Login lub e-mail Hasło   

Odwołanie ministrów i co dalej.

Każdy wniosek o odwołanie ministra jest do przyjęcia z wyjątkiem tego, który dotyczy kosztów wszystkich Polaków
Wyświetlenia: 997 Zamieszczono 29/03/2011

Znam się na ekonomii. Skończyłem ekonomię i przez prawie dwadzieścia lat pracowałem jako główny ekonomista w zakładzie. Słucham jak w każdym tygodniu odwołuje się jakiegoś ministra, ale dzisiaj jak usłyszałem, że opozycja chce odwołać ministra finansów, to przestała mnie bawić ta gra w politykę przez tych posłów. To już nie jest gra bez straty, albo udawana gra dla zdobycia za wszelką cenę władzy, ale gra w którą mogą przegrać wszyscy Polacy.

Co by się stało, gdyby odwołano ministra Rostowskiego? Co by się stało, gdyby Pan Premier Tusk zgodził się na to, aby odwołać ministra finansów, a potem razem z gabinetem podał się do dymisji? Tego wariantu pisowcy, ludowcy i lewicowcy nie przewidzieli. Ja jednak uważam, że tak może być, chociaż teoretycznie, albowiem ten kto kładzie na szalę dobro Polski, dla własnego widzimisię, powinien przemyśleć, a nie być pewny tego, że Premier  zrobi wszysto, aby ochronić swojego ministra. To właśnie brak pomyślunku u niektórych polityków jest zatrważający. Wróćmy jednak do tematu. Co by się stało, albo co się stanie po odwołaniu ministra Rostowskiego?

Z chwilą ogłoszenia rezygnacji ze stanowiska przez ministra, wszystkie giełdy światowe, obniżają akcje Polskich spólek. Złotówka spada na łeb na szyję. Górna granica spadku pomiędzy 10, a 20 procent. Co to jest dla naszego kraju?

Wszystkie importowane surowce drożeją zgodnie z inflacją złotówki. Importowane towary tak samo wzrastają. Rząd Polski traci zaufanie u tych wszystkich, którzy uznawali nasz kraj za stabilny politycznie i gospodarczo. Inwestycje zagraniczne zostają wstrzymane, a nowych nie będzie do czasu przekonania do nas i naszej wierzytelności "nowej władzy". Premier ze względu na zbyt duże obciążenie długu zagranicznego, podaje się z rządem do dymisji. Odbywają się przyspieszone wybory. Wygrywa opozycja, to znaczy pisowcy, ludowcy, lewica. Zawiązują porozumienie programowe, jak to było w 2005r, ale z innymi partnerami. Nikomu o nic nie chodzi, tylko o tych kilka lub kilkanaście tysięcy etatów do zagarnięcia. Tak jest prawda, że za każdym razem chodzi o kasę, a to ile inni będą musieli za to zapłacić to ich wszystkich nie obchodzi.

Jeśli każdy myśli, że nowa koalicja cokolwiek by zmieniła, to się bardzo myli. Niech każdy zwróci uwagę na to, że sama wymiana władzy pochłonie minimum trzy miesiące. Nastepnie zanim nowa władza zacznie rządzić, to musi minąć jakieś następne trzy miesiące. Minie te pół roku i co się zmieni? A nic, bo budżet na dany okres został opracowany i uchwalony przez poprzednią władzę. Jeśli ma się jeszcze opozycję jako większościową w strukturach  władzy, to musi się skończyć na bezczynnym okresie władzy, tzn. władza będzie bezproduktywna przez około dwóch lat. Tak więc po zmianie rządu, dopiero po minimum dwóch latach można oczekiwać jakieś zmiany, jeśli chodzi o dobro ludzi, to znaczy nas wszystkich żyjących w tym kraju. Każda zmiana rządu w każdym kraju powoduje taką samą reakcję. To wie giełda i nie tylko. To wiedzą wszyscy na całym świecie i nie ma się co temu dziwić, że tak będzie. Wszyscy związani z naszym krajem, i dla których dobro nas i naszego kraju jest najważniejsze, nie powinni narażać nas wszystkich na takie ryzyko. W przypadku jakiegokolwiek podejrzenia o możliwość zmiany polityki gospodarczej, czy też co gorsza zmian demokratycznych, Polska w związku ze spadkiem wartości złotówki, stanie się mniej wiarygodnym partnerem gospodarczym i politycznym. To właśnie Ci wszyscy, którzy tak dzisiaj manipulują tą naszą władzą, nie zdają sobie sprawy z tego, że za ich głupotę odpowiadają wszyscy Polacy.

Każdy może mi zapytać pytanie: Czy tak bardzo popieram ministra Rostowskiego, że na temat jego piszę artykuł?

Ja jestem zwolennikiem profesora Balcerowicza, i chociaż z niektórymi jego poglądami, czy też kontr argumentami, nie mogę się pogodzić, to jednak mam do niego szacunek.

Jesli chodzi o ministra Rostowskiego, to na samym początku byłem nieprzejednanym jego przeciwnikiem, ale przyszedł czas, że przyznałem się do mojej pomyłki. Nagrody jakie spływają na ministra ze wszystkich źródeł pism i wydawnictw ekonomicznych na całym świecie powodują to, że zacząłem doceniać jego rolę. To nie jest tak, żeby minister był jakimś nadzwyczajnym człowiekiem, ale jego podejście do ekonomii, oraz do trudnści w okresie kryzysu gospodarczego jest tak, jakby kapitana statku, który został wystawiony na przeprowadzenie statku przez sztorm, a potem mu podziękowano za to, że pomimo tego, że cały statek wrócił do portu, to jednak pozostały pretensje za to, że maszt został uszkodzony.

I to by było na tyle.

Szacunek Panie Ministrze. 

Podobne artykuły


17
komentarze: 130 | wyświetlenia: 2403
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1175
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 853
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 724
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 695
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 542
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 749
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 665
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 751
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1525
10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 533
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Niech zgadnę. Twój zakład nie dożył dwudziestki i upadł?

Nie zgadłeś istnieje do dzisiaj, a za moich czasów pensja była dwukrotnie wyższa niż średnia krajowa Pozdrawiam

  rzeczny,  31/03/2011

Super. Może mi wreszcie ktoś kompetentny (myślę o Tobie) wytłumaczy pewien paradoks związany z Wielce Szanownym Panem Rostowskim. Jak on to wykombinował, że mając wzrost gospodarczy (zielona wyspa) i wprowadzając oszczędności "zrobił mu się" taki deficyt?

Pan Rostowski nie jest święty, i też robił błędy. Do największych należy wzrost administracji państwowej i brak reform wydatków publicznych. Te zarzuty przedstawia też prof. Balcerowicz. Jednak metoda wyjścia z kryzysu światowego, wybrana przez ministra finansów wydaje mi się i nie tylko, bo świetni ekonomiści amerykańscy to samo mówią jako jednej słusznej dla takiego kraju jak nasz. Nasz kraj jes ...  wyświetl więcej

  rzeczny,  31/03/2011

Po czterech latach się zorientował że jest coś nie tak w finansach, jeszcze 20 lat i może coś zmieni na lepsze. Przypominam, że pomysł na wyjście z kryzysu to było nic nie robienie, bo u nas nie ma kryzysu. Gdyby go Tusk zdymisjonował 3 lata temu i nikogo innego nie powołał na to stanowisko, to byłoby tak jak jest dziś.

Wiem kogo jesteś zwolennikiem, ale myślałem że chcesz jakieś dyskusji, ale trudno jest dyskutować z kimś, kto nie przedstawia żadnych argumentów, a tylko głośno krzyczy o nic nie robieniu. Pomyliłem się.

"Z chwilą ogłoszenia rezygnacji ze stanowiska przez ministra, wszystkie giełdy światowe, obniżają akcje Polskich spólek. Złotówka spada na łeb na szyję. Górna granica spadku pomiędzy 10, a 20 procent." Niezwykła znajomość ekonomii. Rostowskiego nie ma pół roku, a złotówka i giełda tego nie zauważyła.

@Hamilton Starszy: Artykuł był pisany 3 lata temu tak więc nie widzę mojej pomyłki raczej błędne dalsze decyzje Rostowskiego, które podejmował po moim artykule między innymi sprawa funduszy emerytalnych.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska