Login lub e-mail Hasło   

Wojtek. Niewiarygodna historia prawdziwa

Szarik i pozostali, heroiczni bohaterowie książki i filmu, zostali spłodzeni z alfonsa i ideologicznej qurwy. I żyją w powszechnej świadomosci rodaków jako byty realne.
Wyświetlenia: 4.350 Zamieszczono 08/11/2010
Miliony Polaków znają historię nieślubnego syna Janusza Przymanowskiego, psa Szarika. Dzielne to psisko wraz z "Czterema Pancernymi" walczyło z Germańcami o Polskę. A dokladniej o Polskę socjalistyczną. Szarik i pozostali, heroiczni bohaterowie książki i filmu, zostali spłodzeni z alfonsa i ideologicznej qurwy. I żyją w powszechnej świadomosci rodaków jako byty realne, prawdziwe i jedynie słuszne...
 
Prawda w dziele Przymanowskiego należy do rzędu gównoprawd, a więc zdecydowanie dominującego. Rząd ten był podwaliną mitu założycielskiego Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej i jest niezmiennie mitem założycielskim III Rzeczpospolitej. Na innej gównoprawdzie niektórzy usiłowali zakładać IV RP... Bo gównoprawda ma tę doskonałą właściwość, że zawsze jest gównoprawdą, niezależnie od tego kto, kiedy i jak się nią posługuje. Jest wiecznie żywa.
Jak Lenin.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                              


Kiedy gen. Anders wyprowadzał swoją niesłuszną armię z syberyjskiej krainy szczęśliwości, niechybnie w poszukiwaniu ciepełka, skierował się do Iranu. A więc ówczesnej Persji. Tam, prawdopodobnie, gdyż tu wersje są różne, za puszkę konserw, niesłuszni żołnierze kupili, od perskiego chłopca, misia. Ślicznego brunatnego, prawdziwego misia. Sądzę, że nie mogli zrobić tego na trzeźwo...

Niedźwiadek stał się maskotką oddziału. Karmiono go mlekiem, za pomocą butelki zaopatrzonej w smoczek zrobiony z onuc. 

Podczas gdy żołnierze wędrowali przez Irak i Syrię, misiaczek zmienił się w dorosłego niedźwiedzia. A taka szelma żreć musi. Mleko już nie wystarcza. Zapewne w wyniku przebywania w niesłusznym towarzystwie, proces demoralizacji niedźwiedzia postępował.

Ulubionym zajęciem Wojtka, bo takie nadano mu imię, były zapasy z wojakami zakończone lizaniem, powalonych na glebę, szwejków, po gębach.( W odróżnieniu od "Pancernych", którym Szarik mordę lizał. ) 

                                                                    


Wojtek stał się też piwoszem i nikotyniarzem. Tyle, że papierosy zżerał. Bo piwsko żłopał normalnie. Po ludzku.

Tu widzimy kolejną różnicę. W armi Andersa chlało się i jarało na potęgę, co we wszystkich armiach Stalina, Berlinga, Rokossowskiego i wszystkich innych świętych, było przecież nie do pomyślenia...

Niestety, bydlę musiało jeść  coraz więcej. Problem z przydziałem żarcia dla Wojtusia rozwiązano wcielając go oficjalnie do 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii. Wojtek dostał swój nieśmiertelnik z numerem ewidencyjnym. Niestety nie ma sprawiedliwości. Nie dostawał żołdu.

Uwielbiał spać i jeść razem z żołnierzami co było przyczyną najróżniejszych perturbacji. Później odkrył w sobie talenty motoryzacyjne. Kiedy jeszcze było to możliwe jeździł w szoferce samochodów, co sprawiało mu niezwykłą radość. Kiedy już w szoferce się nie mieścił, był wożony na pace.

Wojtek wzbudzał sensacje wśród ludności tambylczej. Jego legenda rosła. A wielu Arabów twierdziło, że armia Andersa nie tylko niedźwiedzie prowadzi do Europy, ale także lwy i tygrysy. Ot taka arabska przypadłość... I dalekie echo innej armi. Tej ze słoniami...

Do Egiptu dotarł już Wojciech. Najprawdziwszy, dorosły niedźwiedź brunatny. Żołnierz co się zowie. 

Niejakie trudności nastąpiły przy zaokrętowywaniu Wojtka na statek Stefan Batory, który z Egiptu miał przetransportować armię do Włoch. Jakiś upierdliwy Angol zaczął się czepiać. Ale koniec końców, Wojtek stał się pasażerem Batorego. A zapewne w wyniku stresu, którego sprawcą był, rzecz jasna, rzeczony upierdliwiec, dokonał niejakich zniszczeń na pokładzie. Porozpruwał  skrupulatnie pościel, znajdując nową rozrywkę-wojnę na poduszki. Batory pływał już nie tylko po morzu. Pływał w puchu. A co. Niech wiedzą jak się wojsko bawi...

"Zaś kiedy Batory zawinął do włoskiego Taranto, Włosi byli w szoku jak zobaczyli na trapie brązowego potwora spokojnie schodzącego na ląd.

Chrzest bojowy przeszedł Wojtek pod Monte Cassino. 

Jego oddział miał wtedy dużo roboty z dowożeniem skrzyń amunicji dla artylerii. Było głośno, wybuchały pociski. Strzelali i do nich strzelano. Za to miś spokojnie obserwował jak żołnierze przenoszą skrzynie... aż w końcu, któregoś dnia nie wytrzymał, chwycił jedną i wyładował z samochodu. Potem nosił je razem z innymi, aż do zwycięstwa 18. maja, kiedy Polacy na szczycie wzgórza zatknęli biało - czerwoną flagę. 

                                                                                 
Po tym wydarzeniu niedźwiedź trzymający pocisk w łapach stał się oficjalnym symbolem Kompanii. Taką odznakę żołnierze nosili na mundurach, malowali na burtach ciężarówek."

Po wojnie pojechał z oddziałem z Włoch do Szkocji. Do Polski nie mógł wrócić, bo tam rządziły już Szarki i inni pancerne pieski rasowe i kundle...

 

"Wraz z kompanią przebywał w miejscowości Winfield Park, gdzie stał się lokalną sławą i osobistością. Przyjęty został też,  jako honorowy członek, do Stowarzyszenia Polsko-Szkockiego (w prezencie dostał  piwko). 


Po rozwiązaniu oddziału w 1947 roku trafił do Zoo w Edynburgu. Znów był tam gwiazdą, odwiedzaną przez dziennikarzy spisujących jego historię, kręcących filmy, albo podziwiany przez szkolne wycieczki." 
                                                                 


Janusza Przymanowskiego jednak tam nie widziano...

"Smutne jednak było to, że przyzwyczajony do wolności i bliskiego kontaktu z ludźmi, spędzał swoje dni za kratami wybiegu. 

Pamiętał o swoich korzeniach - reagował gdy ktoś mówił do niego po polsku, a dawni żołnierze odwiedzali go i mimo ostrzeżeń pracowników zoo przechodzili przez kraty, by znów uprawiać zapasy ze swoim potężnym druhem, czy poczęstować go piwkiem i papierosami.
 
 
W Zoo mieszkał aż do śmierci w 1963 roku. 

W londyńskim, polski
m muzeum im. Generala Sikorskiego znajduje sie statuetka Wojtka wykonana z marmuru i brązu, a w Imperial War Museum (Londyn) i w Canadian War Museum (Ottawa) wmurowano tablice pamiatkowe ku jego czci. 
                                                        
 
Pomnik Wojtka został odsłonięty 11. Listopada 2008 roku  w Edynburgu."
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W okręgu West Lothian (na zachód od Edynburga) mieszka do dziś wielu naszych rodaków. Tych z armii Andersa. Niedawno miałem okazję poznać ich osobiście. O ile różne są losy naszych emigrantów i różnie układają się ich stosunki z tubylcami, o tyle w tym miejscu świata jesteśmy lubiani i cenieni. 

Jestem pod wrażeniem wiedzy o historii Polski miejscowych Szkotów. A wiedzę tę przekazali im Polacy, którzy po zwycięskiej, podobno, wojnie, nie mogli wrócić do Ojczyzny. Za sprawą Szarików i innych Przymanowskich... 

O Wojtku też dowiedziałem się od nich. W Polsce jeździłem na  "rudym"102. A na łeb założono mi hełmofon...

I po raz enty uświadomiłem sobie przemożną siłę indoktrynacji.

Podobne artykuły


11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 408
11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1664
11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 416
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 699
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 926
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 246
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 278
9
komentarze: 10 | wyświetlenia: 600
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 312
9
komentarze: 18 | wyświetlenia: 372
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 443
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 542
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 291
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 590
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 579
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  andrzejs,  10/11/2010

Książka "Czterej pancerni i pies" nie jest książką o prawdzie historycznej. Jest książką przygodową i tak ją należy traktować.
Fajna historia z tym Wojtkiem, ale po co od razu "wieszać psy" na Szariku, tego nie bardzo rozumiem. Zastanawiające jest też to, że nikt (w Polsce) nie pokusił się o zrobieniu o tym filmu. Może po prostu prawda historyczna byłaby zbyt nudna, a "filmu przygodowego" n ...  wyświetl więcej

A pamiętasz może kto, kiedy i dlaczego podzielił polskich żołnierzy na dobrych i złych? I czy pamiętasz może jak Ludowa Ojczyzna ich traktowała? I któż to i dlaczego tych od Berlinga czcił, a tych od Andersa rozstrzeliwał?
I jedni i drudzy walczyli o wolną Polskę.
Tyle, że Jałty i Poczdamu nie przewidzieli...

  dzepson,  10/11/2010

@Grzegorz Ty teraz robisz dokładnie to samo co kiedyś robiła władza ludowa: Berling zły/Anders dobry. Nawet więcej, bo Wojtka to się raczej nikt nie czepiał, a Ty Szarika lżysz...

@dzepson
Nie wierzę, że Ty naprawdę sądzisz, że się psiska czepiam....

  andrzejs,  10/11/2010

Sam sobie Grzegorzu odpowiadasz na swoje pytania w ostatnim zdaniu powyżej:
>"Tyle, że Jałty i Poczdamu nie przewidzieli"<

I to jest odpowiedź na Twoje pytanie. Jałta i Poczdam podzieliły tych żołnierzy, tzn. oddanie nas "pod opiekę" batiuszki Stalina.
Ma rację Zbysław: Tyle było poglądów w umieraniu za tę gównoprawdę, że aż zupełnym przypadkiem pozostali umierali za in

...  wyświetl więcej

Grzegorzu!
Artykuł świetny w części dotyczącej historii Wojtka. Bardzo lubię czytać Twoje teksty, bo masz łatwość przekazywania swoich myśli i masz ikrę. Masz zwyczajnie to "coś" do przekazania. Tylko po kie licho mieszasz do tego - w tym przypadku - Przymanowskiego? Aby nieboszczykowi i innym dupy skopać? O Szariku nie wspomnę - jest tu wyłącznie pretekstem. Często widzę, że nie potrafisz ...  wyświetl więcej

Andrzejs, Janusz Dąbrowski.
Wyliczyliście to, co najważniejsze dla zwykłej prawdy bez przymiotników.

Dodam jeszcze rzecz istotną, dla której tym ze wschodu tak bardzo się spieszyło do kraju: KAŻDEGO DNIA ginęło u nas ponad 4.000 ludzi. PONAD 4.000!

I to była cena gównoprawdy...

  andrzejs,  10/11/2010

Januszu
Najtrafniej jak można to tylko sobie wyobrazić, ująłeś to, co napisałem ja i Zbysław i Dżepson. Tez mógłbym wiele opowia=edzieć o losach swoch bliskich z podwileńskich wsi. Były tam dwie armie i dwie partyzantki. I wszystkie one "terroryzowały" mieszkańców w jednakowym stopniu. Wszystkie jednakowym - to do Grzegorza.

Ludzie, którzy dzisiaj głoszą jaki to (np.) był niespawied

...  wyświetl więcej

Do: Zbysław Śmigielski, andrzejs.
Dziękuję "ZA", dziękuję Wam...

Januszu!
Dziękuję, za Twój komentarz.

1) Tekst miał być o miśku a, jak widać, o miśku nie jest. Czyli go spieprzyłem. Mea culpa!

2) Wątek Szarika miał być drobnym urozmaiceniem. Nie jest. Moja wina.

3) Każdego Polaka, który o wolną Polskę walczył, na którymkolwiek froncie i w którejkolwiek armii traktuję tak samo. I przed każdym hylę głowę. Bo śmierć, cierpienie i łz

...  wyświetl więcej

Grzegorzu - raz jeszcze sobie pozwolę.. .:)

1-2-3 - przestań z tą meą culpą - krygujesz się i tyle :)). A co do zrównywania katów z ofiarami - o nie! Ja ich nie zrównuję. Ja mówię, że należy ich zwyczajnie - choć to niełatwe - przyjąć po prostu, uznać za ludzi, choć wielu z nas wydaje się, że to chodzące potwory. W ujęciu ludzkim były i są to potwory z pewnością. Czy jest to jednak cała pr

...  wyświetl więcej

Brawo bravissimo..pozdrawiam,a Grzegorz,którego cenie,zagalopował się nieco z tym Wojtkiem

No tak. Każda "gównoprawda" jest najpierw zwykłą prawdą. W tym przypadku, dla wielu wartą życia i śmierci. To kwestia poglądów, że umierało się za "gównoprawdę".
Myślenie to jednak trudna i ciężka rzecz.

Nie! Prawda staje się gównoprawdą wówczas gdy jest funkcją światopoglądu. To po pierwsze primo. A po drugie primo śmierć, umieranie za gównoprawdę jest tak częste, że aż powszechne. I umieranie i zabijanie.
I to nie jest gównoprawda.

Kocham odpowiedzi bez zastanowienia.

Nieźle tam sobie ci polscy żołnierze używkowali z tego co tu widzę na dzień dobry jest: "Sądzę, że nie mogli zrobić tego na trzeźwo...", wolałbym słyszeć opowieści o bojowych polskich żołnierzach bez skazy:
http://www.youtube.com/watch?v(...)jOoTi7s
„Polacy są najbardziej inteligentnym narodem ze wszystkich, z którymi spotkali ...  wyświetl więcej

  mpj,  10/11/2010

Ten artykuł, że sobie pozwolę tak powiedzieć, bardzo od utworu pana Przymanowskiego się nie różni. Ot takie zwykłe polskie przeginanie pały. Jak nie do oporu w lewo to do oporu w prawo. Dlaczego? Bo można, bo to z duchem czasu, bo łatwe no i konsekwencji żadnych. Gdyby amerykanie (i cały cywilizowany świat) tak podchodzili do kinematografii jak proponuje autor, w Hollywood robiono by same gnioty l ...  wyświetl więcej

Teraz tak. Trzydzieści lat temu, nie.

Na sam koniec: oryginalny tekst w blogu "Zapiski z granitowego miasta" -
- http://blogbiszopa.blog.onet.p(...)31363,n

PPJanusz i Zbysław
Januszu
Masz 200% racji.Myślę dokładnie tak samo. Nie mnie ich sądzić. Oni sądzą się sami. Ale, własnie w imię przyszłości, nie wolno zapominać. Bo, być może, pamięć będzie przestrogą. Być może... I zło trzeba nazywać złem. A dobro dobrem. "Tak, tak" i " Nie, nie". I trzeba "Odpowiednie dać rzeczy słowo" A udawanie, że się "nie działo", jest tchórzostwem, kłamstwem ...  wyświetl więcej

Grzegorzu - jesteśmy więc razem :). Wszelkie podziały są bez sensu. Przecież jesteśmy WSZYSCY jak palce jednej ręki. Tylko często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że waląc młotkiem w cudzy paluch, walimy we własną dłoń....

Co stało się z Barabaszem? Pytałem nikt nie wie
Spuszczony z łańcucha wyszedł na białą ulicę
mógł skręcić w prawo iść naprzód skręcić w lewo
zakręcić się w kółko zapiać radośnie jak kogut
On Imperator własnych rąk i głowy
On Wielkorządca własnego oddechu

Pytam bo w pewien sposób brałem udział w sprawie
Zwabiony tłumem przed pałacem Piłata krzyczałe

...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  13/03/2012

Ściskam Cię, Grzesiu, za ten salut dla Wojtka. ;)

Bo Wojtek, widzisz, to jest WOJCIECH PIERWSZY WIELKI!
Salut!
:-)

  hussair  (www),  13/03/2012

:)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska