Login lub e-mail Hasło   

W pułapce sutanny

Tekst o duchownych, którzy z dala od oczu swoich wiernych znajdują pocieszenie w damskich ramionach.
Wyświetlenia: 4.832 Zamieszczono 03/03/2010

Temat jest delikatny i niewygodny, podobnie jak znany i powszechny. Nie wszystkie przypadki są takie same. Skrytego pragnienia posiadania bliskiej osoby nie można porównywać do wypadu do innego miasta na dziewczyny dla relaksu.

Randka z proboszczem

Ania była piękną, ciepłą i lubianą przez wszystkich dziewczyną. Zawsze uśmiechnięta, zawsze gotowa, aby pomagać. Człowiek czuł się bezpieczniej, gdy była obok. Po ukończeniu szkoły wyszła za mąż za swojego kolegę z klasy. Zamieszkali w bloku na piątym piętrze bloku w Szczecinie. Urodziło im się jedno dziecko, potem drugie, trzecie. Dziewczyna była bardzo opiekuńcza i pracowita. Pomimo mnóstwa obowiązków umiała znaleźć czas na pisanie poezji, czytanie książek i malowanie obrazów. Była bardzo religijna. Radio zawsze było nastawione na toruńską rozgłośnię, kościół kilka razy w tygodniu, obrazy na ścianach, różaniec z własnej woli.
W małżeństwie Ani i Bartka zaczęło dziać się źle. W zasadzie to nigdy nie było dobrze. Przywiązali się do siebie, gdy on był na odwyku. Realizowała przy nim opiekuńcze potrzeby. Wierzyła, że miłość go uleczy. Pobrali się. Chłopak miał długą przerwę w ćpaniu, ale znów się zaczęło. Otwarty, słuchał muzyki alternatywnej, miał głębokie przemyślenia na temat życia, ale był bezużyteczny jako mąż i ojciec. Był jeszcze jednym dzieckiem w domu. 

Ania poznała księdza, który rozumiał jej problemy. Chodziła do niego i zawsze wracała podniesiona na duchu. Urodziło się czwarte dziecko. Trochę inne od reszty. Tamte bruneciki, a ta blondyneczka. Spotkałem ich kiedyś w mieście. Patrząc na czwórkę maluchów razem śmialiśmy się jakie to czasami cuda się zdarzają i jedno potrafi być zupełnie inne od reszty.
Gdy z domu zaczęły znikać kolejne przedmioty zamieniane na alkohol i narkotyki rozstali się. Dziewczyna została sama, bez alimentów, bez pracy, z małymi dziećmi. Sprzedała mieszkanie i wyprowadziła się do innego, tańszego. Wciąż jednak pozostała miła, uśmiechnięta i zaradna. Podziwiałem jej życiową siłę. 

Minęło kilka lat. Ania poznała mężczyznę. Długo zwlekali z decyzją czy się związać. W końcu pobrali się i zamieszkali razem. Miło było widzieć ich razem. Byli szczęśliwi. Andrzej, mąż Ani, jest bardzo ciepłym człowiekiem. Ma czas na rozmowę, słucha z uwagą. Lubi rozmawiać o życiu duchowym i dużo na ten temat wie. Kolejne pytania o jego zainteresowania, szkoły i pracę doprowadziły do zaskakującego wyznania: „A potem przez 13 lat byłem księdzem”. Andrzej był kiedyś proboszczem Ani. To on ją pocieszał, gdy mąż pił. Mała blondyneczka nosi jego twarz. 

Andrzej był na tyle uczciwy, że wybrał odpowiedzialność zamiast wygody. Zapłacił jednak za to olbrzymią cenę. Gdy zrzucił sutannę cała rodzina odsunęła się od niego, odrzucili go także koledzy księża i biskupi, których szanował oraz mieszkańcy wsi, z której pochodzi. Pozbawił ich powodu do dumy przed innymi pozostawiając pustkę. W ciągu krótkiego czasu stracił osiemdziesiąt procent świata, który był mu znany. Ksiądz prowadzący życie na boku jest społecznie akceptowany, ale ksiądz, który rzucił sutannę, aby żyć zgodnie ze swoim sumieniem uznawany jest za tego, który zdradził. 

Andrzej pracuje teraz jak normalny człowiek zmagając się na co dzień z brutalnością stosunków pracowniczych. Ponadto próbuje uporać się z odrzuceniem przez rodzinę. Jest ciężko. Nieustannie balansuje pomiędzy smutkiem i radością. Pomimo trudności udaje mu się być dla całej czwórki wspaniałym ojcem. Żona go wspiera. Mają wspólne plany i marzenia. 

Poprosiłem Andrzeja, aby na podstawie swoich obserwacji podał orientacyjną liczbę księży, którzy spotykają się po kryjomu z kobietami. Oszacował ją na 50%. 

Niby mąż
Pani Małgorzata nie ma tyle szczęścia co Ania. Co prawda ojciec jej dziecka pieniądze przysyła regularnie i przynosi drogie prezenty to wyłącznie od niego zależy kiedy i gdzie się spotkają. Na spotkania zawsze przychodzi w sutannie. W głosie i w chodzie przebija maniera duchownego. Córeczce nie pozwala mówić do siebie „tato”. W obecności innych każe mówić do siebie „Proszę księdza”. Małgorzata jest umęczona tym niby związkiem i tą niby rodziną. 

W koloratce i w slipach

Waldek pojechał z dziewczyną do Rowów. Idąc brzegiem morza dotarli na bardzo odludną plażę. Na kocu w oddali leżały trzy postacie, po środku mężczyzna, a po bokach dwie kształtne dziewczyny w bikini. Widok typowy w sezonie. Gdy przechodzili obok mężczyzna z koca podniósł głowę. Chłopak rozpoznał w nim księdza ze swojej szkoły. Waldka zamurowało. Nie wiedział co robić. Chciał coś powiedzieć, ale jedynie co mu się wymsknęło to: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.” Kapłan w kąpielówkach zerwał się na równe nogi i podenerwowany podbiegł. „Co ty wyprawiasz? Chcesz mi d....y wypłoszyć?” 

Historia zniewolenia
Celibat wprowadzono w XI wieku za czasów papieża Grzegorza VII. Tłumaczono go zachowaniem duchowieństwa w czystości dla Boga. Twierdzono, że kobiety kalają mężczyzn. Faktyczny powód był inny. Był to sposób na budowanie potęgi instytucji. Księża nie pozostawiali dziedziców i w ten sposób ich majątek pozostawał w kościele. 

Od tamtego czasu setki tysięcy mężczyzn w sutannach pada ofiarami tej polityki. Młodzi chłopcy szczerze podejmują decyzję o byciu księdzem i życiu w celibacie. Życie jednak nie jest jak romantyczna pielgrzymka czy oazowe ogniska z gitarą, podczas, których rodzą się takie decyzje. Już wkrótce wielu z nich stwierdza, że nie daje rady żyć w zgodzie ze swoim zobowiązaniem, a odwrotu nie ma. Są w potrzasku. 
- Mają potrzebę bliskości drugiego człowieka, ale wmawia się im, że to zło, więc są rozdarci.
- Z powodu naturalnych potrzeb łamią przysięgę, więc mają wyrzuty sumienia. 
- Zaczynają zdawać sobie sprawę, że celibat jest wymysłem ludzkim, a nie nakazem Bożym. Zaczynają wątpić w naukę kościoła.
- Boją się utraty pracy, więc trwają w układzie.
- Ciche społeczne przyzwolenie sprzyja prowadzeniu podwójnego życia. Ostatecznie wielu idzie na kompromis, który sprawia, że „wilk jest syty i owca cała”.

W obecnej sytuacji nie istnieje żadne dobre rozwiązanie problemu księży pozostających w strukturach Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Jedynym wyjściem byłaby legalizacja małżeństw. Kościół jest jednak najtrudniej reformującą się instytucją na świecie, więc na ten moment przyjdzie nam jeszcze poczekać. 

Maciej Strzyżewski


Podobne artykuły


23
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2499
17
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1565
15
komentarze: 14 | wyświetlenia: 407
15
komentarze: 20 | wyświetlenia: 660
15
komentarze: 37 | wyświetlenia: 1267
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1018
14
komentarze: 9 | wyświetlenia: 449
14
komentarze: 9 | wyświetlenia: 348
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1144
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1029
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 402
13
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1083
13
komentarze: 34 | wyświetlenia: 1053
13
komentarze: 33 | wyświetlenia: 861
12
komentarze: 11 | wyświetlenia: 884
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  feniks57,  03/03/2010

Dobry artykuł, poruszający ważki temat. Niestety, przemilczany lub atakowany przez hierarchów krk. Jak w każdym hermetycznym środowisku takie przypadki są skrzętnie ukrywane. Dopóki będzie cicha społeczna akceptacja tego typu zachowań, nic się nie zmieni. Tym bardziej, że cyt."Kościół jest jednak najtrudniej reformującą się instytucją na świecie,(...) " i rządzący się własnymi skostniałymi prawami. I nie tylko o celibat chodzi.
Chciałbym dać punty, ale nie mogę, nie wiem dlaczego.

bardzo mi sie podobają pańskie artykuły szczególnie to ze nie ma w nich takich negatywnych emocji jak żal albo agresja co wielokrotnie zdarza sie własnie w artykułach o księżach zyjacych podwójnym zyciem. ważne jest równiez to że nie osądza ani nie potępia tylko stara sie zrozumieć. podziwiam za taka postawę i czekam na dalsze artykuły. pozdrawiam

Bardzo mi miło z powodu P. spostrzeżeń. Ludzie generalnie są dobrzy i kochani tylko znaleźli się w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwym czasie przez co zostali w jakiś tam sposób ukształtowani. Trzeba dawać im miejsce na rozwój i być w stosunku do nich cierplliwymi, bo sami nie jesteśmy lepsi. Ta myśl mi przyświeca w kontaktach z ludźmi, także w tych z księżmi.

  Ivi,  03/03/2010

jak to się mówi: niezbadane są losy ludzkie, a ksiądz tez człowiek.

niektóre damy mają przywilej oplatać swymi ramionami ciało księdza od okresu, kiedy chodziły do gimnazjum na religię (to nie jest obrzydliwe pomówienie, znam takie klimaty i przypadki).. dopóki będzie się o tym milczało - będziemy chorym społeczeństwem

Może byś napisała o tym jakiś tekst np. pt.:"Polowanie na księdza"?

mało wdzięczny temat, nie chce mi się, wspomnę tylko, że znajoma opowiadała mi o księdzu, który flirtował z nią na sympatii, otóż bardzo lubił swoją pracę, uważał, że parafia i powołanie są dla niego najważniejsze, ale przyznawał, że nie radzi sobie z samotnością i jest mu potrzebna kobieta, on i jego wielu kolegów uważają, że celibat powinien być zniesiony, ale znamy zasady, nie oni decydują ...  wyświetl więcej

Małżeństwo jest jest dużym zabezpieczeniem przed nadużyciami seksualnymi.
Mężczyzna jest jak strażak zawsze gotowy do gaszenia pożaru. Nawet jeżeli jest księdzem, to podświadomie nieustannie poszukuje pożaru. A ciśnienie z jakim ma do czynienia często przyćmiewa jego rozsądek. Stąd tyle problemów.

  chatul,  03/03/2010

Z drugiej strony, ksiądz to nie tylko zawód jako taki, ale też powołanie. Ksiądz ma misję. Jak mógłby ją wypełniać, jak mógłby poświęcić się parafianom gdyby miał rodzinę? Wtedy rodzina byłaby na pierwszym miejscu, nie ma co ukrywać. Zatem wtedy również ksiądz byłby krytykowany za złe życie. Tym razem za chociaż częściowe ignorowanie wiernych na rzecz własnej rodziny.

Teoretycznie tak się może wydawać, ale praktycznie jest wręcz przeciwnie. Najbardziej wzorowe rodziny jakie znam to rodziny pastorów. Ich domy są miejscem, gdzie można się spotkać, zjeść, pośmiać się i wypłakać. Najwięcej punktów w pracy duszpasterskiej mężczyzn nabijają im właśnie żony. Jeżeli ludzie lubią i podziwiają żonę pastora to jego misja jest 10 razy bardziej efektywna. Nie wspomnę o dzie ...  wyświetl więcej

Mało kto wie, że ksiądz może posiadać żonę. Musi otrzymać specjalne pozwolenie od papieża.

  Ivi,  03/03/2010

w KK?

  ,  03/03/2010

Oj, niezwykle delikatnie obszedłeś się w tym temacie z księżmi, a tacy jak ten w artykule to jest margines niestety - wyjątkowo rzadko spotykany. Z drugiej strony nawet temu opisanemu przez Ciebie zabrakło profesjonalizmu. Można śmiało powiedzieć, że uwiódł dziewczynę, wykorzystując jej trudną sytuację życiową w celu zaspokojenia swoich popędów seksualnych. Pocieszeniem może być to, że po jakimś c ...  wyświetl więcej

  Ivi,  03/03/2010

a może się po prostu zakochał?

Nie chodzi mi gnębienie tych ludzi, czy czyhanie na ich potknięcia, ale aby coś zrobić co mogłoby im pomóc. Oni naprawdę są w potrzasku i się męczą.
Każdy z nas robi coś głupiego i spokojnie, ktoś mógłby nas za to potępić, ale jest znacznie przyjemniej, kiedy ktoś życzliwy chce nam pomóc.

  ,  03/03/2010

Tez mi się tak wydaje, niemniej gdyby tak wszyscy udzielający w różnej formie pomocy zakochiwali się jak ten ksiądz to byłaby katastrofa ;))) (nauczyciele z uczniami, policjanci z ofiarami..., etc.)
Co innego, jeśli wpierw zrezygnowałby z powołania i po tym wszedł w związek z tą kobietą. Tymczasem on sobie używał, wiedząc, że ta Kobieta jest w związku małżeńskim ;))
Ciekawe co by się ...  wyświetl więcej

Noc cóż. Nie tylko w powyżej opisanej sprawie katokatoliccy doktrynerzy wiedzą lepiej od Pana Boga. Ustanawiając nieludzki, sprzeczny z planem Boga, niezgodny z naturą przepis, są odpowiedzialni nie tylko za tragedię podległych temu przepisowi księży. Odpowiadają także za rozpacz nieślubnych dzieci, łzy wielu kobiet. Są także winni powstawaniu i wielkiemu wzięciu zespołów w rodzaju Petz Show Boys, ...  wyświetl więcej

no niekoniecznie łzy, alimenty dla księżowskich dzieci podobno, podkreślam 'podobno' są w bardzo sympatycznej wysokości

Teoretycznie tak się może wydawać, ale praktycznie jest wręcz przeciwnie. Najbardziej wzorowe rodziny jakie znam to rodziny pastorów. Ich domy są miejscem, gdzie można się spotkać, zjeść, pośmiać się i wypłakać. Najwięcej punktów w pracy duszpasterskiej mężczyzn nabijają im właśnie żony. Jeżeli ludzie lubią i podziwiają żonę pastora to jego misja jest 10 razy bardziej efektywna. Nie wspomnę o dzie ...  wyświetl więcej

Kim mąż zdradzający starą?
A ksiądz, miłości ofiarą?
Nie dajcie się zwariować.
Kto przysięgał, ma wierności dochować!

Bardzo dobry i stonowany artykuł. Maćku, poruszyłeś temat ogólnie znany, aczkolwiek "starannie zamiatany pod dywan", przez hierarchów watykańskich. Mnie natomiast zastanawia, dlaczego nikt nie opisze sytuacji sióstr zakonnych? One także są związane celibatem, i jak to ma się do zaleceń np.do zaleceń Pawła z Tarsu spisanych w 1 Liście do Tymoteusza 2:15
(15) lecz dostąpi zbawienia przez maci ...  wyświetl więcej

Spróbuję, ale dopiero po wakacjach. Zadanie jest poważne. Dzięki za propozycję.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska