Login lub e-mail Hasło   

Największy kryzys humanitarny na świecie

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://bliznyswiata.bloog.pl/?ticaid=5ca7d
Mam wreszcie trochę czasu. Chciałem się z Wami podzielić wspomnieniami z wakacji w Kornwalii. Ale już mi się odechciało. Są sprawy ważniejsze. Ech, pieprzony świat...
Wyświetlenia: 3.327 Zamieszczono 13/07/2011

Najdłuższa od 60 lat susza wyniszcza Róg Afryki. Około 10 milionów ludzi walczy o przetrwanie. Pół miliona dzieci jest na skraju śmierci głodowej. Organizacje humanitarne nie nadążają z pomocą. To najgorszy kryzys XXI wieku. Przeraża nas liczba istnień, które wkrótce możemy stracić - alarmuje Oxfam. 


Dadaab, Prowincja Północno-Wschodnia, Kenia. Największy na świecie obóz dla uchodźców. Choć bardziej przypomina duże, wynędzniałe miasto podzielone na trzy sektory, jeden gorszy od drugiego. Pięćdziesiąt kilometrów kwadratowych namiotów, szałasów, plastiku i smrodu. Dookoła coraz więcej cmentarzy. A tam - głównie małe groby. W ciągu ostatnich miesięcy umieralność dzieci wzrosła ponad trzykrotnie.

Dadaab to założony w połowie minionej dekady obóz dla uciekinierów z ogarniętej wojną Somalii. Leży około stu kilometrów na zachód od somalijsko-kenijskiej granicy. W założeniach ONZ miał pomieścić 90 tysięcy ludzi. Obecnie żyje tam blisko 400 tysięcy. Codziennie przybywa około 1400 osób. 

Prawie 80% nowo przybyłych to kobiety i dzieci. Długą i niebezpieczną drogę pokonują zazwyczaj pieszo. Zajmuje im od kilkunastu do kilkudziesięciu dni. Matki niosą na rękach niemowlaki, a chłopcy i dziewczynki dźwigają skromny dobytek rodziny - pojemnik na wodę, brudny koc, czasem trochę jedzenia lub żywą kurę. Podczas podróży walczą z 50-stopniowym upałem, pragnieniem i bestiami - tak hienami, jak i ludźmi. Wędrujący uchodźcy są często napadani, kobiety gwałcone. 

Wielu nieszczęśników pada, nim osiągną cel. Inni, zwłaszcza dzieci, odchodzą tuż po dotarciu do obozu. Największe żniwo zbierają choroby układu oddechowego, biegunka i głód. Wychudzone ciała są zbyt słabe, by walczyć dłużej. 

Lekarze robią, co mogą, ale widzą dużo śmierci. Widzą też kobiety, które pozwalają umrzeć najsłabszym dzieciom, by ocalić te z największymi szansami na przeżycie. - Niektóre rodziny przygotowują swoje dzieci na śmierć. Wtedy interweniujemy. Mówimy: to dziecko ciągle żyje i może przetrwać, dajcie nam spróbować - powiedział BBC jeden z pracowników humanitarnych. - Musimy z nimi negocjować. To trudne, ale niekiedy się udaje. 

- Przybyłam tu kilka dni temu i pomyślałam: o mój Boże - zwierzyła się, stojąc wśród dziesiątek płaczących i wymiotujących maluchów, szwajcarska pielęgniarka z Lekarzy Bez Granic. - Niedawno jedno dziecko zmarło w moich rękach, próbowałam mu pomóc, ale nie dałam rady. Płakałam razem z jego matką. Ciężko z czymś takim sobie poradzić i wrócić do pracy, ale to też może być motywacją: jestem tutaj, by coś poprawić - wyjaśniła. 

Susza dotknęła niemal całą Wschodnią Afrykę. W Somalii, Kenii, Etiopii, Dżibuti oraz niektórych rejonach Erytrei, Republiki Południowego Sudanu, Ugandy i Tanzanii od dwóch lat prawie nie padało. W wielu miejscach zobaczyć można sprażoną słońcem glebę, usłaną szkieletami zwierząt. O jakichkolwiek uprawach nie ma mowy. Głód zagląda w oczy 10 milionom ludzi. 

Upadłe państwo 

Życie Somalijczyków od zawsze było ciężkie. Wysuszona ziemia Rogu Afryki to kapryśna żywicielka. Szczególnie, gdy jej mieszkańcy podlewają ją jedynie własną krwią. 

Konflikt w Somalii trwa, praktycznie bez przerwy, od 1991 roku. Koniec dyktatury Siada Barre był początkiem walk między ludźmi, którzy chcieli przejąć po nim władzę. Dziesiątki watażków, islamskich i klanowych bojówek oraz zwykłych mafii rozdarło kraj na kawałki. Dokładnej liczby ofiar nigdy nie poznamy, ale na pewno przekroczyła milion. 

Od kilku lat wojna toczy się głównie między Tymczasowym Rządem Federalnym, wspieranym przez Zachód i Unię Afrykańską, a ekstremistami z al-Szabaab. Siły rządowe regularnie przegrywają tę walkę. Chociaż ostatnio udało im się odbić kilka dzielnic stolicy, Mogadiszu, centrum i południe kraju niezmiennie znajdują się w rekach Szababów. A ich rządy są niezwykle okrutne. 

Tereny zajęte przez islamskich rebeliantów objęto najsurowszą interpretacją szariatu. Zabroniono muzyki i tańców, kobietom nakazano całkowicie zakrywać ciała, a karą za kradzież stało się obcięcie ręki. Islamscy sędziowie z łatwością wydają wyroki ukamienowania. Partyzanci bez wahania wcielają w swe szeregi dzieci - również siłą. 

Jednak najbardziej brzemienną w skutkach z decyzji Szababów było wyrzucenie ze swoich ziemi "zachodnich szpiegów", czyli organizacji humanitarnych. W ten sposób odcięli od pomocy żywnościowej miliony Somalijczyków. A ta była im naprawdę potrzebna. 

Susza zaczęła się w 2008 roku. Bezlitosne słońce wypaliło najpierw nieliczne pastwiska, a potem wysuszyło zbiorniki wody. Pasterze wiedzieli, że muszą się przenieść, jeśli chcą przetrwać. Losy wielu społeczności w Afryce Wschodniej, nie tylko w Somalii, ale i w Kenii czy Sudanie, są nierozerwalnie połączone z losem ich inwentarza. Krowy są dla nich dla nich wszystkim - źródłem pożywienia i prestiżu, walutą i największym bogactwem, dowodem na męskość i zapłatą za żonę. W tej nieprzyjaznej człowiekowi krainie to bydło trzyma ich przy życiu. Bez niego, powoli umierają. 

Poszukiwanie nowych pastwisk nie przynosiło rezultatów. Najpierw zaczęły zdychać owce i kozy, potem potężniejsze zwierzęta. Niektórzy pasterze tracili nawet 60% stanu stad. Pozostałe przy życiu krowy były wychudzone i słabe, więc ich wartość na rynku drastycznie spadła. Rodzinne budżety kurczyły się tydzień po tygodniu. Tymczasem żywność, której było coraz mniej, nieustannie drożała. 


Na początku maja 2011 roku nad cały region nadciągnęły kłębiaste chmury. Przez krótki czas, deszcz lał i lał. Stwardniała ziemia nie potrafiła jednak wchłonąć takiej ilości opadów. Zamiast użyźniać ląd, woda zabierała resztki upraw i zalewała całe wsie. Chwilę później z nieba już spływał skwar. Ludzkim oczom ukazał się piekielny obraz - wypalone połacie spękanej ziemi, która nie wyżywi swoich dzieci.

Szababowie i Rząd Tymczasowy, zajęci walką, nie dostrzegli zbliżającej się tragedii. Gdy do niej doszło, zaczęli wołać o pomoc. W ostatnich tygodniach nawet islamiści zaprosili na swoje tereny organizacje humanitarne. Społeczność międzynarodowa podchodzi do tej nagłej otwartości z niepokojem. W latach 90. somalijscy watażkowie wykorzystywali paczki żywnościowe z Zachodu do karmienia własnych żołnierzy. W tym czasie z głodu zmarło 300 tysięcy ich rodaków. Dzisiejsi partyzanci nie wzbudzają większego zaufania niż tamci bandyci. Dostarczanie żywności może wiązać się więc z ogromnym ryzykiem. Podjąć się go będą musieli pracownicy NGO-sów. 

Organizacja Food Security and Nutrition Analysis Unit-Somalia szacuje, że co trzeci Somalijczyk - blisko trzy miliony ludzi - potrzebuje natychmiastowej pomocy. 

"Trójkąt głodu" 

W Kenii, gdzie przebywa blisko pół miliona somalijskich uchodźców, także nie dzieje się dobrze. Susza szczególnie mocno dotknęła północne i wschodnie obszary kraju. Około 25% mieszkańców tych regionów jest poważnie niedożywionych. W prowincji Turkana - ojczyźnie pasterskiego plemienia o tej samej nazwie - aż 40%. 

Brak pożywienia i wody doprowadza ludzi do ostateczności. Między kenijskimi plemionami coraz częściej dochodzi do walk o dostęp do pastwisk czy studni. Zdesperowani pasterze łatwiej pociągają za spust. Między styczniem a połową maja w starciach między nimi zginęło co najmniej 118 osób. 

Z powodu suszy w Isiolo, Tamburu i Turkana zamknięto dziesięć szkół. Przyczyną był brak uczniów. Część wyruszyła wraz z rodzinami na poszukiwanie wody, inni musieli pomagać przy osłabionych zwierzętach. Coraz więcej dzieci rezygnuje z nauki. Ich rodzice nie mogą sprzedać bydła, by opłacić czesne. 

- Nie widzieliśmy jeszcze najgorszego - powiedział "The Daily Telegraph" Mohammed Elmi, minister rozwoju Północnej Kenii. - W naszym kraju, który już został mocno dotknięty przez suszę, stopień niedożywienia znacznie przekracza poziom krytyczny. Głównym zadaniem jest teraz ratowanie ludzkiego życia - dodał. 

W sąsiedniej Etiopii sytuacja jest równie poważna. Przed kilkoma dniami etiopski rząd ogłosił, że 3,2 miliona Etiopczyków potrzebuje pomocy żywnościowej. Ministerstwo rolnictwa apeluje o 400 mln dolarów wsparcia. Mimo wszystko każdego dnia 1700 zrozpaczonych Somalijczyków wkracza na etiopskie terytorium. W czterech istniejących obozach brakuje dla nich już miejsca. ONZ planuje budowę piątego. 

Meteorolodzy obawiają się, że pora sucha potrwa co najmniej do sierpnia. Dla "trójkąta głodu", jak dziś nazywa się Etiopię, Somalię i Kenię, będą to krytyczne miesiące. 

- Mamy tu dwa miliony niedożywionych dzieci. Pół miliona z nich jest w stanie, który zagraża ich życiu - powiedział rzecznik UNICEF, oenzetowskiej agendy zajmującej się uchodźcami. 

- To jest kryzys humanitarny o epickich proporcjach; gorszy, znacznie gorszy od tego, który był inspiracją dla Band Aid - powiedziała "The Independent" Louise Paterson z brytyjskiej organizacji medycznej Merlin. - Nie doświadczyliśmy czegoś takiego od dziesiątek lat. Zahartowani pracownicy humanitarni łkają widząc, co się tu dzieje - zakończyła. 

........................................................................................................................................................................................................................................

Nie wiem co można zrobić ale wiem, że nie można nie zrobić niczego.

GM

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1782
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 1042
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1327
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 1013
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1203
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 697
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 552
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 951
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1227
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1109
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 578
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 803
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 1066
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 903
 
Autor
Dodał do zasobów: Grzegorz Mniejszy
Artykuł

Powiązane tematy





Tak, pieprzony świat! Może wreszcie ludzie się opamiętają w swoim pędzie ku zagładzie. Grzegorzu, sami sobie gotujemy ten los... w imię władzy i religii i stref wpływów poświęcamy istnienia ludzkie, wykańczamy planetę, która nas żywi... a Natura się broni... Nic się nie zmieni, dopóki wzorem narodów indiańskich, Afrykańczycy nie zakopią topora wojennego i nie zaczną pracować ku odbudowie tych zgli ...  wyświetl więcej

Ale mamy jeszcze nasze dzieci... co dla nich??? Cholera, coraz częściej myślę, że nie ma racjonalnego rozwiązania, bo większość elit rządzących nie dorosła do zastosowania prawa miłości... coraz częściej myślę, że modlitwa, medytacja i podnoszenie energetycznych wibracji indywidualnych to jedyna droga do wspólnoty mogącej mieć wpływ na zmianę tego "pieprzonego" świata...

Przyjaciółka mojej córki wróciła właśnie z półrocznego pobytu w Azji. Była w Tajlandii, Birmie, Wietnamie, Laosie i Nepalu. Specjalnie by się z nią spotkać dwa dni spędziliśmy w Londynie. To, co opowiadała i zdjęcia, które przywiozła wstrząsnęło mną. Ile jest łez i ludzkich tragedii, chorób, nędzy i najzwyklejszej, ludzkiej podłości? I jak cholernie niesprawiedliwy jest ten świat. Czy ktokolwiek z ...  wyświetl więcej

  Gamka  (www),  14/07/2011

"Kiedy patrzę w niebo, czekam wciąż na znak.
Ciągle liczę na to, że ktoś słucha nas.
Ciągle marzę o tym, że kiedyś Ty i ja...
Zobaczymy razem prostszy, lepszy świat......ale cóż My możemy sami Grzegorzu, cóż to jest maleńka kropla rosy ...
http://www.youtube.com/watch?v(...)vC1CQ44 ;(((
....Okrutny jest ten świat !!!

  barkarz  (www),  14/07/2011

Niestety nie jest to nic nowego. W Azji i Afryce zawsze tak się działo, czasami nawet gorzej. Przedtem o tym nie wiedzieliśmy, teraz są lepsze środki przekazu. Wiele z tych wojen to następstwa chrześcijańskiej działalności misyjnej, która zwłaszcza w krajach muzułmańskich, dzieli całe społeczności robiąc im wielką krzywdę.

  lilith123  (www),  14/07/2011

A hiszpanie musieli zmarnować tony ogórków...
Może by tak każdy europejczyk i amerykanin podzielił się swoim nadmiarem jedzenia? Tylko byle trafiło gdzie trzeba i było wolne od ceł i podatków!

ALE CO MOŻEMY ZROBIĆ???? Całym sercem jestem z głodującą AFRYKĄ!

Nie wiem. Ale przyznam, ze grają mi w duszy ekstremistyczne rozwiązania. Najpierw trzeba by ich rozbroić. A potem wyedukować. Chyba?

Grzegorzu mówisz raczej o tym co mogliby zrobić inni. My zwykli śmierni nie możemy ich rozbroić. Napisałeś: "ale wiem, że nie można zrobić niczego." Rozumiem że nie możemy być BIERNI . Co więc możemy zrobić Twoim zdaniem?

Najzwyczajniej w świecie nie wiem.
Kilka mil od mojego domu jest piekarnia. W niej pracuje moja znajoma. Dowiedziałem się, że codziennie wyrzuca się tam ok. tony chleba. Poszperałem trochę i wiem, że tak jest praktycznie we wszystkich piekarniach sieci JCB. Próbuję coś sensownego z tym zrobić. Jeśli się uda, napiszę. Ale mam świadomość, że są to wszystko działania doraźne. One, tak na prawd ...  wyświetl więcej

Grzegorzu, najpierw to przeczytaj...
http://www.dlahandlu.pl/wiadom(...)71.html

Grzegorzu piszesz: " Próbuję coś sensownego z tym zrobić. Jeśli się uda....." Z całego serca życzę CI, żeby się udało..... Pozdrawiam bardzo serdecznie.

Tony żywności wyrzucamy i w tym samym czasie ktoś umiera z głodu. A żeby było jeszcze weselej to jacyś kretyni, w naszym rzekomo imieniu, rzucają pod nogi kłody tym, którzy chcieliby pomóc. To już się nawet rzygać nie chce...

Róbmy swoje, może to coś da. Kto wie?

  Gamka  (www),  15/07/2011

Wszędzie i to przeważająca część ludzkości bo ok. 80% - żyje z dnia na dzień. Nie planuje, nie dojada, niewiele ma własnego, nie była nigdy na wakacjach. Oni nie poddaje się, choć każdy ich ranek zaczyna się pytaniem o to, jak potoczy się dzień...!!
Ludzie pragną tylko własnego dobra i nie starają się pomóc innym - dlaczego? … gdyby każdy pomógł chociaż jednemu człowiekowi, który często jes ...  wyświetl więcej

Ciekawe jak się czuja ci wszyscy alter, anty globaliści. Ci co plują ciągle na "wyzyskiwaczy", którzy w fabryce trampek w Bangladeszu czi Indiach płaca po 2 USD za dzień pracy. Może powinni czuć się dumni, że amerykańsko-europejscy wyzyskiwacze nie dotarli do Rogu Afryki ze swoimi mafijnymi mackami.

Dotychczasowa pomoc skupiająca się głównie na rozdawaniu żywności właściwie nie dała nic. o

...  wyświetl więcej

> Może powinni czuć się dumni, że amerykańsko-europejscy wyzyskiwacze nie dotarli do Rogu Afryki ze swoimi mafijnymi mackami.<

Problem właśnie w tym, że dotarli. Choć w tych rejonach to jednak chyba bardziej Chińczycy będą.
A jak już dotarli, to konserwują miejscową prymitywność, bo takich ludzi łatwiej okradać. A że skorumpowane i nieudolne rządy nie potrafią zrobić nic dla w

...  wyświetl więcej

Noo, wiedzą to się ty popisujesz jak zawsze. Wymień jakieś chińskie inwestycje na terenach objętych głodem. No powiedz o ilu fabrykach możesz popieprzyć.
A z tym pieprzeniem to w ogóle podpowiem ci, że w przeciwieństwie do ciebie znam inne sposoby niż sam ze sobą po kilka godzin przed monitorem dzień w dzień, wyobcowany hejterku.

>Noo, wiedzą to się ty popisujesz jak zawsze. Wymień jakieś chińskie inwestycje na terenach objętych głodem. No powiedz o ilu fabrykach możesz popieprzyć.<

Wiesz, "dotarcie wyzyskiwaczy" niekoniecznie musi oznaczać od razu budowę fabryki trampek, nespa?
Fabryka zostaje w Chinach czy innym Pakistanie, a na miejscowy rynek trafiają nieprzyzwoicie tanie trampki. Miejscowy, zacofa

...  wyświetl więcej

@rzeczny: Pozostawię dobre maniery za drzwiami i się wtrącę...Lepiej się popisywać wiedzą, niż jej brakiem. Poza tym nie znam lepszego sposobu, by komuś zaimponować... A co do pieprzenia, lepiej zrobić to sam na sam, ale dobrze i rozładować napięcie, niż być indolentem w tych sprawach i wyżywać się prowokując niewybrednym słownictwem.

Na marginesie, jeśli kogoś zainteresował temat wpływu wielkiego chińskiego biznesu na sytuację w Afryce, mogę mu na początek polecic skromna lekturę. Nic odkrywczego, niezbyt długie, potraktować jako wstęp do tematyki.
[ http://goo.gl/Sxds7 ]

  rzeczny,  15/07/2011

Powiedz rowerzysto teoretyku jaki związek ma chęć wykopania mauretańskiej rudy przez chińczyków z głodem w Somalii albo w ogóle chińskie inwestycje w Afryce, z tragiczna sytuacja tego kontynentu, albo w ogóle coś na temat a nie jakieś pseudosocjologiczne wrzutki.

Czego ja chcę? Ty i coś na temat, to by była nowość jak pasta do zębów uszczęśliwiające reklamowe uzębienie.

No dawaj, m

...  wyświetl więcej

>Powiedz rowerzysto teoretyku jaki związek ma chęć wykopania mauretańskiej rudy przez chińczyków z głodem w Somalii albo w ogóle chińskie inwestycje w Afryce, z tragiczna sytuacja tego kontynentu, albo w ogóle coś na temat a nie jakieś pseudosocjologiczne wrzutki.<

Problemy z czytaniem? Współczuję.
A związek jest taki sam, jak pomiędzy chęcią wydobycia nigeryjskiej ropy a głod

...  wyświetl więcej

  jotko49,  15/07/2011

Doszukujemy się przyczyn i możliwości naprawy tego podłego świata.Najprzeróżniejszych, skomplikowanych,nierealnych i niemożliwych do pokonania.
A ponoć prawda ,jest zawsze najprostsza i wyjaśnienia podobnie..Gdzie leży zło?
W nas samych ,naszych umysłach,naszej świadomości.
Kto zwycięży siebie,pokona małe zło w nim drzemiące, ...no kto?

To, że zło jest w nas samych to prawda oczywista, no może nie dla wszystkich.Nędza i bogactwo, dwie córki chciwości kształtują całą złożoność tego świata.System skrajnego liberalizmu otwiera drogę do głębokich podziałów społecznych. Dawne kolonie złupione przez pazernych kolonizatorów tkwią w totalnej niemożności. W dawnych metropoliach pozujące na celebrytki młode kobiety biegają od sklepu do skl ...  wyświetl więcej

Myślę, że nasze dyskusje tym ludziom w żaden sposób nie pomogą. Pomóc im natomiast można na dwa sposoby:
1. Można pojechać tam, aby pomagać. bezpośrednio co wiele osób robi (głównie Amerykanów). Biorą urlopy i pracują tam jako wolontariusze.
2. Zrobić zlecenie stałe i co miesiąc wysyłać środki. Jeżeli myślisz, że cię nie stać to się mylisz.
Za kwotę 70 zł można uratować kilkan ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska