Login lub e-mail Hasło   

Andżelika. Ocelot.

:-)
Wyświetlenia: 2.675 Zamieszczono 03/06/2011

 
Andżelika pakowała ostatnie ubrania do walizki. Wyjeżdżała w delegację. Za godzinę miała pociąg. Czekała na Emiliara, któremu powrót z pracy nieco się przedłużył. Właściwie była już gotowa ze wszystkim. Wykreśliła z listy spraw na dziś ostatnią pozycję, pakowanie walizki.
W tym czasie wszedł Emiliar.
- Mam coś – powiedział.
- Co? - wychyliła się z pokoju, gdy on coś próbował przemycić. Było to coś dziwnego.
- Mam znajdkę – powiedział, pokazując na dość duże, rude i pręgowane zwierzątko.
- Matko, przecież to jest...
- Tak, to ocelot – powiedział dumnie. - Znalazłem ocelota.
Wziął wystraszone zwierzątko na ręce i zaniósł do salonu. Wyjął z lodówki kiełbasę i kucnął przy nim. Rwąc po kawałeczku, karmił kota.
- Skąd go masz? - spytała, nie spuszczając oczu ze zwierzęcia.
- Znalazłem w parku. Będzie miał u nas dobrze.
Pogłaskał ocelota i ciągle wpatrywał się w niego z uwielbieniem.
- Nie może tu zostać – powiedziała – jest piękny, ale to nie kot, to ocelot. Nie ma dla niego miejsca w takim małym mieszkanku.
- Spójrz mu prosto w oczy i powiedz, że nie może tu zostać, no powiedz – próbował taką manipulacją coś ugrać.
- Na nie trzeba mieć zezwolenie, to po pierwsze. Po drugie, on zapewne ma właściciela, który go szuka, po trzecie takie duże koty trzyma się w zoo, a po kolejne masz o oddać jeszcze dziś. Ja za pół godziny wyjeżdżam do Krakowa, trzeba więc szybko coś zorganizować.
- Nie! To mój nowy przyjaciel. Zostaje tu – zaprotestował.
- Rozumiem, że znalazłeś go razem z przyczepionym do niego zezwoleniem na trzymanie w domu ocelota? - powiedziała z sarkazmem.
- Nie, ale wymyśliłem, że jeśli już nigdy nikogo nie zaprosimy do domu, to się nikt nie dowie, że go mamy.
- A jak się rozchoruje i trzeba będzie go zabrać do weterynarza, to co wtedy wymyślisz, panie Mam Wspaniałe Pomysły?
- Kupię mu witaminy, to nie będzie chorował – odpowiedział dumnie.
Andżelika potarła z trwogi i zdenerwowania czoło. Ocelot w tym czasie przerzucał wzrok z Emiliara na Andżelikę, siedząc z miną taką, jakby wiedział, że o nim właśnie jest ta rozmowa.
- To małe mieszkanie, będzie się tu męczył i skąd do cholery weźmiesz dla niego taką wielką kuwetę? Gdzie ją postawisz? On ma na oko prawie metr długości.
- Nie krzycz, straszysz go! - powiedział. - Nie będzie się męczył, będę z nim chodził na spacery.
- Przed chwilą mówiłeś, że nikt ma się o nim nie dowiedzieć. Jak chcesz go wyprowadzać, żeby nikt go nie zauważył? Założysz mu papierowy worek na głowę?
- No fakt. To jeszcze przemyślę. Może będę mówił, że nasza kotka tak wyrosła na suchej karmie? Ale...
- Nie ma żadnego „ale” Emiliarze. Dzwoń do zoo, jeśli czujesz z nim więź emocjonalną, będziesz go odwiedzał w zoo. Ale on musi tam trafić, jeszcze dziś.
Poszła po książkę telefoniczną i zaczęła szukać numeru do zoo.
W tym czasie Emiliar usiadł koło ocelota i szepnął mu do ucha:
- Nie oddam cię i tak, nie martw się.
Kot liznął przyjaźnie Emiliara po twarzy. Andżelika odwróciła się i dodała:
- Do tego jeszcze, wiesz, że one uwielbiają skakać. W swoim naturalnym środowisku skaczą po drzewach jak wiewiórki. Wyobrażasz sobie jego skoki po mieszkaniu? Z półek na kanapę, z kanapy na stół, ze stołu na szafki w kuchni... To nie jest miejsce dla takiego wielkiego zwierza. Spojrzała na zegarek.
- Ja muszę już iść.
Kucnęła obok spokojnie siedzącego kociaka, pogłaskała go, cmoknęła w czubek główki i powiedziała ciepło:
- Jesteś najpiękniejszym kotkiem na świecie, zostałbyś, gdyby to było możliwe.
Ocelot patrzył jej prosto w oczy. Głaskała go po główce jeszcze chwilkę, a on tym razem ją polizał po policzku.
Odwróciła się do Emiliara.
- A ty, zrób to, co należy zrobić. A bigos masz w lodówce. Do zobaczenia za trzy dni.
Cmoknęła go w czoło.
- Póki tu jest jeszcze, uważaj by nie drapał po meblach i kanapie. A, i niech nie wchodzi do sypialni, tam są moje elfy, dziś dosłali mi pięć nowych, z kryształu, może na nie skoczyć.
To mówiąc ruszyła ku drzwiom.
* * *
Trzy dni później.
Było piętnaście po trzeciej, gdy Andżelika wchodziła do mieszkania. Powiesiła klucze . Wzięła walizkę i poszła do salonu. Na samym środku stał wystraszony Emiliar. Obok niego siedział zadowolony ocelot. Rozejrzała się dookoła siebie. Spostrzegła oberwany karnisz, połamaną suszarkę na bieliznę, podrapany skórzany fotel i wystającą z oparcia pogryzionej kanapy watę.
- Bo wiesz, nie miałem kiedy go oddać.
Wykładzina była spruta w wielu miejscach. W kuchni, wszystkie krzesełka miały poobgryzane nogi a jedna z szafek była kompletnie podrapana. Widać służyła jako drapak do ostrzenia pazurków.
- Troszkę żeśmy narozrabiali, trochę ja, trochę on, ale wszystko naprawię. Zrobił się taki rozbiegany i rozskakany z tej radości, że mógł tu ze mną mieszkać te trzy dni.
Odwróciła się bez słowa i wyszła z salonu. Oni za nią. W holu mijała pozaciąganą wykładzinę, obgryziony róg ściany.
- Pilnowałem go. Przysięgam, że pilnowałem go całe dnie. Ale jak spałem w nocy, to on nie spał. Nie mam pojęcia, kiedy on spał. Oceloty chyba nie śpią.
Weszła do sypialni. Pogryziona pościel, zbite lustro i pozrzucane z wysokich szafek rzeczy nie były aż tak straszne, jak widok zmasakrowanej kolekcji elfów. Większość z nich zbita, prawie żaden nie miał skrzydełek. Nie było nawet co ratować.
Szybko się zebrała do kupy. Stanęła twarzą w twarz z Emiliarem. Jedyne co mogła w tej chwili zrobić, to wymierzyć silny cios pięścią.
Padł.
* * *
Emiliar obudził się. Czuł ból głowy. Nie miał pojęcia, jakim cudem znalazł się na klatce. Ale w kilka sekund i przypomniał sobie tę małą, ale silną pięść lecącą wprost na jego twarz. Rozejrzał się dookoła siebie. Obok niego stały dwa kartony. Z obu wystawały jakieś rzeczy, ubrania i kable. Po chwili uświadomił sobie, że to co tam się znajdowało, to jego własne rzeczy. Była tez kartka przyczepiona na pinezkę do wystającego z kartonu buta.
Że też musiała akurat wpiąć pinezkę w moje najlepsze buty, dziura jest teraz – powiedział roztwierając złożoną kartkę;
 
W tym domu nie ma miejsca na AŻ dwa oceloty.”
 
 

Podobne artykuły


59
komentarze: 26 | wyświetlenia: 14499
32
komentarze: 12 | wyświetlenia: 2582
23
komentarze: 15 | wyświetlenia: 6499
22
komentarze: 22 | wyświetlenia: 3582
21
komentarze: 13 | wyświetlenia: 1672
21
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1992
19
komentarze: 29 | wyświetlenia: 5207
19
komentarze: 5 | wyświetlenia: 6409
16
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1629
11
komentarze: 55 | wyświetlenia: 1001
10
komentarze: 33 | wyświetlenia: 767
8
komentarze: 2 | wyświetlenia: 811
38
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2972
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  hussair  (www),  03/06/2011

Z coraz większym trudem przychodzi mi pisać, że historia z życia wzięta... ;-)

Z życia czy nie, ale doskonałe i fantastyczne.:)))))

Trochę to dziwnie zabrzmi ale Twoje opowiadania to balsam dla duszy;)

  Strzyga  (www),  03/06/2011

NokiaAsiu i Motylku - Dziękuję Wam serdecznie :*

  hussair  (www),  03/06/2011

A swoją drogą, czyż nie piękne te oceloty? Trochę rozumiem Emiliara... ;-)

Cmok cmok Strzyguniu ma dusza chce Andżeliki jeszcze więcej

  lilith123  (www),  03/06/2011

Uwielbiam to specyficzne poczucie humoru:)

  Strzyga  (www),  03/06/2011

Dziękuję :-)

  greenway,  03/06/2011

Muszę przyznać, że trudno byłoby mi wytrzymać z Emiliarem. ;-)

  Strzyga  (www),  03/06/2011

:-)

  hussair  (www),  03/06/2011

Mi też. :)
Ba, żaden ocelot by z nim nie wytrzymał!

Tiaaaa... Też bym wystawiła tego nieofutrzonego :)

  hussair  (www),  03/06/2011

Muszę wyznać, że jestem zauroczony ocelotami... Hmm, niebezpieczne... ;-)

  greenway,  03/06/2011

Oceloty są piękne. Ale na wolności!! Ktoś kto kocha koty oswojone i dzikie, bez trudu to zrozumie, prawda hussair! ;-)

  hussair  (www),  03/06/2011

Oczywiście, że tak! Uwolnić oceloty, do cholery!!
:)

Znaczy się...., Andżelika jest do wzięcia?

  Strzyga  (www),  03/06/2011

Hmmm....chwilowo Emiliar mieszka na klatce, więc...tak :)

  hussair  (www),  03/06/2011

No tak by wychodziło - człowiek z kartonami nie stanowi poważnego ogniska oporu....

no nie wiem...ma ocelota:)

Emiliarowe walizki są spakowane, więc myślałem że, e..., nie wiem jak to powiedzieć, ale.. jak by co, to ja bym chętnie..eee....:)

  hussair  (www),  03/06/2011

O ile tylko masz sposób na ocelota. ;-)

  Strzyga  (www),  03/06/2011

Przekażę Twoją kandydaturę Andżelice ;-)

  hussair  (www),  03/06/2011

No i pozostaje tylko zaakceptować fakt, że Andżelika wnosi do łoża pięć kilogramów noży Gerlacha...

Pięć kilogramów!? To ja rezygnuję! :)

  hussair  (www),  03/06/2011

Do tego na odcinku sypialnia-kuchnia-łazienka musisz liczyć na jakieś 4-5 min przeciwpiechotnych...

Robercie...chickened out? Hmm... Andzia górą!

I am not a fakir. I will not sleep on the knives. :)

  dalbert,  03/06/2011

Andżeliko - a pomyślałaś, że mógł to być na przykład tygrys bengalski? Albo śnieżna pantera? Wydaje mi się, że troszkę przesadziłaś w tym potępieniu Emiliara. Przecież - jak na niego - wykazał się niejaką powściągliwością w wyborze kotka.
A poza tym... Taki ocelot jest bardzo twarzowy, wyobraź sobie minę przyjaciółek, gdybyś pokazała się przystrojona nim.

  Strzyga  (www),  04/06/2011

Dlatego też właśnie ocelot został, Emiliar nie robił na ludziach wrażenia :)

  hussair  (www),  04/06/2011

Chryste panie, co za głos okrucieństwa wyrachowany!

Zdaje się, że chcą by Emiliar nie spał na wycieraczce dłużej niż dobę:)

  hussair  (www),  04/06/2011

Nie mogę oderwać oczu od tego ocelota. Zaprzytulałbym go, oj!...

  Gamka  (www),  05/06/2011

Nie jesteś w tym osamotniony ;-))) .... Ocelot........jest cudowny .....też bym go zabrała !
;)))))

  greenway,  04/06/2011

Kurczę ja też, ale gdy kochamy, chcemy by ten ktoś miał dobrze. A ocelot to nie maskotka. :-)

Nie komentowałem dotąd tego makabrycznego serialu. Ale jeśli Emiliar w końcu nie dokona sepuku to... To ja już nic nie rozumiem.
:-)

  hussair  (www),  05/06/2011

Grzesiu, popełni... Jeszcze 5-6 odcinków... ;-))

Nie ma siły, no musi...
:-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska