Login lub e-mail Hasło   

20 cech samca alfa, czyli jak stać się najbardziej pożądanym facetem.

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.forum.seduceyourlife.com/the-(...)hy-210/
W dzisiejszej kulturze jest mnóstwo różnych wzorców męskości. W większości są to gangsterzy, twardziele lub idealni wręcz superbohaterowie. Jaki jednak powinien być facet idealny?
Wyświetlenia: 68.678 Zamieszczono 14/09/2010

Oto co to znaczy tak naprawdę być samcem alfa. W tym artykule będziesz miał okazję przeczytać kilka wskazówek, kilka sugestii, jakie cechy charakteru są atrakcyjne. W dzisiejszym świecie, gdzie w utworach amerykańskich raperów prawdziwy facet to twardziel ociekający krwią nieprzyjaciół i "bzykający" wszystko co się napatoczy, trudno znaleźć prawdziwe wzorce. Niestety, z tego powodu w dzisiejszych szkołach mamy epidemię przemocy i nieustannego gnojenia słabszych od siebie. A przecież prawdziwy, pewny siebie facet nie musi dokopać komuś innemu, aby być męskim.

Gdy będziesz czytał ten artykuł, zastanów się, w jakim stopniu opanowałeś każdy punkt - mam nadzieję, że to pomoże!

(Ważna uwaga: szczegółowe wyjaśnienie fachowych terminów, których możesz nie znać, znajdziesz w niekomercyjnym słowniku na http://sedupedia.org)

0. Wszystkie 6 z pięciu cech alfa, czyli to co mówi Mystery najbardziej znany współeczesny uwodziciel): uśmiech, pewność siebie, poczucie humoru, bycie zadbanym, kontaktowym, postrzeganym jako dusza towarzystwa. To w miarę oczywiste, niektórę rozwinę.

1. Pewność siebie. Jest kilka rodzajów pewności siebie.
Pierwszy to pewność siebie mająca maskować własne wady i niedociągnięcia. Osoba tego typu sztucznie wzbudza u siebie emocje siły i pewności siebie, głównie przez mowę ciała, ale bardzo łatwo może się okazać, że nie trzyma kontaktu wzrokowego lub nie uśmiecha się, co pokazuje niespójność. Kobiety są istotami o mocno wyczulonej intuicji i łatwo dostrzegają bluff. Wymusiła to na nich ewolucja, dlatego, że jednym z nielicznych rodzajów obrony przed zagrożeniem kobiety było właśnie przeczucie. Facet nie musiał na nim polegać, bo w razie czego fizycznie sobie z nim radził i raczej mógł iść na konfrontację. (Mała dygresja: oglądałem kiedyś program z policjantką pomagającą ofiarom gwałtów i mówiła, że praktycznie ZAWSZE kobieta ma przeczucie przed gwałtem, że coś się wydarzy, ale albo to uczucie wyciszała, albo była pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających. Niech to da do myślenia wszystkim facetom, którzy myślą, że da się skutecznie oszukać kobietę w takich kwestiach. :D )
Drugi rodzaj ma miejsce wtedy, gdy zachowujemy się w sposób sztuczny. Nie ma spójności w zachowaniu, w BL, tonie głosu i to wszystko jest niedograne. Często bywa, że tak zachowuje się osoba o de facto niskim poczuciu własnej wartości, albo która dopiero co zaczyna. Jeśli jest to stan przejściowy, a nie kamuflaz braku pewności siebie, to świetnie, jesteś na najlepszej drodze, trenuj mowę ciała tak, jak trenuje się nowy język, abyś mógł wyrażać swoją prawdziwą pewność siebie.
Trzeci rodzaj, to pewność siebie, która polega na głównie okazywaniu jej. Nie mamy tego ucucia w sobie, ale staramy się okazywać je. To tak jak starą chałupę wyremontować z zewnątrz na zamiejską daczę i oczekiwać, że się to nie wyda. A przecież nie można być Machiavellim cały czas - wcześniej czy później nie zasłonimy zasłony i ukaże się, co ten dom ma tak naprawdę wewnątrz. ;) Tak więc trzeba "remontować" siebie zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. :) (Wiem, że te punkty w dużej miesze się ze sobą łączą.)
Czwarty rodzaj to zarozumiałość. Jeśli jesteśmy tego typu osobą, to uważamy się za lepszych od innych. I to jest fałszywa i nieprawdziwa pewność siebie! Jasne, że jedni są lepsi od drugich w czymś konkretnym, ale nie ma lepszych ludzi i gorszych ludzi. Chociaż ja mogę być dobry w NLP, czy też psychoogii, to w gruncie rzeczy wiem, że ostatnimi laty stałem się komputerowym ignorantem. Przestałem być geekiem i nie trzymam już ręki na pulsie w tych kwestiach, więc nie wiem nawet co znaczy, że w moim lapie jest procesor Pentium M 735A i co on mi de facto daje. :) Nie możemy zatem uważać, że jesteśmy "najzajebistsiejsi" i nie do ruszenia w żadnej dziedzinie. Uważanie siebie samego za lepszego od innych jest jednym z gorszych rodzajów pewności siebie, gorszym niż udawanie. Dlatego, że udając nie krzywdzimy innych, po prostu próbujemy ich w pewnym sensie nabrać (jesli nie dysponujemy jeszcze w pełny zasobem pewności siebie), ale będąc zarozumiałym w jawny sposób we własnym umyśle dyskryminujemy innych. A innych ludzi traktujemy jako niższy gatunek, który sprowadzamy do roli mniej lub bardziej użytecznego narzędzia.
Piąty, prawdziwy rodzaj pewności siebie, to przyjacielska świadomość swojej własnej wartości. Wiemy, że jesteśmy ludźmi i to jest powodem, w pewnym sensie, naszej dumy. Cieszymy się z bycia sobą, po prostu sobą. Kochamy samych siebie i darzymy szacunkiem, tak samo jak innych. Widzimy to, w czym jesteśmy dobrzy i potrafimy dzielić się tym z innymi, jeśli tego chcą. Jeśli tego nie chcą, akceptujemy ich wybór i kochamy tak samo! Widzimy, że każdy z nas jest różny, nie usiłujemy wtłaczać innych na siłę w swój sposób bycia i myślenia. Jeśli uważamy, że powinno być tak i tak, to tak postępujemy, ale dajemy innym prawo wyboru, czy też chcą tacy być jak my. Nie jesteśmy orędownikiem "Prawdy", akceptujemy odmienność innych i sami rozumiemy również, że mamy przywary. Wady innych rozpatrujemy rzaczej jako ciekawy czynnik charakteryzujący drugą osobę, a nie chwast, który należy wyplewić. Tym bardziej, że sami rozumiemy, że możemy się mylić.

2. Dystans do samego siebie. To jest jedna z ważniejszych rzeczy. Nie brać siebie samego na zbyt poważnie. Patrzeć na siebie w sposób zabawny, potrafic z siebie się zaśmiać, mówić o swoich wadach. Bez przesady, nie non-stop, ale np. nie bać się wspomnieć, że ma się krzywy nos, bo parę razy był złamany. Któż jak nie osoba naprawdę świadoma swojej wartości potrafi mówić o swoich wadach? Poza tym rozmawiając o swoich wadach od czasu do czasu, dostrzegając je, budujemy w sobie luz. Unikamy tej wszechobecnej w naszej postchrześcijańskiej kulturze idei bycia świętym. Nie ma świętych, nie ma ludzi doskonałych. To oczywiste, ale jakże prawdziwe. Patrz na siebie z przymrużeniem oka, a pozbędziesz się maaasy napięcia.

3. Czyste i jasne intencje. O ile w początkowych fazach flirtu i okazjonalnie w innych należy czasami skrywać swoje intencje i myśli (zbyt szybkie otwieranie się jest postrzagane jako niższa wartość), to należy dążyć do sytuacji, w której będziemy mogli szczerze zbudować więź umożliwiającą obustronną otwartość. Na pewnym szkoleniu o relacjach małżeńskich pewnej mądrej pani iniemien Nancy Van Pelt (choć nie ze wszystkim się zgadzam), usłyszałem, że nic nie niszczy relacji, jak skrywanie pragnień i myśli. Trzeba oczywiście uważać, aby nie krzywdzić oskarżycielskim tonem w stylu "zawsze tak szybko kończysz" :P, ale równie istotne jest dorosłe, kooperacyjne podejście w stylu "zróbmy coś z tym". Ale wracając do intencji: pamiętajmy, jaki los spotykał tyranów w stylu Kaliguli (który najprawdopodoniej udawał swoją chorbę psychiczną), którzy mówiąc, że chcą jednego, realizują coś zupełnie innego. (I nie chodzi mi o to, że ktoś nas zasztyletujei. :P Po prostu: "kłamstwo ma krótkie nogi.") Nie da się udawać, że chce się być z kobietą na zawsze mając inne intencje. I tak samo w ogóle z ludźmi. Nie da się być alfa wobec targetów, a nie-alfa wobec przyjaciół czy innych osób spiskując i myśląc jak tu ich zmanipulować. (Mówiąc manipulacja mam na myśli nieczyste i krzywdzące innych wywieranie wpływu.) Wszelkiego rodzaju spiskowanie, kombinowanie, dwulicowość i obgadywanie innych za ich plecami jest po prostu nie-alfa. Co innego jest powiedzieć jakie są fakty, zacytować, co ktoś powiedział, a co innego dyskutować o tym, co się myśli o kimś, tym bardziej, że sami możemy się mylić.

4. Radość ogólnie pojęta z życia. Prawdziwego afla cieszy po prostu samo życie, nie uzależnia swojego uśmiechu od czegoś zewnętrznego, od pewnych wydarzeń czy osób, ale po prostu jest szczęśliwy i radosny. W filozofii wschodu jest powszechną zasadą, że szczęście jest w nas oraz że możemy cieszyć się ze wszystkiego. Gdy zaczynamy dostrzegać, że radość i smutek są tylko emocjami, a zatem indywidualnymi wrażeniami pojawiającymi się w naszym umyśle, łatwo zaczyna nam przychodzić obserwacja tego, co dzieje się wewnątrz nas i na zewnątrz. Ideałem np. w buddyzmie jest aktywne podejście do życia, lecz pozbawione napięcia, w którym możemy patrząc na rzeczy, które nam się przytrafiają, pośmiać się z nich i potraktować jako coś interesującego. Tak samo jak synoptyka intryguje również i huragan. Oczywiście, jest to ideał trudny do wcielenia i nie polega on na wiecznym śmianiu się, nawet gdy ktoś daje nam w nos. Chodzi o radość z wszystkiego, co do nas przychodzi. Taka radość jest czymś szalenie atrakcyjnym zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet.

5. Ciepło i bycie godnym zaufania. Dla obu płci jest to niesamowicie ważne. Zauważcie, jak niektórzy faceci gromadzą dookoła siebie ludzi, którzy wiedzą, że mogą zaufać tej osobie i na niej polegać. Jeśli przyjżeć się niektórym księżom z powołania, to czuć, że można z nimi pogadać o wszystkim, o swoich problemach i trudnościach i być pewnym, że nie wyjdzie to poza próg tego pomieszczenia. Naturalne ciepło wynikające z miłości do wszystkich i szacunku do nich sprawia, że ludzie chcą z nami przebywać. Pamiętajmy, że najbardziej niezaspokojoną potrzebą każego człowieka jest potrzeba bliskości, ciepła i oparcia. Jesteśmy bądź co bądź ssakami, i do tego naczelnymi, jesteśmy istotami stadnymi i potrzebujemy bycia w grupie. A niestety wielu ludzi nie ma zaspokojonej tej potrzeby. I tu możemy sprawdzić swoją umiejętność bezinteresownego dawania. (Która powinna mieć miejsce czasami, trudno wyobrazić sobie bycie w związku, w którym rzucamy cały czas Return Hoopy. :D )

6. Towarzyskość. Czyli generalna otwartość na innych i łatwość nawiązywania kontaktów. Umiejętność znalezienia się w grupie. Nie tylko dzięki temu będziemy łatwiej wchodzić w relacje z innymi targetami i setami, ale również poprawi to jakość naszego życia w każdej sferze. Towarzyskość to, najprościej mówiąc, sympatia wobec innych ludzi, jako całego gatunku, ciekawość ludzi i chęć przebywania w interakcji z nimi. Oczywiście mógłbym wspominać o raporcie, umiejętnościach konwersacyjnych i dowcipności, ale to inny temat. :)

7. Sukces. Sukces jest jedną z kluczowych cech osób ogólnie "pożądanych". W myśl zasady "otaczaj się lepszymi od siebie", ludzie wartościowi lubią spędzać czas z innymi ludź odnoszącymi sukcesy. NIe chodzi tu tylko o sukces materialny, ale o sukces generalnie życiowy. Samiec alfa potrafi realizować swoje zamierzenia. Najprostsza definicja sukcesu to: "realizacja marzeń i potrzeb w sposób nie krzywdzący innych, a w miarę możliwości, pomagający innym". Pamiętajmy, że każdy z nas ma inne cele i pragnienia, ma inne marzenia, i to właśnie jest piękne. Zatem nie ma jednego wyznacznika sukcesu. Liczy się jednak to, że jeśli pasjonuje Cię jakiś sport, to podążasz tą drogą do realizacji swoich zamirzeń. Sukces to przede wszystkim droga, a nie sam efekt końcowy. Sukces to charakter i odpowiednia pozytywna energia. Odnoszenie i podążanie do sukcesów w życiu jest jedną z rzeczy, które nie tylko uszczęśliwiają, ale i dodają nam atrakcyjności.

8. Podążanie własną ścieżką. Wcale nie oznacza to: "mam w dupie wszystkich i wszystko". Alfa, który idzie własną drogą, liczy się z innymi, szczególnie bliskimi. Ktoś, kto w nosie ma bliskich nie jest alfa. (Pamiętajmy, że jedną z cech przewodnika stada jest troska o swoją grupę i lojalność.) Podążanie własną ścieżką polega na tym, że realizujemy SWOJE plany życiowe i wartości, a NIE CZYJEŚ. Alfa wie czego pragnie od życia i do tego dąży. Jeśli ktoś mówi mu, co powinien robić, jak powinien żyć i jaki powinien mieć cele, nie wchodzi w ten schemat. Jeśli jego pasją są np. sporty ekstremalne, albo podróże, nie zamierza na siłę zakładać rodziny i zadbać o wnuki dla swoich rodziców, tylko dlatego, że oni mają taki model. Jeśli chce, zostanie kimkolwiek chce, będzie tym, do bycia kim czuje powołanie i pasję. Nie ogląda się za innymi i nie szuka poklaku dla swojej drogi życiowej. Potrafi wysłuchać opinii innych ludzi i ich rad, ale wychodzi z założenia, że "to moje życie i ja jestem za nie odpowiedzialny, bo to ja będę zbierał jego owoce, czy słodkie, czy gorzkie, więc ostatecznie to ja muszę podejmować decyzje".

9. Odpowiedzialność. Z powyższym punktem łączy się poczucie odpowiedzialności. Chodzi o to, aby wiedzieć, że nasze działania będą wpływać zarówno na życie nasze, jak i innych ludzi. Trzeba być gotowym przyznać się do błędu, prosić o wybaczenie (ale tylko wtedy, gdy naprawdę jest to nasza wina), czy też wziąć na siebie odpowiedzialność za wyniki swoich czynów. Przypomina mi się historia, gdy znajomy poszedł do łóżka ze swoją przyjaciółką i doszło do sytuacji, że wszyscy się o tym dowiedzieli. Następnego dnia widać było, że większość myśli sobie "a to dziwka". To co, mój znajomy zrobił, to pozostał przy niej na jakiś czas, aby uratować jej wizerunek i zaoszczędzić jej cierpienia wynikającego z ostracyzmu. Na tym polega właśnie dojarzałe branie odpowiedzialności za efekty własnych czynów. Oczywiście lepiej jest zapobiegać, a nie leczyć.

10. Posiadanie własnych celów. Bardzo ważne jest, aby mieć cele. Aby postanowić sobie, że pragnie się tego lub tamtego i dążyć do ich realizacji. Osoba mająca cele ma nie tylko podąża w konkretnym kierunku, ale również pokazuje przyszłą wartość, którą będzie miała. Poza tym stawianie sobie celów pomaga niesamowicie w rozwoju i ukierunkowuje nasz umysł w konkretnym kierunku. Daje nam motywację i jasno określa, gdzie będziemy za tydzień, miesiąc, rok, 10 lat. Przypomina mi się historia, gdy w latach 70-tych zbadano grupę osób kończących jedną z najlepszych uczelni na świecie, mianowicie Harvard. Okazało się, że na pytanie o cele i gdzie owi absolwenci się znajdą, ponad połowa nie wiedziała co odpowiedzieć. Reszta miała jakieś pojęcie, ale mgliste. Jedynie 2% kończących studia wiedziała, co będzie po kolei realizować i miała spisane cele. Po trzydziestu latach wrócili do tych samych ludzi, aby odkryć, że nie tylko ci, co spisali cele są szczęśliwsi (co jst dość subiektywne), ale obiektywnie rzecz biorąc, zarabiaja ok. 10 razy więcej pieniędzy, niż ci, co nie postawili celów.

11. Autorefleksja. Jedna z ważniejszych rzeczy. Wielu ludzi nie żyje wykorzystując w pełni swój potencjał tylko dlatego, że nie pozwalają sobie na zastanowienie się, dokąd zmierzają i co mogliby sami w sobie poprawić i udoskonalić. Jest to dość przykre, gdy widzi się ludzi, którzy odrzucają od siebie myśl, że mogliby być lepsi oraz, że mogą się aktualnie mylić. Zadawanie sobie pytan w stylu "kim jestem i gdzie jestem", a także "dokąd zmierzam i kim będę" są podstawą do ustalenia, co należy poprawić i zmienić. Czy tego chcemy, czy nie, zmienimy się. Zastanów się, czy rok, dwa lata temu, czy pięć lat temu byłeś innym człowiekiem? Czy zmieniły się Twoje poglądy, myśli i sposób nawykowego działania? Czy zmieniło to Twój sposób bycia i życie, a także to, jak reagujesz i jakie efekty w życiu osiągasz? A skoro tak, i dobrze wiesz, że za 10 lat będziesz inną osobą, to czy warto pozostawiać to przypadkowi? Czy warto pozwolić innym ludziom i mediom na kreowanie Twojego życia? A może lepiej samemu zaprojektować siebie, którym zostaniemy za parę lat?

12. Koncentracja na procesie. Są dwa rodzaje motywacji: desperacja i inspiracja. Osoba zdesperowana doświadczyła tak wiele bólu w swoim życiu, że koniecznie chce coś zmienić. Jest tak skoncentrowana na wyniku, tak bardzo chce być akceptowana towarzysko i mieć sukcesy z kobietami, że powstaje wielkie napięcie. Zawsze, gdy mówimy sobie: muszę wygrać akceptujemy obie strony takiego podejścia. Z jednej strony rośnie zacięcie, z drugiej - napięcie. Pierwsza rzecz jest pozytywna, druga negatywna. Napięcie powoduje dyskomfort i często niemało cierpienia, nie mówiąc już o zdenerwowaniu i popełnianiu błędów. To jest właśnie bycie needy. "Muszę coś dzisiaj za wszelką cenę zaliczyć." Tak mówi osoba motywowana własną desperacją. Inspiracja natomiast to podejście, w którym koncentrujesz się nie na celu jako na miejscu, w ktorym musisz być i to jak najszybciej. Porównując to do podróży samochodem, nie ustanawiasz sobie, że koniecznie masz być tu i tu i nie naciskasz gazu do dechy, nie stresujesz się, nie stawiasz się w niebezpiecznych sytuacjach. Twoje podejście bardziej cechuje podejście: "wsiądziemy w samochów, zapakujemy bagaże i na początek pojedziemy w góry, będziemy podziwiać widoki, a gdzie potem zobaczymy... nie wiem, jak zobaczymy jakieś urocze miejsce, to może tam pojedziemy". Jednym słowem interesuje Cię sama podróż w sobie. Jeśli jesteś zainspirowany, oczywiście, masz cele, ale obserwujesz zachodzące zmiany w Tobie i to jest główny wyznacznik Twojego rozwoju. Wiesz dokąd zmierzasz w Grze i w życiu, ale KOCHASZ JE SAME W SOBIE, dlatego, że uwielbiasz je. W pewnym momencie już sama możliwość Gry jest dla Ciebie ekscytująca. Nie kręci Cię najbardziej sam sex, ale już całość jest ekscytująca. Koncentrujesz na Grze i zmianiach zachodzących w Tobie na własnym rozwoju, a nie na konkretnych rezultatach. Michael Jordan powiedział: "I love this game". On kochał grę. Kochał wygrywać, ale nawet, gdyby przestał wygrywać, grałby dalej. Bo on to po prostu kocha. Czy gdyby oderwało Ci kutasa, to grałbyś dalej?

13. Otwartość. Otwartość jest kluczową rzeczą w życiu. Ludzie, który "wiedzą co wiedzą" to ludzie odnoszący porażki i sami siebie ograniczający. Jeśli powiesz po pół roku w Społeczności, że wiesz już wszystko, a reszta narzędzi nie działa, to po prostu robisz z siebie kalekę. Bardzo, bardzo ważne jest, aby umieć uspokoić swoje ego, powiedzieć "może jest coś lepszego, może są nowe umiejętności, które mnie ubogacą, gdy je zdobędę". Trzeba być otwartym na to, co przynosi życie i inni ludzie. Gdy ktoś doradza Ci, że może byś postąpił inaczej, nie odrzucaj od razu tej rady tylko po to, aby bronić własnego ego. To jest najgorsze, co może być. Gdy zapisałem się na siłownię, podszedłem do trenera, powiedziałem mu jaki mam cel i powiedziałem, żeby dał mi wskazówki, które będę wypełniał. I tak też się stało. Dostałem rady co i jak robić i dzięki temu przybrałem 4 kilogramy masy w ciągu miesiąca. Oczywiście, mogłem był powiedzieć: "wiesz, czytałem różne książki, poradzę sobie". Moje ego poczułoby się znacznie lepiej, ale jak nie trudno się domyśleć, nie miałbym takich efektów. Aby ego popieścić, czasem warto odwiesić na kołek. Podobne podejście cechuje mnie przy słuchaniu porad. Czasami każdemu zdarza się nie dostrzec pewnych rzeczy czy zachować jak kompletny idiota. Dlatego zadaję sobie pytania: czy tej osobie zalezy na moim rozwoju? (To podstawa, bo są tacy, co będą cię krytykować, aby samemu poczuć się lepiej.) Czy ta osoba wie wystarczająco dużo, aby dawać mi wskazówki? (Piłkarze zespołu pierwszoligowego nie powinni słuchać porad piłkarzy reprezentacji gminy Kościelniki.) Czy jego wskazówki mogą być prawdziwe? (To najtrudniejszy etap. Przyznać się, że popełniło się błąd jest najbardziej męską rzeczą, bo tylko prawdziwy facet, naprawdę pewny siebie, będzie potrafił powiedzieć: nie miałem racji.) Otwartość na nowych ludzi, na narzędzia, na ich porady i pomysły jest kluczowa. W ten sposób mamy do czynienia ze wzrostem. "Gorsza od piekła jest tylko dewocja." W średniowieczu panowało przekonanie, że np. przyczyną trądziku jest... masturbacja. :) Gdyby nie pojawił się jakiś jeden, inteligentny i wystarczająco otwarty naukowiec, aby podważyć tą "absolutnie pewną i naukowo dowiedzioną wiedzę", po dziś dzień byśmy się leczyli z trądziku trzymaniem rączek na kołderce. Otwartość i okresowe kwestionowanie własnej wiedzy i poszukiwanie nowych dróg jest podstawą do odniesienia sukcesu w dowolnej dziedzinie. Niedawnymi czasy Stephen Hawking, znany fizyk i jeden z geniuszy, których możemy za swojego życia obserwować, stwierdził, że to co kiedyś pisał w jednej ze swoich książek może nie do końca być prawdą. Jaką odwagę trzeba mieć, aby zmienić poglądy i odebrać nimb chwały swojej książce, która rozeszła się w setkach tysięcy egzemplarzy...?

14. Koncentracja na samym sobie. Jedno ze zdań, które najbardziej na mnie wpłynęły przed laty i kształtuje moje rakcje do dziś, brzmiało: "zwycięzcy nie mają czasu zajmowac się przegranymi". Jest w tym sporo prawdy, a osoba która te słowa wypowiedziała, sama ma w swoim życiu olbrzymi sukces finansowy. Dlaczego to stwierdzenie jest prawdziwe? Po pierwsze, gdy chcemy osiągać sukces i realizować swoje marzenia, wolimy im poświecać czas, a nie roztrząsaniu tego, co komu nie wychodzi. Nie paplamy o tym, kto wpadł i kto stracił pracę, bo zwyczajnie nie mamy na to czasu. Po drugie, jeśli dążymy do marzeń, stajemy się podekscytowani, stajemy się niesamowicie optymistyczni i przez to nie chce nam się myśleć o nieprzyjemnych rzeczach, bo chyba tylko masochista chciałby niszczyć sobie dobre sampoczucie konecntracją na negatywach. Po trzecie: odnoszą sukcesy i nie jest dla nich ważne, kto ich nie odnosi. Postrzegają roztrząsanie porażek ludzkich jak kopanie leżącego, czy wieczne wypominanie komuś nieudolności. Wolą podać rękę i pomóc komuś. I wreszcze po czwarte: ludzie zamożni obracają się wokół zamożnych i rozmawiają o różnych sposobach zarabiania pieniędzy. Zawodowi kulturyści wymieniają się sposobami na rozbudowę własnego ciała i osiaganie coraz to lepszych rezultatów, a także się motywują. Znani aktorzy i aktorki często spotykają się na przyjęciach i balach. Dlaczego tak jest? Dlatego, że im wyżej się pniesz, zmienia się i Twoje środowisko. Najlepsi PUA zadają się z najlepszymi. Koncentruj więc swoje rozmyślanie o wypasie głównie na sobie, myśl o innych tylko tyle, aby pomóc im rozwinąć się, jeśli pragną Twojej porady. To jest domena człowieka sukcesu i prawdziwego alfa. Zawsze trafisz na takich, którzy będą chcieli podnieść swoją wartość porównując się z najsłabszymi. Szary przy czarnym wydaje się biały, ale przy białym wydaje się czarny.

15. Porównywanie się z samym sobą. Jedną z rzeczy, które powodują wzrost braku pewności siebie i rozwój poczucia niedostatku, jest porównywanie się z innymi. Dostrzegasz w ten sposób przepaść dzielącą Cię od swoich mentorów i możesz łatwo stwierdzić: "nigdy nie będę taki jak oni". Ogrom pracy do wykonania może wprowadzić Cię w stan strachu przed olbrzymim i heroicznym wysiłkiem, który będziesz musiał podjąć. A to paraliżuje. Przyglądaj się innym, modeluj ich, "kradnij" ich "triki". Ale porównuj się sam z sobą. Spójrz w tył i powiedz sobie: "co za zmiania! jak długą drogę przebyłem!" A następnie spojrzyj w przód: "niesamowite! a co by było, gdybym rozwinął w sobie jeszcze tą cechę, albo tą umiejętność?". Da Ci to wiarę i pewność, że możesz osiągnąć swoje cele, że możesz być kimkolwiek zapragniesz. Krok za kroczkiem, zbliżysz się do tego, czego właśnie od życia chcesz. Jest tylko jeden sposób, aby w bieganiu pobić rekord świata. Trzeba non-stop dawać z siebie wszystko, aby pobić swój własny, najlepszy rekord.

16. Nie ściąga innych w dół. To jest najtragiczniejsza rzecz. Ściąganie innych w dół, dołowanie ich, mówienie im, co złego robią bez pozytywnego wsparcia i pomocy podania recepty. Jak już wspomnieliśmy, jest to jeden ze sposobów na poprawienie sobie nastroju. Unikaj jak ognia takich osób, dlatego, że będą chciały niepostrzeżenie zniszczyć Twój sposób myślenia i wrócić Cię na "właściwe tory" dotychczasowego braku sukcesu. Często takie osoby możemy znaleźć nawet w rodzinie i wśród dotychczasowych "przyjaciół", którzy widząc Twój rozwój będą obawiali się bycia zdominowanymi przez Ciebie. Porównując się z Tobą, będą czuli się nieudacznikami, a będąc zbyt leniwymi by powiedzieć "podaj mi rękę i chodźmy tam razem", będą torpedowali Twoje ambicje na wszelkie możliwe sposoby.

17. Samemu ustalanie standardów. Pamiętaj, że to Twoje życie. To Ty tutaj ustalasz, jakimi standardami w życiu będziesz się kierował. Tak nie istotne jest, z iloma kobietami chcesz się przespać, czy masz co tydzień FC, czy też ile siedzisz w wypasie. Liczy się tylko jedno: SZCZĘŚCIE. To Ty wyznaczasz cele, a przez to i standardy. Ty decydujesz, czego pragniesz, i Ty to realizujesz. Są tacy, których marzeniem jest 100 FC. Są tacy, których marzeniem jest trójkąt. Są tacy, którzy po prostu chcą stracić dziewictwo. A są i tacy, którzy szukają MLTR'ów. Są też tacy, dla których największa satysfakcja jest w byciu popularnym, pożądanym i alfa. Każdy ustala swoje cele i standardy. Porównywanie się z innymi pod kątem ilości FC jest jednym z wypaczeń społeczności, dlatego, że jest to nic innego jak bardziej zaawansowana forma mierzenia się na kutasy. Owszem, może to być jakimś wyznacznikiem sukcesów z kobietami, ale nie jest absolutną złoą zasadą oceniania wartości człowieka. Dlaczego bowiem ktoś miałoby dążyć do czegoś, co do końca dla niego nie jest celem? Gdyby chorobliwie dążył do udowadniania innym i sobie czegoś, nie byłby alfa.

18. Szanowanie samego siebie. "Jak możesz oczekiwać, że inni będą Cię szanować, gdy sam siebie nie szanujesz?" To jest bodaj jedna z najistotniejszych rzeczy. Pamiętaj, że kobiety pragną towarzystwa tak samo, jeśli nie bardziej, niż mężczyźni. One również rozkwitają pod wpływem zainteresowania mężczyzn, a bez nich więdną. Kobiety też uwielbiają seks, pieszczoty i pocałunki. Musisz zrozumieć, że wszelka interakcja powinna być drogą dwupasmową. Zarówno Ty jej coś dajesz, jak i ona Tobie. Razem dajecie sobie coś miłego i ekscytującego. Razem sprawiacie sobie przyjemność. Ty ja szanujesz i oczekujesz tego samego. Jeśli ona przestaje Ciebie szanować, tracisz dla niej szacunek, mówisz co o tym myślisz, i odwracasz się na pięcie. Szanuj swój czas. Nie pozwalaj trzy razy pod rząd anulować spotkania, czy też obrażać Twoją osobę. Odróżnij dorczenie się od braku szacunku. Jeśli zachowuje się wobec Ciebie elegancko, nagródź ją gentlemeńskim zachowaniem. Jeśli zachowuje się jak suka, sprzedaj jej mentalny "bitch-slap" i odróć od niej.

19. Samemu definiowanie tego, co znaczy bycie alfa! Paradoksalnie, to Ty sam musisz stwierdzić, jakie cechy powinieneś w sobie rozwijać. Nie ma jednego ideału faceta, który powinieneś rozwijać. Owszem, powinieneś być np. asertywny i pewny siebie, ale stopień rozwinięcia tych cech i sposób ich emanacji są zależne od Ciebie. Nie chcemy być klonami. Chcemy być prawdziwym sobą, pozbawionym gówna, które poinstalowali nam różni ludzie.

Wiem. Długi tekst. Jeśli jednak dotarłeś do końca - gratuluję, bo 20-tą cecha samca alfa jest żądza nieustającego rozwoju. :D

 


Pozdrawiam serdecznie,
Maciej "Merlin" Moroz
Trener uwodzenia i relacji damsko-męskich

 

Oryginał: http://www.forum.seduceyourlife.com/the-best-of-forum-49/wiat-wg-alphy-210/
Więcej o uwodzeniu: http://www.seduceyourlife.com

Podobne artykuły


17
komentarze: 130 | wyświetlenia: 2579
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 951
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 865
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 851
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 752
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 736
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 607
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1673
10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 576
10
komentarze: 57 | wyświetlenia: 884
10
komentarze: 97 | wyświetlenia: 484
 
Autor
Artykuł



To nie dotyczy tylko samca alfa, to dotyczy każdego człowieka niezależnie od płci.

Zgadza się. Poza tym tekst można by skrócić.

Trzeba wiedzieć czego się chce i nie być lalusiem to główna cecha

  Robert_ja  (www),  16/09/2010

Różni są ludzie na świecie, i każdy gra taką rolę jaką dostał. Jeżeli wszyscy byli by tytułowym "samcem alfa" to zarazem nikt by nim nie był bo nad kim by on miał dominować?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska