Login lub e-mail Hasło   

Polska po katolicyzmie

Polski katolicyzm jest niczym dostojny starzec. Nie ma przed sobą przyszłości.
Wyświetlenia: 1.482 Zamieszczono 23/06/2010

Mówiąc o katolicyzmie mam na myśli pewien typ mentalności, zakorzenionego w religii zbiorowego światopoglądu i sposobu życia. Nie utożsamiam katolicyzmu z chrześcijaństwem. Katolicyzm wyewoluował z chrześcijaństwa przez stopniową absorpcję kultury narodów, na które rozciągał się jego wpływ. Przez kolejne domieszki stał się fałszywym obrazem chrześcijaństwa jako czegoś cielesnego, przyziemnego, martwego.

Dzieje religii katolickiej w naszej ojczyźnie są bardzo długie. Ponad tysiąc lat! Wydawać by się mogło, że katolicyzm w naszym kraju ma się dobrze. W końcu przeważająca większość Polaków to katolicy, a rytm życia wciąż wyznaczają katolickie święta. Ta dominacja jest jednak pozorna. „Co się narodziło z ciała, ciałem jest” – mówił Jezus. Ciało żyje przez krótki czas, a potem umiera i obraca się w proch. Dotyczy to nie tylko istot żywych, ale również kultur, imperiów, cywilizacji. Rodzą się one, nabierają sił, i rozkwitają. Pokonują swoich wrogów, zwycięsko przechodzą kryzysy i ujarzmiają przeciwności. Przez pewien czas wydają się potężne i niezwyciężone; nieuchronnie jednak starzeją się. Ich wzrok słabnie, myśl staje się jałowa. Miecz wypada z ich ręki. U kresu życia stoją niczym dostojni starcy, podziwiani w milczeniu przez młodych. Wypowiadają ostatnie sentencje i odchodzą w przeszłość. Ich ciała obracają się w proch.

Katolicyzm jako zbiorowa mentalność Polaków zestarzał się. Doszedł do swego kresu. Nie jest w stanie dostosowywać się do błyskawicznie zachodzących zmian. Jego czas dobiega końca. Spodziewam się, że nastąpi wstrząs, w wyniku którego system katolicki w Polsce załamie się i skurczy do adekwatnych rozmiarów. Nie wierzę, że katolicyzm zupełnie zniknie. Będzie jednak wyznawany i praktykowany przez mniejszość, która identyfikuje się z tym systemem. Ci natomiast, którzy mentalnie odrzucili katolicyzm, nie będą odczuwać presji, aby chrzcić swoje dzieci, posyłać je na religię, organizować im komunię czy samemu przystępować do sakramentów. Istotą przewidywanego przeze mnie załamania się katolicyzmu będzie zanik tej właśnie presji, związanej ze społeczną przewagą systemu katolickiego.

Nie piszę o tym z zadowoleniem, ani z rozpaczą – raczej z troską. Katolicyzm trochę mnie ziębi, a trochę grzeje. Próżnia, jaka nastąpi po jego nieuchronnym upadku, musiała będzie zostać czymś zapełniona. Pytanie brzmi – czym?

Na dłuższą metę społeczeństwo potrzebuje pewnego zbiorowego sposobu myślenia i wzorców postępowania, zakorzenionych w jakimś transcendentnym porządku. Potrzebuje dominującej ideologii lub religii. Oczywiście, żadna znana człowiekowi ideologia lub religia nie jest do końca prawdziwa. Większość każdego społeczeństwa stanowią ludzie umysłowo ospali i nieskłonni do dociekania prawdy. Bezrefleksyjnie akceptują oni schematy, narzucane im przez intelektualnie aktywną mniejszość. Ta właśnie mniejszość sprawuje rząd dusz – umacnia istniejący paradygmat albo zwalcza go i zastępuje nowym.

Przewiduję, że po upadku katolicyzmu rozpocznie się wyścig pomiędzy różnymi „aktywnymi mniejszościami”, którego celem będzie ustanowienie nowego systemu zbiorowej mentalności. Zwycięży go ten, kto będzie miał najbardziej klarowną i zarazem odpowiadającą naturze społeczeństwa polskiego wizję. Wierzę, że wizja, którą noszę w sercu wspólnie z innymi odrodzonymi duchowo chrześcijanami zajmie miejsce katolicyzmu w zbiorowej świadomości Polaków.

Jaka to wizja?

 

Odwołam się do słów Bogdana Olechnowicza, autora znacznie bardziej przychylnego katolicyzmowi niż ja sam:

 

„O jakiej Polsce marzę?

 Marzę o Polsce, która jest po uszy rozkochana w Bogu!

 Marzę o Polsce, w której kochamy i szanujemy innych!

 Marzę o Polsce, w której „serca dzieci są zwrócone ku ojcom, a serca ojców zwrócone są ku dzieciom”!

 Marzę o Polsce, w której dom jest miejscem miłości, w którym dzieci doznają szczęścia i prawdziwego spełnienia!

 Marzę o Polsce, w której na nowo odkryjemy bogactwo Pisma Świętego, którego mądrość może mieć zbawienny dla nas skutek!

 Marzę o Polsce, w której „człowieka mierzy się miarą serca”, a nie ocenia się go po jego pochodzeniu, wykształceniu, kolorze skóry, narodowości czy przynależności kościelnej!

 Marzę o Polsce, w której kobiety zajmują należne im miejsce i okazywany im jest należny szacunek!

 Marzę o Polsce, w której każdy może czuć się jak w domu!

 Marzę o Polsce, w której opinię publiczną kształtować będą ludzie o wielkich sercach i wielkich umysłach!

 Marzę o Polsce, w której nie będzie konfliktu pokoleń!

 Marzę o Polsce, w której polityka nie jest kształtowana przez sondaże opinii publicznej, ale jest wyrazem śmiałej i dalekosiężnej wizji uczciwych rządzących.

 Marzę o Polsce, w której nie niszczy się autorytetów!

 Marzę o Polsce, w której nie promuje się miernoty i głupoty, a z przewrotności nie czyni się podstawowej zalety!

 Marzę o Polsce, w której normy moralne nie są ukształtowane przez to tylko, co miłe i przyjemne, ale przez to, co dobre, właściwe i oparte na odwiecznych Bożych standardach!

 Marzę o Polsce, która jest dostatnia materialnie, a z jej bogactwa mogą korzystać inni!

 Marzę o Polsce, w której ludzie, zanim coś uczynią, upewnią się najpierw, co myśli o tym Bóg, a dopiero potem, co pomyślą inni ludzie!

Marzę o Polsce, w której ludzie potrafią sobie wzajemnie przebaczać!

 Marzę o Polsce, która stwarza wszystkim równe szanse!

 Marzę o Polsce, w której ludzie będą okazywali sobie więcej wdzięczności, a mniej będą narzekali!

 Marzę o Polsce, w której w ludziach nie ma rozdźwięku między sercem a umysłem!

 Marzę o Polsce, którą szanować i cenić będą inne kraje!

 Marzę o Polsce, w której sprawujący władzę przede wszystkim służyć będą innym ludziom!

 Marzę o Polsce, w której nikt nie sięga po oskarżenie i osąd!

 Marzę o Polsce, w której ginie bieda, dlatego, że nauczyliśmy się dzielić z innymi!

 Marzę o Polsce, która w pełni potrafi skorzystać z tego, co w jej historii piękne i szlachetne!

 Marzę o Polsce, która jest głosem sprawiedliwości w Europie!”

 

Bogdan Olechnowicz, Wzgardzeni czy wybrani. Prorocze spojrzenie na Polskę, W Wyłomie, Gorzów Wielkopolski, 2006, s. 320-322.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2179
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1211
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1062
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1117
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 532
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 789
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 640
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 676
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 486
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 977
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 617
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  dnavyk  (www),  23/06/2010

Zgodze się, że katolicyzm sprowadzony do obrządku, katolicyzm płytki i powierzchowny, lekko zaściankowy wydaje się dziś lekko może przykurzony i mało pociągający. Jednak to wciąż w naszym kraju główny chyba filar tradycji czy wspólny mianownik historii. Tradycji chrześcijańskiej, której roli w naszym kręgu kulturowym nie sposób przecenić. Upadek katolicyzmu w Polsce byłby jednocześnie całkowitym o ...  wyświetl więcej

"Upadek katolicyzmu w Polsce byłby jednocześnie całkowitym oderwaniem się od naszych korzeni. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, mimo, iż moje związki z Kościołem od lat są (mówiąc delikatnie) - nadzwyczaj luźne." - i co?Czujesz się "oderwany od korzeni"?

  dnavyk  (www),  23/06/2010

Ujmę to tak - jeszcze kilka lat temu pojęcie "polski europejczyk" wydawało mi się dużo bliższe niż "Polak - katolik". Dziś wydaje mi się, że tym co nas w Europie rzeczywiście umocowuje, to właśnie katolicyzm (głownie w kontrze do Wschodu). I może nawet mniej jako religia, czy kościół, ale jako pewna tradycja, , czy mówiąc trywialnie - hasło na sztandarach. Bóg, Honor, Ojczyzna - u nas to chyba nie ...  wyświetl więcej

Dziękuję za komentarz.
"Innymi słowy - sam mogę się całkowicie z Kościołem nie zgadzać, mogę wierzyć w cokolwiek , nawet w teletubisie różowe czy tęczowe, obojętnie. Ale Kościół w Polsce mimo wielu wad jego ludzi, jest ważną częścią naszej tradycji i kultury. I cieszę się, że jest tu coś w miarę stałego."
Doskonale. Wierzymy w UFO, teletubisie i Elvisa na Titanicu. A potem idziemy do ...  wyświetl więcej

Upadek pogaństwa w Polsce też był oderwaniem się od korzeni. A jakoś nam to nie zaszkodziło. Chociaż np. Jan Stachniuk twierdzi, że zaszkodziło.

  dnavyk  (www),  24/06/2010

Nie zrozumieliśmy się - jeśli już jestem w kościele bo sytuacja tego wymaga (ślub, pogrzeb itp. itd) to właśnie nie deklamuję, nie wyznaję i nie czynię pustych gestów - nie uczestniczę, świadomie i od lat. Ale i nie wymagam od innych by chodzilil, wyznawali ani nie zabraniam chodzić czy wyznawać nawet jeśli ktoś chodzi czy wyznaje nie z prawdziwej wiary tylko np. z nudów czy dla takiego akurat dzi ...  wyświetl więcej

  Tomasz Het  (www),  23/06/2010

Acha ta polska tylko tyle powiem

Daj spokój! Nie lubisz Polski, czy co?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska