzą. I wcale nie włażą sobie do tyłków! Nie przeszkadzaj!

„Dobra już, dobra” – pomyślałem i dalej… nos w monitor. Jednak coraz uważniej zacząłem słuchać dyskutantów. Nie będę pisał o treści, bo to dość skomplikowane, jednak zauważyłem niemal natychmiast, że oni rzeczywiście dyskutują. Rozszerzają pole wzajemnego widzenia a poza tym się kłócą! Tyle, że takiej kłótni to ja w życiu nie widziałem To znaczy, kiedyś widziałem, a nawet brałem udział, ale było to tak dawno, jakby w ogóle nie było.

Oto np. Pan prof.. Samsonowicz był łaskaw nie zgodzić się ze zdaniem Pani prof. Łętowskiej. Ale nie zgodził się w taki sposób, że po prostu… nawet nie wiem jak to opisać. Wszyscy byli uśmiechnięci, przyjaźni a nawet rozbawieni a przecież oboje różnili się w kwestii.

Pamiętam takie dyskusje z podstawówki. Kiedy pani uczyła nas: „Dzieci, dyskutujmy parlamentarnie”. To oznaczało: kulturalnie, grzecznie. Od tamtej pory jednak, no, może nieco później, dyskutowałem najczęściej w knajpie, a potem nie dyskutowałem, tylko oglądałem dyskusje w TV. Tylko, że te dyskusje z podstawówki, do tych np. z TV mają się jak pięść do wiatraka, albo jak piernik do nosa, albo jeszcze gorzej.

Okazuje się, że moje dyskusje knajpiane niczym specjalnym nie różniły się od nieco późniejszych, oglądanych dyskusji telewizyjnych. No, może poza jednym szczegółem: Te z telewizji były/są (czasami) bardziej zrozumiałe werbalnie, bo zdarza się, że nie są bełkotem w alkoholowym upojeniu. Ale chodzi mi wyłącznie o zrozumienie brzmienia poszczególnych wyrazów (czasami).

Dokonałem jeszcze jednego odkrycia. Otóż ci dyskutanci w „Aeropagu Gdańskim” wiedzieli o czym mówią. No! To już jest przesada! Nie dosyć, że dyskutują, to jeszcze wiedzą o czym! Normalnie to się przecież nie zdarza. Tak samo jak nie zdarza się szczera wymiana grzeczności między dyskutantami. Na codzień przecież zdarza się wzajemne opluwanie Brudzinskiego z Nitrasem, Kurskiego z Nowakiem, prezesa ze wszystkimi i takie tam, podobne, pomyjowe „Śmigusy – Dyngusy”, gdzie temat dyskusji nie ma najmniejszego znaczenia. Zresztą podobne klimaty dyskusji można spotkać w Internecie. Mnie też się to kiedyś zdarzyło.

Raz obraziłem autora artykułu i bohatera tegoż. Absolutnie chamsko. A kiedy wróciłem tam po jakimś czasie i to zobaczyłem, nie mogłem uwierzyć, że ja to napisałem. Rzecz jasna, gdybym mógł, zapadłbym się pod ziemię i mocno, pokornie przeprosiłem. Ale! Przeprosiłem bez wyroku sądowego. Z własnej, nieprzymuszonej woli. Ze wstydu za swoje własne słowa. To u naszych polityków się nie zdarza. U  wielkiej grupy internautów, przeprosiny w ogóle, jakiekolwiek, nie istnieją.

„Dobry byłby ze mnie polityk!” – pomyślałem kiedyś. A zaraz potem – „Matko jedyna… STOP! Zaraz! Przecież jakbym był politykiem i spotkał w dyskusji posła… (no, tego…) to nie miałbym wyboru: Albo on mnie, albo ja jego!”.

Pewno byłbym dzisiaj „kurskopodobnym” jakimś… tworem. Jestem „ostry”, ale nie jestem alfą i omegą. I w przeciwieństwie do tych właśnie „kurskopodobnych”, wiem o tym.

Dyskusja sześciu „postaci”( cokolwiek o nich myślę i jakkolwiek zgadzam się z nimi lub nie, są to „postaci” niezaprzeczalne, przynajmniej dla mnie) uprzytomniła mi i przypomniała, czym mogłaby być i powinna dyskusja. Szkoda, że tak niewiele osób możemy obserwować w  dyskusji. Szkoda, że nie stanowią wzoru do naśladowania dla tych, dla których powinny stanowić. Bo to jest, jak dla mnie, kwintesencja intelektualizmu.

Kilka lat temu oglądałem w TV jakieś spotkanie wielkie, intelektualistów polskich. Nie wiedziałem, że tylu mamy intelektualistów i w dodatku takich fajnych. Okazuje się, że wystarczy być aktorem, żeby być intelektualistą. Nieważne jakim: mądrym czy głupim, mającym coś do powiedzenia czy nie. Ale popularnym. I intelektualista gotowy. Z przydziału. No, a o politykach to już nawet strach napisać – „nieważne jakim”. Bo w końcu polityk… każdy, to… intelektualista. Z przydziału!

Podobne artykuły


19
komentarze: 44 | wyświetlenia: 1673
15
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1883
15
komentarze: 16 | wyświetlenia: 988
15
komentarze: 13 | wyświetlenia: 1947
14
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1064
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1740
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1139
14
komentarze: 16 | wyświetlenia: 888
13
komentarze: 23 | wyświetlenia: 1142
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 852
 
Autor
Artykuł



Bardzo dziękuję za ten artykuł. Potrzebny nam na Eiobie. Kiedyś też byłem ostrym dyskutantem i paru moich "występów" też się wstydzę. Już mi, mam nadzieję, przeszło, choć czasami aż "palce świerzbią" od odpalenia komuś z klawiatury. Kulturalne niezgadzanie się z rozmówcą jest dużo trudniejsze niż mniej lub bardziej subtelne zmieszanie go z błotem, ale też daje większą satysfakcję.

  andrzejs,  09/11/2009

Panie Andrzeju mnie też "palce świerzbią, czesto i gęsto". Zresztą staram się robić z tego użytek, ale staram się też... opanować. To się da zrobić, nam zwykłym... A ci ludzie powinni miec to "wyszkolone". Jak uczą się na początku sejmowych korytarzy i "umią" - jak to powiedział jeden poseł kiedyś (pewno intelektualista), to powinni mieć tez lekcje dyskusji. Ale moge się z Panem założyc o każde pieniądze (mogę, bo nie mam, hehe(; ), że to by nie zadziałało.
Dziękuję za dobre słowo:)

Bardzo dobry tekst! Gratuluję!

zgadzam się - artykuł naprawdę potrzebny na eioba, choć stwierdzić muszę, że tutaj jest jeszcze jakiś poziom w porównaniu do innych serwisów (jak choćby niestety często wykop, na którym wszyscy sobie skaczą do gardeł).

  andrzejs,  11/11/2009

Jestem tutaj nowy, ale mogę spróbowac się postarać.:)
A za komentarze ( i pochwały) serdecznie dziękuję:)

Kultura dyskusji - to takie oczywiste. Tak, jestem za.Wydaje się, kłótnia, obrażanie, chamstwo - to wzór dla wielu płynący ze środków masowej informacji : relacje z dyskusji tzw. polskich elit politycznych. Oby przykład dla tych "dyskutantów" - kulturalna dyskusja przyszła z Eioby.

"Gdy druga strona atakuje ciebie personalnie - jak zdarza się często - powstrzymaj się od obrony swojej osoby lub atakowania strony drugiej.Poczekaj, pozwól jej" wypuścić parę". Słuchaj i pokaż, że rozumiesz, co mówi - mówią, a kiedy skończą, przekuj ich atak na ciebie w atak na problem". "Dochodząc do Tak" -Roger Fisher, William Ury

Kilka dni temu też oglądałem ten program, ale był inny skład. Pan profesor którego nazwiska nie pamiętam opowiedział zabawną dla wszystkich uczestników dyskusji i publiczności anegdotkę. Otóż pan profesor w ramach eksperymentu zajeżdża samochodem drogę innym użytkownikom jezdni, a następnie ich przeprasza i cieszy się z reakcji przepraszanego. Jak dla mnie ten kulturalnie wyrażający się pan jest gorszym przypadkiem niż przeklinający menel i z mędrcami ma raczej niewiele wspólnego.

Witay Andrzeju, cieszę się, że jesteś. Jest nas tu już kilkoro i powiem Ci można tu przynajmniej podyskutować, może nie ma tu tylu wejść na artykuł, ale lepiej się dyskutuje, jest tu kilkunastu bardzo inteligentnych piszących,którzy jednocześnie dają głos jako komentujący. Artykuły bardzo ciekawe, mówię Ci jest super. Artykuł bardzo na czasie, super temat no i tak naprawdę każdy z nas może go sobie prawda do serca przyłożyć i wcale nie będzie to pomyłka. Pozdrawiam

  andrzejs,  14/11/2009

Dziki Marian:)
Witaj:)
Cieszę się, że mnie zauważyłeś i że spodobał Ci się mój artykuł. Już widziałem, że jest tu parę naszych wspólnych znajomych. Rzeczywiście widzę, że jest tu ciekawie.
Pozdrawiam również!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska