Login lub e-mail Hasło   

Kasia

Odnośnik do oryginalnej publikacji: Odłamki czasu http://www.wfw.com.pl/ksi(...)46//111
Z dawien dawna karczma i plebania były autonomiczne i niezależne od siebie. Każda na swój sposób służyła zaspakajaniu potrzeb duszy ludzkiej.
Wyświetlenia: 1.028 Zamieszczono 10/09/2011

Z usług Kasi korzystali niemal wyłącznie mężczyźni. Miejscowe kobiety, jeśli już przechodziły za obite blacha drzwi to tyko po to, żeby wyrwać z pęt pijaństwa swych mężów lub synów. Niejedna oczy wypłakała z żalu i wstydu a i to nie pomagało a nawet, jeśli pomogło to nie na długo. Kobiety przeklinały gospodę i spółdzielnię, która ją otworzyła.

 

Mało, która zastanawiała się nad źródłem skłonności ojców rodzin do łatwego przepijania ciężko zarobionych pieniędzy z wielkim uszczerbkiem dla dziurawych, domowych budżetów. Po co było szukać jakiś wydumanych powodów skoro z góry wiadomo było, że winna jest Kasia. Dla wielu alkohol był kluczem do mrocznych zakamarków duszy. Odzierał ją z gładkiej politury pozorów dobrego wychowania i religijności.

 

 Ksiądz Brachowski, ten szerzej nieznany święty człowiek nie rzucał na Kasię gromów, choć przed nadużywaniem alkoholu przestrzegał nieustannie widząc w pijaństwie źródło wszelkich nieszczęść i życiowych dramatów swoich parafian. Pamiętał, bowiem, co uczynił Jezus, kiedy na weselu w Kanie Galilejskiej zabrakło gospodarzom wina i o tym, że alkohol od zarania dziejów towarzyszył człowiekowi. Myślał, ze tak niechybnie pozostanie do dnia sądu ostatecznego.

 

 Z dawien dawna karczma i plebania były autonomiczne i niezależne od siebie, każda na swój sposób służąca człowiekowi dla zaspakajania jakże odmiennych potrzeb jego duszy jednakowo otwartej na sakrum i profanum.   Nie tylko Kasia była miejscem przenoszenia się w stan poalkoholowej euforii. Na uroczystościach rodzinnych wódka towarzyszyła człowiekowi od narodzin po śmierć.

 

 Chrzcin, wesel i korelacji nie było jednak tyle, żeby zaspokoić potrzebę oderwania się od szarości i monotonii codziennego życia. Dlatego tradycja nakazywała czerpać zaczarowaną moc zaklętą w szklanej butelce także przy innych czynnościach mających coś z rytuału. Do takich zdarzeń należało świniobicie i finalizowanie wszelkich transakcji handlowych. Okazji do zakrapianych uczt byłoby znacznie więcej, ale na przeszkodzie stały małżonki, prawdziwe domowe Westy skutecznie eliminujące alkohol z domu, niekiedy wałkiem do ciasta, czasem ścierką, ale najczęściej jazgotem trudnym do zniesienia dla ucha mężczyzny.

 

Pół biedy mieli smakosze podczas ciepłych, letnich dni, kiedy sama natura przywoływała do ucztowania na zielonej trawce w niedzielne, wolne od pracy i domowych zajęć popołudnie. Z nastaniem jesiennych chłodów nie honor było pić w opłotkach a wtedy Kasia przygarniała wszystkich pod swój dach. No, prawie wszystkich, bo na salę konsumpcyjną nie mieli prawa wchodzić  awanturnicy w stanie aktywnym oraz gołodupcy z płótnem w kieszeniach i bez fundatora.

 

 Potencjalni goście mieszczący się w tych kategoriach musieli szybko cofać się do wyjścia na wezwanie bufetowej pomni tego, ze wszelki opór będzie bezskuteczny, bo nieuchronnie doprowadziłby do spotkania z tajemniczym i groźnym komendantem Szelestem a tego kto żyw na wsi ze zrozumiałych względów starał się uniknąć.

Z książki "Odłamki czasu".

Podobne artykuły


32
komentarze: 27 | wyświetlenia: 5334
25
komentarze: 38 | wyświetlenia: 3698
24
komentarze: 26 | wyświetlenia: 5968
71
komentarze: 22 | wyświetlenia: 17582
20
komentarze: 10 | wyświetlenia: 13775
20
komentarze: 26 | wyświetlenia: 3312
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 3593
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 4862
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 5996
28
komentarze: 14 | wyświetlenia: 5446
28
komentarze: 12 | wyświetlenia: 11009
28
komentarze: 12 | wyświetlenia: 3585
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Areva,  10/09/2011

Ciekawe kto te pijackie gospody zakładał i pod pretekstem historii jak jezus uratował zabawę weselników w kani galilejskiej spijał społeczeństwo żeby jak najbardziej nieprzytomne żeby nie myślało o wyrwaniu się z niewoli systemu (niewiem jak w przed zaborami, było ale w czasach PRL było takie porzekadło że pijanemu można zaufać (jest bardzo otwarty i bo się wygada) ale trzeźwemu już nie (jak sama ...  wyświetl więcej

  Noemi*,  10/09/2011

Pijący alkohol najczęściej sądzą, że zapomną o problemach, może dla przeżywania odmiennych stanów psychicznych albo dla zmniejszenia wewnętrznych zahamowań i obaw, jeszcze inni po to by zrobić bliskim na złość. Niezależnie, co nimi powoduje jedno mają jak w banku, „zespół dnia drugiego” dopada każdego z nich i nie zna litości.

Włodzimierzu, ten kawałek "Odłamku czasu" spodobał mi się. Cóż, alkohol jest zakorzeniony w naszej kulturze, i nikt nie kwapi się zajrzeć głęboko, by dotrzeć do źródła problemów... Pewnie monotonia życia i brak perspektyw i celu...

Może Pani nie uwierzy, ale do dziś pamiętam całe fragmenty tego nad wyraz dowcipnego wiersza Mariana Załuckiego, jakże trafnie opisującego sferę życia alkoholowego, społeczeństwa socjalistycznego. Niezmiernie mi miło,że zachowały się jeszcze w pamięci narodu takie satyryczne perełki. Dziękuję za link. Pozdrawiam.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska