Login lub e-mail Hasło   

O niedostatku – Gdański Areopag

Zachęcony interesującym mnie szczególnie tematem, obejrzałem Gdański Areopag. Mam na ten temat wyrobiony pogląd, najpierw jednak o dyskusji w TV. Jak zwykle bardzo inter...
Wyświetlenia: 1.413 Zamieszczono 22/03/2010

Zachęcony interesującym mnie szczególnie tematem, obejrzałem Gdański Areopag. Mam na ten temat wyrobiony pogląd, najpierw jednak o dyskusji w TV.

 Jak zwykle bardzo interesująca była dyskusja, choć z początku prawie mnie zniechęcił „referat” odczytywany dość męcząco  przez Danutę Kuroń. Szybko jednak zaczęło być naprawdę ciekawie.

Gwarantem, jak zwykle byli znakomici dyskutanci. Wszyscy, chociaż najbardziej bliskie mi i przemawiające do mnie były głosy w dyskusji pani Danuty Kuroń i pana Jacka Santorskiego, znakomitego psychologa. Pokazywali mechanizmy błędnych kół, które powodują, że wyrwanie się z obszaru biedy, uwarunkowanego brakiem kontaktu z jakąkolwiek kulturą, oprócz telewizji, brakiem jakiejkolwiek inicjatywy środowiska (powiatu, gminy, wsi) w „ulepszenie”, urozmaicenie edukacji spowodowanego utrzymywaniem edukacji ze środków wyłącznie pochodzących z symbolicznych subwencji państwa, jest niemal niemożliwe. I przede wszystkim dlatego bieda jest dziedziczona w takich miejscach. Środków poza subwencjami po prostu nie ma.

Bardzo ważna jest, co podkreślali wszyscy dyskutanci, pomoc osób prywatnych (ludzi biznesu) i różnych, licznych na szczęście, fundacji. Jednak bez pomocy systemowej, problemu się nie rozwiąże. Jak zauważyli dyskutujący, pomoc powinna być udzielana trafnie. Potrzeby – być „zmapowane”, umiejscowione dokładnie i oszacowane. Ludzie biznesu ukrywają swoją filantropię z powodu stereotypów: „złodziej, kombinator, zabrać zniszczyć, itp.”

Ja też mam w tym temacie własne zdanie. Tym bardziej, że o problem niedostatku ocieram się niemal codziennie. Znam go z doświadczenia własnego, z doświadczeń mojego najbliższego środowiska, moich znajomych, z obserwacji codziennych.

Pewno wielu czytającym się to nie spodoba, ale strukturalna pomoc ubogim, jest dziś w naszym kraju niezbędna. I choć to zakrawa na komunę, musi to być pomoc na zasadzie „każdemu według jego potrzeb”. Oczywiście chodzi o każdego biednego nie z wyboru. Jest kilka grup takich biednych. Dlaczego tak socjalistycznie?

Bo:

Są ludzie biedni w wieku czterdzieści, pięćdziesiąt lat. Z popegeerowskich wsi lub małych miast. Ludzie, którzy z dnia na dzień stracili pracę. Jedyną pracę jaką mieli od dwudziestu, trzydziestu lat, bo innej po prostu nie było, nigdy. Wykonywali tę pracę w PRL-u i to tamten system zrobił z tych ludzi życiowych nieudaczników. Tak ich nauczył. Tak ich ukształtował i nie jest to ich wina. Ci ludzie poczytywali sobie za honor, i tak ich postrzegała rzeczywistość PRL-u, przepracowanie w jednym zakładzie okresu od pierwszego dnia, do momentu przejścia na emeryturę. Oni nigdy nie widzieli nowocześniejszych maszyn, inaczej ubranych ludzi, a słów: kreatywność i przedsiębiorczość, nie rozumieją do dzisiaj. Ci ludzie nie nauczą się już łowić, „jeśli dać im wędkę”, skoro całe życie, za pracę kładziono im rybę na talerz. Kazać im teraz „łowić”, byłoby tak samo nieludzkie, jak puszczenie Eskimosa na środku Sahary i powiedzieć: „Przeżyj”. Jeden przeżyje, inny nie, istna ruletka. To, że są nieudacznikami, nie jest więc ich winą i nie można z tego powodu czynić ich nędzarzami.

Są też emeryci i renciści. Oczywiście idzie mi o chorych rencistów, bo są renciści i „renciści”. Ci ludzie ciężko pracowali w byłym systemie (później zresztą też) i zupełnie godnie żyli. Ale przyszedł czas, kiedy każda ekipa rządząca, borykająca się z finansowymi dziurami i koniecznością zwiększania wydatków, „majstrowała przy ich świadczeniach”, jak to ładnie powiedział min. Boni. I z roku na rok ich bieda się pogłębia, a waloryzacje świadczeń, w skali miesiąca dorównują dwu, trzy, czterogodzinnemu wynagrodzeniu przeciętnego pracownika. To jest haniebne wobec tych ludzi.

Inną grupą, chyba najważniejszą są dzieci i młodzież, czyli środki na edukację. Wszędzie, nawet tam, na wiosce gdzie diabeł mówi dobranoc i pies z kulawą nogą nie zagląda. Dzieci muszą mieć możliwość edukacyjnego rozwoju. Dzieciom musi się wpajać filozofię „wędki” od najmłodszych lat. Zresztą tak się w dość dużej mierze dzieje i najmłodsze pokolenie stosunkowo najlepiej daje sobie radę a sądzę, że będzie lepiej. Jednak trafna, dobrze oszacowana pomoc jest konieczna. Dziś jest tak, że na taką i taką liczbę uczniów i szkól, przypada tyle i tyle złotych. Kompletne nieporozumienie. Inną pomoc z gminy czy powiatu dostanie szkoła w Warszawie, a inną (praktycznie żadną w obliczu zerowych wpływów podatkowych) w Koziej Wólce, za siedmioma górami, za siedmioma… A subwencja taka sama na jednego ucznia(?) Albo zbliżona(?)

Jest też środowisko biednych z wyboru, ale równocześnie biednych z winy najbliższego środowiska. To ludzie z dzielnic biedy w większych miastach. Typowe szkodniki i nieroby. Kryminaliści i lawiranci. Na tych ludzi wydaje się potężne pieniądze, kompletnie je marnotrawiąc. Widzę ich co dzień, przepijających, oddających alkoholowe długi, pozbawiających własne dzieci jakichkolwiek środków do życia, z pieniędzy otrzymywanych z opieki społecznej. Pieniedzy, których brakuje dla innych, których dochód przekroczył próg należnej pomocy o złotówkę, albo pięć złotych.  Tych ludzi powinno się zostawić samych sobie (karać za przestępstwa, zmuszać do prac interwencyjnych, „oczyszczania miasta” z surowców wtórnych,  itp.), wciągając dzieci (biednych z winy rodziców) w inny świat na wszelkie, możliwe sposoby. Dożywiając je, edukując, uświadamiając i zachęcając do innego życia.

Jacek Santorski przytoczył badania naukowe, pokazujące, że ok. dwadzieścia procent ludzkiej populacji posiada zdolność do wychodzenia z kłopotów (biedy, niepowodzeń…). Czego się nie dotkną, udaje im się i w dodatku nie boją się podejmować prób. Jestem jednak przekonany, że w dużych miastach jest to procent o wiele większy niż te dwadzieścia, a w miasteczkach i wsiach dużo, dużo mniejszy.

No, to sobie podyskutowaliśmy. Wszystko już wiemy. Pozostaje tylko jeszcze jedna, drobna kwestia: skąd wziąć na to wszystko pieniądze. Bo potrzebne są już. Na wczoraj.

W Areopagu wzięli udział: Danuta Kuroń – animatorka kultury i edukacji (m.in. w zapadłej wiosce), ekonomiści – Dariusz Filar i Mirosław Gronicki, Jacek Santorski – psycholog, ks. Krzysztof Niedałtowski i dziennikarz – Maciej Wierzyński.

Podobne artykuły


17
komentarze: 130 | wyświetlenia: 2428
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 768
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 861
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 547
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 763
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 699
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1555
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 677
10
komentarze: 97 | wyświetlenia: 442
10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 538
9
komentarze: 42 | wyświetlenia: 515
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  marian R,  22/03/2010

Przecież to takie proste. Obniżyć wszystkim Ub-ekom , ES-bekom no i członkom WRON ich potężne emerytury. Jakim prawem Ci oprawcy żyją na nasz koszt.? Dać im takie emerytury jak mają Ci, którzy całe życie uczciwie pracowali a dziś mają żyć za 600 , 800 złotych. Oczywiście Trybunał Konstytucyjny powie, że to nie zgodne z Konstytucją, bo nie jest ważne że Ci oprawcy mordowali Polaków ale Konstytucja ...  wyświetl więcej

Pozabierać im, to by było zadośćuczynić poczucia sprawiedliwości. To fakt. Ale ilu biednym by to pomogło Marianie? Dwudziestu? Pięćdziesięciu? Bieda w naszym kraju tyczy milionów ludzi. A nędza, ta skrajna, setek tysięcy, albo więcej. "Pozabieranie esbekom i ubekom" jest takim buforem bezpieczeństwa - dopóki oni mają, niesprawiedliwie, biedni mają odniesienie: "Zabrać im, dać biednym!". Ale jeśli ...  wyświetl więcej

  marian R,  24/03/2010

wiesz Andrzeju, a ja chciałbym zobaczyć na centralnym, albo gdzieś pod mostem, albo pod kościołem żebrzącego Jaruzelskiego, Kiszczaka czy Hermaszewskiego.... a ja biedak dałbym im dwa złote, a oni powiedzieliby - dziękuję. Widzisz, to nic, że mnie czy innym biedakom od tego by nie przybyło, ale o to by Ci bandyci zrozumieli, że źle robili. Jak na razie jak patrzę na ich butne i dumne z tego że nik ...  wyświetl więcej

  andrzejs,  25/03/2010

Marianie:) ja chcę przeżyć! Nie wizrzę w to, że spotkam Kiszczaka na dworcu ( nie tylko żebrzącego, ale w ogóle jadącego pociągiem, bo on czym innym jeździ). Dziś się dowiedziałem, że powinienem pojechac do Sosnowca na prywatna wizytę do neurochirurga, żeby zobaczył, czy da się "te gówna wyciąć z mózgu czy nie - bo w Opolu twierdzą, że nie, a więc , czy bomba ma tykac dalej, czy dfa się ją rozbrio ...  wyświetl więcej

  ,  25/03/2010

Ja bym zaczął wierzyć w sprawiedliwość, odpowiedzialność, równość i to, że Polska staje się normalnym krajem. Pomyślałbym wtedy, że skoro Jaruzelski poniósł konsekwencje swoich decyzji to warto zostać w tym kraju i mieć nadzieję, że zaczyna się coś zmieniać na lepsze. Wspomógł bym go wtedy większą kwotą. Tu nie chodzi o zemstę, tylko zwykłe poczucie odpowiedzialności za własne decyzje zamiast wykr ...  wyświetl więcej

  andrzejs,  26/03/2010

Viverti, nie sposób się z Tobą nie zgodzić, bo to, co piszesz jest zdecydowanie "rozsądne". Tyle tylko, że "sprawiedliwość społeczna" to jedno, ale jak to się ma do "pieniędzy" umniejszających biedę? Nijak To dwa różne tematy. Temat Mariana jest dobry (i dla wielu słuszny), ale nijak się nie ma do likwidacji biedy. Pozbawienie emerytur tych... nie ma szans przełożyć się na zwiększenie emerytur inn ...  wyświetl więcej

  ,  26/03/2010

Od czegoś trzeba zacząć Andrzeju, a skoro problemem jest brak pieniędzy to każda taka kropla jest cokolwiek warta niż jej brak. Przy szukaniu tych wielkich pieniędzy na likwidację biedy może warto zacząć właśnie od szukania mniejszych gdzie się tylko da w myśl powiedzenia "ziarnko do ziarnka...", inaczej może się okazać, że rozglądając się tylko za tymi wielkimi pieniędzmi drepczemy w miejscu. Z k ...  wyświetl więcej

  andrzejs,  27/03/2010

Jak zwykle Viverti, nie ma co z Toba dyskutować. Nie dlatego, że nie chcę, ale dlatego, że po prostu masz rację. To, co piszesz jest oczywiste i jest racją.
Tyle, że cokolwiek byśmy napisali, problem... pozostaje. Ale pisać trzeba (chyba), bo to tez jest (chyba) jednym z tych ziarenek, do... ziarenka. Co prawda "piórem" a nie banknotem, ale zawsze.
Pozdrawiam:)
(Lubię czytać Twoje zdanie).

Andrzeju, dziękuję za tę relację i ważny głos w dyskusji o biedzie.

A teraz apel do Eiobowiczów - Koleżanki i Koledzy, ten artykuł wisi tu już siódmy dzień i potrzebuje waszych głosów, żeby przejść do Popularnych; porusza zbyt ważny problem, by utonąć w oceanie zapomnienia Oczekujących.

  andrzejs,  29/03/2010

Andrzeju, dzięki za wsparcie:)
Tak to już jest, że wiele artykułów "ginie" w powodzi ilości tekstów. Nic na to nie poradzimy:)
Pozdrawiam.

Wiele artykułów ginie, powiadasz. Ano giną, nie tylko artykuł. Ginie też coś ważniejszego. Ginie "PAMIĘĆ" Pamięć o tych bezimiennych dla nas "Janków Wiśniewskich" którzy chcieli "coś" zmienić w życiu WSZYSTKICH Polaków. Chcieli zmienić los nas wszystkich. Jak to powiedział jeden z Wielkich "pieniądze leżą na ulicy. O paradoksie - jakie wielkie hasło miała na sztandarach Komuna? Przecież Polska Zje ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska