Login lub e-mail Hasło   

Holandia juz nie dla idiotow cz.I

Wpadla mi w rece pewna ksiazka, ktora napisala Polka pracujaca od kilku lat w Holandii Z ciekawosci siegnelam po to ‘’dzielo’’ i bylam w szoku jak mozna robic z ludzi idiotow.
Wyświetlenia: 2.020 Zamieszczono 19/08/2011

 Jak kobieta, ktora od kilku lat wyjezdza za granice do pracy moze powiedziec/napisac, wrecz przekonywac rodakow ze zaden jezyk obcy nie jest im potrzebny. BA! Ze wrecz to Holendrzy juz tak wspaniale mowia po Polsku, ze tylko idioci ucza sie tutaj niderlandzkiego badz posluguja jezykiem angielskim. I w dodatku to wyjatki. O ja glupia, a jeszcze glupszych mam chyba rodzicow bo od 6 roku zycia uczylam sie angielskiego. I teraz wychodzi na to, ze po co? Przeciez  jadac zyc w innym kraju on mi jest kompletnie nie potrzebny!

Nie chce mi sie opisywac innych madrosci zawartych w wyzej wspomnianej pozycji, wiec opisze moze jak to wyglada z moich osobistych obserwacji poczynionych przez 3 lata zycia w kraju tulipanow I wiatrakow. Do Holandii trafilam przez przypadek, zostalam z wyboru serca. Nie, nie zakochalam sie w Holandii J Moj partner zyciowy chce tutaj osiasc na stale wiec, mimo, ze jestem obywatelem swiata i ciezko mi jest usiedziec na dluzej w jednym kraju to ten kraj okreslam jako moj dom. Tutaj placimy podatki, tutaj mamy domek (fakt od gminy ale jest i to bez rodzimych rodakow w okolicy), tutaj jest zarejestrowany nasz samochod, tutaj zostaly kupione nasze koty, mamy tylko I wylacznie tutejsze media, a takze niderlandzkich znajomych. Polakow ktorych moge okreslic jako znajomych moge zliczyc na palcach jednej reki. Nie o to chodzi, ze unikamy rodakow, czy uwazamy ich za gorszych. Poprostu skoro tak jak wielu z nich wybralismy zycie w Holandii, to trzeba sie dostosac do zycia tutaj, a nie probowac stworzyc nowa Polske. Niestety taka jest prawda, ktorej nie umie zrozumiec wieksza czesc polskiej emigracji. Najprostsze przyklady? Prosze bardzo. Polskie biura pracy ( ekhm… podobno pl-nl ale ciezko w tak je nazwac) i ich pracownicy.

Biura pracy sa nastawione na jak najwyzsze zyski (ale to chyba normalne), maja ogromne rotacje pracownikow (wymieniani jak rekawiczki, w zaleznosci jak sie komus spodoba dana osoba, jak pracuje, jak szybko sie dostosuje do norm firmy i starych wyg, w jakim jest wieku itp, itd), charakteryzuja sie wielkimi wymaganiami w stosunku do ludzi sami dajac w zamian najnizsza stawke krajowa ( dla tych nielicznych ktorzy pracuja dluzej oczywiscie sa ‘’podwyzki’’), gwarantujac mieszkanie ktore kosztuje tygodniowo od 75 – 92 euro, plus ubezpiecznie 18 – 25 euro tygodniowo. Jezeli trafi sie do w miare ‘’normalnego’’ biura prace ma sie stala (jak ktos nie pasuje wraca do PL po 2 tyg), od 40-50 godz tygodniowo, wyplacane sa 135%(sobota jezeli mamy ponizej 40h), 150%(sobota jezeli mamy juz powyzje 40h przepracowanych, jezeli nie to niedziela I swieta), a nawet 200% (niedziela, nocki, swieta). I jak sie zjezdza na urlop ( po 2-3 miesiacach) ma sie wakacyjne. Jezeli biuro jest to z niszowej normy stawka za godzine zalezy od ‘’widzi mi sie’’, praca jest albo jej nie ma, wazne aby kazdy przepracowal chociaz jeden dzien bo jakos za to mieszkanie musi zaplacic, plus I tak jest na minusie. O wakacyjnym, bonusach itp mozna zapomniec, ze uzyska sie je w realnej walucie na swoim koncie bankowym. Czesto tez sie zadaza, ze ubezpiecznie jest fikcyjne I jezeli przydazy nam sie wypadek, ewentualnie choroba zwiazana z wizyta u lekarza mozemy dotac za jakis czas taki rachunek, ze komornik ogoloci nas ze wszystkiego.

Skoro o biurach byl czas na pracownikow tych przybytkow.

Spora grupa przyjezdza tylko sezonowo – czesto kompletnie  bez jezyka obcego ( co najsmutniejsze duza grupa to studenci), no coz da sie przezyc (ale tak naprawde to  marnie przezyc), mieszkaja w hotelach, jak szybko przyjezdzaja tak czesto szybko wyjezdzaja. Dostaja najnizsza stawke krajowa (bo przeciez to nowicjusze zazwyczaj bez zielonego pojecia o tym co beda robic), pracuja normalnie czyli ponad 40 – 50 godzin tygodniowo (ale przeciez przyjechali zarobic, wiec powinni sie cieszyc), po krotkim przyuczeniu maja takie same normy jak ‘’stali’’ pracownicy. Sa najbardziej nazekajaca I uprzykszajaca prace  grupa. Narzekaja na wszystko poczawszy od tempa, po przez upaly/zimno, brak komunikacji z kierownikami, nadmiar pracy, zle mieszkanie, mala pensje itd, itp. Zazwyczaj okreslaja to jako oboz pracy mimo, ze od nich I tak jest najmniej mimo wszystko wymagane. A jak trafia na lekkie prace to I tak jest za ciezko. Sa tez oczywicie tacy ktorzy przyjechali pracowac I zarabiac, a nie oczekiwac za nic pensji na koncie.

I taki osobisty przerywnik do sezonowych studencikow :

No  kochani, nie oszukujmy sie , przyjechaliscie na wakacje czy do roboty? Odpoczywac czy zarabiac? Ja wiem ze to niezbyt sprawiedliwe, ze szybko musicie sie uczyc nowych zadan, ze nie sa lekkie I przyjemne, ze placa jest marna, ale czego oczekiwaliscie? Chcesz sie przyuczac 2 miesiace przyjezdzajac na 3? Skoro masz slaba kondycje  to po co pchales sie do fizycznej roboty? Bo ty nie bedziesz brudzil raczek, bo magisterke za chwile bronisz, ewentualnie wlasnie zaczales studia I powinienes byc team leader’em z racji swojego kompletnie tutaj nieprzydatnego wykszatlcenia? Tutaj jest taki co 2. Poza tym myslisz, ze ja skoro pracuje juz  rok tzn, ze jestem kompletny matol bez szkoly wyzszej zdolny tylko do pracy fizycznej? Nie kochany. Ja mam wyksztalcenie na ktore malo kto moze sobie  pozwolic. Nie tylko z racji finansowych, ale najbardziej talentu. Wiec co tutaj robie? Przecieram szlaki w nowym kraju, to nic ze na razie nie pracuje w swoim zawodzie, ale szkole nowy jezyk, doksztalcam angielski I co najwazniejsze nie boje sie ciezkiej pracy. Aby dojsc do czegos trzeba zaczynac od szorowania szczotka podlogi, bo na mopa tez trzeba sobie zasluzyc.

A teraz do sezonowych pracownikow urlopowych, ewentualnie osob powyzej 35 roku zycia:

Nie prosze Pani, to ze jest Pani starsza to nie znaczy ze bedzie Pani mna drygowac I starac sie wprowadzic tutaj wlasne porzadki. Ja wiem, ze na tyle nie wygladam, ale 30 za chwile mi sie ukloni w pas, ale to przeciez nie o wiek tutaj chodzi, tylko o doswiadczenie. Naprawde nie interesuje mnie to, ze Pani woli robic to czy tamto, albo zaczynac tam gdzie jej sie podoba bo tutaj kazdy ma swoje miejsce I grafik dzialania. I niech Pani mi nie wmawia, ze wszystko Pani robi idealnie bo ja poprawiac po Pani setny raz nie mam zamiaru,.A ze Pani uwaza, ze wszytko wie najlepiej bo jest Pani ode mnie o  lat starsza to nie moj problem. To nie Pani robila? Acha, to moze sprawdzimy w komputerze, prosze o Pani numerek. Ja oklamuje? Komputer klamie? Prosze Pani to nie moja wina, ze Pani nie rozumie co kierownik mowi, I ze ja niby zle Pani tlumacze? No tak oczywiscie to moja wina, ze Pani nadal nie umie sie nauczyc odpowiednio wykonywania prostych zadan, ze ma problemy ze sluchem a raczej zrozumieniem, ze nie zna Pani jezykow obcych i ze ma tyle lat ile ma.Tak prosze isc na skarge do koordynatora skoro Pani nie umie sie sama dogadac z kierownikiem, ja plote bzdury i zle przekladam, a poza tym jestem niekompetentna. Tylko niech Pani nie zapomni pokazac kartek ktore dla Pani rozrysowalam, grafiku w ktorym markerem pozaznaczalm Pani sektory i zadania, i instrukcji z kodami jakie sie wbija do czytnika. Poza tym ja jestem chetna na konfrontacje z Pania przy koordynatorze, kierowniku, szefostwie i wszystkich Pani kolezakach ktore takze twierdza ze jestem ta najgorsza.

Takich rozmow przeprowadzilam wiele i przykro mi to stwierdzic, takich osob nie jest niestety malo. Powiedzmy polowa sezonowcow jest normalna, przyjechala zarobic, ponazekac jak wiadomo kazdemu sie zdazy, ale ogolnie nie zglaszaja wiekszych pretensji (takim osobom zawsze pomagalam, nawet jak ktos byl naprawde slabszy ale sie staral to naginalam przepisy do granic mozliwoscia, aby taka osoba zostala tyle na ile przyjechala). Nastepnie sa lizusy, ktore mysla, ze lizaniem tylkow uzyskaja jakies profity ( no, nie umie, wrecz ci mieli przechlapane), a pozniej tacy z nosem wiecznie w chmurach, uwazajcy sie za ‘’naj’’ krzykacze. ‘’Naj’’ to oni byli, ale z tej drugiej strony.

A teraz czas na ‘’stare wygi’’.

Sa w tym biurze, w danej firmie pracy od kilku lat. Malo kto mieszka ‘’na swoim’’, trzymaja sie firmowych hoteli, mieszkan, domkow. Uwazaja, ze umieja wszystko. Kazdy jest dla nich smieciem, jak sie do takiego nie podlizujesz masz przegwizdane. Czesto podkladaja tzw ‘’swinie’’. Z jezykiem roznie. Jedni mowia biegle, inni podstawowo, a jeszcze inni tworza ‘’wlasne’’ jezyki z kierownikami, ktore sa zlepkiem slow polskiech, niderlandzkich, angielskich I niemieckich. Znalezc ‘’ludzkiego’’ kierownika, badz team leadera z kilkuletnim stazem jest naprawde ciezko, chociaz nie twierdze, ze tacy nie istnieja. Ja spotkalam takich 4 na 30paru jakich poznalam.

Sytuacja mieszkaniowa, czyli hotele, domy, domki letniskowe.

HOTEL ROBOTNICZY

No niestety cena kompletnie nieadekwatna do standartow. Ja rozumiem, ze przyjezdzajac na zarobek srednio sa wazne warunki mieszkaniowe, ale niestety, bez przesady. Bo za 260 -360 euro miesiecznie czlowiek dostaje miejsce w pokoju 4 osobowym ( pary maja pokoj 2 osobowy),w ktorym znajduja sie 4 lozka, malenka lodowka, jakies naczynia, garnki, stol, krzeselka, malutki telewizorek, czasami zelazko, jedna szafa, pozakrecane grzejniki (nawet zima, zazwyczaj uruchamiane sa tylko na kilka godzin w nocy, a na jesien, wiosne sa max letnie ) lazienka z toaleta (chociaz moze sie zdazyc, ze lazienki sa tez wspolne jedna na pietro), pralnia (gdzie czesc pralek zawsze nie dziala, czasami sa platne ) kuchnia dla wszytkich czyli tak 120-160 osob.  Palarnia, pomieszczenie dla niepalacych zazwyczaj z tv, jakimis rzutkami, czasami bilardem czy pilkazykami, ping pongiem (czesto ‘’atrakcje’’ sa platne). W niektorych hotelach jest dostep do internet za 1 euro za godzine. Oczywicie monitoring korytarzy, zakaz palenia w pokojach (jesli sa czujniki dymu), zakaz picia poza pokojami (co oczywiste chyba), zakaz zwierzat, cisza nocna, I 2-3 panow pilnujacych porzadku, czystosci, aby sie wszytko nie rozsypako.

Domy, Domki Letniskowe

No tu juz jest troszke lepiej. Po 2 osoby w pokoju, na domu max 8 osob, na domkach po 4. Kontrole raz w tygodniu pod nieobecnosc lokatorow. Jest ogrodek, brak ciszy nocnej, upierdliwych sasiadow, masz pewnosc ze garnki, sztuccie czy nawet Twoje pranie nie wyparuje w dziwnych okolicznosciach. Poza tym mozna palic nie przemierzajac kilometra korytarzy ani nie marznac na dworzu J Niestety te domy / domki sa czesto w oplakanym stanie. Grzyb na scianach, niedzialajace toalety, prysznice, ktorych nic nie jest w stanie wyczyscic, bardzo podstawowe umeblowanie zawierajace korniki, rozwalajace sie lozka…

A teraz najwazniejsze, juz nawet nie bede pisala o tych wygorowanych cenach za te warunki, bo warunki warunkami, ale najwieksza ruletka sa nasi wspollokatorzy. Bo chyba wiele osob przyzna mi racje, ze wszedzie da sie wytrzymac byle w zgranym towarzystwie. No niestety, o takie jest zazwyczaj najciezej. Panuje czysta zawisc, falsz i zaklamanie. Libacje alkoholowe sa na porzadku dziennym, narkotyki tez niezbyt obce ( przeciez to Holandia! Jak mozna tutaj nie jarac?!). Kradzieze zazwyczaj sa szybko wykrywane a delikwent z miejsca dostaje exmisje i wieczorem wraca busem do PL.A swoja droga co do pomyslowosci ‘’co by tutaj nie ukrac’’ Polacy wrecz zadziwiaja – od kubka z pracy, po przez sluchawke od prysznica, konczac oczywiscie na papierosach, pieniadzach, ubraniach, telefonach i innych gadzetach bardziej wartosciowych. Rozwizlosc sexualna jest na porzadku dziennym tak samo jak plotkowanie. Upusc lyzeczke, a uslyszysz ze dziore w podlodze zrobiles. O swoim zyciu osobistym tez nie radze opowiadac, bo ‘’przyjaciol’’ tam raczej nie znajdziesz. O dyskrecji tym bardziej powinno sie zapomniec, a Twoje zwierzenia beda znali wszyscy plus w tak ubarwionej formie, ze jak Twoja historia wroci do Ciebie mozesz ja poznac po tym, ze tylko nieliczne szczegoly i nazwiska sa w niej nie zmienione. Njwiecej krwi psuja czesto niezbyt ladne, aczkolwiek uwazajace sie za gwiazdy rozwiazle panienki, czy tez rozwodki, czesto z dzieckiem, albo kilkoma, ktore Mamusia pilnuje w PL kiedy one tak “ciezko charuja’’. Charowac to charuja, ale zadko w pracy, najczesciej nocami na hotelu z coraz to nowszymi naiwaniakami, ktorego chca zlapac na przyszlego meza, a zarazem ojca ich dzieci (to jest nie wazne czy facet wolny, czy z w zwiazku). W pracy utrzymuja sie dzieki koordynatorom, dla ktorych sa na kazde skinienie.  Maja przechlapane u nich normalne dziewczyny, kobiety, a jak sa ladne to naprawde maja problem. Zazwyczaj zszargaja im opinie opisujac je jako wariatki, narkomanki, ewentuanie dziwki I to u osob nowo przybylych, czy tez w pracy u ludzi ktorzy nie mieszkaja w tym samym miejscu. Siebie oczywiscie kreuja na swiete, wiecznie pokrzywdzone istoty. Panowie tez nie sa lepsi. Co tu sie duzo oszukiwac czesc panow tych zonatych przyjezdza tylko w jednym celu – aby zaliczyc jakies ‘’laseczki’’. Czesto prowadza podwojne zycia, jedno w PL z Zona, ktora wcale nie jest taka maszkara na jaka on ja kreauje, a takze gromadka dzieci. Drugie na miejscu z jalowka ktora wierzy w kazde ich slowo I zostaje pozniej na lodzie. Czesto z brzuchem. Czesto bez pieniedzy bo przeciez on musi wszystko wysylac dla tej ‘krwiopijczej’ Zony do PL. A za co kupic alkohol, czesto jedzenie I inne przyjemnosci? Czasami zdazy sie, ze  zawistna kochanka ( ktora sobie juz umyslila z nim zycie, bo ktos musi jej dzieci wykarmic i im ojca zapewnic), poinformuje Zone, ze przejmuje Jej malzonka. Albo zaslepiona pieknymi slowami I tesknota jalowka wysle milosne smsy do pana meza a zona je odkryje i… Jazda sie zaczyna. Oj Panowie jakby gonieni przez stado wscieklych sloni uciekaja do Zon prostowac sytuacje, zapewniac o milosci I o schizofremii tych charpii z pracy ktore nie wiedziec czemu staraja sie im malzenstwo rujnowac. Coz czesc w ogole nie wraca do pracy, czesc znajduje walizki za drzwiami, nieliczny procent zostaje z kochanka. A ludzie maja o czym gadac ;) Sa takze wiecznie zapici I zacpani, sa takze normalni ludzie trzymajacy sie na uboczu, solidnie pracujacy, aby jak najwiecej odlozyc I jak najszybciej wrocic do domu. Sa osoby, ktorym nie starcza tygodniowka na dluzej niz 3 dni, bo wszystko przepija, przecpaja, albo kupuja wszystko co im wpadnie w rece. Sa tez tacy ktorzy przywiezli fure zupek chinskich I innego zawekowanego prowiantu I na chcleb umieja zalowac ‘’bo to za drogo’’. Sa tacy, ktorzy nie widza sensu w praniu ubran, a nawet kompieli, a tez tacy ktorzy stroja sie lepiej niz choinki. Sa fajne osoby spedzajace aktywnie czas na weekendowych wyjazdach w celu zwiedzania Holandii, jezdza na rowerach, rolkach, chodza na silownie, albo na ryby. Ale to ta najmniej liczna grupka. No I jeszcze dodam cos o koordynatorach hotelowych. Zazwyczaj nienawidzeni przez wszytkich, I to Ci sa nienawidzeni ktorzy sa normalni, ktorzy nie pija, nie jaraja, nie chadzaja na sex spotkania z hotelowymi mieszkancami. Bo jak to? Jam am dostac kare za syf w pokoju? Albo za to, ze pilem piwo na palarni, albo zrobilem rozrobe I zdemolowalem pol hotelu? Bo bylem najebany I obrzygalem schody? No tak, wtedy sa wszyscy winni tylko nie oni. Az mnie cos strzela czasami jak takich rzeczy slucham bo nie powiem, sa tez nadgorliwi opiekunowie hoteli, ktorzy kary wlepiaja za wszytko I nic, bo kogos nie lubia, bo deszcz pada. Ale zasady sap o to, aby ich przestrzegac, bo jakby kazdy robil co chcial to by nawet jedna cegla nie zostala w takiej zbieraninie roznych ludzi.

My mieszkalismy w takich przybytkach niespelna miesiac. I uwierzcie dla mnie o miesiac za dlugo. Ja nie jestem plotkara, ja nie oceniam ludzi po tym co uslysze tylko jak poznam, nie pije na umor, z zabaw z dragami wyroslam juz w wieku 21 lat I nie potrzebowalam wyjazdu holandii, aby trwonic pieniadze na bzdety. Nie pochodze z dziczy tylko mam w sobie jakas tam kulture i poziom i ciezko mi jest przebywac z ludzmi nie dosc, ze nie da sie o niczym normalnym porozmawiac (bo obgadywanie wszytkim I opowiesci o bzykaniu mnie nie bawia, ewentualnie smiesza mnie osoby ktore tym zyja) to w dodatku nie maja w sobie za grosz kultury, ani jakiejkolwiek inteligencji. Studenci sie wiecznie bawia ( I w sumie dobrze ), Ci bez wyksztalcenia (oczywiscie bez urazy) zyja plotkami I uprzyksaniem zycia innym. A przede wszytkim zawiscia. A zawisc jest o to, ze ktos jest zaradniejszy od nich, ze umie sie odciac od tej choloty I zaczac normalnie funkcjonowac I dzieki temu, ze nie tylko zna jakis jezyk obcy to w dodatku mysli I w ich mniemaniu niezasluzenie awansuje. Bo ja moze awansowac osoba, ktora pracuje krocej niz oni? Do nas wlasnie o to byly glownie pretensje. Ale nigdy w prost nikt nie umial ich powiedziec bo niestety nie nalezymy do ludzi niesmialych, albo potulnych, tylko umiemy glosno powiedziec co myslimy, umiemy zawalczyc o swoje, nie idziemy za grupa, wykorzystujemy nasze szare komorki i umielismy doprowadzic do konfrontacji, jezeli juz ktos nam cos niesprawiedliwie zarzucil. I nie tylko nam, ale takze pomagalismy dla osob, ktore nie mialy odwagi, albo takiego polotu, aby wyjsc z cienia I dac sie zadreczac. Ja umiem sie przyznac do bledu, jak cos  powaznie spierniczylam wolalam od razu to zglosic, przeprosic I naprawic ( jak mniej powaznie to szybko poprawic zanim ktos zauwazyl ;) ). Nie czekalam az ktos inny zauwazy, nie patrzylam na kogo zwalic, tylko szlam do przodu z nowym doswiadczeniem. Jak ktos zalazl mi za skore nie balam sie powiedziec tej osobie tego w twarz przy ludziach na kantynie, aby miec swiadkow. Inaczej niestety takie rzeczy sie konczyly tym, ze sie na kogos uwzielam. Prawdziwymi argumentami plus mowieniem tego co mysle np. O takaich kurewkach i ich metodach na ludzi zdobywealam wielu wrogow jak i cichych zwolennikow, czasami otwieralam niektorym oczy z kim maja do czynienia. Ale czy jakas praca jest warta takich nerwow? Nie to byl moj pierwszy i ostatni raz jak pracowalam przez Biuro. Po ponad roku najpierw moj Partner, a tydzien pozniej ja zmienilismy prace na normalne. Czyli bezposrednie zatrudnienie w malych firmach  holenderskich. Praca oddzielnie na dobre nam zreszta wyszla, bo ciezko jest jednak byc z kims 24h na dobe i zyc bez klotni J Zaczelismy w koncu normalnie zarabiac, z daleka od Polskiego chaosu, wsrod fajniejszych i mniej fajnych holendrow. Prace oczywiscie pomogli nam znalezc nasi holenderscy znajomi. Bon ie oszukujmy sie, dla nawet najbardziej pracowitego i zdolnego Polaka z ulicy ciezko jest znalezc prace na kontrakt bez znajomosci. Ktos musi polecic, ktos poreczyc. Tak samo jak pomogli nam zalatwic mieszkanie z gminy. Zmienilismy samochod. Ja kupila ukochane koty, zyjemy spokojnie na srednim poziomie wsrod sympatycznych sasiadow. Bezinteresowna dziala w dwie strony i jakos nie widze wiekszegho nastawienia antypolskiego. Przynajmniej w naszym kierunku. Ja juz nie pamietam co to jest PL Tv, ja nawet nie chce wiedziec co to sa polskie puby czy dyskoteki, mnie nie interesuje, ze Polacy maja jakies tam problemy w Holandii. Bo to ze maja to z wlasnej winy. Chca wiele a duzo z siebie nie chca jednak dawac.Polaska tania sila robocza to fakt. Ale dlaczego? A dlatego bo sami do tego przyzwyczailismy holendrow. Ze jak polak to ma zapierniczac jak maly parowozik i dostawac polowe wynagrodzenia jaka wzialby holender. Ze nie znamy jezykow obcych, wykorzystujemy opieke spoleczna, bierzemy kredyty ktorych nie splacamy, zawalamy wszytkie parkingi, mieszkamy w malych klitkach po 4 osoby na pokoj/domkach letniskowych. Pijemy na umor, cpamy i kradniemy. Wiecie, ale to naprawde przykre. Bo my mieszkamy w malym miasteczku, w sumie kazdy tu kazdego zna, a Polacy I tak dosc czesto probuja cos wyniesc ze sklepu bez placenia. A taka pani sprzedawczyni prosi Cie o pomoc bo ten chlopak/dziewczyna nie rozumie, I trzeba tlumaczyc. A mi glupio, ze jestem Polka… Zreszta w sklepach jak widze rodzinke w skladzie Tatus, Mama, male dziecko i 2 skrzynki piwa plus najtansze artykuly spozywcze, bo  na alkohol I fajki by zabraklo, to az mnie skreca. Albo niedziela rodzinne zakupy, a na parking oczywiscie grupka srednio trzezwych Polaczkow ze zgrzewkami piwa nie zdazy wyjsc z market a juz kazdy ma w lapie otwarta puszke. Nastepny przyklad osrodki z domkami letniskowymi okupowane przez Polaczkow przez lata, w ktorych tocza swoje nieskonczone libacje, rozpierniczaja co sie da, kradna I to czesto od siebie nawzajem I narzekaja na swoj koszmarny los. A jak zwroci im jakis sasiad holenderski uwage ktory przyjechal odpoczac to oj… wspolczuje co bedzie sie dzialo wieczorem. A najsmutniejsze jest to, ze po takich osrodkach, ewentualnie kempingach ludzie mieszkaja latami. Bo po co jest wynajac dom, pokoj, mieszkanie, albo postarac ssie od gminy? Poza tym do tego trzeba znac jezyk, no I miec legalne zatrudnienie a wielu z nich pracuje na czarno u rolnikow. Legalna praca? No wez! Przeciez to wykarze ze mam dochody I komornik mi wejdzie na pensje! Poza tym ja mam sie rozliczac z podakow?!

czesc I

Przepraszam, nie posiadam polskich znakow

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2007
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1759
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1163
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1081
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1016
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 997
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 313
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 929
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 738
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1070
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 598
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 918
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Noemi*,  19/08/2011

Artykuł przypomniał mi książkę E. Redlińskiego „Szczuropolacy" opowieść z życia ubogich polskich emigrantów zarobkowych w USA, którzy wyjeżdżając z Polski, byli pełni wiary w poprawę własnego życia, na miejscu zaś musieli stawić czoło nędzy dnia codziennego szokująco odmiennej od amerykańskiego snu. Skazani na życie w ciasnych, wynajmowanych mieszkaniach, nieznający języka ani miejscowych zwyczajó ...  wyświetl więcej

  red_mile,  19/08/2011

dziekuje za ciekawy komentarz :) Ludzie naiwnie wierza w Eldorado, a ono przeciez nie istnieje, ani w USA ani w Anglii, ani w Holandii. Pogon za pienidzmi zmusza ludzi do wyjazdow, czesto sa motywowani opisami znajomych, albo nieznajomych jak to cudownie sie zyje i lekko zagranica a jak przyjezdzja na miejsce bajka pryska. Niestety zamiast sie przystosowac do nowych warunkow i starac jakos powoli, ale uparcie isc do przodu, to wielu woli stac w miejscu i nazekac jaki to maja zly los.

  jotko49,  19/08/2011

>przepraszam, ale nie posiadam pl znakow< ok,lecz wypadałoby zerknąć co się napisało i co z tego się wkleiło,by usunąć powtórki nieomalże całego artu.

  red_mile,  19/08/2011

dziekuje za zwrocenie uwagi



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska