Login lub e-mail Hasło   

Moda na bycie owcą.

Czy silne podążanie za modą kłóci się z niezależnością. W tym artykule można przeczytać moje (mam nadzieję ciekawe) refleksję na ten temat.
Wyświetlenia: 831 Zamieszczono 11/08/2011

Siedzą sobie panie w studiu telewizyjnym i rozmawiają na różne tematy.  Zadają sobie pytania: Jak się powinno wychowywać dzieci? Jak zadbać o swojego męża? Co jest modne w tym sezonie? Jak rozwijać swoją karierę zawodową? Co można zrobić aby w Polsce pomóc ruchowi promującemu aktywność kobiet? Ot taka zwykła pogawędka między znanymi i mniej znanymi osobami. Po co? A pewnie po to by panie siedzące przed telewizorem mogły zaczerpnąć trochę wiedzy „fachowej” i mogły się pochwalić ową wiedzą w gronie najlepszych przyjaciółek przy filiżance kawy na dłuższe rozmowy.

Ktoś ma już pojęcie o czym jest ten artykuł? O modzie. Nie mam jednak zamiaru opisywać tutaj nowych trendów, recenzować projekty sławnych projektantów czy stylizacji przeciętnych kobiet spacerujących po ulicach Polski. Nie chcę tego robić, ponieważ mnie to nie interesuję, ani się na tym nie znam. Chcę w tym artykule naświetlić pewne zjawisko, które rzuciło mi się w oczy właśnie w programach do których nawiązałem we wstępie. W tym artykule piszę głównie o kobietach, gdyż z tego co wiem (aczkolwiek mogę się mylić, ponieważ nie mam odpowiednich danych na ten temat) to właśnie one najczęściej są konsumentkami na rynku mody, lecz artykuł dotyczy również mężczyzn, których charakteryzuję podobne zachowanie. 

Z mojego subiektywnego odczucia ukształtowanego na podstawie tego, co można zobaczyć w mediach oraz usłyszeć wśród rodaków wynika, że w Polsce (ale nie tylko) istnieje taki profil osób uważających się za wyzwolone, niezależne finansowo i psychicznie od nikogo, nie zainteresowane wyborami masy a jedynie swoimi, uwarunkowanymi własnymi odczuciami. Problem polega na tym, że, w mojej opinii, te osoby są zniewolone i nawet prawdopodobnie nie zdają sobie sprawy jak bardzo. Panie, które możemy na co dzień oglądać w telewizji bardzo często lubią pokazywać się w strojach bardzo sławnych projektantów. Opowiadają przed kamerą jak bardzo wdzięczne są tej czy innej osobie za to, że zechciała zaprojektować wspaniałą kreację specjalnie dla niej. Zastanawiam się kto decyduje o tym czy ta np. suknia jest „fajna” czy też nie. Intuicja podpowiada mi, że jest to projektant, który ową kreację wymyślił a w przypadku odzieży promowanej przez domy mody właśnie ta firma. Najprawdopodobniej, gdyby suknia ta była szpetna tak jak nie jedna kobieta ubrana w zbyt dużą warstwę makijażu, również byłaby chwalona i bogate panie zabijały by się, aby posiadać coś od znawcy i fachowca mody. Następnego dnia pani, która chwaliła się swoją wspaniałą suknią na wieczornej gali biegnie do studia telewizyjnego, aby tam porozmawiać z koleżankami, o których wspomniałem we wstępie, o tym jak być niezależną i nie sugerować się trendom a jedynie swoim zdrowo rozsądkowym podejściem. Chcę w tym miejscu zaznaczyć, że mam świadomość, iż niektórym osobom z pierwszych stron gazet płaci się za noszenie i wychwalanie dzieł projektantów, jednak sądzę, że wiele osób można scharakteryzować w opisany przeze mnie wyżej sposób. To jest jednak pewna „elita”, która może być kierowana pewnymi mechanizmami świata show-biznesu , o których nie wiem, więc teraz zejdę z pierwszych stron gazet i omówię „zwykłych Polaków”. Tutaj w mojej ocenie jest jeszcze gorzej. „Przeciętna osoba” chcąca być na bieżąco z modą obejrzy w telewizji bądź przeczyta w gazecie, że w tym sezonie modne będą kreacje w tym kolorze i tamtym fasonie i już biegnie do sklepu, aby nie zostać w tyle z nowymi trendami. Prawdopodobnie większość tego typu osób, które chcą być modne nie zadaje sobie pytanie dlaczego ten czy tamten kolor jest modny oraz kto decyduje o tym czy jest modny czy nie. Uważam, że można tu dostrzec rodzaj braku autorefleksji nad sobą, swoimi wyborami i zasadami wg. których się żyje, gdyż jeżeli ktoś ogłasza sobie lub też innym, że jest osobą wyzwoloną i kieruję się tylko racjonalizmem a nie tym czym masa oraz wzorcami nakreślonymi przez osoby uważane za autorytety w biznesie, o którym jest mowa w tym artykule, to kierowanie się modą w takiej formie jaką tutaj przedstawiam jest w sporze z przyjętymi przez nią zasadami.  Mój krytyczny stosunek do mody nie jest jednak holistyczny, a odnosi się tylko do tych aspektów, które w tym artykule wymieniłem. Uważam, że pewne kwestie, które wchodzą w zakres mody są jak najbardziej pozytywne. Dla przykładu mogę podać wszystkie problemy techniczne jak krój który pasuje do określonej sylwetki, czy dobór kolorów odzieży w taki sposób, aby się ze sobą estetycznie komponowały. To są sprawy techniczne, niezmienne od lat, które obiektywnie można ocenić. Styliści są, moim zdaniem, bardzo potrzebni, aby uświadomić osoby nie mające wiedzy na temat odzieży jak się ubrać by wyglądać wedle potrzeb na osobę szczuplejszą lub grubszą. Natomiast krytycznie ocenianymi przeze mnie aspektami mody są np. kolory i kroje, które będą w modzie w następnym sezonie a z tego co wiem są wybierane przez nie wiadomo kogo i promowane przez domy mody w różny sposób np. na pokazach lub poprzez opłacenie celebrytów, którzy zgadzają się nosić rzeczy na potrzeby promocji.

Świat mody jest gigantycznym biznesem o sile wciąż niesłabnącej, a nawet wzmacniającej się pod wpływem rozwoju telewizji i nasycaniu się rynku gwiazdami noszącymi kreację znanych projektantów. Skuteczność oddziaływania na odbiorcę w tym biznesie jest dla mnie naprawdę zaskakująca. Sądzę, że można porównać to do sytuacji w której np. koncern  Apple ogłosiłby wszem i wobec , że w przyszłym roku staną się modne telefony koloru srebrnego a wszyscy, którzy nie chcą być w tyle za trendami kupują telefony (nie koniecznie Apple) o takim kolorze, gdyż taki będzie właśnie modny. A dlaczego będzie? Bo specjaliści od  Apple tak zakomunikowali. Ktoś może powiedzieć, że sytuacja na rynku komórek właśnie tak wygląda, gdyż firma ta ma wielu „wyznawców” a telefony tej firmy sprzedają się (wg. wielu analityków rynku) m.in. na zasadzie mody (bo znajomi maja podobny). Jednak po pierwsze konsumenci nie kupują telefonów innych firm w kolorze srebrnym tylko dlatego, że chcą być trendy, a po drugie telefony to nie odzież, tutaj można obiektywnie stwierdzić, że Iphone jest telefonem z górnej półki posiadającym większość potrzebnych funkcji a w przypadku odzieży, nawet tej najwyższej jakości nie da się obiektywnie ocenić czy jest dobra czy nie (oczywiście nie piszę o jakości tkanin a o wrażeniach estetycznych). W świecie mody istnieje przekonanie, że kilku krytyków takich jak Anny Wintour czy Suzy Menkes i inni maja tak wielką władzę nad konsumentami, że to one decydują o tym, która kolekcja odniesie sukces. Jeżeli tak w istocie jest, to ta opinia potwierdza moje zdanie na temat stadnego, bezrefleksyjnego podejścia wielu osób do kwestii konsumowania mody.

Na koniec chciałbym jedynie napisać, że tekst ten nie miał w zamierzeniu nikogo obrazić a jedynie przedstawić moje krytyczne podejście do niektórych aspektów świata mody i zwrócić uwagę na pewne zjawisko społeczne, które formułuje się pod wpływem ekspansji wspomnianego wcześniej biznesu i jego wpływu na osoby uważające, że nie poddają się dyktatowi autorytetów ale chcące być jednocześnie modne. W mojej ocenie ten, kto zdecydował się iść z duchem mody nie jest w pełni wolny i podąża niczym tytułowa owca za swoim pasterzem w kierunku nakreślonym arbitralnie przez niego.

Podobne artykuły


17
komentarze: 107 | wyświetlenia: 2256
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1136
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1080
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 805
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 593
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 631
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 999
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 691
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 655
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 504
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 724
10
komentarze: 97 | wyświetlenia: 408
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Areva,  11/08/2011

Racja.
Nic gorszego nie ma na świecie, jak niewolnik myśli i uważa się że jest wolny.

  phak,  12/08/2011

Nie ma nic gorszego niż owczy pęd w modzie. Jak widzę fajne dziewczyny w tak modnych ostatnio balerinach to mnie skręca. Czy one nie mają w domu lustra? Jak ma się nogi po szyję to ok. ale przy 165cm. to taka panna wygląda jak kaczuszka delikatnie mówiąc.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska