Login lub e-mail Hasło   

Dlaczego Twoi znajomi klikają durne reklamy na Facebook’u?

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://jakubkrolikowski.pl/dlaczego-twoi(...)ook’u
... I jak na tym skorzystać?Jak to się dzieje, że zupełnie inteligentni ludzie pozwalają umieścić na swojej tablicy link do „10 największych photoshopowych wpadek"?
Wyświetlenia: 2.540 Zamieszczono 08/10/2011

Artykuł prosto z mojego bloga, w całości pod Dlaczego Twoi znajomi klikają durne reklamy na Facebook’u?

Piszę o tym dlatego, że w kilku miejscach będą odwołania do tej strony i jeśli będziesz chcieć je zobaczyć, to teraz masz jak ;) 

 

Królikowski, nagłówki 

Zanim przejdę do meritum oczywista część techniczna. Naturalnie tego typu strony udostępniają obrazki w zamian za umieszczenie linku do nich na swojej tablicy. Nazywa się to pay with like bądź pay with share i jest absolutną klasyką już marketingu na Facebooku. Druga opcja to udział w eventach, to też dość jasne. Ok, to totalne oczywistości mamy z głowy.

3 najciekawsze powody, dla których normalni ludzie w ogóle klikają w te linki.

Żeby tego typu reklamy się rozprzestrzeniły muszą przykuć uwagę. Jedyny marketing to marketing wirusowy. Jak się więc go wytwarza?

  1. Umieszczenie cyfry w nagłówku. Sztuczka copywritterska wykorzystywana od przynajmniej 50 lat. Jak widać nadal ma się dobrze, a wręcz coraz lepiej. Dostając cyfrę, ludzie mają poczucie, że kryje się za nią coś konkretnego. To skąd inąd poprawne założenie powoduje, że tego typu reklamy automatycznie przyciągają reakcje. Patrz: 10 przykazań, 7 grzechów głównych.

 

  1. Umieszczenie dowolnego naj-. Poza „najlepsze”, naturalnie bo to już zużyte. Najbardziej zwariowane, najgorsze, największe wpadki, najzabawniejsze… cokolwiek. Jeszcze bardziej szczegółowa oferta tego co dostaną. Skoro już masz 12 śmiesznych obrazków, to warto wybrać 11 i powiedzieć, że są najśmieszniejsze, prawda?

 

  1. To wszystko razem. Jeśli jakimś cudem Twojej inteligencji umknęło, że ludzie uwielbiają toplisty czego by one nie zawierały, to uwaga: tak właśnie jest. Dlaczego? Bo powszechnie występuje skłonność do autorytetu zewnętrznego, więc jeśli ktoś powie, że to jest najbardziej jakieś(tutaj dostarczające rozrywkę) to warto skorzystać.

 

Jeśli teraz spróbujesz przestać czytać najważniejsze pozostanie dla Ciebie ukryte na zawsze.

W 1988 Dr Robert Cialdini napisał „Wywieranie wpływu na ludzi”(„ Influence: Science and practice”). Od tego czasu świat perswazji już nigdy nie był taki sam.

Nauczono nas, że ludzie zrobią niemal cokolwiek jeśli przestawi się kilka przerażająco prostych przełączników (jeśliczujesz ekscytację na samą myśl to dobrze trafiłeś i otwórz obok zakładkę z artykułem o zdecydowanie najpotężniejszej perswazji Ludzie jak psy). Na liście była reguła niedostępności oraz dowód społeczny. A najlepsi marketerzy zawsze odrabiają prace domowe. I tu wracamy do części technicznej.

Kliknij „lubię to” a dostaniesz dostęp do materiałów, inaczej nic z tego. Ojej. A ta lista jest ekskluzywna i nie dostaniesz jej nigdzie indziej. To buduje wartość, ludzie lubią unikalność, a dokładniej nie mogliby ścierpieć straty jedynej szansy. Tak rodzą się absurdalne poszukiwania drugiej połówki, powołania i prawdy. No i dobre reklamy, naturalnie.

Zauważyłeś, że każdy link na tablicy zawiera informacje o liczbie osób, które już dołączyły? Skoro tyle osób to lubi to musi być dobre! Przecież 100 tysięcy ludzi nie oglądałoby byle czego. Ta, na pewno. Możesz z tym walczyć świadomie, ale inaczej reagujesz nawet na profile z setką a inaczej na te z setkami znajomych. Nic z tym nie zrobisz.

Zapisz się na newsletter po więcej!

Tzw. Call to action. To nie jest tak, że odbiorca jest kretynem i cała jego inteligencja nie pozwala mu oprzeć się wyszukanej perswazji bezpośredniego polecenia albo też samemu wymyślić jak dostać się do obrazków. To jest internet. Pewnie słuchasz muzyki, może jeszcze czytasz przeskakując między akapitami, do tego na chwilę się odrywasz żeby zrobić coś innego.

Na Facebooku szum jest jeszcze większy. Do powyższych dochodzi czat, w nowej wersji strumień aktualizacji na żywo, notyfikacje najbliższych znajomych. Ludzie mają BARDZO mało wolnej uwagi i powiedzenie im wprost co mają zrobić po prostu się sprawdza.

Jeśli dotrwałeś do tej części artykułu to zebrałem więcej Twojej uwagi niż kilkadziesiąt obrazków i kilkaset nagłówków, bo tyle można przejrzeć w podobnym czasie. KILKASET. Dostajemy zwyczajnie więcej informacji niż mózg potrafi przyjąć i nic z tym nie zrobimy.

Jeśli czytasz czysto hobbystycznie, to przewiń spokojnie do okna zapisu na newsletter i komentarzy już teraz.

Jestem profesjonalistą. Chcę dostać konkretne narzędzia!

Jak zawsze do usług.

1. Zacznij pisać porządne nagłówki. Jeśli nie wiesz, czemu nikt Cię nie czyta, to właśnie dlatego. Jak widzisz sprzedawanie badziewia w dobrym opakowaniu działa, a unikalnej wartości w kiepskim – nie. Pomyśl, co powstaje kiedy połączysz produkt(w tym wiedzę), której chcą Twoi odbiorcy z narzędziami do przyciągnięcia ich. Człowiek, który o tym pomyślał na poważnie parę dni temu skończył swoje bytowanie i otrzymał kondolencje m. in. od prezydenta Stanów Zjednoczonych. CEO and Founder of Apple robił tylko i aż to.

2. Możesz robić to co oni. Listy mailingowe zawsze są w cenie, a tą metodą zbiera się właśnie listy na Facebook’u. Czy te kontakty mają jakąś wartość i czy to dla Ciebie etyczne to już nie moja sprawa.

3. Zaakceptuj szum informacyjny. Czytałeś pop-up? Jeśli nie, to to samo tylko krótsze masz po prawej. Dostaniesz też to samo na koniec artykułu. Czy zakładam, że mój czytelnik jest idiotą i nie wie czy chce skorzystać z newslettera? Nie. Wiem jak sam używam internetu i jeśli na paru stronach nie byłoby siedmiu takich okienek (rekord call to action jaki widziałem to 20 okienek w ofercie, pop-up i informacja przy wychodzeniu) to bym się nie zapisał a teraz otrzymuje informacje które lubię.

4. Daj wartość unikalną w zamian za wykonanie działania, które chcesz uzyskać. Skoro już jesteśmy przy moim przykładzie to w chwili w której to piszę rozdaję darmową część kursu, który jest w trakcie tworzenia i będzie płatny. Jeśli chcesz coś spoza internetu, to uwierz mi, że hostessy z tackami w hipermarketach mają pełne uzasadnienie ekonomiczne.

 

Uważasz, że jest tam coś jeszcze? Przewiń odrobinę w dół i napisz o tym w komentarzu!

 

P.S.

Zanim odpowiesz sobie na pytanie kliknij "głosuj" jeśli uważasz, że artykuł jest dobry, bo o takie wszystkim tu chodzi :)

I jeśli interesuje Cię NLP, to grupa: Grupa NLP na Eioba.pl!

Podobne artykuły


23
komentarze: 9 | wyświetlenia: 4153
43
komentarze: 9 | wyświetlenia: 22435
19
komentarze: 15 | wyświetlenia: 7209
19
komentarze: 10 | wyświetlenia: 5401
17
komentarze: 0 | wyświetlenia: 8129
17
komentarze: 3 | wyświetlenia: 10678
23
komentarze: 17 | wyświetlenia: 3253
36
komentarze: 20 | wyświetlenia: 24346
32
komentarze: 10 | wyświetlenia: 16469
31
komentarze: 19 | wyświetlenia: 9815
26
komentarze: 29 | wyświetlenia: 7645
 
Autor
Artykuł



bardzo fajny tekst

  Strzyga  (www),  12/10/2011

Żyję bez facebooka, fejsbuta i innych takich...i LUBIĘ TO!!!

Tylko czy absolutna rezygnacja nie jest takim samym uzależnieniem, tylko od braku bodźca? ;]

  Strzyga  (www),  13/10/2011

Ja zwyczajnie nie czuje potrzeby bycia w takich miejscach.

uważam, że ludzie jakby wyłączyli swoje myślenie. mam tu na myśli wszystkich będących na facebooku . to chyba można by podciągnąć pod psychologię tłumu. nie pojmuję tego



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska