Login lub e-mail Hasło   

Masowa produkcja matołów

Czterolecie pani minister Hall to umasowienie produkcji wykształconych idiotów. Użytecznych idiotów.
Wyświetlenia: 24.205 Zamieszczono 26/08/2011
Ponieważ my, wyborcy, już wiemy, że pani min. Hall otrzymała zakaz od pana premiera debatowania w, według jednych-dziupli, wedłuch innych-fortecy PiS-u, opiszę tu, z konieczności, pokrótce stan naszej edukacji po kadencji pani minister.

Generalnie: Czterolecie pani minister to umasowienie produkcji wykształconych idiotów.

Ekipa minister Hall przyjęła założenie, iż najważniejsze są statystyki upowszechnienia edukacji w Polsce na coraz wyższych etapach, co postanowiono osiągnąć poprzez obniżanie wymagań dla naszych uczniów. Można zauważyć, iż wg minister Hall szkoła polska powinna dostosowywać się do uczniów i ich oczekiwań, czyli jeżeli np. uczniowie mało czytają, to nie będziemy od nich wymagać, aby czytali całe książki, a jedynie ich fragmenty. Zresztą generalnie nowa podstawa programowa w każdym obszarze kształcenia obniża stawiane uczniom wymagania. Dodatkowo dla poprawienia statystyk i kreowania "szkoły przyjaznej" od dwóch lat umożliwiono uczniom szkół średnich promocję do klasy programowo wyższej nawet z ocenami niedostatecznymi. Warto także zauważyć, iż po minister Hall pozostanie system oceny pracy szkół kompletnie marginalizujący uzyskiwane przez nie efekty kształcenia. Ów system jest zresztą nieustannie eksponowany jako jedno z większych osiągnięć obecnej ekipy MEN.


Tak więc polskie szkoły nie są już oceniane przede wszystkim za jakość kształcenia ale za jego masowość, dostępność i “przyjazność” dla ucznia.

Wymagający nauczyciel jest już złym nauczycielem. Ma on bowiem być “przyjazny”. Jeśli nie jest dość przyjazny szkoła się go pozbywa. Dlatego, że szkodzi jedynie ważnym statystykom. Statystykom przyjazności.

Jeśli przyjazność ta jest odpowiednio daleko posunięta uczniowie bardzo  często nazywają bakałarzy chu..., a bakalarki piz..... I to jest dobre. Jest też jeszcze lepsze gdy szczególnie przyjaźni uczniowie polewają belfrów fekaliami, zakładają im kosze na głowy a krzesła smarują gównem. Odpowiednio przyjazny nauczyciel rozumie przecież, że młodzież musi się wyszaleć. To przecież oczywiste...

A jeżeli już, tak jak w przypadku tegorocznej matury okazywało się, że mamy do czynienia z poważnym kryzysem jakości kształcenia, to dokonano zmian w strukturach komisji egzaminacyjnej, co sprawi, iż za rok będzie można odtrąbić sukces, wcześniej odpowiednio obniżając poziom trudności zadań egzaminacyjnych.

Tak na marginesie, konsekwencja i determinacja minister Hall winna wzbudzać podziw.

Przystępując do generalnych zmian administracji oświatowej oświadczyła, iż potrzebne jest jej wojsko i zgodnie z tym "zmilitaryzowała" Centralną Komisję Egzaminacyjną, stawiając na jej czele urzędnika i polityka, a nie osobę niezależną, zajmującą się diagnostyką edukacyjną


Tak więc nie jest już ważne co uczeń umie. Ważne jest ilu z nich pozytywnie zdaje egzaminy. To znakomicie wygląda w tabelkach i statystykach. No i nie stresuje ani ucznia, ani nauczyciela, ani rodziców. I to też jest słuszne, bo po co się stresować?

Następną, nie mniej ważną zasługą pani minister jest obniżenie wieku rozpoczęcia edukacji dzieci, najczęściej argumentowane koniecznością dziejową i braniem przykładów z innych państw rozwiniętych.

Postulat i uzasadnienie jak najbardziej słuszne. Tyle, że pani minister zapomina o pewnym drobiazgu. A nawet o dwóch. Po pierwsze-kadry, po drugie-baza. To, że obecnie nie ma w Polsce ani jednego ani drugiego niespecjalnie stresuje panią minister bo... Jakoś to będzie. No i jest... Budowanie domu od dachu jest wszak naszą, polską specjalnością. Nie tylko w dziedzinie edukacji.

Po kadencji minister Hall pozostanie nam szkoła kształcąca na coraz niższym poziomie, o coraz niższych wymaganiach, ale niezmiennie wysoko oceniana przez urzędników. Warto poza wszystkim zadumać się nad niebywale optymistycznymi raportami z ewaluacji pracy szkół i fatalnymi efektami kształcenia, jakie mogliśmy zaobserwować w
trakcie tegorocznych egzaminów zewnętrznych. Jednak w metodzie oceny jakości pracy szkół wprowadzonej przez ekipę minister Hall efekty kształcenia to margines zainteresowań ewaluatorów, dużo bardziej pochłania ich np. kwestia "atmosfery w szkole".


Powyższe oczywiście nie wyczerpuje tematu. Jest jedynie zasygnalizowaniem niewielu z bardzo wielu problemów.

Np. Całkowicie leży system kształcenia nauczycieli. Dziś świeżo upieczony mgr, ma, jak najbardziej, papierowe kwalifikacje do uczenia innych tyle, że w rzeczywistości tak się do tego nadaje jak pani Hall do ministrowania.

Nie wiedza czyni nauczyciela nauczycielem tylko, wierzcie mi, wcele nie powszechna umiejętność przekazywania tejże!

Można być mędrcem nad mędrce i jednocześnie być idiotą, nie nauczycielem. I to na każdym poziomie kształcenia!

Przypomnijcie sobie szkołę. Ilu, po latach, potraficie wymienić nauczycieli, których nie zapomnicie? Którzy was fascynowali? Których lekcje pamiętacie? A ilu was “uczyło”?

Z własnego więc doświadczenia każdy może odróżnić artystę od wyrobnika. A szkoła potrzebuje artystów, mistrzów jak żaba dżdżu. Bo od nich wiele zależy. Bardzo wiele!

A co mamy najczęściej? Sfrustrowane pindy i facetów bez jaj. Już sama feminizacja zawodu jest głębokim nieszczęściem. I dla tych kobiet i dla ich uczniów. Oczywiście, że tak nie jest zawsze i tak nie jest wszędzie. Ale tak jest najczęściej. A być nie powinno.

I tak nie jest w tzw. krajach rozwiniętych.

Polska szkoła od kilkudziesięciu lat jest poddawana ustawicznej reformie. Reformie od Sasa do Lasa. Reformie dla reformy. Bez całościowego planu. Bez wizji. Bez korelacji między poziomami edukacji. Bo... Bo jakoś to będzie.

A czy pani minister Hall, zapatrzona na zachodnie wzory choć ich nie znająca(to też takie polskie) zastanowiła się, jako minister tak postępowego rządu, nad fundamentalną sprawą odejścia od nieludzkiego, anachronicznego, postsowieckiego wzoru edukacji w systemie klasowo-rocznikowym? Bo, pani minister, taki wzrór nie istnieje już nigdzie od Odry na zachód. Nigdzie!

Nie da się sensownie zrobić niczego bez całkowitej zmiany systemu oświaty. Zmiany widzianej całościowo. Zmiany układającej w przyczynowo-skutkowy związek poziomy edukacji, oparte nie na wieku ucznia-studenta a na posiadanych przez niego umiejętnościach, zasobie wiedzy i indywidualnych kompetencjach.

Mam nadzieję, iż w dalszej części kampanii wyborczej będziemy mieli do czynienia z podjęciem rzeczywiście fundamentalnych dla naszej oświaty kwestii i sformułowaniem programu kształcenia w naszych szkołach samodzielnie myślących obywateli, a nie konsumentów.

I nie trzeba tu wyważać żadnych drzwi. Trzeba tylko zmienić myślenie. I mentalność.

Niekoniecznie w tej kolejności...

PS

Cytaty pochodzą od Jerzego Lackowskiego.

Jerzy Lackowski: Doktor nauk humanistycznych, absolwent fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dyrektor Studium Pedagogicznego UJ. Były wojewódzki kurator oświaty w Krakowie (1990 - 2002), były doradca parlamentarnych komisji edukacyjnych, były członek Rady Konsultacyjnej MEN ds. Reformy Edukacji, były radny Miasta Krakowa, były wiceprzewodniczący wojewódzkiego krakowskiego Sejmiku Samorządowego. Członek zespołu edukacyjnego Rzecznika Praw Obywatelskich. Kieruje pracami Komitetu Obywatelskiego "Edukacja dla Rozwoju". Autor projektu "Szkoła obywateli". Zajmuje się badaniami efektywności funkcjonowania systemów oświatowych i szkół, jakości pracy nauczycieli, zasad finansowania edukacji ze szczególnym uwzględnieniem możliwości wprowadzenia do niej mechanizmów rynkowych.

Podobne artykuły


14
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1633
10
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1071
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 541
8
komentarze: 6 | wyświetlenia: 273
7
komentarze: 0 | wyświetlenia: 548
7
komentarze: 0 | wyświetlenia: 536
6
komentarze: 0 | wyświetlenia: 630
6
komentarze: 3 | wyświetlenia: 386
6
komentarze: 0 | wyświetlenia: 655
6
komentarze: 2 | wyświetlenia: 500
6
komentarze: 4 | wyświetlenia: 959
5
komentarze: 11 | wyświetlenia: 799
5
komentarze: 1 | wyświetlenia: 813
5
komentarze: 139 | wyświetlenia: 864
5
komentarze: 0 | wyświetlenia: 476
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Praktyk, praktyk i jeszcze raz praktyk, wielu praktyk trzeba nauczycielom... A jak pensja ich będzie nadal tak haniebna, to niestety, facetów w tym zawodzie nadal będzie znikoma ilość. Programy przeładowane, miast interesujące, brak entuzjazmu i nowatorstwa u pedagogów, wynikający z dennego poziomu studiów - czego oczekiwać po maturzystach, którzy nie umieją się samodzielnie uczyć, jeśli nie mają ...  wyświetl więcej

  Hamilton,  26/08/2011

W akademickim rangingu uniwesytetów świata w 2010 r w pierwszej 500 nie znalazła się żadna polska uczelnia. W 2009 na 302 miejscu był Uniwersytet Jagielloński, a Politechnika Warszawska i Uniwersytet Łódzki zamykały listę. W gronie państw-członków UE najmniejszy procent PKB na badania naukowe przeznaczają: Cypr - 0,33 proc., Łotwa - 0,39 proc., Słowacja - 0,57 proc. i Polska - 0,59 proc. Dla porów ...  wyświetl więcej

I wszystko stało się jasne:-)

  ,  26/08/2011

Nie bez powodu pani Hall dostała "trójkę" w Gdańsku.

  swistak  (www),  27/08/2011

Świstak, jesteś jak ten wojak, któremu wszystko się kojarzy zawsze z jednym i tym samym. Może byś wreszcie jakiś komiks chociaż przejrzał?

  swistak  (www),  27/08/2011

Rydzu Śmigły wypisz się z hasbary i wyspowiadaj a będziesz spał spokojniej.

  ,  28/08/2011

W wielu kwestiach mogę nie zgadzać się ze Świstakiem, ale akurat powyższy komentarz świetnie odzwierciedla wstęp artykułu (a nawet i cały tekst). Pożyteczni idioci znaleźli sobie "Guru" na Eiobie, plusując wszystkie jego wypowiedzi i minusując wypowiedzi oponentów, bez względu na ich merytoryczną treść.

Słusznie.

Uważam skromnie, że w PAŃSTWOWYCH szkołach nie powinno być lekcji ŻADNYCH religii. Podobnie jak nie powinno być ŻADNYCH symboli religijnych.
Powinno być natomiast religioznawstwo, przedmiot informujący, że takie czy inne wierzenia są na tym bożym świecie i wpływają na sposób rozumienia świata przez miliardy ludzi.
Lekcje religii niech sobie prowadzą kościoły na własny koszt, czytaj k ...  wyświetl więcej

Zasadniczo tak, mogłoby istnieć coś w postaci "nauki duchowości ludzkiej i o niej." Jeśli miałby być jakiś znak religijny, to najlepiej wszystkie naraz. Samo religioznawstwo traktuje o duchowości człowieka w sposób przedmiotowy byłaby to więc jakaś kolejna nauka o fizyce albo geografii, nie o człowieczeństwie, o duchowości, podmiotowości.

  ,  28/08/2011

Po waszych wypowiedziach pomyślałem sobie o etyce, ale i ona nie do końca spełnia swej roli by zaszczepić w człowieku wiarę w wartości moralne, bowiem będzie to kolejna nauka (jak ujął to Marcin). Optymalnym rozwiązaniem byłoby zatem wprowadzenie do szkół innych religii (różne ideologie) opierających się na ponadczasowych (uniwersalnych) systemach wartości. Niech religie uczciwie konkurują między ...  wyświetl więcej

  kev  (www),  06/09/2011

Szkoła niech już lepiej ograniczy się do solidnej nauki matematyki, ojczystej mowy oraz innych ziemskich przedmiotów. Kościoły, nauczyciele i inni religijni strażnicy morlalni więcej szkodzą samej religii i moralnościi niźli pomagają - wiara jest sprawą osobistą każdego człowieka i nie podlega żadnej z metodologii badawczych więc do szkoły się poprostu nie nadaje.

Pełna zgoda:-)

Od zawsze to powtarzam:)

@Marcin, viverti

Odnośnie "wszystkich symboli": Ścian mogłoby zabraknąć.
Odnośnie nauki "wszystkich religii": Organizacyjnie niemożliwe
Ale niech się nie frasują serca wasze. Doskonały system nie istnieje.
Pozdrawiam;-)

Świetny artykuł, faktycznie można zauważyć, że od lat jedynym sposobem na reformowanie edukacji w naszym kraju jest obniżanie wymagań. Magiczne procenty przesłoniły zdrowy rozsądek, a kolejne ekipy rządzące mogą odtrąbić sukces - powiększenie odsetka zdanych matur. Rozumiem, że celem jest, aby 100% społeczeństwa mogło pochwalić się wyższym wykształceniem, obojętnie jakim. Czy jeszcze kilkanaście l ...  wyświetl więcej

Tak. Były takie czasy...
:-)

  lud-wic,  01/09/2011

Synergia: 2+2=5.

  berni*,  02/09/2011

Tytuł mówi sam za siebie, ja zaś dodam: Dyplomatołki i to jest prawda . Pozdrawiam.

O matko! Ilu ja znam mgr idiotów... Szkoda gadać:-)
Ukłony

  Daraena,  06/09/2011

O niskim poziomie tegorocznych matur z matematyki jest zatrważający fakt, iż sama, osobiście, ją zdałam. I to z niezłym wynikiem...

Prywatyzacja i mechanizmy rynkowe w oświacie, to klęska. Nie wolno do tego dopuścić. To rozłoży cały system.
Znam się trochę na tym. Dla słabszych preorientacja zawodowa już w gimnazjum. Do liceum tylko najlepsi.
Należy też uwolnić szkołę od polityki i od KK.
Utopia? Co to jest utopia? To to, co się spełnia, gdy nie ma takiego, który by myślał o takiej możliwości. Jak to było ze Związkiem Radzieckim?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska