Login lub e-mail Hasło   

Gasnąca tradycja

Niewątpliwą bydgoską tradycją są barki, żegluga śródlądowa i Kanał Bydgoski, którym miasto zawdzięcza swój rozwój. Wprawdzie niewiele z tej żeglugi p...
Wyświetlenia: 1.651 Zamieszczono 28/07/2011

Niewątpliwą bydgoską tradycją są barki, żegluga śródlądowa i Kanał Bydgoski, którym miasto zawdzięcza swój rozwój. Wprawdzie niewiele z tej żeglugi przetrwało do dzisiejszych dni ale jej pozostałości można tu i ówdzie zaobserwować.

Był czas, gdy Żegluga Bydgoska konkurowała z żeglugą na Odrze, chociaż tradycje śródlądowe są we Wrocławiu i na całej Odrze znacznie rozleglejsze. Co ważniejsze, żegluga odrzańska dysponowała znacznie lepszym zapleczem. Miała szkoły żeglugowe z prawdziwego zdarzenia i dobrze rozwiniętą jeszcze przed wojną infrastrukturę, czyli drogi śródlądowe, porty, stocznie, no i oczywiście towar do wożenia – węgiel ze Śląska. 

Żegluga Bydgoska takiego zaplecza nie miała, szkół nie było, a większość ludzi związanych z barkami po wojnie z Bydgoszczy odeszła. Infrastrukturę, czyli porty i stocznie dopiero po wojnie zaczęto tworzyć w oparciu o istniejące drogi wodne - Kanał Bydgoski, Noteć i dolną Wisłę. Brakowało także towarów do przewożenia. Wszystkie te czynniki spowodowały, że żegluga wyniosła się z Bydgoszczy i zaczęła wozić towary na zachodnich drogach śródlądowych. Obsługiwała również eksport polskich towarów w oparciu o porty w Szczecinie, Krzyżu, Ujściu i Kostrzyniu. 

Reforma ustrojowa uśmierciła wszystkie polskie drogi śródlądowe. Nasze państwo wycofało się z finansowania budowy oraz konserwacji budowli i urządzeń hydrotechnicznych. Zlikwidowano prawie wszystkie Przedsiębiorstwa Budownictwa Wodnego jako nieopłacalne, zaprzestano pogłębiania szlaków wodnych, naprawy wałów przeciwpowodziowych i ostróg, czyli tak zwanych główek. W krótkim czasie Odra przestała być przejezdna, a Śląsk został odcięty od Pomorza, praktycznie zanikł przewóz towarów na Odrze. Do Kanału Bydgoskiego można obecnie dopłynąć tylko od strony Wisły. Cała Noteć nie nadaje się do przewozu towarów, nawet małe jednostki turystyczne przedzierają się przez nią z trudem. 

Okazuje się, że nie można bezkarnie odstąpić od finansowania i utrzymywania w dobrym stanie dróg śródlądowych i okazuje się, że wiedzą o tym wszystkie rządy na całym świecie. Nikt nie naprawia główek i nie pogłębia rzek po to, żeby mieć z tego zyski, tylko po to, żeby nie mieć strat. Rozmyte główki podnoszą dno rzeki i sprawiają, że nie tylko statki nie mogą po niej pływać, ale nie spływa również woda, a wały przeciwpowodziowe stają się zbyt niskie. Ostatnio co roku mamy w Polsce powodzie, więc może kiedyś do polskiego rządu dotrze, że tak jak we wszystkich innych krajach, tak w również Polsce drogi wodne trzeba utrzymywać i na nie łożyć. 

W latach 80-siątych gdy pływałem po Wiśle, Noteci, Warcie, Odrze, a później po Haweli, Łabie, Renie i niemieckich kanałach śródlądowych, dość często widywałem polskie barki i pchacze. Pływało ich około trzech setek należących do 3 polskich przedsiębiorstw żeglugowych. Pamiętam, że w tamtych latach w Szczecinie zawsze zimowało na Odrze kilkaset barek. Stały         barki bydgoskie, przycumowane rzędami do lewego brzegu poniżej Mostu Długiego, a po drugiej stronie mostu i przy drugim brzegu rzeki stały barki żeglugi wrocławskiej i barki z Kędzierzyna - Koźla. 

Po reformie polskie żeglugi śródlądowe zaczęły ograniczać zatrudnienie załóg pływających do niezbędnego minimum, a później odeszły całkowicie od zatrudniania. Zaczęły dzierżawić i sprzedawać jednostki pływające prywatnym armatorom. Dzisiaj można jeszcze zobaczyć ostatnie polskie barki, chociaż zostało ich chyba nie więcej niż 50,wliczając w to pchacze. Wszystkie są dzierżawione lub wykupione przez prywatnych właścicieli lub niewielkie firmy przewozowe. Można je jednak oglądać tylko na dolnej Odrze i drogach śródlądowych Niemiec. Polskie drogi wodne są tak zaniedbane i zdewastowane, że właściwie to ich nie ma. Ekolodzy mówią, że tak jest dobrze bo rzeki się renaturyzują, a kolejne rządy nie robią w tej sprawie nic. Jedynym polskim portem, do którego przypływają polskie barki jest Szczecin.

Podobne artykuły


20
komentarze: 14 | wyświetlenia: 2143
25
komentarze: 3 | wyświetlenia: 4680
15
komentarze: 15 | wyświetlenia: 2032
6
komentarze: 2 | wyświetlenia: 3491
29
komentarze: 9 | wyświetlenia: 2679
31
komentarze: 14 | wyświetlenia: 17466
24
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1811
22
komentarze: 7 | wyświetlenia: 4154
20
komentarze: 9 | wyświetlenia: 6372
19
komentarze: 7 | wyświetlenia: 4934
18
komentarze: 13 | wyświetlenia: 2394
18
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2675
17
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1524
17
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1553
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Jeśliby należało coś dodać, to jedynie trochę mięsa...

  greenway,  29/07/2011

Aż się nie chce wierzyć, że tak beznadziejne i krótkowzroczne jest podejście do żeglugi śródlądowej w naszym kraju. Uwstecznienie totalne i oczywiście zero odpowiedzialności w III RP za taki skandal.

A co chciałabyś wozić tymi barkami, skąd i dokąd?

  barkarz  (www),  29/07/2011

"A co chciałabyś wozić tymi barkami, skąd i dokąd?"
Same barki rzeczywiście niewiele tu by pomogły, bo w Polsce nie ma odpowiedniej infrastruktury, czyli przeładowni. Wymuszenie ich budowy i tym samym ukrócenie panoszenia się setek albo i tysięcy TIR-ów na naszych zdezelowanych drogach wymagałoby skoordynowanych działań rządu i samorządów. Nie jestem specjalistą od ekonomii ale kilka rzeczy ...  wyświetl więcej

Wiesz, barka może dopłynąć w bardzo ograniczoną liczbę miejsc, i jest BARDZO powolna (przykładowo na Kanale Gliwickim max 6 km/h), więc nie jest ŻADNĄ konkurencją dla transportu drogowego. Nadaje się wyłącznie do transportu towarów na naprawdę masową skalę, na stałych trasach, i w tym zakresie konkurować może jedynie z pociągami towarowymi, nie z TIRami.
W przeszłości barki transportowały w ...  wyświetl więcej

  barkarz  (www),  29/07/2011

Masz rację nie wszystko i nie wszędzie nadaje się do wożenia barkami. Pamiętam, że w latach 80-siątych woziliśmy w Polsce żwir, węgiel, zboże i nawozy. Teraz najbardziej logiczne byłoby chyba oddanie zarządu drogami wodnymi (w zakresie utrzymania żeglowności, bo tym zagadnieniem nikt się obecnie nie zajmuje) tym gminom, które te drogi przecinają. Spowodowanie, żeby za stan techniczny drogi wodnej ...  wyświetl więcej

>Przecież to właśnie gminy położone nad drogami wodnymi mogą najwięcej zyskać na rozwoju na nich żeglugi, jeżeli już nawet nie towarowej to pasażerskiej i turystycznej. <
Tutaj się zgodzę. Osobiście widzę tylko taką przyszłość dla tej "tradycji".
Notabene, ostatnio rzucił mi się gdzieś w oczy news o starcie remontu Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej. Może następnie wezmą si ...  wyświetl więcej

  barkarz  (www),  29/07/2011

Oczywiście oprócz zadań gminy musiałyby jeszcze dostawać fundusze, przynajmniej takie jak teraz dostają ODGW.

  Elba,  03/08/2011

Niedawno spotkałam flisaka na Wiśle w okolicach Kazimierza Dolnego - to także gasnąca tradycja... A szkoda!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska