Login lub e-mail Hasło   

Pielgrzymka, dzień IX

Suchedniów - Tumlin
Wyświetlenia: 950 Zamieszczono 01/11/2011

Dzień IX:

Otwieram oczy. W sali jest już całkiem jasno. Po chwili słyszę kombinację kilku budzików. Więc oto kolejny dzień się rozpoczyna. Nie stoimy, idziemy dalej. Kilkunastu chłopaków, w tym ja, odczuwa na własnych plecach noc spędzoną na podłodze. Ehh… nawet porządnie odpocząć się nie da. Obfite śniadanie. Muszę pokończyć niektóre rzeczy, bo zaraz mi się zepsują. Idę z Matim umyć zęby. Zaraz potem pakowanie i zdawanie bagażu. Idąc przez pole namiotowe już zdążyłem zmoczyć i pobrudzić moje świeżo założone skarpetki. Pomagamy innym nosić ich bagaże.

Msza Święta ma miejsce przy szkole w której spaliśmy. Jest dzisiaj już słonecznie, choć nieco chłodniej. Z tego, co wyczytałem, ta Msza Święta jest w intencji służb pielgrzymki. Jestem w służbie muzycznej, czyżby więc była za mnie? ;) Podczas Ewangelii ze zmęczenia zamknąłem oczy. I nagle zauważyłem, że jest to świetny sposób na słuchanie jej. Nie rozpraszają mnie wtedy żadne czynniki z zewnątrz.

Po Eucharystii szukam swoich ziomali. Spotykam Monikę z 10B z jej jakąś koleżanką. Tak sobie rozmawiamy i czekamy na wyjście. Nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, ale przemarszu coś długo nie ma. Po co tak wcześnie wstawaliśmy?

Wreszcie wyruszamy na trasę, mieszkańcy Suchedniowa nas pięknie żegnają, a my ich. Gra Niewiar. Ja idę chodnikiem obok siostry Honoraty. To taka nasza muzyczna. Śpiewamy godzinki. Rozmyślania…

Postój w Łącznej. Biorę gitarę i zmierzam w kierunku s. Agnieszki. Tak jakoś blisko siedziała akurat. Ależ ze mnie łajza… wszedłem po kostki w jakiś rów w którym było błoto, woda i kto wie co jeszcze. A co lepsze nie tylko ja! Jest niewidoczny.

Odwiedziłem zaopatrzenie i tak sobię siedzę z Agnieszką i jemy bułki. Zacząłem przysłuchiwać się rozmowie dziewczyny z księdzem, którzy siedzieli obok nas. Szybko się zoorientowałem, że to nie jest zwykła rozmowa. Tam działa Pan Jezus. To spowiedź święta! Odchodzimy trochę, żeby nie być jej świadkami.

Ruszamy w drugi etap. Słonko zaczyna przyjemnie przygrzewać. Ja gram na gitarze. Przyszli do naszej grupy harcerze. Ci, którzy rok temu szli z nami. Same znajome twarze. Śpiewają i tańczą razem z nami. Teraz ma miejsce konferencja. Zapamiętałem z niej tylko tyle: ksiądz, który ją głosił był swego czasu przewodnikiem pielgrzymki dla niepełnosprawnych. Brał w niej udział także policjant, który kierował ruchem. Nie uczestniczył w niej za bardzo. Jednakże Pan Bóg tak namieszał, że za rok ten sam policjant zjawił się na pielgrzymce w HABICIE. Czyli wstąpił do zakonu i już był po nowicjacie i pierwszych ślubach. Zrozumiałem o co chodzi. Czasami możemy usłyszeć wołanie Pana przez przypadek, tak jak ten policjant.

Idąc przechodzimy przez wiadukt, pod którym znajduje się świeżo wybudowana droga ekspresowa. Rok temu szliśmy właśnie po niej, gdyż była niewykończona. Droga prowadzi pod górę. Ekstremalnie ciężko jest iść  i grać jednocześnie ;)

Kolejny postój mamy w Zaleziance. Siedzimy na takim podwórku. Rok temu (zresztą w tym roku też) było tu stoisko z nakryciami głowy. To tutaj kupiłem mój piękny kapelusz. Znalazłem gdzieś na podwórku widły. Nie wiem dlaczego jakoś bardzo mnie to śmieszy ;)

Nie ma co, trzeba iść dalej. A co mi tam, pozgrywam silnego chłopca. Na ten etap biorę tubę. Idziemy więc. Ja na samym przodzie, jeszcze ktoś mi zabrał plecak żebym miał lżej. Kilkanaście kilogramów na plecach, ale nie czuję ich zbyt mocno. Harcerze dorwali się do mikrofonu. Opowiadają o swojej formacji. Śpiewają także piosenki harcerskie. Eh.. zawsze chciałem zostać harcerzem, ale niestety nigdy mi się to nie udało. Zaczynają mnie boleć ramiona ale idę dumnie dalej. Bardzo szybko zliżamy się do kolejnego postoju. Jeszcze modlitwa Anioł Pański. I oto Zagańsk, siedzimy w takim lesie.

Znowu odwiedziłem zaopatrzenie. Jakiś głodny dzisiaj jestem. Siedzę z Matim, Marem, Kamilem i Agnieszką. Przysiada się do nas bardzo miła blondynka. Jest to siostra Magda z grupy 12, w moim wieku. Lubię zawierać nowe znajomości. Harcerze już od nas uciekają, będą szli od teraz w kolumnie bialskiej jako grupa 1b – harcerska.

Idziemy dalej. Ja pokornie znów biorę gitarę. Na tym etapie odmawiamy różaniec. Następnie koronkę do miłosierdzia Bożego. Idziemy obok najstarszego drzewa w Polsce – dąb Bartek.

Postój w Samsonowie. Obok ruiny jakiegoś zamku. Rozdają nam przepyszny bigos. Po posileniu się siadam z moimi ziomalami. Mateusz jedzie z łącznikiem na pole namiotowe pomóc wyrzucić bagaże. Fajnie mu, to jest robota na pięć minut, a będzie mógł pójść już się umyć.

Idziemy w ostatni etap tego dnia. Gra Niewiar. Nie mam żadnych bąbli a jednak ledwo czuję moje biedne nogi. Wchodzimy do Tumlina. Radośnie i głośno ;)

Na miejscu naszego noclegu widzę siedzącego, uśmiechniętego i umytego Mateusza. Jest na szczęście dobrym kolegą i idziemy razem w to samo miejsce gdzie on się mył. Drzwi otwiera nam miła dziewczyna. Tak na oko 20 lat (Mati od  progu do niej „cześć! Mój kumpel też mógłby?”)

Jest mała kolejka, więc na ładnym tarasie czekam na swoją. Okazuje się, że dziewczyna (niestety nie pamiętam imienia) jest studentką V roku matematyki. Tak się składa, że matma to mój ulubiony przedmiot, więc szybko znajdujemy wspólny temat rozmawiając o granicy funkcji, całkowaniu, wielomianach, logarytmach i szeroko pojętej analizie matematycznej.

Przychodzi moja kolej, ciepła woda, ale fajnie ;) Po wyjściu zauważyłem w pokoju moje koleżanki z grupy 10b. Chwilkę porozmawialiśmy, po czym pani student zaprowadziła nas na górę do swojej (chyba) mamy gdzie czekały dwa talerze gorącej zalewajki. Jesteśmy zaproszeni za rok ;) miłosierdzie ludzi, których spotykamy jest niesamowite. Mateusz stwierdził, że wcześniej nie dostał zupy, więc bycie dobrym popłaca (bo zaprowadził mnie tu, a nie musiał).

Po powrocie rozłożyliśmy namiot, drugi raz na tej pielgrzymce będę spał w namiocie (a dziewiąty dzień). Rok temu połowę noclegów w nim spędziłem. Mati poleciał do medycznych, a ja coś jeszcze jem. Szły w naszym kierunku ciemne chmury, ale na szczęście poszły sobie bokiem. Brat Radek SP napisał mi esa, jutro wreszcie uda nam się porozmawiać sam na sam, gdzieś z tyłu grupy. Pewnie chce mnie zaciągnąć za fraki do zakonu ;) Niech próbuje…

Zimno się robi, ludzie chodzą w kilku bluzach naraz. Ja kurde mać reszte swoich zostawiłem w Łagowie!!

Zbliża się godzina apelu. Ja gram. Nie ma nigdzie śpiewających muzycznych. W ostatniej chwili Ola i Iza się pojawiły (i jeszcze chyba ktoś tam). Szybka próba.

Na dobranoc Panie mój, chciej wysłuchać mej modlitwy, chciej wysłuchać kilku moich własnych słów. Na dobranoc Panie mój…

Po błogosławieństwie aniołki. Śpimy razem z grupą 10b, szukam moich sióstr. Są! Paulina, Kinga, Gabrysia, Justyna. Strzelamy sobie po aniołku.

Jeszcze tylko siusiu i do namiotu. Jest bardzo zimno, ale nie zamierzam się z Matim przytulać, więc tylko mocno przykrywam się śpiworem.

Odpływam… Deo gratias! Jutro ruszamy dalej, mamy dziesiąty dzień, czyli imieniny grupy 10a!!!

Podobne artykuły


16
komentarze: 110 | wyświetlenia: 625
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 894
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 954
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 377
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 959
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 728
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1644
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 501
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 427
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 987
11
komentarze: 298 | wyświetlenia: 441
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 915
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 495
10
komentarze: 0 | wyświetlenia: 349
10
komentarze: 13 | wyświetlenia: 362
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska