Login lub e-mail Hasło   

Jak wyjechać z zaspy?

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.askierownicy.pl/?p=291
Czasami wystarczy chwila nieuwagi, bądź też skręt w drogę zasypaną śniegiem, a nasze koła kręcą się wołając o pomoc.
Wyświetlenia: 5.940 Zamieszczono 15/01/2010

Czasami wystarczy chwila nieuwagi, bądź też skręt w drogę zasypaną śniegiem, gdzie zaskoczeni (jak co roku!) zimą drogowcy nie zdążyli jeszcze wykonać swojej pracy, a po chwili okazuje się, że stoimy w miejscu, a nasze koła kręcą się wołając o pomoc.

Jazda po zaspach.

Pamiętajmy, że przejeżdżając przez tereny gdzie śnieg jest głęboki i nie ubity powinniśmy starać się utrzymywać samochód przez cały czas w ruchu. Każde zatrzymanie pojazdu w kilkucentymetrowej warstwie śniegu to duże ryzyko iż będziemy mieć problem z dalszą jazdą. Dzięki lekkiej pomocy fizyki, jesteśmy w stanie przejechać nawet kilkanaście metrów po takiej nawierzchni. Należy trzymać się zasady polegającej na tym, że jadąc, w miarę możliwości utrzymujemy kierownicę na wprost, co efektywnie zmniejsza opór działania opon. Jeśli chcemy gdzieś zaparkować zróbmy to najlepiej na tak zwane “raz” – jadąc lekkim rozpędem.

Ugrzęźliśmy w zaspie.

Jeśli jednak ugrzęźniemy w śniegu na dobre  – pierwsza, najważniejsza zasada – zachować zimną krew. Czując, że samochód nie pojedzie dalej, na pewno nie powinniśmy dodawać energicznie gazu – wtedy jeszcze bardziej utrudnimy sobie sprawę. Koła obracające się w miejscu działają na warstwę śniegu niczym szlifierka, ubijając go w gładką i ekstremalnie trudną do pokonania warstwę. Na początek powinniśmy wyjść z auta i ocenić sytuację. Być może nie jest tak źle jak nam się początkowo wydawało.

Warto spróbować rozbujać samochód, manipulując biegiem wstecznym oraz jedynką. Można to robić dwoma metodami:

1. Używając tylko jednego wybranego biegu, np 1. Gdy na tym biegu podjedziemy kilka centymetrów do przodu, samochód zazwyczaj przestaje ciągnąć i wraca w poprzednie miejsce. W momencie, gdy auto przestaje “ciągnąć” wciskamy sprzęgło, tak, aby samochód łagodnie się cofnął w swoje miejsce startowe. Najczęściej, gdy pojazd już cofnie się z powrotem o te kilkanaście centymetrów – napotka następną zaspę – od której się lekko odbije. Wtedy w momencie odbicia, puszczamy sprzęgło (najlepiej do połowy na tzw. pół-sprzęgło) i wciskając lekko gazu “ciągniemy” samochód do przodu. W taki sposób tworzymy  sobie kołami swoistą rynnę ubitego śniegu, która jeśli będzie wystarczająco długa – pozwoli nam tak rozpędzić samochód, że uda nam się wyjechać. Starajmy się jednak nie doprowadzać do poślizgu kół, gdyż wtedy, jak wcześniej wspomniałem, sami sobie utrudniamy zadanie. Manewr ten można oczywiście wykonywać również na biegu wstecznym – wtedy robimy wszystko w odwrotnym kierunku (gdy koła odbijają się od przedniej zaspy – “ciągniemy” na wstecznym)

2. Drugi sposób jest nieco trudniejszy ale pozwala szybciej wyjechać z zaspy. Zasada jest podobna – należy pojazd “rozbujać”. Jednak zamiast używać tylko jednego biegu, czynimy to zarówno biegiem pierwszym jak i wstecznym . Jedyną różnicą jest to, że w momencie, gdy koła przestają “ciągnąć” i pojazd samoczynnie wraca na swoje pierwotne miejsce – szybko włączamy bieg przeciwny i pomagamy mu w toczeniu. Gdy pojazd znów osiągnie “maksymalne wychylenie” i “odbije się” od zaspy – znów szybko zmieniamy bieg i pomagamy mu toczyć się w przeciwnym kierunku. Tak bujający się samochód o wiele szybciej utworzy “rynnę”, która pomoże nam na tyle go rozpędzić, aby wyjechać z zaspy. Gdy takie rozwiązanie nie pomaga, (ale tylko wtedy!) można spróbować skręcić koła i ponowić próby właśnie na skręconych kołach – być może w miejsca na które skręcone koła najeżdżają – są bardziej podatne na przyczepność.

Gdy jednak poprzednia operacja zakończy się porażką, czas sięgnąć po wyjście awaryjne w postaci łopaty do odgarniania śniegu lub przenośnej saperki. Podczas zimowych przejazdów taki ekwipunek powinien znajdować się w standardowym wyposażeniu każdego rozważnego kierowcy.

Na początek powinniśmy odgarnąć śnieg w promieniu kilku metrów, na planowanej drodze przejazdu. Gdy już to uczynimy, następnym krokiem będzie usunięcie nadmiaru śniegu, który nazbierał się w naszych nadkolach, a także w okolicach opon. Pod koła, na które przekazywany jest napęd, powinniśmy nasypać trochę piasku – im więcej tym lepiej. Jeśli mamy piasku naprawdę sporo (np. 5 litrowe wiaderko) warto wyłożyć piaskiem całą kilku metrową drogę planowanej jazdy kół. Można również posypać nieco piasku od strony, w którą nie planujemy jechać – może być przydatny do stosowania metody opisanej wyżej, czyli bujania samochodem. Jeśli nie dysponujemy piaskiem (wielki błąd zimą!) możemy  włożyć jakiś element, który ułatwiłby złapanie przyczepności. Dla przykładu mogą to być dywaniki podłogowe, koc, gałązki, kawałki materiałów. Jeśli jest to dość duży materiał np. koc, warto uważać, aby nie wkręcił się nam w koła. Podczas ruszania przeważnie jedno koło napędowe kręci się w miejscu, a drugie stoi. W takim wypadku powinniśmy skupić się na tym pierwszym.

Jeżeli wszystkie środki zawodzą, warto czasem poprosić pasażerów lub przypadkowych przechodniów o pomoc w przepchnięciu samochodu, a na pewno uda się jakoś zaradzić sytuacji zanim będziemy zmuszeni w ostateczności dzwonić po pomoc drogową. Tutaj uwaga, jeśli nie znamy dobrze budowy swojego samochodu, warto przed poproszeniem innej osoby – obejrzeć go pod kątem miejsc, w których pchający będą się opierać. Czasem różnego rodzaju lampy czy zderzaki są delikatnie przytwierdzone i podczas pchania samochodu – mogą się uszkodzić. Gdy znajdziemy takie miejsca – warto wspomnieć o nich osobom pchającym.

Podobne artykuły


36
komentarze: 11 | wyświetlenia: 44418
22
komentarze: 16 | wyświetlenia: 11195
19
komentarze: 9 | wyświetlenia: 66117
18
komentarze: 13 | wyświetlenia: 28123
9
komentarze: 3 | wyświetlenia: 6689
6
komentarze: 2 | wyświetlenia: 2307
6
komentarze: 0 | wyświetlenia: 2111
13
komentarze: 17 | wyświetlenia: 12645
13
komentarze: 1 | wyświetlenia: 10720
50
komentarze: 27 | wyświetlenia: 63384
9
komentarze: 3 | wyświetlenia: 6012
27
komentarze: 38 | wyświetlenia: 155487
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Na szczęście już to wszystko wiem, ale przypomnieć sobie warto. Co mnie zastanawia, to, że mężczyźni sporo jeżdżący samochodem czasami takich podstawowych wiadomości nie mają. Podkreślam - MĘŻCZYŹNI . NIe należę do femistyczno usposobionych kobiet, więc od kobiet nie wymagam wiedzy w takich kwestiach.

gumy z pod siedzeń wsunięte pod koła to świetny patent, wyjechałam kiedyś z obłędnej szklanki na tych dywanikach, nawet na nogach ciężko było się poruszać, tak było ślisko

Dziś po południu wjechałam na wolne miejsce parkingowe i ugrzęzłam między muldami. Poprosiłam o pomoc przechodnia, młodego człowieka, który samochód rozbujał, przypomniały mi się właśnie te dywaniki samochodowe, o których tu niedawno czytałam, i podłożyliśmy pod koła. Trwało to długo i wymagało wiele wysiłków ze strony tego pana, ale udało mu się i wyjechałam. Dlatego chciałabym bardzo temu panu p ...  wyświetl więcej

  ,  21/01/2010

oj, przyda się ta wiedza, przyda... ;-)

  Gamka  (www),  21/01/2010

oj przyda ..przyda .:-) a jeszcze tyle dni takiej mroźnej i ciężkiej tej zimy ... a co nowego nas czeka każdego dnia :)?

  Psst,  22/01/2010

Zainspirowany pani postem pomogłem ostatnio jednemu panu wyjechać z zaspy :))). Pozdrawiam

  arczi01,  21/01/2010

Pomocny artykuł.
Ja na przykład wożę w bagażniku saperkę którą bardzo skutecznie mogę usunąć lód ze śniegiem z nadkoli. Czasem się tego śniegu z lodem nazbiera bardzo dużo. Kiedy ta mieszanka przymarznie to kopnięcie nie pomoże. Czasem nawet zaszkodzi, bo może odpaść kawał lodu z nadkolem ;))
Mam także w aucie porządną łopatę - taką od węgla. ;)
Jeszcze kilka dni temu sytuacja ...  wyświetl więcej

Ciekawie napisane, dzięki.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska