Login lub e-mail Hasło   

Papież pod sąd

To ma być podbudową mojej krytyki kościoła katolickiego w Polsce
Wyświetlenia: 1.197 Zamieszczono 06/02/2011

Papież powinien stanąć przed sądem

Autor tekstu: Richard Dawkins
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Dlaczego wszyscy są zdziwieni, że Christopher
Hitchens i ja wzywamy do wniesienia oskarżenia
przeciwko papieżowi? Istnieją wystarczające i
jasne dowody. Seksualne wykorzystywanie dzieci nie
jest wyjątkowe dla Kościoła katolickiego i
Joseph Ratzinger nie jest jednym z tych księży,
którzy gwałcili ministrantów, będąc w pozycji
dominacji i zaufania. Jak jednak często się
zdarza, późniejsze ukrywanie faktów, bardziej
nawet niż pierwotne przestępstwo, czynią
najwięcej dla zdyskredytowania instytucji, a
tutaj papież ma prawdziwy problem.

Papież Benedykt XVI jest głową instytucji jako
całości, ale nie możemy obwiniać obecnej
głowy Kościoła za to, co działo się przed
jego kadencją. Tyle tylko, że w tym konkretnym
wypadku można co najmniej powiedzieć, że jako
arcybiskup Monachium i jako kardynał Ratzinger,
szef Kongregacji Nauki Wiary (która dawniej
nazywana była Inkwizycją) powinien zostać
pociągnięty do odpowiedzialności. Zobacz, na
przykład trzy artykuły mojego kolegi
Christophera Hitchensa tutaj, tutaj i tutaj.
Najnowszym ujawnionym dowodem jest list z 1985r.,
uzyskany przez Associated Press, podpisany przez
ówczesnego kardynała Ratzingera do diecezji
Oakland w sprawie ojca Stephena Kiesle,
bezlitośnie zanalizowany przez Andrew Sullivana.

Rzecznicy Kościoła w desperacji obwiniają
wszystkich poza sobą za swoje obecne okropne
położenie, które jeden z oficjalnych
rzeczników porównuje do najgorszych aspektów
antysemityzmu (zastanawiam się, jakie są te
najlepsze aspekty antysemityzmu?). Wśród
sugerowanych winowajców znajdują się media,
Żydzi, a nawet Szatan. Kościół za
nieskończonym potokiem wymówek ukrywa fakt, że
nie wypełnił prawnego i moralnego obowiązku
poinformowania odpowiednich władz cywilnych o
poważnych przestępstwach. Jednak na kardynale
Ratzigerze spoczywała oficjalna
odpowiedzialność za decyzje, jakie mają być
reakcje Kościoła na oskarżenia o seksualne
wykorzystywanie dzieci i jego list w sprawie
Kiesle druzgocąco wyraźnie pokazuje jego
prawdziwe motywy:

"Ten sąd, chociaż uznaje, że tym wypadku
argumenty przedstawione za usunięciem mają
wielką wagę, niemniej jest zdania, iż
niezbędne jest wzięcie pod uwagę dobra
Kościoła powszechnego wraz z dobrem powoda i nie
jest w stanie zlekceważyć szkody, jaką
udzielenie dyspensy może wywołać w
społeczności wiernych Chrystusa, szczególnie ze
względu na młody wiek powoda".

„Młody wiek powoda" odnosi się do Kiesle,
który miał wtedy 38 lat, nie zaś do żadnego ze
związanych i zgwałconych chłopców (11 i 13
lat). Jest całkowicie jasne, że wraz z ukłonem
w stronę dobra „młodego" księdza,
najważniejszą troską Ratzingera i powodem, dla
którego odmówił pozwolenia na pozbawienie
kapłaństwa Kieslego (który kontynuował swoje
przestępstwa), było „dobro Kościoła
powszechnego".

Ten wzorzec stawiania renomy Kościoła powyżej
dobra dzieci, powierzonych mu w opiekę (a jest to
ogromne niedopowiedzenie), powtarza się raz za
razem w tuszowaniu faktów, które teraz są
ujawniane na całym świecie. Sam Ratzinger
wyraził to z przerażającą jasnością w tym
kompromitującym liście.

W tej sprawie odmówił usilnej prośbie
miejscowego biskupa o pozbawienie Kieslego
kapłaństwa. Watykan wydał jednoznaczny rozkaz,
by o takich sprawach nie informować władz
cywilnych, a tylko sam Kościół. Obecna kampania
wzywająca do rozliczenia Kościoła może sobie
przypisać zasługę, że ten stale obowiązujący
rozkaz właśnie został zmieniony od
poniedziałku 12 kwietnia 2010 r. Lepiej późno
niż wcale, jak mógłby powiedzieć Galileusz w
1979 r., kiedy Watykan wreszcie pośmiertnie go
uniewinnił.

Załóżmy, że brytyjski minister odpowiedzialny
za szkoły, otrzymuje od kuratorium wiarygodny
raport o nauczycielu związującym uczniów i
gwałcącym ich. Wyobraźmy sobie, że zamiast
przekazać sprawę policji, przesuwa on po prostu
sprawcę ze szkoły do szkoły, gdzie wielokrotnie
gwałci on inne dzieci. Już to byłoby straszne.
Ale teraz przypuśćmy, że usprawiedliwia swoją
decyzję takimi słowami:

„Chociaż uważam, że przedstawione przez
kuratorium argumenty za oskarżeniem mają wielką
wagę, niemniej sądzę, iż niezbędne jest
wzięcie pod uwagę dobra rządu i partii wraz z
dobrem winnego nauczyciela i nie można
zlekceważyć szkody, jaką udzielenie zgody na
postawienie sprawcy przed sądem może wywołać
wśród wyborców, szczególnie ze względu na
młody wiek sprawcy".

Analogia załamuje się tylko w jednym punkcie, a
mianowicie, że nie mówimy o jednym
księdzu-sprawcy, ale o wielu tysiącach na całym
świecie.

Dlaczego pozwala się Kościołowi uniknąć
odpowiedzialności, kiedy każdy minister rządu,
przyłapany na napisaniu takiego listu, musiałby
natychmiast ustąpić w atmosferze hańby i sam
stanąć przed sądem? Przywódca religijny, taki
jak papież, nie powinien być traktowany inaczej.
To dlatego wraz z Christopherem Hitchensem
popieram badanie dotyczące kryminalnego
współudziału obecnego papieża, prowadzone
przez Geoffrey’a Robertsona QC i Marka
Stephensa. Ci znakomici prawnicy sądzą, że
mają przekonujące dowody przeciwko traktowaniu
Watykanu jako suwerennego państwa na podstawie
tego, że był to pomysł ad hoc, motywowany
wewnętrzną polityką we Włoszech w czasach
Mussoliniego i nigdy nie otrzymał pełnego
statusu w ONZ. Jeśli ten wstępny argument
odniesie sukces, papież nie będzie mógł
powoływać się na immunitet dyplomatyczny jako
głowa państwa i może zostać zaaresztowany,
jeśli wkroczy na ziemię brytyjską.

Dlaczego ktokolwiek jest zdziwiony lub
zaszokowany, kiedy Christopher Hitchens i ja
wzywamy do postawienia papieża w stan
oskarżenia, jeśli zrealizuje on planowaną
podróż do Wielkiej Brytanii? Jedyną dziwną
rzeczą w naszej propozycji jest to, że pochodzi
ona od nas: gdzie przez cały ten czas były
rządy świata? Gdzie jest ich kręgosłup
moralny? Gdzie jest ich zobowiązanie do
traktowania wszystkich jak równych wobec prawa?
Rząd Wielkiej Brytanii, zamiast wystąpić za
sprawiedliwością dla niewinnych ofiar Kościoła
rzymsko-katolickiego, przygotowuje oficjalne
przyjęcie temu skrajnie splamionemu człowiekowi,
żeby mógł nam „udzielić moralnych
wskazówek". Przeczytajcie to jeszcze raz:
udzielić moralnych wskazówek!

Niestety muszę zakończyć przeskokiem od spraw
wzniosłych do przyziemnych, poprawiając błąd w
innej gazecie. „Sunday Times" z 11 kwietnia na
stronie tytułowej wydrukował nagłówek "Richard
Dawkins: zaaresztuję papieża Benedykta XVI".
Wywołuje to — jak to niewątpliwie było
zamierzone — absurdalny obraz, jak rzucam się
na papieża z kajdankami i prowadzę go w chwycie
Nelsona. Może to była heroiczna praca, ale w
końcu udało mi się przekonać gazetę Murdocha,
by zmieniła nagłówek w wydaniu online.

Nieważne jednak są tu nagłówki wymyślone
przez głupich redaktorów, jesteśmy poważni. To
czy sprawa przeciwko Ratzingerowi jest tak
obciążająca, na jaką wygląda, powinno
pozostawać w gestii sądu — cywilnego sądu,
nie zaś tuszującego sądu kościelnego. Jeśli
jest niewinny, dajmy mu możliwość pokazania
tego w sądzie. Jeśli jest winny, niech stanie
przed sprawiedliwością. Tak jak każdy inny.

„Guardian", 13 kwietnia 2010

Richard Dawkins
Wybitny ewolucjonista, profesor Uniwersytetu w
Oxfordzie. Urodził się w 1941 roku w Nairobi.
Autor książki Samolubny gen, w której nadał
nazwę i spopularyzował koncepcję George’a C.
Williamsa, a która rzuciła nowe spojrzenie na
przyczyny i sposoby ewolucji. Koncepcja ta
umożliwiła lepsze niż kiedykolwiek wcześniej
zrozumienie i wytłumaczenie motywów ludzkich (i
zwierzęcych) zachowań, na gruncie zarówno
biologii molekularnej, jak i psychologii
ewolucyjnej. Najważniejsze jego publikacje:
Samolubny gen (The Selfish Gene, 1976); Ślepy
zegrarmistrz (The Blind Watchmaker, 1986); Fenotyp
rozszerzony. Dalekosiężny gen (1982); Rzeka
genów (River Out of Eden, 1995); Wspinaczka na
szczyt nieprawdopodobieństwa (Climbing Mount
Improbable, 1996); Rozplatanie tęczy (Unweaving
the Rainbow, 1998), The Ancestor’s Tale (2004),
Bóg urojony (God Delusion, 2006), The Greatest
Show on Earth (2009) 

Oryginał..
(http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7253)
(Ostatnia zmiana: 14-04-2010)

Papież powinien stanąć przed sądem

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1481
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1632
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1060
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1009
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 891
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 919
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 973
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 814
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 604
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 947
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 800
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 818
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Papież nie jest moim idolem, ale ostatecznie są tacy na tym świecie, którzy będąc równie wielkimi są jeszcze bardziej bezkarni

To też prawda,takich jest 3iele,a nas tez zapewne są nietykalni,święte krówki

  kev  (www),  07/02/2011

Niestety nie ma równości na tym świecie. Normalny człowiek już miałby wieloletni wyrok, jeśli jest się papieżem to jest się przyjmowanym z najwyższymi honorami i jako obrońca pedofili udziela się moralnych wskazówek. A jak my będziemy za głośno szczekać na tych "panów" to zabiorą i ocenzurują nam internet ...

I to się nazywa nasza demokracja z wartosciami katolickimi



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska