Login lub e-mail Hasło   

Wyższe szkoły tego i owego

Mają się w Polsce świetnie, nawet teraz gdy wszystkim innym firmom idzie średnio, one się rozbudowują.
Wyświetlenia: 1.894 Zamieszczono 16/02/2011

Zaznaczam na wstępie, że przedstawiony poniżej pogląd nie jest mój tylko dziennikarki z POLITYKI, aczkolwiek prawie całkowicie się z nim zgadzam. Trudno się z nim nie zgodzić, trzeba jednak pamiętać, że wyjątki zdarzają się wszędzie. 

W każdej działalności produkcyjnej największym problemem jest zbyt. Bardzo łatwo coś wyprodukować, nieważne przy tym czy będzie to coś pożytecznego, ładnego, potrzebnego, czy też bubel. Gorzej już jest ze sprzedażą tej produkcji w całości lub w części, nawet produkcji chleba nie udaje się dzisiaj w całości sprzedać. 

l w te realia wpisują się tak zwane niepubliczne szkoły wyższe. Zarabiają one w czasie produkcji i nie biorą żadnej odpowiedzialności za zbyt. Absolwenci po opuszczeniu takiej szkoły odkrywają, że wtłaczana w nich wiedza nie przydaje im się w znalezieniu pracy. Są o kilka lat starsi i czują się wydojeni z kasy na czesne, stancje, dojazdy, podręczniki, kupione przez internet prace zaliczeniowe, itp.

GUS szacuje, że samo czesne to kilka miliardów złotych rocznie, mają więc o co te „uczelnie” zabiegać. 
W Polsce istnieje 325 wyższych szkół niepublicznych i wszystkie nauczają właściwie tego samego. Uczelnie te rzadko inwestują w coś więcej niż budynki, krzesła i stoły, nie nauczają biologii, chemii, fizyki, medycyny, bo to wymagałoby urządzenia laboratoriów i zaplecza naukowego. 

Nie monitorują rynku pracy pod kątem potrzeb, tylko starają się „kształcić” (czytaj: produkować) jak największą liczbę magistrów, przy jak najmniejszych kosztach własnych. Tylko widoki na zysk uczelni kształtują ich pokrętny marketing, którym mieszają w głowach naiwnym młodym ludziom

Podobne artykuły


14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 716
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1078
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1239
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 781
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 878
13
komentarze: 1 | wyświetlenia: 764
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 791
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 632
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1081
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 542
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 610
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1153
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1149
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 553
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 356
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





To nie jest tylko bolączka niepublicznych szkół wyższych. Również uczelnie państwowe produkują wykształconych bezrobotnych. W dzisiejszych czasach dużo łatwiej znaleźć pracę po szkole zawodowej, niż po studiach. Przykładowo moja koleżanka po handlówce, dostała pracę w sklepie, w którym miała praktykę. Umowę podpisała zaraz po rozdaniu świadectw. Moja siostra, z tytułem mgr inż. jako jedna z lepszy ...  wyświetl więcej

Trzeba tylko pamiętać, że są szkoły i szkoły. Trzeba sobie zdawać sprawę czy po tej szkole, którą wybieramy będzie praca. Tylko, że wiele osób idzie na studia łatwe i przyjemne, ale po nich jest pobudka z ręką w nocniku, że pracy nie ma.

Ale za 20 lat Twoja siostra będzie zarabiać 3 razy tyle co koleżanka w sklepie. Nie wiem skąd to przekonanie, że ukończone studia powinny z gruntu gwarantować zarobki na poziomie średniej krajowej. Każdy zawód wymaga zdobycia doświadczenia i przejścia jakiejś drogi zawodowej.

  swistak  (www),  16/02/2011

Szkoły te dowartościowują, poszerzają horyzonty, pozwalają opanować języki w stopniu dostatecznym, by móc odpowiedzialnie pokierować swoim dorosłym życiem. Alternatywa dla tego "niecnego procederu" jest armia bezrobotnych głupich roboli na których liczą Niemcy !

  barkarz  (www),  16/02/2011

Niemcy liczą przede wszystkim na 46 tys. informatyków i 36 tys. inżynierów, właśnie przed chwilą rozmawiał o tym ze słuchaczami Kuba Strzyczkowski w TRÓJCE. Pewnie wielu z nich dostaną, bo płacą lepiej niż Polacy, ciekawe kto wtedy zajmie ich miejsca w Polsce.

  ,  17/02/2011

Nawet jeżeli jest w dużym stopniu tak jak piszesz i np. osoby podchodzące w ten sposób do studiów wynoszą z nich przyjmijmy 10% wiedzy, to o te 10 procent poprawia się ich jakość życia i jakość życia otoczenia w jakim na co dzień przebywają. Poza tym dane z Urzędów Pracy pokazują, że w tej grupie osób występuje mniej bezrobotnych, którzy jeżeli już nimi są to na ogół aktywnie poszukują pracy i czę ...  wyświetl więcej

  barkarz  (www),  17/02/2011

Pewnie masz rację, ale czy nie szkoda życia dla takich 10-, czy iluś tam % wiedzy? Przez te 4 – 5 lat wyjętych z życiorysu rówieśnicy tych „studentów” zdążą się już ustawić.

@viverti Zmusza - rynek pracy i powszechne mniemanie, że po studiach znajdzie się lepsze zajęcie niż po szkole średniej. Faktem resztą jest, że Polska to chyba jedyny kraj, w którym żeby być kasjerką w banku czy fakturzystą w zapyziałej hurtowni trzeba mieć magistra. A dane z UP nie wspominaj o tym, że osoby z tej grupy bardzo często pracują poniżej swoich kwalifikacji i ambicji, również finansowy ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska