Login lub e-mail Hasło   

Czy wszyscy powinni mieć własne mieszkania?

Odpowiedź na tak postawione pytanie jest jasna: nie wszyscy. Problem w tym, że nie chcemy tego dostrzec.
Wyświetlenia: 2.190 Zamieszczono 07/06/2011

Wydaje się, że własność jest podstawą gospodarki rynkowej. A własna nieruchomość podstawą życia rodzinnego. Rzecz w tym, że posiadanie własnego mieszkania lub domu wcale nie jest konieczne do tego, żeby żyć na niezłym poziomie. Więcej nawet – w większości przypadków kupno własnej nieruchomości może być przyczyną znacznego obniżenia poziomu życia.

  • Brytyjskie społeczeństwo właścicieli

Wielka Brytania jest jednym z tych krajów, które najwyraźniej postawiły na własność nieruchomości. Była to swoista realizacja zaleceń, które najdobitniej wyraził w latach pięćdziesiątych amerykański deweloper (twórca wielu słynnych tamtejszych przedmieść) William Levitt: - Nikt, kto posiada na własność dom i ziemię nie może być komunistą. W czasie rządów Margaret Thatcher, ale też Johna Majora, Tony'ego Blaira i Gordona Browna celem władz brytyjskich było zbudowanie „demokracji właścicieli nieruchomości”.

W wyniku różnych programów przekształcono i sprywatyzowano budynki do tej pory należące do gmin i spółdzielni i sprzedano mieszkającym w nich ludziom. W latach dziewięćdziesiątych i później zachęcano z kolei Brytyjczyków do kupna nowych domów. Efekt? Jak podaje firma Halifax zajmująca się obrotem nieruchomościami, ich ceny wzrosły kilkakrotnie. W efekcie najmłodsza pracująca generacja Brytyjczyków stanęła przed problemem braku dostępu do mieszkania. Nie mogą pozwolić sobie na kupno, ponieważ ceny są zbyt wysokie. Nie mogą też zaciągnąć kredytu, ponieważ ich wynagrodzenia, w ujęciu realnym, są niższe niż były płace ich rodziców, a forma zatrudnienia mniej stabilna. Nie mogą wreszcie znaleźć stabilnych ofert wynajmu, ponieważ tych najzwyczajniej nie ma.

  • Niemieckie mieszkania na wynajem

Niemcy poszli z kolei inną drogą. Nad Łabą nikt nie mówił o budowaniu kapitalizmu właścicieli nieruchomości. Przeciwnie, zachęcano do powstawania budynków przeznaczonych na wynajem długoterminowy. Odpowiednie regulacje prawne sprawiały, że lokatorów trudno było wyrzucić bez powodu, jednocześnie jednak sprawny wymiar sprawiedliwości przyczyniał się do tego, że ci, którzy nie płacili, mieszkania tracili. Dzisiaj połowa Niemców mieszka w lokalach wynajmowanych.

Co więcej, ceny nieruchomości utrzymują się w Niemczech na stabilnym poziomie. Wynajęcie mieszkania w Berlinie jest trzykrotnie tańsze niż w Londynie i porównywalne z kosztem wynajmu w Warszawie czy Budapeszcie. Poziom życia? Według OECD – praktycznie taki sam w obu krajach.

  • Polskie długi mieszkaniowe

A jak jest w Polsce? U nas posiadanie własnego mieszkania wydaje się być nadrzędnym celem pracy i życia wielu osób. Boom mieszkaniowy sprzed kilku lat pokazał, jak bardzo jesteśmy – jako społeczeństwo – głodni nowych lokali. Problem w tym, że są one kupowane kosztem ogromnych wyrzeczeń. A te wpływają negatywnie nie tylko na dobre samopoczucie zadłużonego w drożejącym franku szwajcarskim, ale też na całą gospodarkę. Jak wynika z raportu firmy InfoDług kwota wszystkich zaległych płatności sięga 30 mld zł, a 5,5 proc. Polaków nie reguluje swoich zobowiązań terminowo.

Tak, jak w Wielkiej Brytanii rynek nieruchomości na wynajem jest u nas stosunkowo słabo rozwinięty. Większość wynajmowanych mieszkań należy do osób fizycznych, firmy nie kwapią się (tak, jak ma to miejsce w Niemczech) do budowy na wynajem. Popyt i marże wyższe są w segmencie deweloperskim. Coraz częściej jednak zaczynamy sobie zdawać sprawę z tego, że na samych mieszkaniach własnościowych daleko nie zajedziemy. Przykłady wielu krajów pokazują, że można stworzyć alternatywę w postaci bezpiecznego wynajmu i będzie ona równie atrakcyjna, jak kupno, a znacznie od niego tańsza.

Podobne artykuły


20
komentarze: 7 | wyświetlenia: 5148
16
komentarze: 3 | wyświetlenia: 52918
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 7666
20
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1822
8
komentarze: 3 | wyświetlenia: 3657
9
komentarze: 33 | wyświetlenia: 2224
48
komentarze: 20 | wyświetlenia: 25678
95
komentarze: 44 | wyświetlenia: 15525
35
komentarze: 39 | wyświetlenia: 6054
31
komentarze: 29 | wyświetlenia: 6170
29
komentarze: 18 | wyświetlenia: 4018
 
Autor
Artykuł



Pan autor trochę stara się manipulować. Ceny w Enerdówku w tym w Berlinie nie są niskie z powodu dużej ilości mieszkań pod wynajem tylko z powodu ubywania ludzi w tym rejonie Niemiec. A jak się ma stosunek ceny nieruchomości w Hamburgu i Liverpoolu. Czy Hamburg jest rzeczywiście tańszy?
Inne dane z artykułu są podobnej jakości jak porównanie Berlina z Londynem.

  romanski  (www),  07/06/2011

W Berlinie liczba mieszkańców w ostatnich dziesięciu latach zwiększyła się, więc o ile z NRD rzeczywiście ludzie wyjeżdżają, to nie dotyczy to stolicy. W Liverpoolu średnia cena wynajmu mieszkania to ponad 800 funtów, czyli ok. 900 euro. W Hamburgu ceny rzeczywiście są wyższe niż w Berlinie, około 11 euro za m2 (raport DG Hyp). Jakkolwiek by nie było, nie porównanie cen jest tematem artykułu. To jedynie pretekst, żeby pokazać, że jest alternatywa dla mieszkań kupowanych na 40-letni kredyt.

No przecież tę alternatywę w Polsce się stosuje powszechnie. setki tysięcy ludzi bez własnych mieszkań nie siedzą pod mostem. Na pytanie czy każdy powinien mieć własny dom odpowiadam, ze nie. Każdy powinien mieć co najmniej dwa domy. Inna kwestia, czy każdy MOŻE mieć własny dom. Nie jest problemem pragnienie własnego domu tylko przeszacowanie swoich możliwości finansowych. Te 5,5% kredytobiorców, ...  wyświetl więcej

  romanski  (www),  07/06/2011

Mieszkania na wynajem nie są u nas uważane za alternatywę dla własności. Każdy chce mieć swoje, niezależnie od tego, ile go to będzie kosztowało. Piszesz, że rata kredytu musi być niższa niż koszt wynajmu, tyle że tak wcale być nie musi chociażby dlatego, że cena kredytu hipotecznego osoby, która ma niską zdolność kredytową jest wyższa niż firmy, która buduje domy na wynajem.

Na ceny nieru

...  wyświetl więcej

<Piszesz, że rata kredytu musi być niższa niż koszt wynajmu, tyle że tak wcale być nie musi chociażby dlatego, że cena kredytu hipotecznego osoby, która ma niską zdolność kredytową jest wyższa niż firmy, która buduje domy na wynajem.>

O ile niższa? o 1 pp procentowy to max. Jeżeli jest to firma z tradycjami a takich jak sam zauważyłeś w Polsce nie ma. Dla 1 mln PLN to tylko 10 000. W

...  wyświetl więcej

  romanski  (www),  07/06/2011

<Ceny wynajmu na Zachodzie, gdzie rynek jest stabilny, wahają się między 5 a 10 % wartości mieszkania rocznie, więc jego zakup na kredyt jest znacznie tańszy.>

Według Global Property Guide rental yield w DE to 4 proc., w PL 4,8 proc. Wychodzi więc na to, że u nas jest to bardziej opłacalne.

Co do wyliczeń, to wybacz, ale 1pp różnicy w cenie kredytu na 30 lat to nieco więcej n

...  wyświetl więcej

Ten 1 pp palnąłem bez zastanowienia. Oczywiście z tym masz rację, ale musisz się tez zgodzić, że nie otrzymasz takiej obniżki, bo banki stosują często znacznie poniżej 3 % marży ponad WIBOR, więc nie oddadzą 1/3 swego zysku, gdy do drzwi puka im wystarczająca liczba klientów. Zamieszkiwanie we własnym mieszkaniu jest zawsze tańsze i takie pozostanie bo generuje mniej kosztów dla właściciela mieszk ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska