Login lub e-mail Hasło   

Nigdy cię nie biłem(?)

Bydlak! To kłamstwo! Przepraszam! Jest parę brzydkich słow. Ale musiałem.
Wyświetlenia: 3.257 Zamieszczono 26/12/2009

Boże mój! Tak bardzo się starał. Tak bardzo pracował nad sobą. Skutecznie . Dobrze jest. A było jeszcze lepiej.

A jak zwykle trzeba iść do ojca. No nic, trzeba iść. I się idzie. I kupić chleba, i maślankę i jajek parę, i coś tam…, pietruszki.

Mamy nie ma. Wyjechała rok temu, do swojego starszego syna. Tam jest większe mieszkanie. Syn, namawiał, a tutaj jak królik z otwartymi oczami oczekiwała na egzekucję: „ ja cię kurwo zabiję, suko pierdolona”. Bała się. I kiedy syn zobaczył, że to nie przelewki, zabrał ją. Pięćdziesiąt lat tam mieszkała. Tęskni. Płacze. Chce wracać, bo tam jest inaczej, gorzej, ale… boi się… o życie. Ten człowiek jest… nikt nie wie, ale nie chce słyszeć o tej kurwie, suce, bo go zostawiła na starość.

- Aaaa, to przynieś piwa. I pół litra! Żołądkowej Gorzkiej!

- Tato, daj spokój, człowieku, przecież ty masz już 83 lata.

- _Eeech tam, idź przynieś! Ojcu nie przyniesiesz? Masz pieniądze!

- Oooo, jak to fajnie, pogadać muszę. Ja stary, przepraszam, ale muszę pogadać.

- Ble, ble, ble, ble…….. A jak byłeś mały,… ble ble ble… tak Cie kochałem,… i braciszka,… i jak przyjeżdżałem z delegacji to prezenty przywoziłem… Ach, jak ja was kochałem.

W głowie syna cos się zagotowało. Mocno. „Kurwa, to nie tak. Coś”.

- No, a to po co nas biłeś? – syn zapytał, wychylając kieliszek, pierwszy od wielu lat, ale wiedział, że coś tu nie gra, i wiedział, że „będą schody”. Wiele razy były, i się obyło na sucho, ale tym razem… postanowił, że albo w te, albo we wte.

- Ja? Biłem? Was? Co ty, co ty…?

- Tato, to nie pamiętasz, jak nas lałeś pasem? Mnie i Janusza?

Ja? Pasem? Nigdy!

Co byście zrobili na miejscu tego faceta – syna. Wziął flaszką. Nalał sobie ¾ szklanki, Wychylił. To niemożliwe jest, żeby ktoś, kto tego był świadkiem, a nawet uczestnikiem, o tym nie pamiętał.

- Tato, nie pamiętasz, jak nas lałeś pasem, że nie mnogliśmy ćwiczyć na WF?

- Ja? Zgłupiałeś? Ja nigdy! Na dzieci? Ja zawsze tłumaczyłem!  A dzieci mnie słuchały (mówi do jednego z synów, którzy do dzisiaj czują te pasy).

Syn (młodszy) nie chciał się kłócić. Ale…, wypił szklankę przed chwilą, a teraz słucha taki tekst… Ręce trzęsą mu się coraz bardziej.  W ogóle nie miało być tego tematu, ale ojciec sam zaczął, a emocje przecież grają. I nie jest to niczyja wina.

Przypomniał sobie czarna dupę. A potem pomyślał o żonie, która w wannie ciągle pytała (na początku), „dlaczego masz takie pasy-blizny na plecach?”

I przypomniał sobie pas, ściągany właściwie codziennie po pracy i „używany” na synach. I przypomniał sobie wypadek, kiedy rozwalił sobie głowę, i leżał w łóżku po opatrzeniu przez lekarzy, a ojciec, ledwo żywemu wybijał pasem z głowy „takie wypadki na przyszłość”. I przypomniał sobie pasa z wczesnego dzieciństwa, nigdy go nie zapomni:

Miał sześć lat. Pamięta, bo chodził do starszaków. Tato przyszedł pijany. Brat (starszy) schował się w wersalce i siedział jak myszka, modląc się, żeby ojcu się nie przypomniało.

- Matka! Trzeba napalić w piecu (kuchnia była na piece)! Synuś podaj gazety i drewno!

Synuś posłusznie wyciągnął spod spodu drewno, gazety i włożył do paleniska. Wszystko było w „miejscu pod piecem, specjalnym”.

- Czekaj, czekaj! Pokaż mi „Perspektywy”.

Synek, sześcioletni, zobaczywszy, ze tata ma dobry humor, podał mu perspektywy. Tyle, że nie miał pojęcia, że coś jest nie tak.

- Perspektywy!!! Durniu !!! - Synek,  nieumiejący czytać jeszcze, trzęsącymi się rękami wyciągał spod pieca kolejny tygodnik. Już wiedział, że dobry humor ojca to przeszłość, marzenie ściętej głowy. I nie mógł sobie darować, że jeszcze się nie nauczył czytać. Jakby umiał, to by sie tato nie zdenerwował.

- Durniu, to jest „Panorama”, ja chciałem „Perspektywy”! -  Wstając wysuwał pas ze spodni.

- Ojciec, przecież on nie umie jeszcze czytać – rzuciła matka.

- Stul pysk suko, niech się nauczy – pas wylądował  na przedramieniu mamy, ale za to wieczorem wszyscy musieli leżeć w łóżku i wszyscy dostali wpierdol, z mamą na czele. Mama była czarna. A dzieci prawie że czarni. Było tak, że byli oni: mama,młodszy syn i brat, i był on. I tyle. Wpierdol.

Nie... Nie wpierdol. P R Z E P I E R D O L O L E.

Nie skończyłem tego artykułu. Cholera. Nie miałem siły. A to jeszcze nie koniec.

No trudno. Nie jest to takie proste, wbrew pozorom.

Albo nie. Nie będę kończył. Po co?

Żona mówi, że to demencja starcza i żeby odpuścić. No dobra. Ale nie wierzę, żeby pamiętać, co było dwadzieścia po trzeciej, a nie pamiętać co było dwadzieścia pięć po trzeciej.

Dwadzieścia po trzeciej kolega wyszedł, i wszystko było dobrze, pięć minut później dostali z bratem wpierdol za nieodrobione lekcje (juz dawno odrobilii, ale ON nie widział - bo był zajęty), a potem znowu ktos tam przyszedł...

Pamięta, że ktoś był, wypili, pamięta, że "prosił dzieci, żebyśmy odrabiali lekcje" - KURWA!!! I pamięta, że ktos tam przyszedł. Pzypadkiem zapomniał tylko, że prośba o odrabianie lekcji, skończyła się... zeszczanem do łóżka. I znowu wpierdol... za sikanie...I w kółko...

 

P.s. Przepraszam za wulgaryzmy użyte w tekście, ale one po prostu muszą tam być.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2060
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1769
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1178
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1029
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1087
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1006
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 374
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 937
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 752
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1080
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 623
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 633
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 926
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Panie Andrzeju... opisuje Pan coś czego nie da się oddać bez podkreślenia w "językach obcych".
Jest to prosto z życia ... ech, nie bardzo wiem jak to powiedzieć. Myślę, że to co najlepsze można zrobić, to zostawić takiego bydlaka swemu losowi ... ja to nazywam trudną miłością. Wiem jednak, że pokrętne bydlaki będą manipulować swoim otoczeniem tak długo, jak ono na to pozwoli... a jedyna dro ...  wyświetl więcej

  andrzejs,  27/12/2009

Paniu Haniu, ale jak to zrobić? Jak? Zostawić, a potem... co...? On ma to w d***e, ale ten, który zostawi? Wyobra za sobie Pani jego myśli, jak już...
"Nie byłęś... Nie pomogłeś... Nie wezwałeś... Nie posprzątałeś... Jesteś.......................!
Wtedy nie ma myśli "co on tobie..", tylko jest "co ty jemu....". A właściwie jest, tylko "ludzie..."
Dziękuję:)

Panie Andrzeju... myślę, że jak Pan będzie chciał, to możemy razem nad tym popracować... tyle, że nie publicznie a raczej prze skypa lub telefon. Ja jestem otwarta i tylko czekam na mailu na magiczne słowo "tak, proszę".. wtedy podam moje dane.
Pozdrawiam ciepło i w głębokim współodczuwaniu.
Hania

Przejmujace i jak prawdziwe, sama doswiadczalam czesto pijanego ojca w domu i choc nie bylo "specjalnie" bicia, to te okrutne awantury i wyzwiska ...
Panie Andrzeju, poszlabym za rada Hanki, oddaj mu pan to wszystko i niech sie delektuje tym swoim dobrem!
A pan panie Andrzeju niech sie delektuje radoscia swojego zycia w chwili teraz. Dobrze, ze Pan to z siebie wywalil, to dobry poczatek i tak trzymac.
Pozdrawiam z pelnym respektem i szacunkiem :)

  Ivi,  27/12/2009

Strasznie przykre to co Pan tu opisuje. Ciężko tu cokolwiek radzić, zapewne trudno jest zostawić kogoś, nawet jeśli ta osoba wyrządziła nam krzywdę.No ale życie z ożywającymi ciągle wspomnieniami jest także ciężkie. Ciężka decyzja, oby była jak najbardziej właściwa i pożyteczna. Życzę powodzenia

ps taka sytuacja w psychologii nazywa sie współuzależnieniem.

Pisałem o tym w artykule "nie przyniosłem ojcu wódki"Ta jest sytuacja nie co podobna.Lecz musimy tez zdać sprawę,ze to choroba ,nieuleczalna prowadząca do śmierci,a otoczenie,choć nie pije tez jest w jakim-stopniu uzależnione i wymaga terapii tragiczny węzeł gordyjski. w butelce schowany nie każdy potrafi przeciąć.Alkoholik,nie zdaje z tego sprawy .,ze innych wykańcza.Przerabiałem to bardzo dokład ...  wyświetl więcej

Kiedyś myślałam, że współuzależnienie to czyste herezje... Teraz wiem, że to prawda.... Niestety przykre.... Każdy kto kiedyś mieszkał z pijakiem i był pod jego wpływem ulega mu... Dopóki ktoś mu nie otworzy oczu.... Wiem to strasznie trudne, ale do zrobienia... Bo z tej chorej sytuacji trzeba ratować siebie a nie alkoholika... Bo niestety im bardziej chcemy pomóc tym bardziej on się broni i jest ...  wyświetl więcej

  kyoshi,  27/12/2009

w 10 % wiem co pan czuje. Jest mi bardzo przykro czytając to, ale dzięki pana artykułowi doceniłam co mam, bo teraz wiem, że może być 10 razy gorzej. Pozdrawiam

Właśnie tak.

Andrzeju, prawda wymaga słów prawdziwych, a Ty wiesz co piszesz i robisz to w sposób przejmujący.Przejmujący.Pozdrawiam Przyjacielu.Lech

Najbardziej bolesne są krzywdy, które doznaliśmy od osób, które powinny być naszymi najlepszymi przyjaciółmi, a po latach najbardziej boli zakłamanie, brak wyrzutów sumienia. Szczerze powiedziane słowo przepraszam mogłoby wiele zmienić, a tak pozostaje gorycz. Trudno jest wybaczyć komuś, kto tego wybaczenia wcale nie oczekuje.
Jedyna rada jaka mi przychodzi w tym momencie do głowy to taka, ...  wyświetl więcej

  Tomasz Het  (www),  27/12/2009

Trzeba o tym pisać a nie milczeć. Dobrze że to napisałeś

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że taki oprawca jeśli zwróci się do sądu o alimenty od dzieci, które bił i poniżał to je dostanie... I gdzie tu jest sprawiedliwość?

  aluette1,  28/12/2009

Ja zostawiłam osobę,która mnie skrzywdziła. Oczywiście zostałam poddana publicznemu osądowi, mogłam, oczywiście w obronie własnej podać powody, ale tego nie zrobiłam. Zostałam osądzona jako ta zła... Ale to MOJE ŻYCIE! Niczego nie żałuję. Pozdrawiam Cię serdecznie.

Popieram Pani postępowanie , ja zrobiłam to samo... Nie ważne są oceny innych, nikt nie był w pani skórze i nigdy nie będzie, a każdemu z nas należy się godne życie bez upokorzeń i przemocy.

Bardzo mocny tekst. Przekleństwa mi nie przeszkadzają.

Taki ojciec, ale syn widać zupełnie inny. Jest człowiekiem. Syn jest mądry, dobry i chyba w gruncie rzeczy już w jakimś sensie, pomimo wszystko, wybaczył. Jak to dobrze. Podziwiam tego syna.

Dodam punkty od siebie. Treść nie wymaga komentarza.

Popieram Pani postępowanie , ja zrobiłam to samo... Nie ważne są oceny innych, nikt nie był w pani skórze i nigdy nie będzie, a każdemu z nas należy się godne życie bez upokorzeń i przemocy.

Popieram Pani postępowanie , ja zrobiłam to samo... Nie ważne są oceny innych, nikt nie był w pani skórze i nigdy nie będzie, a każdemu z nas należy się godne życie bez upokorzeń i przemocy.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska