Login lub e-mail Hasło   

Markiz De Sade. Mistrz literatury plugawej

Za życia dwukrotnie skazany na szafot. Kilkukrotnie cudem uniknął śmierci. Z równie wielką zawziętością i nienawiścią tępiono jego samego, jak i książki które napisał.
Wyświetlenia: 19.188 Zamieszczono 27/03/2010

Donatien-Alphonse-François de Sade – to nazwisko przez lata było przeklęte. Markiz De Sade zmarł blisko 200 lat temu, ale do dziś nie było równie kontrowersyjnego autora powieści. Erotoman, zboczeniec, dziwkarz, sodomita – ale także buntownik, rewolucjonista pierwszy prawdziwy bojownik o wolność słowa pisanego.
Urodził się 2 czerwca 1740 w Paryżu, zm. 2 grudnia 1814 w Saint-Maurice.

Od jego nazwiska pochodzi nazwa sadyzmu, jednego z zaburzeń seksualnych. Był jedną z bardziej kontrowersyjnych postaci epoki Ancien Régime – czasów monarchii i Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Ponad połowę swojego życia spędził na wygnaniu lub w więzieniu. Libertyn piętnującym bezwzględność i przemoc. W latach 1795-1800 był jednym z najbardziej poczytnych pisarzy paryskich, a w ciągu następnych dziesięciu lat prawie zatarto po nim wszelkie ślady istnienia. W swoich dziełach badał obszaru umysłu człowieka, odkrywając jego pierwotne instynkty, jego zdaniem czasowo wytłumione przez bariery kulturowe. W jego dziełach na pierwszym planie są hańba, okrucieństwo, zbrodnia. I one właśnie są źródłem przeżyć o charakterze seksualnym.
De Sade pisze o swojej najsłynniejszej książce „120 dni Sodomy, czyli szkoła libertynizmu".
„Jest najbardziej nieczystą opowieścią, jaka powstała od początku świata. Podobnej nie spotka się ani u starożytnych, ani u nowożytnych". Traktuje ona o najbardziej mrocznej stronie ludzkiej natury, jaką jest pożądanie pełnej władzy nad drugim człowiekiem, chęć zadawania bólu na różne wymyślne sposoby i wola seksualnego spełnienia, dokonanego w sposób trudno wyobrażalny dla przeciętnego zjadacza chleba”
Dzieło to, pomimo zakazów i klątw jakie na nie nałożono, stało się jednym z najbardziej poczytnych tytułów końca XVIII w. To dogłębne studium na temat relacji damsko - męskich i psychopatii seksualnych. Uczeni twierdzą, iż de Sade w swoich wywodach niczego nie zmyślił, a co więcej - wykroczył po za ówczesną wiedzę medycyno- psychologiczną. Niektórzy porównują przyjemność czytania "120 dni Sodomy" do przyjemności czytania podręcznika medycyny sądowej. dziś jest już trochę zapomniane, a jednak lektura 100 dni daje nieprawdopodobne wrażenia.

Oto krótka próbka twórczości De Sade. Fragment opowieści jednej z fikcyjnych narratorek "100 dni..."

" Mężczyzna, którego jeszcze nie widziałyśmy - powiedziała ta urocza kobieta - zaproponował nam dość osobliwą ceremonię; chodziło o przywiązanie go do trzeciego szczebla rozstawionej drabiny; do tego szczebla przywiązywało mu się stopy, powyżej tułów, a uniesione ręce wystawały nad drabinę. Mężczyzna był w tym położeniu nagi; należało go z całej siły chłostać uchytem rózeg, gdy ich końce się zużyły. Był nagi, dotykanie go nie było konieczne, sam też się nawet nie dotknął, ale po pewnej dawce jego monstrualny instrument unosił się, widać było, jak miota się między szczeblami niczym serce dzwonu, a nieco później gwałtownie wyrzucał spermę na środek pokoju. Odwiązywano go, płacił, i to już wszystko.
Nazajutrz przysłał nam jednego ze swych przyjaciół, któremu złotą szpilką należało kłuć kutasa i jaja, pośladki i uda; spuszczał się dopiero wtedy, gdy cały ociekał krwią. Sama go obsługiwałam, a ponieważ kazał mi się w tym posuwać coraz dalej, zobaczyłam spermę tryskającą na mą dłoń dopiero wówczas, gdy niemal po główkę wbiłam mu szpilkę w żołądź. Rozlewając ją, rzucił się do mych ust, które wspaniale wyssał, i to już wszystko.
Trzeci, także znajomy obu poprzedników, nakazał mi się chłostać ostami jednakowo po całym ciele. Sprawiłam, że zalał się krwią; przeglądał się w lustrze i dopiero ujrzawszy się w tym stanie, rozlał spermę

Na portalu www.nowakamasutra.pl publikujemy wybrane obszerne fragmenty powieści. Ale uwaga - niektóre treści są naprawde szokujące i niesmaczne

Podobne artykuły


22
komentarze: 13 | wyświetlenia: 2245
24
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1820
25
komentarze: 22 | wyświetlenia: 1785
25
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1591
22
komentarze: 20 | wyświetlenia: 1623
22
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1990
22
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1236
21
komentarze: 25 | wyświetlenia: 894
20
komentarze: 5 | wyświetlenia: 781
20
komentarze: 10 | wyświetlenia: 2260
20
komentarze: 20 | wyświetlenia: 2027
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Na podstawie tejże książki powstał film "salo, 120 dni sodomy" -uprzedzam, nie dla każdego.

Co do samego De Sade'a, hm nie wiem czy nazywać go można pisarzem-psychologiem, chociaż poruszał ważne tematy,które do teraz nie są do końca zbadane. Czy też może chorym umysłowo człowiekiem, bo przecież w owym czasie "święta inkwizycja" praktykowała o wiele bardziej wyszukane katusze niż jego wymysły dla oczyszczenia duszy oczywiście.

z ciekawostek muzyke do tego filmu napisał młody wówczas kompozytor... E.Morricone
A samego reżysera krótko po nakręceniu filmu zamardowano.

  Daraena,  31/03/2010

Markiz de Sade niesamowicie interesuje mnie jako postać historyczna. Naprawdę nie wiem, czy w historii nowożytnej istniała druga równie kontrowersyjna postać (a nawiązuję nie tylko do twórczości, ale i biografii). Szkoda, że artykuł taki krótki, ale dziękuję za podjęty temat :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2014 grupa EIOBA. Wrocław, Polska