Login lub e-mail Hasło   

Leni i Marlena - manowce konformizmu

Łączy je bardzo wiele i jeszcze więcej dzieli. Obie urodziły się na początku XX wieku w Berlinie. Obie były piękne i nieprzeciętnie utalentowane.
Wyświetlenia: 1.204 Zamieszczono 29/09/2011

Bohaterkami mojego artykułu są dwie bardzo sławne  i wybitne postacie z ubiegłego stulecia.

Leni - Berta Helene Amalie Riefenstahl i Marlena (Marie Magdalena) Dietrich.

Łączy je bardzo wiele i jeszcze więcej dzieli.

Obie urodziły się na początku XX wieku w Berlinie. Obie były piękne i nieprzeciętnie utalentowane.

Leni musiała, po kontuzji, porzucić obiecującą karierę tancerki. Zainteresowała się filmem fabularnym. Jej nowatorskie sposoby filmowania do dzisiaj budzą uznanie. Przełomowy dla jej kariery okazał się rok 1932. Wtedy na wiecu usłyszała przemówienie Adolfa Hitlera. Była zafascynowana i samym Hitlerem i nazizmem.

Hitler doceniał znaczącą rolę propagandy. Wraz z Goebbelsem dostrzegał możliwości, jakie wiązały się z genialną Leni. Nakręciła „Triumph des Willens” (Triumf woli”), uważany do dzisiaj za jeden z najlepszych filmów propagandowych w historii.

Jej dziełem jest też słynna „Olympia” – kronika berlińskiej Olimpiady. Reżyserka zastosowała w niej szereg nowatorskich technik, takich, jak kontrastowe oświetlenie i asynchroniczny montaż.

Fascynację nazizmem Leni dzieliła z większością niemieckiego społeczeństwa w latach trzydziestych. Dzięki militaryzacji, Adolf Hitler wyprowadził Niemcy z głębokiego kryzysu gospodarczego. Charyzmatyczny przywódca, genialny orator – tak był postrzegany przez swoich rodaków. Tę fascynację można, do pewnego stopnia, zrozumieć.

Leni miała jednak możliwość zobaczyć prawdziwe, a nie, objawiane w płomiennych przemówieniach, oblicze niemieckiego nacjonalizmu. We wrześniu 1939 roku filmowała paradę zwycięstwa w Warszawie. Ale widziała też egzekucję 30 cywili w miejscowości Końskie.

Praca na rzecz hitlerowskiej propagandy zablokowała jej drogę kontynuowania po wojnie filmowej kariery. Wszelkie działania w tym kierunku spotykały się z protestami i krytyką. Nazistowskich sympatii nigdy jej nie wybaczono.

Swoje zainteresowania skierowała, więc, ku innej pasji – fotografii.

Albumy fotograficzne, poświęcone sudańskim plemionom, do dzisiaj budzą zachwyt dzięki nowatorskiemu sposobowi fotografowania ludzkiego ciała.

Po zdobyciu uprawnień płetwonurka, w wieku 70 lat (!), rozpoczęła przygodę z fotografią podmorską. W swoje setne urodziny zaprezentowała film „Impressionen unter Wassert” o życiu w oceanach.

Na początku lat trzydziestych, gdy Leni poznała Adolfa Hitlera i, gdy rozpoczęła się jej niezwykła kariera, potęga nazistowskich Niemiec zdawała się być niczym niezagrożona. Perspektywy, jakie roztaczały się przed genialną reżyserką, wydały się jej oszałamiające. Do tego stopnia, że, nawet widok rozstrzeliwanych ludzi, nie zdołał jej zniechęcić.

Leni nie była jedyną. Wielu ludzi nie dostrzegało lub udawało, że nie dostrzega, swojego relatywizmu.

Można by szukać dla niego usprawiedliwienia. Strach przed konsekwencjami przeciwstawienia się, w warunkach totalitaryzmu, na pewno towarzyszył wielu rodakom Hitlera. Czym innym jest, bowiem, teoretyzowanie na temat wartości i zasad, a czym innym, skonfrontowanie ich z koniecznością dokonania trudnego wyboru.

Niemiecka aktorka i piosenkarka Marlena Dietrich należała do tych, którzy to potrafili, dzięki odwadze i bezkompromisowości. Sławną gwiazdą kina interesował się sam Goebbels. Marlena nigdy nie przyjęła żadnej z licznych propozycji współpracy. Oficjalnie i głośno potępiła nazizm. Za wkład  i poświęcenie w walce z nim otrzymała od francuskiego rządu Komandorię Legii Honorowej.

Nasza skłonność do konformizmu nie zawsze jest najlepszym drogowskazem.

Czytałam kiedyś opowiadanie SF, którego bohaterowie mieli możliwość odbycia podróży w czasie.

Ich celem była Golgota w momencie ukrzyżowania Chrystusa. Przewodnik ostrzegł przed próbami ingerencji i nakazał, aby starali się nie wyróżniać. W czasie drogi powrotnej zorientowali się, że tego strasznego czynu dokonali tylko i wyłącznie uczestnicy wycieczki. Tak bardzo starali się nie wyróżniać. Byli zaskoczeni i przerażeni okrucieństwem, do jakiego doprowadziły ich te starania.

Do dzisiaj pamiętam wrażenie po lekturze tego opowiadania. Atrakcyjny świat przyszłości stanowił jedynie pretekst do ukazania prawdy o ludzkiej naturze. Ten nurt reprezentował też niezapomniany Stanisław Lem.

To bardzo trudne widzieć pewne sprawy takimi, jakimi one są. Jeszcze trudniej jest głośno o tym mówić. Zwłaszcza, gdy trzeba iść „pod prąd”. 

 Nieraz, rozmawiając teoretycznie o jakiejś sytuacji, deklarujemy: „Ja postąpiłbym tak”. Zazwyczaj mówimy w, tak zwanej, dobrej wierze. Życie bezlitośnie weryfikuje nasze przekonania o nas samych.

Podziwiam Marlenę Dietrich, ale daleka jestem od jednoznacznego potępienia Leni.

Obu im przyszło żyć w czasach, gdy dokonanie wyboru bywało sprawą życia i śmierci. Powiedzmy sobie uczciwie, bywają wybory, które nas przerastają. Nawet, jeżeli nie musimy stawiać na szali swojego życia, a jedynie wykazać się odwagą cywilną.

Bardzo zirytował mnie kiedyś pewien amerykański polityk, oznajmiający dumnie, że nie ma mowy o pertraktacjach z terrorystami. Ładnie brzmi. Tylko … on to mówił, siedząc bezpiecznie w fotelu za biurkiem. Czy powtórzyłby te butne słowa, klęcząc na betonie, z lufą przyciśniętą do głowy?

Dlatego chyba nie warto deklarować zbyt wiele na temat hipotetycznych sytuacji. Bo może się okazać, że jesteśmy, jak bohater wiersza Marii Konopnickiej - Stefek Burczymucha.

Ale, to tak na marginesie rozważań o Leni Riefenstahl i Marlenie Dietrich.

 

Alicja Minicka

http://mysli-o-ludziach.blog.onet.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

Podobne artykuły


16
komentarze: 110 | wyświetlenia: 661
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 957
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 382
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 898
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 961
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 515
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1653
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 733
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 499
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 431
11
komentarze: 24 | wyświetlenia: 469
11
komentarze: 298 | wyświetlenia: 449
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 990
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 919
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 781
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  jotko49,  29/09/2011

Jedynie cieszyć się można, że oszczędzono nam takich życiowych wyborów.
Nieraz zastanawiałem się jak bym postąpił w skrajnej sytuacji,pomimo ugruntowanych
poglądów w wielu sprawach
.Zapewne zależałoby to od wielu czynników, w konkretnym momencie i sytuacji.I nawet się nie oszukuję ze na pewno tak a nie inaczej bym postąpił.
Zycie na gorąco by to zweryfikowało.
Ta ...  wyświetl więcej

  Areva,  29/09/2011

Też mnie to zastanawia jak bym zrobiła w konfrontacji swojego poglądu z otoczeniem, która promuje chorą ideę i była do tego zmuszona to promować. Odpowiedziała bym przeciwem, i najlepiej trzymać się jak najdalej od społeczeństwa opętanym ideologią.

Za ten artykuł u mnie szóstka:) A pointa z Burczymuchą po prostu cudna!

Wspaniała interpretacja faktów i zachowań z tamtych lat,pamietam to na własnej i innych skórze.Szkoda,ze o zachowaniach takich Polakach nie piszemy,a tylko bohaterstwie,poświeceniu i prześladowaniu ich przez Niemcowa,Rosjan,żydów i bezbożników rożnej maści,a oni tak na prawdę z miłością blizniego w sercu...p,dzięki za artykuł

  drseth,  26/01/2012

Osobiscie cenie zarowno dorobek Reni Riefenstahl i zaluje, ze nie dane bylo jej kontynuowac kariery filmowej (kto wie, co stracilismy?) jak i aktorstwo Marleny Dietrich (szczegolnie w pozniejszych latach). Milo bylo powspominac Alicjo, Dziekuje:)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska