Login lub e-mail Hasło   

Alko-holowanie

Alkohol to pułapka realnie groźniejsza niż narkotyki, bo nie da się zakazać. Klęska amerykańskiej prohibicji była dobitna, ale teraz ich "wychowanie w trzeźwości" to wzór dla NAS
Wyświetlenia: 2.004 Zamieszczono 29/10/2010

Wiem, że mi łatwo zabrać głos w tym temacie, bo miałem szczęście, że mimo alkoholu w młodości, okazałem się na niego odporny. To, że dzisiaj nie czuję potrzeby picia, rzadko ulegam namowom i tylko na niewielkie ilości, zawdzięczam też rodzicom.

Jednak znam ludzi, którzy niby tacy sami, ale mają z tym problem. Czy ze swojej winy? Moim zdaniem nie do końca. Winne są środowiska: przede wszystkim rodzina, koledzy w szkole i w pracy. Ale również pewien brak odporności. Tego nie wiadomo z góry. niewiele wystarcza, żeby się przekonać i wtedy już jest za późno. Niektórym jeszcze się udaje złapać ostatnią deskę ratunku i żyć jako anonimowy alkoholik. Nie piszę tego by się wywyższać czy ich wdeptywać, ale raczej podziw jeśli im się udaje wytrwać, a zdaję sobie sprawę, że na tym etapie to już nie jest takie łatwe.

Myślę, że najprostsza rada na alkohol: W ogóle z tym nie zaczynać. Gdybym mógł znowu zacząć życie bogatszy o to co wiem to w ogóle bym nie zaczynał, nie kusił losu. Myślę, że gdyby to było możliwe to Państwa powinny chronić przed nim ludzi podobnie jak chronią przed narkotykami. to by była najprostsza recepta. Sowicie by to się wszystkim opłaciło. Nie byłoby tylu tragedii, tylu dzieci katowanych przez pijaków, tylu ofiar pijanych kierowców.

Jednak ten problem jest zbyt głęboko wrośniety, co pokazała klęska amerykańskiej prohibicji. Zastanawianie sie czy alkohol jest nam potrzebny by sie dobrze bawić nie skończy się konsensusem. Zbyt wielu nie potrafi i to nawet bez uzależnienia. Kiedyś zaskoczył mnie znany wręcz z zasadniczych poglądów kolega z pracy, który uznał, że piwo bezalkoholowe to nie piwo. A mnie wtedy akurat to smakowało i nie robiło mi różnicy. Może nie dostrzegałem jakiejś subtelności życia? Ale nie żałuję, ani trochę.

Uważam, że szansą jest "wychowanie w treźwości", ale nie po polsku tylko po amerykańsku, gdzie każdy dorosły odpowiada za czyny osoby do lat 21, której podał alkohol. I to działa! Kelnerzy często legitymują, co młodziej wyglądające osoby. Byłbym za podwyższeniem granicy wieku z 18 do 21 lat i wprowadzenie wręcz drakońsko przestrzeganego prawa by chronić chociaż dzieci i młodzież.

Chciałbym tu podziękować autorce, która zainspirowała mnie do tego by podzielić się również swoimi przemyśleniami na ten temat:  http://www.eioba.pl/a134579/w_dka_rz_dzi#ixzz13lj6OwTh Myślę, że mi wybaczy, że piszę tuż po niej, ale trudno było mi się powstrzymać w tej ważnej dla nas wszystkich kwestii.

Podobne artykuły


13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 1207
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1018
12
komentarze: 70 | wyświetlenia: 1087
12
komentarze: 280 | wyświetlenia: 763
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 741
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1892
10
komentarze: 97 | wyświetlenia: 582
10
komentarze: 57 | wyświetlenia: 1038
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 547
9
komentarze: 74 | wyświetlenia: 553
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 896
9
komentarze: 33 | wyświetlenia: 677
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Mazda uwaga antyalkoholowa, jest godna,znasz ten problem,ale jako były alkoholik(poczytaj moje artykuły) uważam,ze nie do końca wyczerpałaś problem,który można tylko uwypuklić na podstawie własnych doświadczeń,plusuję i gratuluje lepszych na ten temat

Dziękuję. Ja nie ukrywam, że nie znam problemu od środka. Nie chciałbym. I uważam, że trzeba przed tym ludzi chronić. Mój artykulik pewnie niewiele pomoże, ale cieszę się, że chociaż to napisałem.

  lilith123  (www),  02/11/2010

Tylko że "zakazany owoc lepiej smakuje"...

Ważne żeby ludzie sami potrafili sobie odmówić, a przede wszystkim nie przywiązywali do tego napoju takiego znaczenia jak dotąd. Gdyby nie był otaczany takim czarem to wiele dzieci i młodziezy nie wzięłoby się na ten lep.

-Fajnie piszesz, rozwiń temat.
Niestety ostatnio życie zmusiło mnie do zgłebienia tematu alkoholizmu. Alkoholik w rodzinie jest jak kamień rzucony w wodę, kręgi rozchodzą się na następne pokolenia.
Dziadek mojego męża miał ten problem, a teraz nie umiemy poradzić sobie z teściową, wykształcona kobieta, wykładowca uniwersytecki,klasyczne najstarsze dziecko DDA, oswoiła ' smoka' pijąc ...  wyświetl więcej

Dzięki serdeczne. Nie wiem czy mnie nie przeceniasz.
Chociaż jest tych alkoholowych problemów wokół pełno.
Jeszcze nie wiem czy i jak o tym pisać.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska