Login lub e-mail Hasło   

Dziecinna dorosłość.

Rodzimy się. Zbieramy doświadczenia, którymi się dzielimy. Umieramy. A kiedy dorastamy? Gdzie jest granica dzieciństwa z dorosłością?
Wyświetlenia: 2.780 Zamieszczono 04/04/2011

Rodzimy się. Zbieramy doświadczenia, którymi się dzielimy. Umieramy. A kiedy dorastamy? Gdzie jest granica dzieciństwa z dorosłością?

Wszystkie te pytania są retoryczne gdyż każdy z nas jest osobną jednostką, indywidualnością. Mamy odrębne drogi rozwoju, swój cykl kojarzenia, pojmowania i rozumowania świata, lecz jedno nas łączy. Jest to droga, którą każdy musi przejść: urodziny, doświadczenia, śmierć. Wszystko pięknie… tylko, kiedy następuje przemiana z dziecka w dorosłego?

Taka przemiana nie następuje z dnia na dzień. Jest to cykl złożony z podetapów. Dorastać można w różnych dziedzinach: miłość, rodzina, odpowiedzialność za siebie, szkoła, praca. Najgorzej jest z dorosłością wobec innych. Miłość, rodzina – tu w grę wchodzi odpowiedzialność za innych, o którą ciężko w XXI wieku. Może właśnie to jest ten złoty środek, czyli odpowiedzialność. Gdy mamy z tyłu głowy pewną hierarchię to mamy wyznaczoną drogę. Za tym bardzo często idzie odpowiedzialność. Coś jest ważniejsze, coś mniej. W odpowiedzialności za innych bierzemy podwójną konsekwencję. Człowiek z natury ucieka przed konsekwencją wiec ta cecha jest rzadkością.

Dziecinna dorosłość dopadła mnie. Biorę odpowiedzialność za każdą z powyżej wymienionych dziecin, lecz nie wyklucza to mojego powrotu do dzieciństwa. Na spacerze psem i przyjaciółką wskoczyłam w kałużę, nie zabrałam parasola, wróciłam mokra i szczęśliwa. Czemu tak jest, że powroty do dzieciństwa cieszą? Może po prostu nigdy nie dorastamy. Cała otoczka z pełnoletnością jest tylko formalnością. W pewnym wieku po prostu nasza hierarchia (z tyłu głowy) nabiera innego wymiaru. Odwraca się… To, co było nieistotne staje się pierwszorzędne (i na odwrót).

Wieczorynka przestaje mieć sens, zaczynamy zastanawiać się, czemu smerfetka jest jedna a smerfów tyle. Dlaczego fioletowy facet nosi czerwoną torebkę. Przestajemy wierzyć w to, co nam podają. Zaczynamy szukać swojej prawdy. To pierwszy etap dorastania. Czasem ten etap pochłania całe życie człowieka. Weźmy takiego artystę (z prawdziwego zdarzenia), który poszukuje swojej prawdy w obrazach, muzyce, literaturze. Stara się przekazać samego siebie… I szuka i szuka. Umiera.

Kolejny z etapów to rozumowanie odpowiedzialności. Pojmowanie tego, kim ja jestem. Co ja robię na świecie i jaki jest sens mego bytu. W dzieciństwie nie obchodziło mnie to, co kto ode mnie chce, czego kto oczekuje czy też, kim ja jestem. W dzieciństwie się po prostu jest.

Ostatni etap to stwierdzenie: Jestem odpowiedzialna, potrafię kochać bezinteresownie, ograniczyłam swój egoizm do minimum – jestem dorosła.? Nie. Dorastać to pojęcie względne, ewoluujące. Z każdym dniem dorastam gdyż każdego dnia pojmuje coś nowego, uczę się, zmieniam, nabywam nowe doświadczenia. Oznaką dorosłości jest, to, co ja zrobię, jak wykorzystam to, co dostaje z każdym nowym dniem. Dorosłość to również odpowiedzialność, lecz nigdy nie rezygnowanie z dzieciństwa.

www.wypisana.pl 

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1582
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1202
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1006
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 838
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 947
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 878
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 924
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 540
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 871
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 756
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 760
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Noemi*,  04/04/2011

Wydaje mi się, że potrzebą dominującą w okresie dorastania jest potrzeba autonomii, dotyczy uczuć, poglądów, działań. Zaspokojenie jej towarzyszy silne zabarwienie emocjonalne. Wiele konfliktów młodych ludzi z otoczeniem ludzi dorosłych ma swoje źródło w tej potrzebie, zwłaszcza, że dorośli nie zawsze chcą zrezygnować z kontynuowania stanu psychicznej zależności dziecka a młody człowiek dąży do uzyskania własnej autonomii różnymi drogami.

  emkaa,  04/04/2011

"Może po prostu nigdy nie dorastamy. Cała otoczka z pełnoletnością jest tylko formalnością." :) Ujęło mnie to zdanie... Lubię gdy potrafimy zachować w sobie tę dziecięcą radość i umiejętność cieszenia się z rzeczy prostych - bez względu na wiek. Nie należy jej mylić z brakiem dojrzałości i odpowiedzialności.
A w temacie - myślę, że posiadanie własnego dziecka i strata rodziców - to są wydar ...  wyświetl więcej

  Strzyga  (www),  05/04/2011

Zachować w swoim dorosłym ciele cząstkę dziecka. Fantazję, radość i prostotę myślenia. Świat byłby piękniejszy :)

Moim zdaniem wyznacznikiem dorosłości jest uniezależnienie się od rodziców. Posiadanie dziecka natomiast może, ale nie musi być wyznacznikiem dojrzałości emocjonalnej. Dzięki za ten artykuł. Daje wiele do myślenia.

A może granicę dzieciństwa przekraczamy już w momencie jej szukania?

Dobre pytanie... możliwe.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska