Login lub e-mail Hasło   

Kurczak

Krótka opowieść o wakacyjnym obiadku z kurczakiem:)
Wyświetlenia: 2.516 Zamieszczono 31/07/2011

To historia,którą po prostu muszę się podzielić i to już dzisiaj.

Udało nam się wyrwać na tydzień z dala od cywilizacji. Znajomy ma domek na skraju lasu, do najbliższej miejscowości ( takiej z jednym sklepikiem) ponad 7 km polną drogą, cisza i spokój gwarantowane. Umówiliśmy się na zamianę - my do jego "dziczy" on do naszego mieszkanka na blokowisku.

Dostaliśmy zgodę na korzystanie z wszystkiego - zadbany sad i ogród, kozy, króliki i kury, kaczki i gęsi, mieliśmy zadbać o gospodarstwo według instrukcji ( na szczęście pochodzę z wioski a i szczegółowe rozpiski na lodówce na nas czekały). Brak telewizji i internetu potraktowaliśmy jako zaletę.

Pierwsze dni dieta owocowo-warzywna odpowiadała wszystkim, do tego przeboje z dojeniem kozy, zbieraniem jajek, ale po jakimś czasie mój mąż, jako rasowy mięsożerca stwierdził że pora zaprosić kurczaka na obiad...

Nie mogłam się powstrzymać i przez okno podpatrywałam:

Mój ukochany naprawdę miał ochotę skrócić ptaka o głowę. Po długiej gonitwie dorwał jednego i popełnił błąd taktyczny - spojrzał mu w oczy. Czas się zatrzymał - stał tak bez ruchu i gapił się na kurczaka, a kurczak na niego...

Dalej nie mogłam obserwować ,bo maluchy zaczęły być podejrzanie cicho, a jak jest cisza to znaczy że coś wykombinowały i czas sprawdzić co...

Wraca pogromca kurczaka z uśmiechem na mordce:

-Będzie obiad z kurczakiem! - a jednak to zrobił... A już myślałam że się "nawrócił"- Skarbie, nie pada, idź z maluchami do ogrodu a ja przygotuję obiad, bo wątpię abyś miała ochotę. - jakby czytał w moich myślach, przecież ostatnią rzeczą na jaką miałabym ochotę to kontakt z świeżo zamordowanym kurczakiem!

No cóż, będzie miał tego swojego kurczaka...  jakby na pocieszenie zaświeciło słońce i bawiąc się z dziećmi zapomniałam o biednym ptaku...
-Obiad gotowy! - no cóż, mam nadzieję że pomyślał o mnie i poza mięskiem jest także coś do jedzenia.

Wchodzę do jadalni i własnym oczom nie wierzę - na stole miska sałatki, jakaś kasza, ugotowana fasolka i 5 krzeseł: dla mnie, dla niego,dwa dla dzieci a na piątym siedzi... kurczak i dziobie ziarna...

-Obiecałem obiad z kurczakiem, a mężczyzna musi dotrzymywać słowa!

Podobne artykuły


110
komentarze: 47 | wyświetlenia: 160041
41
komentarze: 34 | wyświetlenia: 11830
32
komentarze: 27 | wyświetlenia: 5347
30
komentarze: 40 | wyświetlenia: 7128
32
komentarze: 39 | wyświetlenia: 17841
25
komentarze: 20 | wyświetlenia: 13934
71
komentarze: 22 | wyświetlenia: 17743
17
komentarze: 15 | wyświetlenia: 8781
17
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2740
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 6036
28
komentarze: 12 | wyświetlenia: 11074
 
Autor
Artykuł



  Psst,  31/07/2011

Kiedyś zimową porą widziałem, jak kura biegła do miski z ziarnem, poślizgnęła się na lodzie i przysiadła sobie na chwilę. Prześmieszne stworzenia :))
Świetna historia :)

  Mirka_ B,  31/07/2011

Fantastyczny obiad ! :)

Tak sobie pomyślałem, że szczęśliwie się złożyło, iż nikt nie nabrał ochoty na wołowinę. :))

Albo na słoninę, co?

Comber z narwala. :)

>> Albo na słoninę, co? <<

To w Polsce hoduje się słonie? :))

  Elba,  01/08/2011

Dzielny małżonek, oby go tylko razem z jego walecznością wróble nie zdziobały...

Bardzo pouczajaca i zabawna opowieść. I dobrze, że chłop ma dobre serce.
pzdr

Kura też człowiek ;)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska