Login lub e-mail Hasło   

Czy komornik nie ma nerwów?

Chore przepisy i eksmisje
Wyświetlenia: 2.145 Zamieszczono 22/07/2011

Komornik i jego ekipa zawsze zachowują się rzeczowo i spokojnie, sprawiają wrażenie beznamiętnych i niezwykle kompetentnych. Wydaje się, że nie zauważają brudu i smrodu w opróżnianym lokalu, a przecież muszą go widzieć i czuć. Z pewnością są bardzo odporni psychicznie i zdeterminowani. Zauważyłem także, że eksmisji podejmują się przeważnie komornicy młodzi, na ”dorobku”. Związane jest to z tym, że eksmisja lokatora w Polsce jest sprawą bardzo skomplikowaną i nie do końca legalną, więc komornicy z dużym stażem pracy wolą zarabiać pieniądze w pewniejszy sposób.

Nasze chore prawo trzeba zręcznie obchodzić, żeby eksmisję wykonać. W chwili obecnej nie wolno na przykład nikogo eksmitować na bruk, więc eksmituje się lokatora do jakiegoś taniego hotelu, a później hotel wyrzuca go na ulicę już nie jako lokatora, tylko jako nie płacącego klienta. Oczywiście taka operacja nie jest tania, komornik życzy sobie sporej opłaty, hotel również pobiera opłatę za samo wyrażenie zgody na przyjęcie eksmitowanego, a trzeba jeszcze zapłacić za kilka noclegów.

Wydawałoby się, że na taką eksmisję stać tylko zamożnych właścicieli budynków. Zdarzają się jednak właściciele tak zrozpaczeni i zdeterminowani, że zapożyczają się, żeby wreszcie pozbyć się uciążliwego lokatora. Nie płacący czynszu lokator demoralizuje resztę mieszkańców budynku, którzy również przestają płacić. Poza tym często dewastuje lokal i inne części budynku.

Nawet tylko asystując podczas eksmisji nie płacącego lokatora trzeba być przygotowanym na olbrzymie emocje. Za każdym razem są to złe emocje, które uwalniają się w ludziach na skutek silnego stresu. Eksmisja zawsze oznacza dramat ludzki i nigdy nie da się zachować podczas niej spokoju umysłu. Nawet jeżeli przygotowując się do tej czynności nakażemy sobie spokój i nawet jeżeli podczas eksmisji, mimo wyzwisk i złych spojrzeń, zachowujemy zewnętrzny spokój, nasz umysł zawsze jest wciągany w rozgrywający się konflikt. Nie dziwię się właścicielom prywatnych budynków, że nie chcą brać udziału w eksmisjach i unikają ich jeżeli tylko mogą, wysyłając zarządcę lub pełnomocnika.

Są oczywiście eksmisje bardziej i mniej nieprzyjemne, podczas każdej jednak pojawia się złość, rozpacz i czasami rozwiązania siłowe. Wszystkie te elementy nadają im cech spektakularnych wydarzeń i często przyciągają tak zwaną prasę. Jest taka grupa „dziennikarzy”, którzy zlatują się do eksmisji jak muchy do ścierwa i karmią swoje aparaty ludzkim nieszczęściem. Najbardziej ekscytuje ich rozpacz eksmitowanego i rozwiązania siłowe.

Najemcy innych lokali w budynku reagują na eksmisję różnie. Jest to uzależnione od tego czy sami nie mają jakiś zadłużeń ale również od tego jakiego rodzaju ludźmi są eksmitowani. Czasami wszyscy mieszkańcy odczuwają ulgę gdy pozbywają się współlokatorów, którzy wywoływali burdy i ciągle stwarzali zagrożenie pożaru lub wybuchu gazu, zwłaszcza, że dłużnicy często używają butli z propanem.

Wynika to z prostej kalkulacji. Gazownia odcina dostawę za każdą zaległość, żeby nie dopuścić do narastania zadłużenia i demontuje gazomierz, więc dłużnik zamiast spłacić kilkaset złotych gazowni, kupuje za kilkadziesiąt złotych butlę i sam ją sobie podłącza. Raz lepiej, innym razem gorzej. Taka butla to bomba w rękach niedoświadczonego użytkownika. Współlokatorzy takiego mieszkańca, zwłaszcza gdy ten często jest pijany, kładąc się spać zastanawiają się czy dożyją do rana.

To co jest dramatem dla eksmitowanego i co odbiera on jako osobistą krzywdę z punktu widzenia właściciela lokalu lub budynku jest zakończeniem gehenny, trwającej czasami kilka lat. Podczas całego okresu narastania długu nie dość, że nie dostawał on żadnych pieniędzy, to jeszcze musiał płacić od tych pieniędzy – których nawet nie widział – podatek dochodowy. Tak sprytnie jest skonstruowana ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych.



 

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2182
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1213
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1064
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1120
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 537
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 791
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 640
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 677
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 486
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 979
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 620
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Mirka_ B,  22/07/2011

Bardziej niz chore jest to nasze prawo !!

Jak będziemy głosować na bandę czworga to nic sie nie zmieni.

Po to się zalogowałeś/aś żeby napisać nad inteligentny komentarz?!;))

  barkarz  (www),  22/07/2011

Jest jeszcze jeden zonk. Właściciel wynajmowanego lokalu może nie płacić podatku od długu jeżeli ten dług jest zasądzony prawomocnym wyrokiem. Brzmi bardzo rozsądnie, prawda? Niestety szybkość polskich sądów jest legendarna. Jeżeli wysyłamy pozew na przykład w marcu, to prawomocny wyrok uzyskujemy we wrześniu i mamy zasądzony dług. Dług, który powstał do marca, ale tymczasem od marca do września powstał nowy dług i ten zasądzony nie jest.

Komornik jak i policjant, to nie zawód, to charakter człowieka. Niestety, czasami i tacy są potrzebni.

  barkarz  (www),  24/07/2011

Właściciele nieruchomości nie korzystają z ich pomocy pochopnie. Eksmisja jest kosztowna i kłopotliwa, dlatego stosuje się ją w ostateczności. Jestem zarządcą już kilkanaście lat i mogę Cię zapewnić, że podejmuję wiele prób pomocy dłużnikom, często skutecznych. W większości przypadków udaje się wynegocjować kompromis między właścicielem lokalu, a lokatorem. Są jednak tacy ludzie, którzy nie chcą wogóle rozmawiać. Skrajny element.

Przede wszystkim, żeby móc eksmitować lokatora, ten nie może mieć stałego zameldowania w lokalu. W przeciwnym wypadku, usunięcie kogoś z mieszkania jest niemożliwe, nawet jakby ów lokator notorycznie nie płacił za mieszkanie.

  barkarz  (www),  27/07/2011

Skąd masz takie szokujące informacje? Asystowałem przy kilkunastu eksmisjach i mając wyrok sądu komornik, ani asystujący policjanci nigdy nie dociekali czy eksmitowany jest zameldowany czy nie jest.

@barkarz

Logicznym wydaje się założenie, że sprawdzono to wcześniej.

  barkarz  (www),  27/07/2011

Mogę Cię zapewnić, że wszyscy eksmitowani w mojej obecności byli w chwili eksmisji zameldowani w swoich lokalach, bo rozmawiałem z nimi wcześniej w imieniu właścicieli. Dopiero po eksmisji załatwiałem sprawy meldunkowe.

Ale ja nie twierdze że jest inaczej. Mój komentarz odnosił się jedynie do twojej wypowiedzi:

"Asystowałem przy kilkunastu eksmisjach i mając wyrok sądu komornik, ani asystujący policjanci nigdy nie dociekali czy eksmitowany jest zameldowany czy nie jest."

W takim przypadku logicznym wydaje się, że sprawdzono to wcześniej, najprawdopodobniej na etapie wydawania wyroku.
W żaden sposób nie oceniałem, czy komentarz Waldemara jest prawdziwy.

Owszem, zameldowani. Ale w grę wchodzi kwestia stałego zameldowania. Jeżeli delikwent będzie uparcie trwał w mieszkaniu, usunięcie go na drodze prawnej nie będzie możliwe, mimo, że ten nie ma praw do tego lokalu.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska