Login lub e-mail Hasło   

Propagowanie naduzyć liturgicznych

Propagowanie wśród dzieci świadomości liturgicznej, zwłaszcza zaś ukazywanie im, czym jest Msza Święta, jest czynnością szlachetną i godną pochwały.
Wyświetlenia: 2.006 Zamieszczono 05/07/2010

Msza z naduzyciami

Propagowanie wśród dzieci świadomości liturgicznej, zwłaszcza zaś ukazywanie im, czym jest Msza Święta, jest czynnością szlachetną i godną pochwały. Przy wykonywaniu tej czynności należy jednak dołożyć wszelkich starań by przekazu nie zafałszować i wpoić najmłodszym prawdziwą wiedzę o tej Największej Tajemnicy, oczywiście w takim kształcie jaki jest do przyjęcia na ich poziomie rozwoju umysłowego. Trzeba jednak pilnie baczyć, aby tego przekazu nie zafałszować, gdyż mogłoby to zaowocować ukształtowaniem fałszywego obrazu Mszy Świętej, a nawet fałszywego obrazu Boga w sercach i umysłach niewinnych dzieci.

 

 

Trudnego i ważnego zadania pouczenia dziatek na temat Mszy Świętej podjęło się wydawnictwo diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu , publikując książeczkę autorstwa Ewy Skarżyńskiej (tekst) i Marka Sojki (ilustracje), zatytułowaną Msza Święta dla najmłodszych. Niestety, autorzy i wydawcy nie dochowali należytej staranności i skierowali do najmłodszych wiernych przekaz mocno zafałszowany, zwłaszcza w sferze ilustracyj. Na stronie trzeciej znajduje się obrazek przedstawiający Obrzędy Wstępne Mszy Świętej. Na obrazku tym widzimy ołtarz, na którym stoją trzy płonące świece i kielich bez welonu. Obrazek ten promuje jaskrawe, rażące i drastyczne nadużycia liturgiczne. W taki sposób odprawiać Mszy Świętej absolutnie nie wolno. Zgodnie z obowiązującymi przepisami liturgicznymi, nakrycie pustego kielicha welonem jest bezwzględnie obowiązkowe, a liczba świec, płonących na ołtarzu podczas Mszy, musi wynosić dwie, cztery, lub sześć, ewentualnie siedem, gdy Mszę sprawuje biskup. Nauczanie liturgiczne dzieci w sposób tak drastycznie niezgodny z przepisami, jest godne potępienia. Z drugiej jednak strony pochwalić należy umieszczenie na tym samym obrazku krzyża na ołtarzu. Pochwalić również należy ilustrację na stronie 11 , przedstawiającą przyjmowanie Komunii Świętej na klęcząco. Jednak te plusy nie są w stanie przesłonić wymienionych wyżej minusów.

 

Również warstwa tekstowa pozostawia wiele do życzenia. Warstwę tę stanowi wierszowana opowieść o tym, co się dzieje podczas Mszy Świętej. Opowieść ta jest jednak pełna dziur, niczym dobry szwajcarski ser. Co jednak służy serowi, to niekoniecznie musi służyć tekstowi katechetycznemu, choćby nawet bardzo uproszczonemu. Najpoważniejszą luką jest brak jakiejkolwiek, choćby nawet najmniejszej wzmianki o ofiarnym charakterze Mszy Świętej, nie mówiąc już o jej związku z Ofiarą Krzyżową Jezusa Chrystusa. Dobrze chociaż, że wspomniano o Trójcy Świętej i Realnej Obecności Ciała i Krwi Pana Jezusa w postaciach eucharystycznych. Ogólnie jednak rzecz biorąc, nie jest to zła książeczka, a wspomniane błędy można łatwo usunąć w kolejnych wydaniach. Apeluję więc niniejszym do wydawcy, aby nie omieszkał tego uczynić.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1759
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1703
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1120
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1044
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 957
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 967
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1031
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 677
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 876
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 410
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 569
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 569
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 595
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Ja troszkę z innej beczki. Otóż uważam, że dzieci należy jak najdalej trzymać od sukienkowych zboczeńców, bezustannie, nerwowo przebierających tłustymi paluchami w poszukiwaniu kasy. A poza tym uważam, że dzieci (jak i znakomita większość wiernych) zwyczajnie olewa fakt, czy kielich ma welon, czy też go nie ma.

Ale rozumiesz, następnie zaczną olewać to, w jakim przybytku, i przed jakim posągiem biją czołem w podłogę. A to już byłaby katastrofa, przynajmniej dla niektórych "działaczy". :)

przybytek i posąg nie mają znaczenia dopóty, dopóki bije się pokłony, no ale, rzecz jasna, tylko funkcjonariuszom nie jest wszystko jedno. Choć z drugiej strony, dopóki państwo łoży na funkcjonariuszy, to owieczki schodzą na dalszy plan.

Miałem na myśli to, że od tego jaki to posąg i gdzie stoi, zależy czyja ręka trzyma tacę. Bo jak powszechnie wiadomo, wierzyć to można i w kozła rogatego, byle by "dziesięcinę" płacić. :)

To całkowita racja. Śmiem twiedzić, że tylko o tę tacę "pasterzom" chodzi, o nic innego

Ja w zasadzie nie dostrzegam w tym nic dziwnego. Wszak owieczki istnieją po to, by je golić. :)

coś źle zadziałało i komentarz dodał się dwa razy:)

  ykes,  05/07/2010

Chciałbym uwierzyć że śnię, bo ten artykuł to jakiś dobry żart! :D Miejmy nadzieję że dziatki jakoś wybaczą wydawnictwu tę fatalną pomyłkę. ;)

  bremes,  05/07/2010

Jak jeszcze chodziłem do kościoła to na ołtarzu zawsze były trzy świece(tak jak na rysunku:)).

Poza tym to jakoś nie wierze, by dzieci zwracały uwagę na takie pierdoły.

Czasami też się zastanawiam, jak katolik może się wypowiadać w sprawie fałszowania czegokolwiek. Przecież KK codziennie fałszuje chrześcijaństwo i jeszcze bezczelnie śmie się nazywać chrześcijańskim kościołem. Tfu!

...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska