Login lub e-mail Hasło   

Otuchą prosto w serce.

Podnieś głowę, otrzyj łzy...
Wyświetlenia: 1.651 Zamieszczono 13/11/2011

To było piętnaście lat temu. Byłam w ciąży i zalecono mi przede wszystkim leżenie. Każdy dzień zaczynał się, więc wielkim napięciem i lękiem a kończył ulgą i chwilą odprężenia. Liczyłam mijające godziny i każdy kończący się dzień nanizałam jak koralik na nitkę, tworząc naszyjnik. Tyle jeszcze tych koralików brakowało i tak łatwo mogła pęknąć nić. I tak, co dzień. Często leżam wsłuchana w siebie i usiłowałam poskromić wyobraźnię, podsuwają czarne wizje. Usiłowałam myśleć pozytywnie, ale nie ma, co ukrywać po prostu nie udawało mi się to.

Pewnego dnia mąż przywió film i powiedział, że współpracownicy polecają go obejrzeć. Tylko, dlatego nie zrezygnowałam po pierwszych scenach, bo przecież unikałam filmów pełnych przemocy a filmów opowiadających o więzieniu wręcz nie cierpiałam. Klimat więzienia dla mojej duszy wiecznie marzącej o wolności był nie do zniesienia. Coś jednak przyciągało moją uwagę w tym filmie. Ten wysoki, młody więzień o skupionym, mrocznym spojrzeniu dziwnie nie pasował do reszty współwięźniów.

Zaczynałam powoli poznawać historię życia Andy Dufresne...

ody bankier, przed którym świat stał otworem, nagle stracił wszystko. Oskarżony o podwójne zabójstwo żony i jej kochanka trafił na bezterminowy pobyt do więzienia. Trafił do zupełnie obcego dla niego świata, w którym już od pierwszych dni miał rozpocząć walkę nie tylko o przetrwanie, ale i o godność i w końcu o wolność. Trudna to była walka, bo nie tylko z sadystycznymi współwięźniami, okrutnymi strażnikami, ale i pozbawionym skrupułów naczelnikiem więzienia. Ile dni przyszło mu spędzić w karcerze, gdzie mó tylko przebywać w pozycji siedzącej w zupełnej ciemności o chlebie i wodzie, często dotkliwie pobity.

Na szczęście miał wsparcie ze strony czarnoskórego przyjaciela Reda. Najważniejszą podporą był jednak dla niego własny hart ducha, nieprzerwana praca mająca na celu uwolnienie się z tego nieznośnego świata, a przy okazji ukaranie jego tyranów ( strażników i naczelnika).

Andy Dufresne oddał dwadzieścia lat swojego życia, oskarżony i więziony niesłusznie. Nie poddał się jednak rozpaczy tylko metodycznie i uparcie walczył o odzyskanie wolności, zachowując własną godność, zawierając przyjaźnie, pracując na rzecz innych. Przygotował sobie grunt do piekielnie trudnej ucieczki, zabezpieczenie finansowe do życia na wolności dla siebie i przyjaciela. Jego serce nie stwardniało, okazał zrozumienie i miłość swojej niewiernej żonie. Od początku do końca pozostał człowiekiem przez duże C.

Znamiennym jest, że ten ostatni etap ucieczki przez rurę kanalizacyjną, wprost trudny do wyobrażenia nie pozostawił na nim śladu. Schludny i w nienagannym garniturze zjawił się w banku po odbiór gotówki. Można to było potraktować jak przenośnię, gdy świat próbował unurzać go w najgorszym upodleniu, to on nie poddał się i wyszedł z tej próby nieskalany.

Nawet teraz mam łzy w oczach, bo tak inspirujący i podnoszący na duchu obraz rzadko się zdarza. Bardzo mi akurat wtedy był potrzebny taki zastrzyk optymizmu, nadziei, wsparcia. O takiej pełnej inspiracji pożywce dla ducha mogłam tylko marzyć. Cóż, skoro Andy Dufresne nie poddał się, ja również postanowiłam, że bę walczyła z własnymi lękami i z ufnością oczekiwa na dobre rozwiązanie, które oczywiście mio miejsce i to w samą Wigilię, kiedy to przyszła na świat, zdrowa i silna moja córka.

Dziś mogę zachęcić tych, którzy jeszcze nie widzieli i tych, którzy widzieli by zobaczyli jeszcze raz film pt. „Skazani na Shawshank” w reżyserii Franka Darabonta (wg opowiadania Stephena Kinga) i ze wspaniałymi aktorami Timem Robbinsem i Morganem Freemanem. Ten wspaniały obraz w cudowny sposób napełnia otuchą serce i dodaje siły duchowej do wszelkich potyczek z niedogodnościami życia, odwołując się do zwycstwa ludzkiej godności nad niegodziwością. Zawiera wiele przemyśleń, które warto jednak samemu odkryć i poczuć się zwycięzcą jak Andy Dufrense.

 

 

Podobne artykuły


34
komentarze: 33 | wyświetlenia: 5430
71
komentarze: 22 | wyświetlenia: 17501
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 5964
30
komentarze: 30 | wyświetlenia: 2444
30
komentarze: 7 | wyświetlenia: 4053
29
komentarze: 9 | wyświetlenia: 11774
28
komentarze: 14 | wyświetlenia: 5424
28
komentarze: 12 | wyświetlenia: 10947
28
komentarze: 12 | wyświetlenia: 3573
30
komentarze: 31 | wyświetlenia: 66881
27
komentarze: 17 | wyświetlenia: 21541
8
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1299
 
Autor
Artykuł



  hussair  (www),  13/11/2011

Inspiracja jest wszędzie wokół, można ją zrywać niczym jabłka z boskiego drzewa. Piękny strzał, Green.
A co do filmu - oglądałem 2 tygodnie temu. :)

  greenway,  13/11/2011

Dziękuję Hussair. To prawda, inspirację można znaleźć wszędzie, wystarczy mieć szeroko otwarte oczy. Ten film jednak niesie w sobie wyjątkowo silny przekaz. :-)

Oglądałem "Skazanych na Shawshank" kilakrotnie. I zawsze robił na mnie wrażenie swoim przekazem, o którym, Green, piszesz. A piszesz - jak zawsze - jasno, z ciepłem i taką wewnętrzną mocą.

CYT.: "(...) postanowiłam, że będę walczyła z własnymi lękami i z ufnością oczekiwała na dobre rozwiązanie (...)." Myślę, że to zdanie - to Twój drogowskaz na całe Twoje życie? :)

  greenway,  13/11/2011

O tak Januszu, ufność to klucz do szczęścia otwierającego serce. Tak wiele wiesz, tak wiele rozumiesz. :-) Aż dech zapiera. :-)

  barkarz  (www),  13/11/2011

Takie filmy chyba właśnie po to są, żeby dodać otuchy i umocnić wiarę w człowieka. To nic nie szkodzi, że często pokazują nam wzór niedościgły i nierzeczywisty, ważne że pokazują czego się trzymać. Wskazują drogę.

  greenway,  13/11/2011

Masz rację Barkarzu. :-) Wskazują drogę.

  ...,  13/11/2011

I to jest właśnie Greenway magia kina!

A sam film? Arcydzieło wspólczesności w dziedzinie X Muzy.

  greenway,  13/11/2011

O tak Łukaszu, prawdziwa magia kina. Oby więcej takich filmów. :-)

  Gamka  (www),  13/11/2011

Uwielbiam „"Skazanych na Shawshank” ...to nie tylko arcydzieło to perełka X Muzy !
... a w nim ogromna walka o prawdę istnienia ....

  greenway,  13/11/2011

Witam Gameczko, miło że zajrzałaś. :-)

  Gamka  (www),  13/11/2011

Witaj Green ;) ... nie tylko zajrzałam ale przeczytałam ..to piękna inspiracja ...
.. bo ....>...Cierpienie jest surowym, ale uczonym mistrzem dla tego, kto umie przyjąć od niego niezawodne lekcje...<

  iduna,  14/11/2011

Oglądałam ten film kilka razy - wspaniały i podnoszący na duchu. Warto go polecać innym :)

  greenway,  14/11/2011

Witam pięknie Iduno i życzę miłego dnia. :-)

Aż wstyd się przyznać, że "Skazanych na Shawshank" obejrzałam po raz pierwszy dopiero rok temu, ale od tego czasu jest jednym z moich ulubionych. To chyba jeden z tych filmów, co zapadają w pamięć na całe życie.

  hussair  (www),  16/11/2011

Ja Ci się przyznam, że mam do wielu filmów taki opóźniony zapłon. U mnie nawet głośniejszy film czeka czasem 10 lat na premierę. ;)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska