Login lub e-mail Hasło   

Moje wyznanie wiary w Pana Jezusa, Boga i Zbawiciela

Tak, Nauka Pana Jezusa kładzie na kolana najtwardsze umysły i zgina spiżowe kolana najpotężniejszych grzeszników.
Wyświetlenia: 2.353 Zamieszczono 21/12/2009

 

Urodziłem się wtedy, gdy strzały już umilkły, a zbrodniarze wojenni zostali osądzeni.

Nie były to jednak jeszcze czasy spokojne. Chociaż zadałbym pytanie, ``w którym okresie historii takie czasy były?``

Leżałem, więc w łóżeczku nie interesując się zupełnie tym, co dzieje się za oknem, choć śnieg ponoć prószył i zima dawała się we znaki.
Nie wiedziałem, po co pewnego dnia były te szczególne zainteresowania moją osobą.
Parę lat później wyjaśniono mi, że owa ceremonia, przepełniona uśmiechami i prezentami, nazywała się ``chrztem``.
W ten oto sposób w pewne zimowe popołudnie zostałem katolikiem-chrześcijaninem.


Mijały miesiące i lata, a ja swoją obecność w tej wielkiej, ogólnoświatowej rodzinie katolickiej, zaznaczałem cotygodniowym niedzielnym przebywaniem w kościele, czy cukierkowymi świętami, które raczej zaspokajały mój żołądek, niż wnętrze duchowe.

Dobrze pamiętam jedno z moich pierwszych spotkań z Bożą Księgą, zwaną Biblią. Nudząc się nieco na wojskowej pryczy, mimochodem zajrzałem do szafki kolegi. Znalazłem w niej grubą książkę.
Przyznam, że natrafiłem w Niej kilka miejsc, których kompletnie nie rozumiałem, więc w swój szczególny katolicki sposób, odesłałem ją na swoje miejsce.
Jednak, choć moje spotkanie z Tą Świętą Księgą w tym swoistym preludium, nie było udane, to niebawem miało się okazać, że Boże Słowo Ma zamieszkać na mojej półce na wiele lat.

Niezmierzone są głębie Mądrości Pana Jezusa, niezmierzone są głębie Mądrości Boga Ojca.

Oto pewnego słonecznego dnia (i wierzcie mi, że nie o pogodzie teraz piszę), do mojego serca wtargnęło Światło. Ten Promyk oświetlający moje trzewia, ogarniać zaczął powoli, acz systematycznie, całe moje wnętrze, ukazując mi jednocześnie ile robactwa i zgnilizny, mieściło się w moim ego.


Tak, Nauka Pana Jezusa kładzie na kolana najtwardsze umysły i zgina spiżowe kolana najpotężniejszych grzeszników.
Będąc katolikiem, zawsze uważałem, że ewentualna moja grzeszność, może okazać się wręcz lukrowana, w porównaniu z moimi kolegami i koleżankami. Wychowany przez Rodziców, nie pod wielkimi rygorami, acz stanowczym ``ściągnięciem brwi``, nie byłem cudzołożnikiem, czy człowiekiem zbyt mocno nadużywającym alkoholu. Przyznam, że paliłem papierosy, lecz i w tej sprawie Pan Jezus Chrystus mi bardzo pomógł. Jestem Mu za to wdzięczny.

Przypominam sobie Biblijne słowa, które zapoczątkowały walkę, jaką miałem stoczyć J A, z moim odwiecznym przeciwnikiem, M N Ą.


Posłuchajcie:

``Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką.`` - Dzieje Apostolskie 17: 24

Wierzcie mi, że Słowa Te, powaliły mnie ponownie na kolana. Będąc ledwo już katolikiem, z coraz większym niepokojem spoglądałem na kamienne mury zimnej świątyni.
Już za moment, za małą chwilkę, Ten, Który Słowem Swoim Powołał ludzkość do istnienia, miał Dokonać mojego kategorycznego odcięcia się od wiary moich dziadów.


Mój Ukochany Zbawiciel Ukazał mi wersety, mniejsze i większe fragmenty Biblii, które, moi jeszcze nauczyciele, usuwali jak niepotrzebne śmieci, które Mama Moja, lub ja, wynosiliśmy na śmietnik.
Czarę goryczy przelało ukazanie mi Przez Pana Jezusa, II. Przykazania z Góry Synaj:

``(8) Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze i co jest na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. (9) Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja, Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mię nienawidzą, (10) a okazuję łaskę aż do tysięcznego pokolenia tym, którzy mię miłują i przestrzegają moich przykazań.`` - Biblia Warszawska, 5 Księga Mojżeszowa 5/8-10

To straszne ile tam, gdzie chodziłem w każde niedzielne przedpołudnie, było bożków i bałwanów. Do kogo ja wznosiłem modły, kogo całowały moje usta?
Wybacz mi Panie Jezu i dzięki, wielkie dzięki za to, że wyzwoliłeś mnie z pogaństwa, które rozrywało moje serce, które mnie powoli, acz stanowczo uśmiercało.

Trochę jeszcze musiało upłynąć czasu, by zdobyć się na podjęcie walki z przeciwnikami Mojego Pana. Jednak już wtedy wiedziałem, wtedy moja pewność rozrywała mnie. Chciałem krzyczeć. Nie, nie! Chciałem wrzeszczeć na całe gardło na ulicy i w domu, w parku i w lesie: ``Dzięki Panie Jezu, wielkie dzięki Mój Boże.``

Od tamtej chwili noga moja nigdy już nie przekroczyła miejsca gdzie zamiast Mojego Stwórcy, usta moje chwaliły bożki ze srebra i gliny, które choć mają oczy, to są ślepe, które mają nogi, lecz nie mogą wykonać najmniejszego kroku, które mają usta, a nie potrafią wypowiedzieć żadnego słowa. Zrozumiałem, że żaden z nich nie może być podobny, do Mojego Pana Boga, w Którego wierzę.
Dzięki Łasce Pana Jezusa, Dzięki Łasce Boga Ojca, przestałem używać klątw, choć jak wspomniałem wyżej, owe pogańskie akcenty słowne nie były moją udręką, a bardziej ``pokazówką`` przed kolegami.

Jakże jestem wdzięczny Panu Jezusowi za to, że Dokonał we mnie swoistego ``metanojas``.
Owa, z greckiego tłumacząc ``zmiana myślenia``, to całkowite odcięcie się od tego, co było kiedyś, to przekształcenie wnętrza człowieka i rozerwanie na miliony części własnego ciała, własnych przyzwyczajeń i dążeń, oraz podporządkowanie się Naukom Mistrza z Nazaretu...


Dziś, badając Słowo Pana Jezusa i doświadczając codziennie Jego Łask i Dobrodziejstwa, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nie jestem chrześcijaninem. Jestem uczniem Pana Jezusa, uczniem Chrystusowym, malutką cegiełką w Jego Duchowej, Niewidzialnej Świątyni.

Ze znajomymi, mówiąc Biblijnie, z którymi posiadam ``jednego Ducha``, spotykamy się, co czas jakiś, by w spokoju i miłości ``rozbierać`` Słowo Boże, by modlić się do Tego, Który Umarł i Zmartwychwstał.
O dziesiątkach i setkach rozmów z innymi ludźmi wspominam teraz zupełnie niepotrzebnie, ponieważ ten człowiek, który zwie się uczniem Chrystusowym, a milczy na tak święte tematy, jest miedzią brzęczącą, lub brzmiącym cymbałem. Bym wolał się raczej nie urodzić, niż tak Święty Dar zakopać i milczącymi uczynić swoje usta.

Nie boję się używać słów mocnych, ale i delikatne również trzymam w swoim zanadrzu. Wolałbym jednak, aby słowami moimi kierował Boży Duch, a nie emocje.
Rozumiem, że głosząc Ewangelię Bożą, trzeba czasami ``poprzewracać stoły``, lecz bardziej duch spokojny i łagodny, jest jak rwąca rzeka, która zmiata przeszkody na swojej drodze.

Wierzę w to, co Słowo Boże Uczy. Pewnego dnia, dzięki Bożej Łasce, poznałem greckie znaczenie niektórych słów, znaczenie lepsze i doskonalsze. A dokładniejsze poznanie Słów Zbawcy, przybliża mnie do Jego Miłości, ponieważ wyzwala na nowo pokłady, które życie przygasza.
Jak uczy Boży Apostoł, staram się wzniecać na nowo Ducha Bożego, gdy przez mój upadek obrażam Majestat Stwórcy.

Kocham Pana Jezusa, kocham i szanuję Jego Tatę.
Miłość do Mojego Stwórcy, ważniejsza jest od miłości do rodziców, do żony i bliskich. Gdy Zbawiciel mój jest obrażany, to wyciągam z zanadrza jedną tylko mi dostępną broń: Boże Słowo.


Nie jest bratem moim ten, który nie stoi po stronie Pana Jezusa. Nie jest bratem moim ten, który toleruje fałszywe nauki. Nie jest bratem moim ten, który zamiast trzymać się ram ewangelicznych, stara się własnymi dogmatami podważyć Boski Majestat.
Rozumiem, że w wielu kwestiach, jeden człowiek ma inne zrozumienie od drugiego. Jednak pod względem Spraw Podstawowych zgodnie ze słowami Pawła Apostoła, nie mam zamiaru ``być uczestnikiem cudzych grzechów``.

Zgromadzenie, do którego należę, nie jest zgromadzeniem moim, czy jakiegokolwiek innego człowieka. Ta społeczność ``ludzi wybranych``, jest własnością Pana i Boga Jezusa Chrystusa, Jedynego Pana i Władcy, Którego Ustanowił Umiłowany Bóg Ojciec.
Zbór ten, aczkolwiek czasami rozproszony ``po czterech kątach świata``, nie jest jakąś organizacją religijną, nie jest też grupą ludzi zarejestrowanych, ponieważ duchowej świątyni, niewidzialnych cegiełek, nie można ogarnąć ludzkim zapisem, ani zatwierdzić ludzką pieczęcią...

To koniec już moich słów, koniec mojej epistoły mówiącej o Bogu Ojcu i Jego Synu, Panu i Bogu Jezusie Chrystusie. Kończę jednak, nie dlatego, że nie mam już nic do napisania i nie dlatego, że nie potrafię wyrzucić z siebie słów miłości.
Przerywam w momencie, gdy serce moje mówi ``stop``, a Duch Boży szepcze ``zatrzymaj się``.
Zatem zatrzymuję się i ufam, że wyznanie moje zrozumie ten, komu Boży Duch, Da je zrozumieć.

 

Tekst ten, umieściłem również pod poniższym linkiem:

http://openforum.tezeusz.pl/openforum/forum_entry.php?id=12312&page=0&category=all&order=time

Podobne artykuły


14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 858
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 916
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 335
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 930
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1779
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1527
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 689
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 382
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 867
11
komentarze: 298 | wyświetlenia: 383
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 955
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 460
11
komentarze: 89 | wyświetlenia: 149
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 382
10
komentarze: 0 | wyświetlenia: 424
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Ivi,  21/12/2009

Gratuluje talentu pisarskiego

  w84u6  (www),  21/12/2009

"Wierzcie mi, że Słowa Te, powaliły mnie ponownie na kolana. Będąc ledwo już katolikiem, z coraz większym niepokojem spoglądałem na kamienne mury zimnej świątyni.
Już za moment, za małą chwilkę, Ten, Który Słowem Swoim Powołał ludzkość do istnienia, miał Dokonać mojego kategorycznego odcięcia się od wiary moich dziadów."
Ja też tak miałem, nawet się popłakałem, podczas malowania olej ...  wyświetl więcej

hehe;]
trochę tolerancji:P

  w84u6  (www),  21/12/2009

A w czym moje zatrucie jest gorsze od jego, dlatego , że trwało krócej? przecież jak bym się nie zorientował, że ze mną jest "coś nie tak", to bym tam został na zawsze, albo co gorsza zostałoby mi na zawsze. Trochę tolerancji dla mojego zatrucia.

Nazywasz to zatruciem bo jesteś ateistą który drwi z artykułu czy urażonym katolikiem??

  w84u6  (www),  22/12/2009

Ciepło, ciepło.......
subiektywne doznania głosić jako prawdę objawioną?
"bo jesteś ateistą który drwi z artykułu czy urażonym katolikiem"
obu nas obraziłeś, znak równania pomiędzy tak skrajnymi postawami? ;-)
chociaż obrażony katolik i ateista jest ateistą dla pozostałych religii, więc równanie pasuje :)

Kim jestem? Osoba która teraz zasiada przed komputerem i próbuje pisać o sobie to nie pierwszej młodości już człowiek . Dawno bo ponad dwadzieścia lat temu byłem katolikiem , i jak każdy człowiek rodzący się w danej wierze owładnięty ciągiem i tętnem tamtych lat , zmuszony niemal do kontynuowania tego co mi nakazywała mama , kontynuowałem naukę księży , biskupów , i papieży. (Wiele z tych nauk kat ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska