Login lub e-mail Hasło   

Uciekinier

Znam dwa powody, dla których porzuca się dom. Zagrożenie śmiercią głodową i zagrożenie śmiercią błyskawiczną. Innych powodów nie znam. Cóż, takie widocznie moje życie
Wyświetlenia: 1.822 Zamieszczono 13/10/2011
Spotkania z ludźmi są darami. To, co i ile wnoszą, zależy od ludzi, którzy do nas przychodzą.
Ale zależy to także od nas. Bo my też decydujemy, czy chcemy coś od nich wziąć - i jak bardzo.
Na Eiobie jest Dar, który do nas przychodzi i który się dzieli. Można zapytać, jaki przekaz, i jaką energię ta osoba nam daje. Otóż, za każdym razem, jest to Jedynie Dobra Energia. Są na naszej planecie ludzie-anioły. Przekonałem się o tym.
Gamko, z radością wdzięczną dedykuję Tobie tę historię. Dziękuję za nasze Spotkania.
 
 

Uciekinier

 
Patrzę wam w oczy. Czekam na decyzję. To nie zabierze wiele czasu.
Oby to była decyzja dobra dla nas wszystkich… Choć nie ukrywam – mnie zależy na tym znacznie bardziej niż wam…
Niewiele mam atutów po swej stronie… W zasadzie mogę wam dać tylko jedną, jedyną rzecz w zamian.
Jeśli tylko podejmiecie właściwą decyzję.
Jestem ranny, bardzo zmęczony i nie wykrztuszę ani słowa. To chyba działa przeciw mnie. Moja jedyna szansa tkwi w historii, którą ujrzycie w moich oczach. Patrzcie w nie i przeczytajcie ją, proszę.
I podejmijcie decyzję…

 

Znam dwa powody, dla których porzuca się dom. Zagrożenie śmiercią głodową i zagrożenie śmiercią błyskawiczną. Innych nie znam. Cóż, takie widocznie moje życie.
Teraz do ucieczki pchnął mnie powód drugi. Uciekłem z domu. Porzuciłem rodzinę.
Pewnie nie ocenicie tego dobrze. Wiem, że wielu z was stawia kwestię lojalności bardzo wysoko.
Cóż mogę rzec na usprawiedliwienie… Mam w sobie silny instynkt przetrwania. Walczę ze wszystkich sił o przetrwanie.
I coś jeszcze. Ludzie, których opuściłem, nie byli moją pierwszą rodziną. Moich prawdziwych rodziców już dawno wymazałem z pamięci. Wiem. Dziwne. Może wam się to nie spodoba.
Ale takim jak ja, żyje się łatwiej, gdy wymaże się rodziców.
Jest jeszcze mój brat. A raczej – był. Jego nie udało mi się wymazać z pamięci.
Może dlatego, że żyłem z nim trochę dłużej.
I może dlatego, że na moich oczach zatłuczono go pałką.
Taki widok zmienia światopogląd na zawsze.
I wyostrza instynkt przetrwania, o którym nadmieniłem.
Od chwili, gdy ujrzałem brata padającego pod pałką, szybciej zrywam się do ucieczki.
I częściej.
Dłużej też, i dalej, uciekam.
Porzuciłem dom i rodzinę. Tak kazał mi instynkt.
Nie głodowałem. W każdym razie niezbyt często. Bywały jednak dni, że zamiast dzielić się strawą, częstowano mnie ciosami.
Taki miałem dom.
Dziś się skończył.
Przyszli źli ludzie w maskach, by rozliczyć ciemne sprawy. Moja rodzina jest bita, a dom demolowany.
A ja jestem daleko. Uciekłem.
Ta ucieczka kosztowała mnie dużo sił. Więcej niż każda inna do tej pory.
Dużo więcej.
Jeszcze w drzwiach, gdy próbowałem przemknąć się niezauważony, otrzymałem cios krzesłem. Całkiem celny. Jest coś nie tak z moimi kończynami. Czuję ból i spadek sił, którego dotąd nie znałem, i który mnie frapuje.
Biegłem wolniej i niezbyt zgrabnie. Dlatego prawie dopadły mnie psy, które za mną wypuszczono. Uratował mnie płot, ale i tak jeden zadał mi ranę.
Biegłem mimo to długo i możliwie daleko. Tak biegnie się, gdy chce zostawić się za sobą niebezpieczeństwo. I pewną część życia, która była cenną, lecz  niezbyt dobrze zbalansowaną lekcją.
Mam wrażenie, że sporo w niej było surowości i wyzwań , ciepła i spokoju znacznie mniej.
Wydam się wam pewnie dość dziwny – lubię bowiem wyzwania i mam silną psychikę.
Ale lubię też stabilne życie. Frapujące połączenie, przypuszczam, że dość wam obce.
Skłonność do wyzwań i poszukiwanie stabilności.
Cóż, taką mam już naturę.
Czy może raczej miałem. Teraz jestem już bardzo zmęczony. Zadano mi rany, które rabują siły. Moja psychika jest silna, lecz lina, która łączy ją z ciałem, jest naprężona i zaczyna drżeć. Kondycja ciała wpływa na stan ducha, to oczywistość.
I wiem, czego pragnę. Pragnę spokoju, którego miałem mało.
Pragnę też miłości, której nie miałem – lub miałem tak niewiele, że nie odłożyła się wspomnieniem.
I może właśnie to pragnienie sprawiło, że biegłem tak długo, jak jeszcze nigdy. Że dom, który był złym domem, został daleko, bardzo daleko za mną. Bezpowrotnie.
Tak, to był zły dom. W domu złym mieszkają ludzie źli. I źli do niego przychodzą. To dom ciemnych spraw, które wyostrzają instynkt. Takie domy rozpadają się prędzej, czy później. Mój dom rozpadał się, gdy opuszczałem jego progi.
Biegłem gnany instynktem, ale biegłem także gnany pragnieniem.
Już je znacie. Jest w moich oczach.
Najsilniejsza psychika nie uniesie w nieskończoność  ciała wyczerpanego walką o życie i ciężkimi ranami. Toteż i ja musiałem w końcu się poddać.
Resztką sił wpadłem do domu, do którego zdawały się zapraszać uchylone drzwi.
I światło, które uchodziło z wnętrza, by dawać nadzieję uciekinierom takim jak ja.
Wpadłem przez szparę w drzwiach, całkiem zdziczały, niezbyt przytomny. Z oczami szaleńca.
Na schodach ujrzałem dziewczynkę. Krzyknęła z przestrachu.
A ja skuliłem się u podnóża schodów, do reszty wyczerpany. Nie miałem już sił na uciekanie.
Miałem już tylko siły na pragnienie.
Takie siły uchodzą z uciekiniera ostatnie.

 

Patrzę wam w oczy. Wy patrzycie w moje.
Wiem, że mam oczy szaleńca.
Ale za mną ciężka przeprawa. Wyczytajcie o niej z mojego spojrzenia i usprawiedliwcie mnie.
Stoicie nade mną troje. Córka, ojciec i matka. Mój los jest w waszych rękach.
Czekam na decyzję. Chciałbym, aby była dobra dla nas wszystkich.
- Muszę go wygonić… To włóczęga, sprowadzi na nas kłopoty.
- Leszku! Przecież to biedak jest!
- Tato! Proszę…
Mam silną psychikę, jak powiedziałem.
Ale lubię też stabilne życie. Teraz chyba jeszcze bardziej niż dawniej. Szukam właśnie takiego życia, szukam ze wszystkich sił, które mi zostały.
- Spójrzcie w jego oczy, to szaleniec…
- Leszku, to biedak jest, mizerak…
- Tato, nie możesz go wyrzucić!...
Niewiele mogę wam dać, poza moją historią. Ale jest jedna rzecz. Jedyna.
- No, nie wiem… Jest chory, może być niebezpieczny dla nas…
- Jest ranny i szuka opieki, Leszku!
- Tato…
Jest to jedna, ale całkiem cenna, całkiem unikalna rzecz.
- Hm… Dobrze, poszukam w piwnicy jakiejś skrzyni dla niego…
Bo naprawdę niecodziennym darem jest…
- …a jutro pojadę do sklepu po kuwetę.
…miłość kota, którego właśnie zaprosiliście do rodziny.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1246
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 689
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 934
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1017
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 388
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 974
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 704
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 507
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 466
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 807
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 286
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 375
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1313
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 929
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Amicus,  13/10/2011

Pięknie, jak zawsze, Hussair!
Ten "dar bezcenny" dostałem w życiu wiele razy.
Dar koci, psi, i nie tylko...

  hussair  (www),  13/10/2011

Dziękuję Ci, lecę do pracy. ;)
Klawy awatar. Jak zawsze! :)

  Amicus,  13/10/2011

Awatar adekwatny do mojego obecnego nastroju, sytuacji i... jesieni po prostu.
Kiedyś go zmienię na radośniejszy. To pewne.
Trzymaj się!

  JA to ja,  13/10/2011

Niespodziewane zakończenie. Pięknie :)

  Amicus,  13/10/2011

Prawda? :)

  iduna,  13/10/2011

Tyle wzruszenia… Kochany kotku o wielkim, czującym sercu, ściskam cię gorąco :)))

Ja też ściskam :)

  hussair  (www),  14/10/2011

Natomiast ja ściskam Was! :)

Tak, to naprawdę dobre. Nie trzeba poprawiać.

  hussair  (www),  14/10/2011

To jest jeden z takich komplementów, które zatrzaskuje się w szkatule - nim się ulotnią - i chowa głęboko, by zaglądać jedynie w specjalnych chwilach. Kłaniam się. ;)

PS - owszem, małe poprawki są konieczne; przy takich opowiadaniach moje serducho zawsze wyprzedza skaner umysłowy. ;)

Z wielkim patosem i wrażliwością napisane, o potrzebie bezinteresownej miłości. Pozdrawiam.

  Noemi*,  13/10/2011

Nie mogę się pogodzić z bezmyślnym okrucieństwem ludzi wobec zwierząt. Nie rozumiem tkwiącej w ludziach potrzeby znęcania się nad Bogu ducha winnymi zwierzakami i zadawania im bólu. Kiedyś myślałam, że sadyzm, wszelkiego rodzaju zwyrodnialstwo i bestialstwo były zjawiskiem typowym dla hitleryzmu i wszelkich praktyk z nim związanych, od ulicznych egzekucji począwszy, a na obozach koncentracyjnych k ...  wyświetl więcej

Ilekroć zapragnę pogadać z kimś kto mnie kocha, zaraz przyłazi i kładzie mi pysk na kolanach...
:-)

  goodbye...  (www),  13/10/2011

hmmm...

  hussair  (www),  14/10/2011

Ale co nie przestaje mnie rozczulać - mój kot przybiega mnie przywitać zawsze, gdy wracam z pracy. Dotąd brałem to za dość psi typ okazywania więzi.

  Gamka  (www),  13/10/2011

Hussair ....och Hussair !...jestem zawstydzona Twoimi słowami....nie potrafię na ten moment nic więcej napisać... całym sercem dziękuję ....Czy mogę się do Ciebie teraz przytulić ?
....Dziękuję Hussair, za to, że tu jesteś ! Dziękuję za dedykacje tej wzruszającej historii ....

Gamko, tak przy ludziach?

  Gamka  (www),  14/10/2011

:) Nic innego nie wypada tak przy wszystkich ..:).. jak tylko słownie się przytulić !
...a poza tym to lubię się poprzytulać ;D... do tych których lubię :D

  hussair  (www),  15/10/2011

W końcu jest aniołem, Alicjo. :)

  hussair  (www),  14/10/2011

Gamko, przytulić? Zawsze! :))
A wszystkim Wam z całego serca DZIĘKUJĘ.

Rycerzu, jak nikt inny potrafisz wycisnąć ze mnie łzy, raz wzruszasz do granic wytrzymałości a kiedy indziej rozśmieszasz tak, że nie da się czytać, bo łzy rozmazują obraz. Kłaniam się nisko, bardzo nisko i serdeczne uściski przesyłam. :)

  hussair  (www),  15/10/2011

Asiu, ja Cię trzymam w sidłach serca mego. ;-)

Większość istot złapanych w sidła, chce się z nich uwolnić, a mnie one wcale nie przeszkadzają, bo jakoś tak miło i przytulnie w tych Twoich sidłach ;)))

I myślisz, że coś napiszę? Mam lenia, więc tylko głos i rekomendacja. No i pozdrowionka
Alicja

  hussair  (www),  15/10/2011

Dokładnie takich słów się spodziewałem i znów zuchwale zbliżam się do Ciebie z objęciami... To się sądem chyba skończy! ;)

Byle się nasi małżonkowie nie dowiedzieli ...

  grazaa,  26/01/2013

Oj, Ty to potrafisz... Bardzo, bardzoooo mi się podoba :)

  hussair  (www),  26/01/2013

@grazaa: Gdzie to Cię wywiało. :)

  grazaa,  26/01/2013

@hussair: Wywiało...? Już wiem, do lasu mnie wywiało, przed chwilką tam byłam. Niesamowicie wyglądają zaśnieżone drzewa :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska