Login lub e-mail Hasło   

Teraz już wiesz...

A więc wieczność każdego, kto podlega Śmierci, zależy od Tu i Teraz.
Wyświetlenia: 2.269 Zamieszczono 02/12/2010
Jest wiele słów i drogowskazów, które uznajemy za pewne, jednoznaczne, niezmienne. Za takie, które są  punktami odniesienia, względem których orientujemy się w wędrówce przez życie. Wynosimy je z domu, ze szkoły, tworzymy je sami na bazie wiedzy i doświadczenia. 
 
Jest jednak jedna sprawa, która nieodmiennie, od wieków, wymyka się racjonalnemu pojmowaniu. Napawa lękiem. Jest nienazywana, wyklęta, wstydliwa... Przeraża do tego stopnia, że usuwa się ją ze świadomości. A na imię jej-Śmierć.

Tę lukę wypełnia religia. To ona usiłuje nadać Śmierci sens. Co zadziwiające, niezależnie od systemu religijnego, Śmierć jest zanurzana w sakrum nieśmiertelności. 

A może tylko Śmierć jest nieśmiertelna? 

    

Od pradawnych wierzeń Egiptu, Tybetu, Persji, Grecji, Rzymu do współczesności, Śmierć, na różne sposoby, była pojmowana jako Brama-Przejście do innego świata. Innej rzeczywistości. I zawsze, od żyjącego tu i teraz człowieka zależało, jaka ona będzie. 

A więc wieczność każdego, kto podlega Śmierci, zależy od Tu i Teraz. 

Od zawsze, człowiek próbuje ujarzmić świat materii i ducha. Stwarza i unicestwia  bogów. 

Istnieje przekonanie, zwłaszcza wśród psychologów, że aby nad czymś zapanować, należy wprzódy to nazwać. Lecz Śmierć, mimo, że nazywana na wiele sposobów, nigdy nie poddała się ludzkiej dominacji. Pozostała zupełnym, niezmiennym i wiecznym suwerenem.

Śmierć jest i była tym, przed czym drżeli i drżą najwięksi władcy tego świata. I, paradoksalnie, lęk przed Nią mógłby być największym motorem postępu, gdyby nie wynaturzone pojęcia iluzji, tworzone przez potężnego demona, ludzkie Ego. Ludzkie Ego nie znosi Śmierci. Nie lubi przegrywać...

Nigdy.

Ze Śmierci uczynił człowiek, nie szansę na uwolnienie się z pęt własnych słabości, lecz plugawą rozrywkę i zabawę w Boga. Wszak, w końcu, śmierć jest czymś co przytrafia się innym. Nie mnie.

Czym jest kult młodości, konsumpcji i wiecznej zabawy? Czym są widowiska śmierci oglądane z bezpiecznej odległości?

Kultura współczesnego Zachodu (o ile można mówić tu o kulturze) wstydzi się śmierci. Zagubiła gdzieś całą tajemnicę umierania i przemijania. Temat śmierci, jako osobistego doświadczenia każdego człowieka, jest niechętnie podejmowany. Stanowi tabu, jako realne zjawisko, które stało się wirtualną grą, horrorem z nieodzownym elementem seksu. Gdzie krew jest lana hektolitrami, a zwłoki są zabawnymi lalkami, tworzonymi przez specjalistów od efektów specjalnych. 

Ta zbarbaryzowana dziś kultura zapomniała o własnych korzeniach.   Zapomniała dlatego, że przez wieki te korzenie podkopywała i zniekształcała.  A jej przewodnicy stali się spasłymi, cynicznymi i bezwzględnymi uzurpatorami. Dziś aż śmiesznymi w swojej hipokryzji. " Niechaj umarli grzebią umarłych swoich" To do was, pasibrzuchy jest napisane;"groby pobielane","plemię żmijowe".

Co czuje człowiek Zachodu stykając się osobiście ze śmiercią? Boi się padłej myszy, a śmieje się z gór trupów na monitorze. 

Jakimż jego przeciwieństwem był dawny "homo religiosus", który ze śmiercią stykał się na co dzień. On wiedział, że daremnym byłoby wierzyć, iż Hel zapomni o nim, Thanatos nie zetnie pukla jego włosów, Azrael nie weźmie jego ostatniego oddechu...

Zepchnęliśmy Śmierć do szpitalnych kostnic i prosektoriów. Do umieralni, zwanych domami opieki. Nie chcemy jej widzieć. Nie chcemy o Niej słyszeć. Nawet rozmowa o Niej budzi oburzenie: " O czym ty mówisz, do diabła..." Ale żeś sobie wziął temat..." "Przestań, proszę..."

   

Skoro człowiek współczesnego Zachodu nie poradził sobie z "oswojeniem" Śmierci, to wypchnął Ją ze swojej świadomości.   

Zastąpił surogatem,  erzacem.   Uciekł, w przerażeniu, od jej nieuchronności. Bo współczesny człowiek jest wielkim hipokrytą i wielkim tchórzem. Wszak ta ucieczka od nieuchronnego jest wyrazem bezradności wobec potegi tej rzeczywistości, która wymyka się "potędze" ludzkiego umysłu. Śmiesznie bezradnego wobec tego, co jest jedyną stałą każdego równia.  I jedynym, pewnym i niezmiennym punktem odniesienia.

"Chrześcijaństwo" zamieniło Śmierć  w wynaturzoną nekrofilię, ociekającą symbolami kaźni. I realizowało tę symbolikę, przez wieki, mordując i wyżynając całe narody "w imię Chrystusa".  Było najkrwawszą ze wszystkich religii świata i sprzeniewierzyło się samemu sobie tak dalece, że  stało się odrażająco demoniczne. To "nierządnica, pijana krwią świętych". Ale jej szef w bieli, jak szef kosa-nostry ma się dobrze i od czasu do czasu łączy się z cierpiącymi w bólu. Ale i on, wobec Śmierci, jest bezradny i bezbronny. 

Czyż sam smutek żałobników nie stoi w schizofrenicznej sprzeczności z chrześcijańskim nauczaniem o Śmierci, która wszak została już pokonana?  No cóż. Czy dzieci z "toksycznych" rodzin mogą nie być zakażone?

Kroczymy ścieżką, której uświęceniem jest Śmierć. Jej Świętość to bezwzględna nieodwołalność. Każde życie jest przeniknięte Jej imperatywem. Czy nie jest fascynujące to, że wszyscy znamy nasz port? 

Wśród milionów zmiennych, tysięcy możliwości. Poprzez błędy,  wszystkie prawdy i nieprawdy. Łzy bólu i łzy radości, zmierzamy, z bezwzględną nieuchronnością, w Jej ramiona. I właśnie dlatego i tylko dlatego możemy prawdziwie pokochać życie. I możemy:

Tak żyć, by nie bać się śmierci. 

Tak żyć, by ze spokojem na Nią czekać. 

Tak żyć, by w tej najświętszej z wszystkich chwil, przytuliła nas jak matka. 

I  powiedziała: 

"Teraz  wiesz, że mnie już nie ma"

?


  

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1585
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 906
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1174
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1192
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 760
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 735
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 454
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1024
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 575
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 727
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 501
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 716
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 985
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Elba,  02/12/2010

Tales powiadał, że nie ma różnicy między śmiercią i życiem. Zapytano go więc:
- Czemu więc nie umrzesz? Odpowiedział:
- Bo nie ma różnicy.

Widać wiedział co mówi...:-)

Myślę że doświadczamy śmierci nie tylko raz, ale także gdy coś w nas umiera, nadchodzi jakaś zmiana w naszym życiu. Czasami nawet ktoś po wielkiej rewolucji życiowej mówi że tamtej osoby już nie ma, narodziła się nowa. Tak więc co dzień jesteśmy oswajani ze śmiercią, z transformacją, bo po zmianie nie jesteśmy już tacy sami, coś umarło. Może warto sobie to uświadomić. Śmierć to tylko przejście, zmiana. A co dalej? Tak jak w życiu coś nowego, nowa forma, bo przecież dusza jest nieśmiertelna.

I tak sobie tez myślę że czasem najtrudniejsze jest podjęcie decyzji o uśmierceniu czegoś w sobie, np swojego ego. Pozwolenie na to by np. uśmiercić nasze poczucie wyższości, dumy, nieomylności, wielkości. Zgoda na to by zaakceptować to kim w swojej istocie jesteśmy. Odrzucenie różnych przekonań, nawyków, które tak iluzjonistycznie dają nam to czego pragniemy, ale tak na prawdę działają na naszą z ...  wyświetl więcej

  memnik  (www),  02/12/2010

człowiek zachodu ogólnie słabo sobie radzi z oswajaniem pojęć. dużo lepiej mu idzie z oswajaniem innych ludzi zachodu ;)

  Gamka  (www),  03/12/2010

..."Nie sposób oswoić się ze śmiercią. Żołnierze, lekarze i przedsiębiorcy pogrzebowi widzą ją bez przerwy i przyzwyczajają się do pewnych jej aspektów, lecz nie do jej istoty. Nie sądzę, aby ktokolwiek to potrafił.
Dla mnie otrzymanie wiadomości o śmierci bliskiej osoby jest jak droga w dół po znanych, lecz pogrążonych w mroku schodach. Chodziłeś nimi milion razy i wiesz, ile stopni jeszcz ...  wyświetl więcej

Jest także Tajemnicą. Może największą ze wszystkich Tajemnic. Nierozwiązywalną zagadką, bezsensem, a może najgłębszym sensem istnienia?

  ulmed,  04/12/2010

Ja myślę Gamko, że nasze życie jest drogą do wolności, a ta, jak mniemam jest w wieczności.
Żyjmy, kochajmy, wybaczajmy, bo może zdarzyć się tak; małej dziewczynce ustalono czas-10 min na zjedzenie obiadu.
Ile jeszcze minut? - pytała.
8 min - odpowiadał ojciec.
To jeszcze dużo - cieszyła się malutka.
Ile teraz?
5 min. odpowiedział ojciec.
To dużo je ...  wyświetl więcej

Zdążymy na pewno. Każdy zdąży. Ale, czy będziemy gotowi?
Uśmiechy ślę:-)

http://www.youtube.com/watch?v(...)related
Źródło: Śmierć jest drogą do chwały

Tajemnica i czasem wręcz przyjaciel... Podzielę się tutaj wierszem mojego taty... z nim właśnie zdarza się nam rozmawiać o Śmierci...

„Tam…”

Indagowano mnie podczas dyskusji
czy oczekuję życia po śmierci?
-Wierzę, ze istnieje, ale nie wiem
czy słuszne są moje wyobrażenia
o tym TAM…
Wiem tylko na pewno, że:
nie ma tam chórów anielskich
/

...  wyświetl więcej

Piękne!
Dziękuję:-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska