Login lub e-mail Hasło   

Dramatyczny lot ku wolności

Najbardziej spektakularna w historii lotnictwa akcja odbicia pasażerów z rąk terrorystów.
Wyświetlenia: 2.906 Zamieszczono 29/01/2011

Rzeczywistość mocniejsza niż fikcja

„Ostatni król Szkocji” z 2006 roku z oskarową rolą Foresta Whitakera jako prezydenta Ugandy – Idiego Amina to egzotyczna opowieść o młodym szkockim lekarzu Nicholasie Garriganie i jego przypadkowej przyjaźni z głową państwa, który okazuje się barbarzyńskim dyktatorem. Początkowa wielka przygoda „przyjaciela króla” zamienia się w dramatyczną ucieczkę spod władzy okrutnego władcy. Film kończy się lądowaniem w Ugandzie porwanego przez terrorystów palestyńskich samolotu linii AirFrance. Garriganowi udaje się wydostać z kraju z częścią uwolnionych przez porywaczy pasażerów tego samolotu. Bieg akcji trzyma w napięciu. Widz doznaje ulgi kiedy młody Szkot odlatuje z raju, który okazał się piekłem. Gdy kończy się historia lekarza, który jest jedyną postacią fikcyjną w filmie, poza ekranem rozgrywa się dramat rzeczywistych ludzi - pasażerów porwanego samolotu. 


Feralny lot

27 czerwca 1976 roku z Aten do Paryża wystartował samolot o numerze lotu AF139. Airbus A300 miał na pokładzie 248 pasażerów i 12 członków załogi. Po ośmiu minutach lotu z różnych części samolotu ze swoich foteli powstało czterech napastników, którzy wyciągnęli broń i zaminowali wyjścia. Sterroryzowani piloci otrzymali nakaz lotu do Libii. Tam zatankowano zbiorniki. Następnie samolot skierowano do Ugandy. Przez wiele godzin pasażerowie przebywali bez jedzenia i picia w dusznym samolocie, gdzie panowała temperaturze 35°C.

Airbus 300 wylądował na lotnisku Entebbe z niemalże pustymi zbiornikami. Kilka minut później runąłby na ziemię. Na lotnisku do porywaczy dołączyły trzech kolejnych terrorystów. Do tego momentu ich motywy oraz pochodzenie pozostawały nieznane.

Po 15 godzinach od momentu porwania terroryści w końcu przemówili. Zwrócili się oni do rządu Izraela z żądaniem uwolnienia 53 bojowników przetrzymywanych w więzieniach we Francji, Niemczech, Szwajcarii, Kenii i Izraelu. Ultimatum miało upłynąć 1 lipca o godz. 14. Po tym czasie pasażerowie mieli zostać zamordowani.

Prezydent Ugandy Idi Amin nie tylko udzielił porywaczom schronienia, ale także reprezentował ich w procesie negocjacji. Nigdy wcześniej nie spotkano się z sytuacją kiedy to głowa państwa oficjalnie stanęła po stronie terrorystów naruszając reputację i wiarygodność swojego kraju.

 

    Idi Amin

 

Nerwy ze stali

Premier Izraela Icchak Rabin powołał sztab kryzysowy, aby opracować plan akcji ratunkowej. Parlament udzielił mu wszelkich pełnomocnictw. Niestey żaden z czterech zaproponowanych scenariuszy rozwiązania problemu nie brzmiał zadowalająco. Były zbyt ryzykowne. Czas upływał. Sztab pracował w stanie najwyższego napięcia i presji. Aby zyskać na czasie premier zgodził się na uwolnienie więźniów. To uspokoiło porywaczy, którzy przedłużyli ultimatum do 4 lipca, a ponadto zgodzili się zwolnić część pasażerów. W ten sposób z 248 zakładników na lotnisku pozostało jedynie 105, wszyscy narodowości izraelskiej.

Wywiad izraelski natychmiast zaopiekował się uwolnionymi pasażerami. Wśród nich znajdował się pewien francuski oficer, który przekazał informacje na temat rozmieszczenia zakładników, ubioru porywaczy, uzbrojenia oraz ich nastrojów. Jego zeznania miały kluczowe znaczenie dla planowanej operacji.

Do pokonania pozostał dystans 4000 km oraz liczne kraje niesprzyjające Izraelowi. Operacja miała być niezwykle trudna, niepewna i niebezpieczna.

Na początku lat 70-tych Izraelczycy pomagali rozbudowywać lotnisko w Ugandzie. Dzięki temu posiadali dokładne plany budynków. W ciągu krótkiego czasu z belek i dykty wybudowano makietę terminalu w Entebbe, na której komandosi natychmiast rozpoczęli ćwiczyć odbijanie zakładników.

Do ostatniej chwili nie było pewności czy akcja dojdzie do skutku. Nawet, gdy samoloty z żołnierzami były już w powietrzu istniało zastrzeżenie, że do pewnego momentu mogą otrzymać rozkaz powrotu. Zdania w rządzie były podzielone. Było nerwowo, a emocje sięgały szczytu. Akcja groziła śmiercią zakładników i konfliktem międzynarodowym. Samolotów jednak nie zawrócono. Żołnierze przyjęli tę informację z entuzjazmem.

 

Mistrzowskie zagranie

W sobotę 3 lipca w kierunku Ugandy wystartowało pięć Herculesów C-130 z setką żołnierzy elitarnej jednostki 269 (Sayeret Matkal) Lot ten zgłoszono kontroli ruchu powietrznego jako lot rejsowy El Al nr 167 do Nairobi. Aby zmylić radary trzy samoloty leciały jeden nad drugim, a dwa jeszcze na znacznie wyższej wysokości. Przez wiele czasu samoloty musiały leciały na skrajnie niskiej wysokości 30 m, aby nie wykryły ich radary Egiptu, Sudanu, Arabii Saudyjskiej, Somalii i Ogadenu. Wystartowały także jeszcze dwa Boeingi 707. Jeden z nich przebudowany na szpital wylądował i czekał w Nairobii w Kenii. Drugi Boening poleciał nad Entebbe, gdzie stanowił centrum łączności pomiędzy grupami operacyjnymi, a rządem podczas prowadzonej operacji.

3 lipca o godz. 23.01 na lotniku w Ugandzie wylądował pierwszy Hercules z żołnierzami, który zameldował się wieży jako lot nr 17 linii lotniczej East African Airways. Z samolotu wyjechały dwa Land Rovery oraz Mercedes, które wyglądy jak kolumna samochodów prezydenta Amina. Z nich został przeprowadzony atak na budynek główny. Nad głowami uprowadzonych, którzy leżeli na podłodze odbywała się strzelanina. Dwóch zakładników zginęło, a siedmiu zostało rannych. Zginęło sześciu terrorystów. W ciągu trzech minut zakładnicy zostali uwolnieni.

W tym czasie wylądowały kolejne trzy Herculesy. Wyjechały z nich pojazdy opancerzone.Żołnierze izraelscy stoczyli kilka skutecznych walk ze zdezorientowanymi żołnierzami ugandyjskimi, którzy nawet nie wiedzieli z kim walczą. Potem komandosi z broni maszynowej zniszczyli wszystkie obecne na lotnisku ugandyjskie myśliwce MIG-17 oraz radar, aby uniemożliwić pościg za bezbronnymi Herculesami. W tym czasie inni żołnierze tankowali samoloty na drogę powrotną.

Przeprowadzenie zakładników do Herculesa zajęło siedem minut. Ten samolot odleciał jako pierwszy. Żołnierze zabezpieczali jego bezpieczny start.

W ostatniej chwili podczas akcji odwrotu został śmiertelnie postrzelony od kuli snajpera dowódca komandosów, pułkownik Jonatan "Joni" Netanjahu (brat późniejszego premiera Izraela Beniamina Netanjahu). Była to jedyna ofiara po stronie wojsk izraelskiej. Pięciu innych żołnierzy zostało rannych.

Podczas startu ostatniego samolotu jakiś żołnierz ugandyjski wyłączył światła pasa startowego. Pilot musiał podrywać maszynę w całkowitych ciemnościach opierając się jedynie na przyrządach pokładowych. Udało się. Minęło 57 minut od oddania pierwszego strzału.

Wszystkie samoloty wylądowały w Nairobi. Władze Kenii dały na to ciche przyzwolenie. O nic nie pytały. Izraelczycy natomiast nic nie wyjaśniali. Warto wspomnieć, że w razie nieoczekiwanych trudności żołnierze byli gotowi do opanowania lotniska. W tym czasie w Nairobii przebywało wyjątkowo dużo, dobrze przeszkolonych izraelskich „turystów”.

4 lipca rano na lotnisku Ben Guriona w Tel Awiwie wylądował pierwszy Hercules. Na uwolnionych zakładników oczekiwały rodziny oraz zadowolony premier.

      
                              Uwolnieni zakładnicy                                            Icchak Rabin
 

Gazety całego świata na pierwszych stronach opisywały zdumiewającą akcję, a władze Izraela otrzymały liczne depesze z gratulacjami od czołowych przywódców świata. Rząd PRL tego wielkiego wydarzenia nie skomentował.

Rozwścieczony Amin kazał rozstrzelać odpowiedzialnych na tę porażkę żołnierzy. Zamordował także kilkuset Kenijczyków przebywających w tym czasie w Ugandzie. Złożył także do ONZ skargę na Izrael za pogwałcenie suwerenności jego kraju.

Wkrótce żołnierze, którzy przeżyli masakrę obalili „Rzeźnika z Ugandy”. Amin zbiegł za granicę. Zmarł w 2003 w Arabii Saudyjskiej, która udzieliła mu azylu politycznego.

Maciej Strzyżewski

 

                                            Budynek, który stanowił cel operacji

 

Na podstawie wydarzeń na Entebbe powstały trzy filmy fabularne:
 
Victory At Entebbe (1976)
wyk. Richard Dreyfuss, Anthony Hopkins, Burt Lancaster, Elizabeth Taylor, Kirk Douglas.
Reżyseria: Marvin J. Chomsky
 
Raid On Entebbe (1977)
wyk. Peter Finch, Horst Buchholz, Charles Bronson, Yaphet Kotto.
Reżyseria: Irvin Kershner
 
Mivtsa Yonatan (Operation Thunderbolt) (1977)
wyk. Sybil Danning, Klaus Kinski.
Reżyseria: Menahem Golan
 
 

Podobne artykuły


23
komentarze: 9 | wyświetlenia: 3916
5
komentarze: 4 | wyświetlenia: 5251
23
komentarze: 45 | wyświetlenia: 3091
20
komentarze: 7 | wyświetlenia: 6615
18
komentarze: 13 | wyświetlenia: 1939
12
komentarze: 29 | wyświetlenia: 3752
11
komentarze: 2 | wyświetlenia: 121921
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 7996
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 40910
26
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1765
7
komentarze: 2 | wyświetlenia: 11103
6
komentarze: 0 | wyświetlenia: 3110
 
Autor
Artykuł



Arabia Saudyjska zdumiewająco chętnie udziela azylów róznym dziwnym ludziom. Ostatnio np. prezydentowi Tunezji. I jak tu się dziwić, że to "ojczyzna terrorystów".

- Tajny dokument Departamentu Stanu USA z grudnia 2009 roku podpisany przez sekretarz stanu Hillary Clinton stwierdza, że Arabia Saudyjska jest najważniejszym źródłem finansowania sunnickich terrorystów - ujawnił portal Wikileaks.

Około roku temu TVP wyemitowała bardzo ciekawy film dokumentalny o tej akcji.

  swistak  (www),  29/01/2011

To jedyna akcja nie zakończona jatką zakładników. Dlatego pewnie taka ulubiona.

Zastanawiam jakim rezultatem skończyłaby się ta operacja, gdyby organizowali ją Amerykanie, Rosjanie, Polacy?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska