Login lub e-mail Hasło   

Niekończąca się dyskusja. Ateista kontra teista.

O tym, że nie tylko słowa, ale i czyny biorą udział w dyskusjach teologicznych.
Wyświetlenia: 7.044 Zamieszczono 14/01/2010

Bóg lub jego brak to, poza polityką,  najchętniej podejmowany temat dyskusji. Dyskusje są tym ciekawsze, że udowodnienie jednego bądź drugiego  jest w praktyce niemożliwe. Co zabawniejsze, nie tylko zakładanie istnienia Boga, lecz również  jego braku to kwestia wiary.  Tak, tak drogi ateisto,  możesz sobie jedynie wierzyć, że Bóg nie istnieje, udowodnić tego nie sposób. Brak dowodów  bezpośrednich  rozmowy religijnie czyni, nie tylko zaciekłymi, ale i niezwykle barwnymi,  a kreatywność obu stron w udowadnianiu swoich teorii jest zadziwiająca. Wierzący, jako dowód istnienia Boga przedstawi  piękno motyla. Ateista, używając tego samego motyla, poda jego skład chemiczny oraz  ewolucyjne zależności i udowodni (najczęściej i tak tylko sobie), że jego powstanie jest kosmicznym zbiegiem okoliczności. Innym plusem religijnych dyskusji jest to, że obie strony po burzliwej rozmowie wstają od stołu zadowolone i przekonane o tym, że heroiczną walkę, w obronie własnych przekonań, wygrały.

Ponieważ innych wyznań nie znam na tyle, by się na ich temat mądrzyć, za przykład wezmę wiernych Kościoła Katolickiego i ateistów zwłaszcza , że liczba tych ostatnich, w  katolickiej i konserwatywnej (z jednym i drugim mogłabym polemizować) Polsce, ciągle rośnie.

Z kim dyskutować, a z kim nie?

Od zadeklarowanego ateisty, który chce nas do czegokolwiek przekonać, wymagać należy, ażeby Kościoła  członkiem nie był.  Jeśli ktoś chce nas do swoich racji przekonać, musi to robić nie tylko gębą, ale i postawą. Postawa ateistyczna wymaga tego, żeby do żadnej organizacji religijnej nie należeć. Często bywa to kłopotliwe, a bo to siostra na ojca chrzestnego swojego dziecka szanownego ateistę poprosi (a dziecku się nie odmawia), a to kumpel będzie chciał w nim swojego świadka na ślubie kościelnym mieć, a i on sam by swoje dziecko (tak w razie czego) ochrzcił. Nie wspomnę o ateistach zasuwających z mamusią pod rękę na pasterkę (żeby mamusia się nim nie rozczarowała) czy posyłających dziecko na lekcje religii i  jednocześnie trąbiących o tym, że księża to pedofile (ładny z takiego rodzic, co to dziecko w szpony pedofila oddaje).   Złościć się taki również na księdza będzie, że wziął od niego tysiąc złotych (usilnie wkładanych mu za pazuchę)  za udzielenie ślubu. Doświadczenie mi mówi, że ci obrażeni na Kościół ateiści najczęściej gniewają się na własną słabość i na to, że nie potrafią Kościołowi powiedzieć ostateczne NIE. Ateista, który trąbi na lewo i prawo o nieistnieniu Boga, ale korzystający z sakramentów to nawet nie parodia ateisty, to parodia człowieka.  Ochrzczony przez swoich rodziców ateista, by być wiarygodnym musi dokonać aktu apostazji. Akt to bardzo prosty w wykonaniu. Idziesz do księdza twojej rodzimej parafii w obecności dwóch świadków i żądasz adnotacji na twoim świadectwie chrztu, że do Kościoła Rzymskokatolickiego należeć nie chcesz. To uczyni twoje sumienie czystym, a i do dyskusji startujesz z wiarygodniejszej pozycji.

Katolik zaś, który zachwala przymioty swojej organizacji najpierw swoją wiarygodność  (przede wszystkim sam przed sobą) powinien udowodnić. Co to za katolik, który lubi Komunię Świętą przyjmować, ale z seksu pozamałżeńskiego wyspowiadać się nie raczy? Prezerwatywy prawdziwemu katolikowi używać również nie wolno, ani w jakikolwiek inny sposób nasienia marnować.  Cwany katolik  natomiast, próbuje za wszelką cenę swojej wiary bronić, ale sam od obowiązków na nim spoczywających chętnie się uchyla. W niedzielę mu ciężko się do Kościoła zebrać.   W konfesjonale zbyt nadgorliwie formułki ‘więcej grzechów nie pamiętam’  używa, nawet gdy w głowie mu kołacze, że wczoraj w lasku z koleżanką żony cudzołożył.  Jeśli natomiast małżonka mu nie odpowiada, to po unieważnienie ślubu do biskupa leci, a tam,  żeby je dostać nakłamie, nakręci , by tylko znowu ze świętobliwą miną sakramenta mógł otrzymywać. Katolik to żaden, a przeciwnik dyskusji jeszcze mniejszy. Jak żeś katolik, to sakramenty czcij, Boga i księdza nie oszukuj, a dogmaty pokornie przyjmuj. W kościele nie ma miejsca na nadinterpretację, wszystko jest wytłumaczone i w odpowiednich aktach zapisane. Uczciwy katolik wie co powinien, a czego nie powinien robić. Szukanie prawd religijnych na własną rękę to grzech pychy, bo od tego są biskupi i papież,  to ich Duch Święty natycha, by prawdę pochodzącą od Boga tobie objawiać. Pamiętaj,  gadanie rodzaju, ja jestem prawdziwy katolik, ale nie uważam że aborcja jest zła to herezja. Nie wierzysz?  Więc idź do kościoła i podczas spowiedzi powiedz księdzu, że abortowanie dzieci do dla ciebie nie grzech, a następnie czekaj na rozgrzeszenie? Poczekasz sobie do śmierci.

O innych wyzaniach wiem mniej, aczkolwiek wydaje mi się, że pewnych analogii i tam doszukiwać się można.

 

Fanatyzm

Z fanatykami, jednej i drugiej strony, dyskusji  nie zalecam prowadzić. Fanatyk jest zazwyczaj psychicznie niestabilny, a na pewno żadnych innych punktów widzenia poza swoimi do wiadomości nie przyjmie.   Fanatyk-ateista powie ci, że papież osobiście go gwałcił, a ksiądz proboszcz jego psa po ulicy gonił w tym samym celu. Do fanatyka religijnego natomiast Panienka Przenajświętsza co noc przychodzi i jedyną prawdę, z samego źródła, mu przekazuje. Przyznaj czytelniku, że z takimi argumentami dyskutować nie sposób.

 Fanatyk będzie cię obrażał, groził, może się nawet do rękoczynów posunąć.  Racji swoich nie ma mu sensu wyłuszczać, bo to go tylko rozjuszy. Najlepiej w momencie rozpoznania fanatyka stół dyskusyjny po cichu opuścić. Gdy zaś się wydostaniesz z jego objęć, uciekaj jak najdalej  i postaraj się innymi niż on ścieżkami chodzić.

Uczciwość i wyrozumiałość

Uczciwy ateista z uśmiechem na twarzy popatrzy na klęczących przed figurkami swoich Bogów. Z czego się tak cieszy, zapytasz?  Ano z tego, że tak jak i on, swoje poglądy nie tylko gębą ale i postawą głoszą. Wierzący zaś, zamiast besztać niedowiarków,  co wieczór z całego serca pomodli się o ich nawrócenie wiedząc, że to nie on, lecz Bóg serca ludzkie odmienia.

Człowiek odpowiednio moralnie ukształtowany nie będzie przeceniał potęgi swojego intelektu, gdyż każdego z nas on zbyt często zawodzi. Człowiek taki uzna wolność słowa i wolność myślenia, ba…nawet ucieszy się, że wolność takowa istnieje, bo i on dzięki temu bać myślenia się nie musi. Bez względu na swoje poglądy pozwoli, by każdy mógł pojmować świat na swój sposób. Będzie potrafił znaleźć to, co dobre w ludziach bez względu na to do jakiej grupy społecznej i religijnej należą. Przede wszystkim zaś, będzie oceniał argumenty w dyskusji, a nie człowieka, bo człowieka jednoznacznie ocenić się nie da. Człowiek to nie twór czarno-biały, lecz twór barwniejszy nawet od tęczy, tak kolorowy, że wszystkich  jego odcieni odnaleźć  nie sposób.

Podobne artykuły


23
komentarze: 23 | wyświetlenia: 2859
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 2469
113
komentarze: 226 | wyświetlenia: 35221
90
komentarze: 98 | wyświetlenia: 65246
26
komentarze: 44 | wyświetlenia: 6541
41
komentarze: 32 | wyświetlenia: 7113
17
komentarze: 19 | wyświetlenia: 7773
26
komentarze: 35 | wyświetlenia: 5068
26
komentarze: 39 | wyświetlenia: 10673
385
komentarze: 337 | wyświetlenia: 411767
103
komentarze: 232 | wyświetlenia: 49017
100
komentarze: 62 | wyświetlenia: 48177
44
komentarze: 38 | wyświetlenia: 6067
124
komentarze: 93 | wyświetlenia: 60817
 
Autor
Artykuł



W swoich artykułach trafia Pani w samo sedno, prosto i zrozumiale. Jestem bardzo "za".

  Ivi,  14/01/2010

i bardzo mądrze napisane!

Wspaniały artykuł. Gratuluję. Mam wrażenie, że Ewa dałaby Pani za niego więcej punktów, gdyby więcej miała, a że ja mam, to, ci mi tam "pińdziesiąt", ja dam "pińcet"! Jest tego wart!

> Najlepiej w momencie rozpoznania fanatyka stół dyskusyjny po cichu opuścić. Gdy zaś się wydostaniesz z jego objęć, uciekaj jak najdalej i postaraj się innymi niż on ścieżkami chodzić. <

Ja, gdy

...  wyświetl więcej

  puma,  14/01/2010

Świetny artykuł, wszystko dobrze ujęte- nawet nie wiem co można by było tu dodać. Najlepiej nic, żeby nic nie popsuć.

Mój teść mawiał: Fanatyk to nieszczęśliwy człowiek, który podwoił środki, ale zgubił cel.

  Gamka  (www),  14/01/2010

Wspaniały artykuł.
Twierdzę tak samo jak Pani Ewa Adamczyk , lepiej nie pisać zbędnych komentarzy aby nie zepsuć tego artykułu.
Pozdrawiam Gamka
Pkt nie dano mi wkleić :(((

  feniks57,  14/01/2010

Pięknie i prawdziwie napisane.
cyt. " Bóg lub jego brak to, poza polityką, najchętniej podejmowany temat dyskusji. " - moje spostrzeżenie , dlaczego tak się dzieje. Pamiętam , iż kiedyś temat wiary nie był tematem , który ludzi tak bardzo dzielił. ( a żyje już ponad 50 lat )
Mało kiedy był poruszany na spotkaniach rodzinnych , towarzyskich itp. Ale wtedy religia traktowana była jako ...  wyświetl więcej

  Ivi,  14/01/2010

pamiętam jak u nas w tamtym roku skakaliśmy sobie do gardeł na roku podczas tematu o sektach, bo przy okazji zeszliśmy na temat religii.
Sie działo!:D
A i nie udzielajcie się pod lwem bo sobie tego nie życzy, a mi smutno nie było:P tylko spać poszłam po prostu

  feniks57,  14/01/2010

No właśnie , za moich czasów w szkołach temat religii był prawie nie poruszany i nie rodził konfliktów
Co do lwa to OK

Re: feniks57
<<"takim postępowaniem coraz bardziej skłócają społeczeństwo. A może o to chodzi , bo w mętnej wodzie i przy braku mocnego przeciwnika robi się najlepsze interesy ?">>
No chyba właśnie tak. Podobno na wojnie zarabia się najlepiej. A w tym przypadku może nie chodzi stricte tylko o zysk doraźnie materialny.

  feniks57,  14/01/2010

To miałem na myśli.

Re: feniks57
Bo chodzi o zdobycie jeszcze wiekszej władzy, prawda? W historii tak bywało, że w czasie niepokojów oddawało się władzę w jedne, często bezwzględne ręce, dla zaprowadzenia pokoju.

Mnie też bardzo się ta wnikliwa (mogę chyba tak powiedzieć) analiza bardzo spodobała. Miałbym tylko jedno drobniutkie zastrzeżenie do jednego zdania:
"O innych wyznaniach wiem mniej, aczkolwiek myślę że analogii dopatrywać się i tam można."
Zdziwiłaby się Pani poznając jak wielkie mogą być różnice w postrzeganiu spraw w różnych wyznaniach.
Ale jak już wspomniałem, jest to drob ...  wyświetl więcej

Hehhe, nie miałabym nic przeciwko temu, żeby ich tam wysłać. A zdjęcie skojarzyło mi się z człowiekiem, który wszystko chciałby uprościć do swojej wielkości, nawet wtedy, gdy się nie da tego zrobić.
Co się tyczy zarzutu, a właściwie 'zarzuciku', w dopatrywaniu się analogii w innych religiach, to być może ich wyznawcy nie kombinują tak jak katolicy, ale powiem szczerze - wewnętrzna intuicja ...  wyświetl więcej

  Hamilton,  14/01/2010

Ortodoksyjny ateizm zakładający absolutną negację Boga jest tyle wart co dogmat o nieomylności papieża, sam w sobie jest dogmatem. Tego typu ateistów jest garstka. Rośną szeregi ludzi, którzy szukają swojej ścieżki do jakiejś formy bytu, absolutu. Odrzucają tego Boga oferowanego przez kościoły. Potrzebę wiary mamy chyba wpisaną w geny. Stąd coraz więcej pytań, dyskusji, poszukiwań. I dobrze. Artykuł dobry i potrzebny. Głosuję.

"Od zadeklarowanego ateisty, który chce nas do czegokolwiek przekonać, wymagać należy, ażeby Kościoła członkiem nie był."
Zdecydowana większość nas, ateistów, jest członkami KK, czy tego chcemy, czy nie - zostaliśmy ochrzczeni.
Osoby ochrzczone muszą się formalnie zrzec członkostwa poprzez apostazję.

  sar,  14/01/2010

Nie da się udowodnić nieistnienia boga. To prawda. Jednak zakładając, iż brak dowodów na istnienie jest dowodem na nieistnienie, jest bardzo łatwo to uczynić.

"kosmiczny zbieg okoliczności"

Zawsze bawi mnie takie określenie. :) Teiści twierdzą, że to niemożliwe aby powstanie życia było przypadkiem. Tylko jakoś ciężko zauważyć im fakt, że(z tego co nam obecnie wiadomo) powstało tylko na Ziemi. A przypadki nie zdarzają się zbyt często.

Hehehhe, dobrze więc. A jeśli ktoś wyjdzie z założenia, że brak dowodów na jego nieistnienie, jest dowodem na jego istnienie :). Kota ogonem można odwracać dowolnie. O tym, dlaczego ja mam podejrzenie, że byt wyższy od człowieka istnieje, napiszę w innym artykule. Natenczas zapytam czy to jednak nie jest zbyt wielkim bałwochwalstwem być przekonanym, że człowiek jest ostatnim ogniwem ewolucji?

Re: sar
To niezwykły przypadek - z tego co nam obecnie wiadomo, życie, które znamy, powstało tylko na ziemi, powstało tylko raz, a białko jest tylko lewoskrętne. A podobno gdyby w kosmosie tor biegu choćby tylko jednego z mnóstwa ciał niebieskich był odrobinę inny, życie na ziemi nie mogłoby trwać.

Tyle, że odwrócenie kota ogonem jest błędem logicznym. Ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym, a ateista nic nie twierdzi, tylko nie zgadza się z twierdzeniem teisty.
Nie lubię powtarzać rzeczy oczywistych, ale naprawdę myślę, że zbyt często się o tym zapomina. Co byś powiedziała gdyby prokurator zaciągnął Cię do sądu i powiedział "nie ma dowodów na to, że nie popełniłaś morderstwa to też wnioskuję o 25lat pozbawienia wolności".

Ateista to człowiek, który twiedzi, że Bóg nie istnieje, więc jednak coś próbuje udowodnić. Agnostyk to człowiek, który nic nie próbuje udowodnić, bo uważa to za niemożliwe. Tak czy siak, wiara rzeczywiście nie ma wspólnego z dowodami, bo tym się różni od wiedzy, że jest czymś co się wie bez dowodów. Natomiast zarówno ateiści jaki i teści według mnie udowodnić niczego nei potrafią, oni po prostu w ...  wyświetl więcej

Nie twierdzę nic o bogu, bo go nie ma. Twierdzę za to, że dopóki propozycja istnienia istoty wyższej nie zostanie udowodniona, pozostanie bezzasadna i reguły logiki nakazują do tego czasu traktować ją jako błędną. Znowu muszę odwołać się do banału, ale nie trzeba udowadniać nie istnienia jednorożców, wystarczy brak dowodów ich istnienia.

Czy brak dowodów na jego istnienie, oznacza, że go nie ma? Ziemia była okrągła nawet wtedy, gdy nie potrafiono tego udowodnić. Uznawanie że czegoś nie ma, bo człowiek tego nie pojmuje, to patrząc na historię człowieka, naiwny pogląd. Czy to znaczy że 200 lat temu nie istniał Pluton, bo nikt o nim nie wiedział? Wystarczy spojrzeć wtecz i chyba można sobie wyrobić pogląd, że człowiek wie zdecydowani ...  wyświetl więcej

Moim zdaniem żadna nic nie udowodniła. Klimat jest trochę jak rynki kapitałowe, niby jest wielu naukowych specjalistów, a nikt nic nie wie. Może się kiedyś dowiedzą, może nie, ale warto próbować.
"człowiek wie zdecydowanie zbyt mało, żeby wysnuwać zbyt daleko idące wnioski"
Dokładnie! Dlatego wierutną bzdurą jest twierdzić, że wie się, że bóg istnieje. Na dodatek wielu utrzymuje, że ...  wyświetl więcej

'Mówisz, że deizm jest rozsądniejszy' - w którym miejscu to powiedziałam? Wydaje mi sie że swoich poglądów religijnych i duchowych nie przedstawiłam jeszcze, powiedziałam tylko ze mam podejrzenia, napewno zaś nie deistyczne;
'Myślę, że twoje rozumowanie jest owocem kolejnego błędu logicznego.' - poproszę o dowody na to w moim tekście.
I teraz ostatnie pytanie. Legendy podania, rysunk ...  wyświetl więcej

Skoro nikt nic nie udowodnił, pozostanie przy niezdecydowaniu jest rozsądne. Być może to przekonanie doprowadziło mnie do sugerowania przez Ciebie deizmu nad ateizmem. Jednak jak już wytłumaczyłem odnosi się to jedynie do 2 przeciwstawnych twierdzeń, a nie do twierdzenia i nietwierdzenia ze względu na onus probandi.
Legendy to bajki, zmyślone opowiadania. Osoba porwana przez ufo ma tylko os ...  wyświetl więcej

Niech na koniec dyskusji zacytuję wiersz, który powinien nam obojgu się spodobać:

Czesław Miłosz — Nieobjęta Ziemia
'Wśród niedo-prawdy
I niedo-sztuki
I niedo-prawa
I niedo-nauki,

Pod niedo-niebem
Na niedo-ziemi
Niedo-niewinni
I niedo-zhańbieni.'

Nie ma również nosorożców. Jeleń z odłamanym jednym rogiem jest jednorożcem. A co z narwalami, które są jednorożcami "z urodzenia"?

  Hamilton,  14/01/2010

@ sar (...) Jednak zakładając, iż brak dowodów na istnienie jest dowodem na nieistnienie, jest bardzo łatwo to uczynić.
Stylistyka zdania fatalna, a logika jeszcze gorsza. Z faktu, że nie złowiłeś ryby w jeziorze nie wynika dowód, że jezioro pozbawione jest ryb.

  pirx,  14/01/2010

Życie na Ziemi wywodzi się od jednego przodka , a to niekoniecznie oznacza, że powstało tylko raz . I też nie oznacza , że tu powstało . W każdym razie życie na pewno jest na Ziemi . A czy jeszcze gdzieś w Kosmosie coś żyje ? Jeśli tak, to prędzej, czy później to odkryjemy, albo owo życie odkryje nas ;) . Tak nawiasem mówiąc, bardzo bym chciał dożyć chwili, gdy naukowcy odkryją jakąś poza ziemską ...  wyświetl więcej

Kazdy fanatyzm nie tylko religijny jest złowieszczy,krwiożerczy.Katolicki fanatyzm po polsku w aspekcie historycznym czeka na opracowanie.Znam jego smak z Kresów,odczułem to na własnej skórze jako dziecko.Pisałem o tym w swoich artykułach

  Menoff,  14/01/2010

Święte słowa. Najlepiej skończyć z tymi wiecznym kołem i nie odzywać się. Czasami lepiej mieć swoje przekonania w swojej głowie niż wywoływać już niekończącą się kłótnie.

Niekończąca się dyskusja. Ateista kontra teista. Dlaczego? Ateista, będąc też człowiekiem, jest dumny z siebie, że dostrzega absurdy wiary i biblii, zło świata z podtekstem "Bóg tak chciał" dlatego też nie dziwie się, że naturalnym jest dzielenie się z innymi swoimi nowinami najczęściej z teistami czekając tym czasem na odpowiedź: "o cholera, jak ty na to wpadłeś, nigdy się nad tym nie zastanawiał ...  wyświetl więcej

Myślę, że nikt lepiej nie udowodniłby tezy artykułu niż zrobił to pan swoim komentarzem. Za to dziękuję, bo to dowodzi, że nie bredzę. Komentować chyba nie trzeba. Ps. Najbardziej podoba mi się fragment o o tolerancyjnym ateiście, chodzącym do kościoła, uważającym wiarę za bzdurę, :). Pozdrawiam.

  pirx,  14/01/2010

@ mrJjomolloy A dlaczego tym najbliższym nie powiesz prawdy ? Że te rytuały uważasz za stratę czasu( jak prywatnie ja sądzę) ?
Przecież autorka napisało jasno; nie chodzi o to co, człowiek tam sobie myśli . Bo myśleć, czy głosić jakieś poglądy jest stosunkowo łatwo . My nie oceniamy ludzi po intencjach, tylko czynach . Co człowiek ma sobie myśleć o ateiście, który nie widzi potrzeby zaprzes ...  wyświetl więcej

  Kitek,  15/01/2010

Szanowna „Jaszczurko”. Artykuł uważam za bardzo dobry. Porusza on bardzo ważną dzisiaj kwestię w sposób pobudzający do dyskusji. Nie wszystkie dobre artykuły do dyskusji pobudzają. Nie zgadzam się jednak z Panią w zasadniczej części. Otóż bycie ateistą, to niewiara w istnienie Boga, natomiast bycie teistą oznacza wiarę w jego istnienie. I dotąd wszystko się zgadza. Ani jedni ani drudzy nie są w st ...  wyświetl więcej

@Kitek.Przepraszam, ale trudno mi odpowiedzieć, bo chyba nie rozumiem z czym się nie zgadzasz. Będę musiała poprosić o wyjaśnienie, jeśli oczekujesz sensownej odpowiedzi, bo dopóki nie zrozumiem treści komentarza to będzie to niemożliwe.

Myślę, że warto wspomnieć o jeszcze jednej istotnej różnicy między ateistą i teistę. Obydwaj mają najczęściej odmienne motywacje. Ateista próbuje przekonać teistę, aby udowodnić swoją rację i nierzadko pogardliwie postrzega naiwną w jego mniemaniu postawą teisty. Teista natomiast autentycznie wieży w Boga i obiecane zbawienie i ma pragnienie przekonania ateisty nie dla udowodnienia swojej racji, a ...  wyświetl więcej

ateiści, których znam, szanują cudze wybory, teiści zaś okropnie się przykładają do zbawienia całego świata po swojemu, dlatego osobiście, jako osoba wierząca, wolę towarzystwo ateistów, oczywiście tych zrównoważonych.. paradoks...

ale ta dyskusja........... eioba zamieniła się w pole bitwy o Boga, wiarę, wartości itp, to jest monotonne i mało rozwojowe

  gib,  15/01/2010

Świetny artykuł gratuluję:)

  Elba,  15/01/2010

Ale po co bić pianę po próżnicy i toczyć dyskusje bez końca. Nie brońmy nikomu doświadczać życia i Boga w jego własny sposób. Niech każdy ma prawo wyboru, a dla niezdecydowanych polecam poniższym filmik: http://www.youtube.com/watch?v(...)related
ku refleksji..

tak, ten filmik jest piękny

  pirx,  15/01/2010

Co , w tym filmie jest pięknego ?

  Kitek,  15/01/2010

Wydaje mi się, że zgodnie z teorią chrześcijańską Chrystus umarł na krzyżu po to, aby zbawić wszystkich a nie tylko tych, którzy uznają taką przyczynę jego śmierci i zgodnie z wymogami katolicyzmu, czy chrześcijaństwa w ogóle, wygłaszają określone reguły ku czci Boga.

Natomiast regulaminu "Eioby" mówi jednoznacznie co jest na niej dopuszczalne, a co nie. Trudno byłoby mi dyskutować o komputerze, który wejdzie na rynek za dwa lata.

  Remter,  24/12/2010

Jak można ujrzeć Boga , skoro on jest duchem , a Ducha jedynie można odczuwać jako świadomość, która jest w stanie wszystko naprawić i zmienić... Bóg jest sumą wszystkich żyjących stworzeń i przez nie ma lub nie ma swego wyrazu w życiu... Jego wyraz to miłość w jedności ze wszystkimi we wszechświecie , natomiast ja na dzień dzisiejszy nie odczuwam .. ani nie widzę oczami ducha tej jedności ani wśr ...  wyświetl więcej

Po tym arcie, zakochałem się w Tobie! Jaszczuro!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska