Login lub e-mail Hasło   

Kościół marzeń mych i koszmarów

Artykuł o martwych kościołach i żywych relacjach międzyludzkich.
Wyświetlenia: 6.240 Zamieszczono 13/02/2011
W Budzistowie, małej wiosce, która zapoczątkowała miasto Kołobrzeg, stoi mały kościółek z 1222 roku z otaczającymi go wielkimi drzewami, które również wiele pamiętają. Piękne to miejsce na przerwę podczas wycieczki rowerowej, by zatrzymać się na zjedzenie kanapek i poczytanie w przewodniku o tym ciekawym miejscu.
 
Od dawna pozostaję pod wrażeniem podobnych kościółków porozrzucanych po małych miejscowościach Pomorza Zachodniego. Pojawiło się kiedyś we mnie pragnienie, aby je wszystkie sfotografować celem upamiętnienia dorobku kultury mieszkańców tych ziem. Niewątpliwie byłby to pokaźny i cenny materiał dla miłośników historii i architektury.
 
Słowo kościół pochodzi od czeskiego słowa kostel i oznacza zamek warowny.
Kościół w języku polskim nosi wyjątkowo dużo znaczeń. Jednym z nich jest budynek przeznaczony dla chrześcijan na cele sakralne. Kościół oznacza także wyznanie, denominację, religię. W tym znaczeniu słowo to obciążone jest piętnem ekskluzywizmu, polityki i wojen religijnych.
Istnieje jeszcze jedno, pierwotne znaczenie - kościół jako wspólnota uczniów Nauczyciela z Nazaretu. W tym właśnie znaczeniu miała się ujawnić istota zamysłu jego założyciela. Jest ono jednak najsłabiej zrozumiane i najmniej praktykowane.
 
Podczas mojej podróży do Kenii i Zimbabwe miałem wiele przesiadek. Jedna z nich wypadła w Berlinie, gdzie przez wiele godzin musiałem czekać na samolot. Ponieważ jestem ciekawy świata i ludzi urządziłem sobie wycieczkę po mieście. Była niedziela rano. Ulice były wyludnione. Znalazłem się przed Kościołem Pamięci Cesarza Wilhelma, wielkiego budynku, którego po Drugiej Wojnie Światowej celowo nie odbudowywano pozostawiając jako pomnik okrucieństwa tamtych czasów. W jego ruinę wkomponowano nowy kościół.

 

     
                       Berlin                                                                    Budzistowo
 
Gdy młodzi chłopcy jeździli na deskorolkach słuchające rapu, ja znalazłem informację o międzynarodowym nabożeństwie ekumenicznym w języku angielskim, które miało się odbyć w nowym kościele o godzinie 10.00. Bardzo się ucieszyłem, bo bardzo lubię przebywać w międzynarodowym środowisku ludzi, którzy mówią po angielsku.
Podczas gdy siedziałem na ławce w oczekiwaniu na spotkanie, jakaś niedobitek gorączki sobotniej nocy obsikał na moich oczach mury starego kościoła.
 
Na nabożeństwie zebrało się około 100 osób. Niestety moje oczekiwania nie spełniły się. Nie było ani dobrej muzyki, ani dobrego kazania, ani wspólnoty. Przez 45 minut ludzie wstawali, śpiewali, siadali, śpiewali, klękali i znowu wstawali. Nie usłyszałem ani jednego zdania sensownego nauczania. Po zakończeniu nabożeństwa przez jeszcze 10 minut siedziałem w ławce w nadziei, że ktoś do mnie podejdzie, odezwie się, zapyta o coś, zaprosi. Niestety nic takiego się nie wydarzyło. Uczestnicy nabożeństwa skupili się w grupkach znajomych. Przepraszając przeszedłem pomiędzy nimi. Tuż przy wyjściu usłyszałem męski głos skierowany w moim kierunku: „Przepraszam pana!” Odwróciłem się z nadzieją. „Proszę wpisać się do Pamiątkowej Księgi Gości, która znajduje się przy wyjściu i z góry bardzo dziękuję.” On wrócił do swojej rozmowy, a ja wniosłem oczekiwany wpis poprawiający im statystyki i wyszedłem. Tak niestety wygląda 90% kościołów chrześcijańskiego świata zachodu. Obojętność jest tak powszechna, że uczęszczający do kościołów ludzie nawet nie zauważają, że biorą udział w jakimś nienormalnym religijnym procederze.
 
Wyruszyłem, by kontynuować moją wycieczkę. Mijałem nowe i stare budynki Berlina wschodniego i zachodniego. Czytałem informacje o ważnych miejscach. Rozmyślałem nad historią tego niezrozumiałego dla mnie kraju.
Pogoda była ładna. Słońce przyjemnie rozgrzewało. Przyjemnie było maszerować. Wtedy zobaczyłem duży kościół, który ku mojemu zaskoczeniu był otwarty, co nie często się w Berlinie zdarza.
Wszedłem do środka i usiadłam w ostatniej ławce. Właśnie trwało kazanie. W ławkach siedziały tylko trzy osoby białe, reszta była czarna. Okazało się, że było to zgromadzenie wierzących z Ghany, którzy wynajmowali ten budynek od Kościoła Ewangelickiego.
 
Nabożeństwo trwało jeszcze przez trzy godziny i miały miejsce jeszcze trzy kazania. Jedno z ich wygłosiłem ja. Jak do tego doszło? W pewnym momencie zostałem zaproszony do przodu. Prowadzący chciał mnie przywitać w imieniu całego kościoła i dowiedzieć skąd jestem. Opowiedziałem moją historię. Odebrali ją entuzjastycznie wśród okrzyków i oklasków. Potem podzieliłem się kilkoma myślami z Psalmów Dawida. To również odebrali entuzjastycznie. Na koniec kilka osób podeszło do mnie, aby pomodlić dla mnie się o bezpieczną podróż do Afryki. Robili to własnymi słowami z dużym zaangażowaniem. Było to bardzo miłe. Czarni bracia dużo śpiewali i tańczyli. Jako instrumentów używali jedynie dwóch bębnów, trzech tamburynów oraz swoich silnych głosów. Tyle wystarczyło, aby ten wielki budynek wypełnić muzyką.
 
Na koniec grube murzynki wyściskały mnie jak syna i zrobiły kanapki na podróż. Dostałem całą siatkę wszelakiego jedzenia. Jakieś 50 osób przyszło się pożegnać. Wszyscy się uśmiechali pokazując swoje białe zęby. Wyszedłem rozpromieniony. O to właśnie mi chodziło. Taki ma być kościół. Taką właśnie atmosferę mieliśmy w kościele, który założyliśmy w Kołobrzegu.
 
Przez ostatnie dwadzieścia lat odwiedziłem dziesiątki kościołów różnych wyznań i religii. Między innymi byłem w cerkwii prawosławnej, żydowskiej synagodze, muzułmańskim meczecie, świątyni Baha’i, sali królestwa świadków Jehowy, na nabożeństwie u mormonów, scjentystów i innych. Bardzo interesuje mnie w co ludzie wierzą, dlaczego w to wierzą oraz dlaczego nie wierzą oraz jaki wpływ na ich życie tych ludzi ma to w co wierzą. Często nie ma żadnego, ale czasami owoce życia niektórych wspólnot są tak spektakularne, że pod wpływem ich misji z miast znika przestępczość, dilerzy przestają sprzedawać narkotyki, znika prostytucja, maleje bezrobocie, a bezdomni zyskują domy i rodziny. Największym owocem jest jednak kiedy ludzie o rozdwojonym umyśle (żyjący podwójnym życiem, posiadający podwójną moralność) zyskują wewnętrzną harmonię i zaczynają żyć jednym, bezkompromisowo szlachetnym życiem bez względu na presję otoczenia. Tego nam Polakom bardzo potrzeba.
 
Oddzielne zagadnienie stanowią kościoły amerykańskie, które często funkcjonują jak miasta z olbrzymimi budynkami, parkingami na tysiące samochodów, fontannami, patiami, dywanami, miękkimi ławkami, szkołami, rozwiniętym poradnictwem, grupami wsparcia, scenami zamiast ołtarza, na których grają zespoły porównywalne do tych z czołówek list przebojów, chórami gospel z ich wspaniałymi jazzmanami, a w końcu genialnymi mówcami, których nauczanie elektryzuje miliony słuchaczy poprzez radio i telewizję. Kiedyś napiszę o tym więcej.
 
Maciej Strzyżewski
 
 

                                                                  Willow Creek Community Church, Illinois


  

Podobne artykuły


381
komentarze: 338 | wyświetlenia: 385230
25
komentarze: 35 | wyświetlenia: 4449
51
komentarze: 21 | wyświetlenia: 16115
112
komentarze: 102 | wyświetlenia: 19732
89
komentarze: 98 | wyświetlenia: 59860
101
komentarze: 224 | wyświetlenia: 45474
131
komentarze: 65 | wyświetlenia: 40089
70
komentarze: 71 | wyświetlenia: 24242
44
komentarze: 11 | wyświetlenia: 16843
57
komentarze: 37 | wyświetlenia: 10843
28
komentarze: 37 | wyświetlenia: 3554
25
komentarze: 27 | wyświetlenia: 4820
40
komentarze: 32 | wyświetlenia: 6346
 
Autor
Artykuł



Macieju, pięknie napisany artykuł... i jak dowiodłeś "kościół" to społeczność, a nie instytucja martwych struktur. Jeśli nie znajdziemy duchowości w sobie, to nigdzie jej w świątyniach nie doświadczymy...

Mam wrażenie, że niesłusznie tu i w innych miejscach z góry przekreśla się sens istnienia Kościoła jako organizacji (struktury). Ja też wierzę, że Kościół to społeczność. I wszystko ładnie, kiedy ta społeczność to kilka osób zbierających się w prywatnym domu lub na łonie natury na nabożeństwie, ale kiedy te kilka osób rozrasta się do kilkudziesięciu, kilkuset, paru tysięcy i więcej, to nadal mają ...  wyświetl więcej

Nawet gdzieś jest napisane, jak to powinno wyglądać...:-)

Mam słabość do wszystkich poszukujących kwiatu paproci. Zarazem jednak...

Znakomicie,gratuluję,jeśli w sobie nie znajdziesz boga,a tylko hodujesz gniazdo żmij,to kościół pomoże je rozmnożyć,od wieków w tym się specjalizuje i to nie za darmo...

CYT.1.: "Istnieje jeszcze jedno, pierwotne znaczenie - kościół jako wspólnota uczniów Nauczyciela z Nazaretu. W tym właśnie znaczeniu miała się ujawnić istota zamysłu jego założyciela. Jest ono jednak najsłabiej zrozumiane i najmniej praktykowane."

CYT.2.: "Największym owocem jest jednak kiedy ludzie o rozdwojonym umyśle (żyjący podwójnym życiem, posiadający podwójną moralność) zyskują wew

...  wyświetl więcej

Tak! Do kroćset, tak!
Czy to jest naprawdę takie trudne?

  Elba,  14/02/2011

No to ja do kompletu dorzucę coś o znaczeniu słowa Bóg" w naszym słowiańskim języku. Jesteśmy potomkami Słowian, więc nieco zainteresowałam się naszymi protoplastami. Okazało się, że używali oni często słowa "Bóg" i to nie z powodu kościoła, bo były to czasy jeszcze przed chrztem Polski.
W mowie tych Słowian słowo "Bóg" oznaczało szczęście, bogactwo.
Tak więc przymiotnik boży to inac ...  wyświetl więcej

Elbo, jesteś cudna... te twoje komentarze to perełki same w sobie:)

  Elba,  14/02/2011

Miło, że ktoś to zauważa i docenia. A jeżeli nawet nie... to i tak lubię dobrą zabawę i uśmiech, a gdy tak bardzo jestem zajęta wymyślaniem i poszukiwaniem czegoś atrakcyjnego, na smutki nie starcza mi już po prostu czasu :)
Tak trzymać - to jest ten mój wysoki ideał.

Jak widzę, mamy podobne zainteresowania. Ja również bywając w różnych krajach zawsze odwiedzam różne kościoły,a właściwie wszędzie gdzie byłem odwiedzałem wszystkie kościoły, jeżeli oczywiście mieszkałem tak dostatecznie długo. Uwielbiam obserwować i również oczekiwałem czegoś co Ty właśnie znalazłeś. Bywałem również na spotkaniach Świadków Jehowa w Gdańsku. Praktycznie we wszystkich tych spotkani ...  wyświetl więcej

  gicka,  19/02/2011

Piękny artykuł :) Podzielam Pana zainteresowania różnymi wyznaniami i zazdroszczę, że tyle miał Pan okazję poznać ich z bliska :)

To mógłby być kościół moich marzeń:
" Czarni bracia dużo śpiewali i tańczyli. Jako instrumentów używali jedynie dwóch bębnów, trzech tamburynów oraz swoich silnych głosów. Tyle wystarczyło, aby ten wielki budynek wypełnić muzyką."
A ten jest na pewno moich koszmarów :
"Obojętność jest tak powszechna, że uczęszczający do kościołów ludzie nawet nie zauważają, że biorą udział w jakimś nienormalnym religijnym procederze."
Dobry artykuł :) Pozdrawiam - Hanuta

  57kerenor  (www),  21/02/2011


BÓG NIE MIESZKA W ŚWIĄTYNIACH RĘKĄ UCZYNIONYCH!

Nie mam pragnienia wchodzić do katolickich kościołów, ani uwieczniać tych przybytków ``na kliszy``.
Przez wiele lat moje nogi wydeptywały posadzkę pogańskiej świątyni i to starczy.

Pamiętam dokładnie słowa Apostoła Pawła zapisane w Dziejach Apostolskich, jednak przytoczę je według zapisu z Biblii:

``(24) Bóg, kt

...  wyświetl więcej

Keren! Znowu piszesz sam dla siebie. Sam sobie coś udowadniasz i dyskutujesz sam ze sobą wmawiając sobie, że to w obronie Boga.

Jezus, którego imienia konsekwentnie nadużywasz, był z ludźmi i żył dla nich. Dlatego do niego lgnęli. Twoje wywody natomiast są masowo odrzucane lub ignorowane, nie dlatego, że ludzie gardzą prawdą, ale dlatego że bije z nich egoizm i bufoniastwo.

Jezus i

...  wyświetl więcej

  57kerenor  (www),  22/02/2011


NIEZGODNE Z EWANGELIĄ MALUNKI ADWENTYSTÓW…

Witaj Macieju!

Muszę powiedzieć, że cieszę się, że w końcu jakiś Adwentysta odpowiedział na mój komentarz.
To, że użyłeś ostrzejszych słów, jest dla mnie zrozumiałe. Gdybym był na Twoim miejscu, to może zrobiłbym podobnie. Zatem, absolutnie się nie gniewam.

Ty przynajmniej, nie patrząc na księży swojego wyznania, ``b

...  wyświetl więcej

Amen !!!

Piszesz: "Niestety moje oczekiwania nie spełniły się. Nie było ani dobrej muzyki, ani dobrego kazania, ani wspólnoty".
A czegoś oczekiwał, Drogi Bracie, od "wspólnoty" zjednoczonej ludzkim gadaniem, toczonej jedynie pod otoczką Jezusa? :-/

Świetny tekst!:)

Niestety Twoje obserwacje potwierdzają moje własne przemyślenia na temat postępującej laicyzacji społeczeństw. Na zachodzi kościoły przerabia się jak stare hale fabryczne, ale już w Polsce obserwuje się podobny trend. Do kościołów uczęszcza tylko 40% deklarujących wiarę, a i tak wielu z nich traktuje to jak obowiązek do odbębnienia.

pamiętam jak mój wujek - ksiądz

...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska