Login lub e-mail Hasło   

Przyjaźń prawdziwa

Czy rzeczywiście wszystko się kiedyś kończy? ...ot tak z czasem? Nawet ludzkie uczucia...? Nawet prawdziwa przyjaźń...?
Wyświetlenia: 2.433 Zamieszczono 13/11/2011

Wszystko się kiedyś kończy i czas zamknąć to co mija.

Czy rzeczywiście wszystko się kiedyś skończy? ...ot tak, z czasem?

Nawet ludzkie uczucia...?

Nawet prawdziwa przyjaźń...?

Przecież  "to, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas." (Oliver Wendell Holmes)

Wszystko przemija?

Owszem, ale „przeminąć” to nie to samo co „przestać istnieć”.

Jedynie człowiek potrafi uprościć tak własną egzystencję i sprowadzić wszystkie aspekty siebie i swojego życia do bezsensu…  bo to bez sensu taka egzystencja...  jeżeli wszystko się kończy to po co istnieje?

Po co targają nami takie silne uczucia, jeżeli ich cudowność, ich doskonałość to złudzenia?

Po co istnieje o tak specyficznym „kształcie” skoro ten „kształt” zmyla?

To, jak odczuwamy i postrzegamy miłość oraz co za tym idzie, ma ogromne znaczenie właśnie. Uczucia nie pozostają obojętne nigdy dla nikogo. Miłość to broń obosieczna, jest uczuciem, które zabija człowieka od środka, często tak boleśnie że chce się nie być. Mam tu na myśli tęsknotę za kimś kogo kochamy świadomym, szczerym uczuciem – jak brata, siostrę, własne dziecko. Trudno by taka miłość mogła przeminąć, skończyć się ot tak...  bez jawnej przyczyny.

Zatem tym bardziej prawdziwa przyjaźń nie może się skończyć, bo jak ma się wypalić coś, co jest bezinteresowne?

Jeżeli zatem ktoś obstaje przy twierdzeniu, iż nawet przyjaźń przemija, to sam nie dojrzał do roli przyjaciela.

Dlaczego?

Proste, bo jeśli destruktorem więzi ma być jedynie upływ czasu, to czy zakłada że się znudzi tą osobą po prostu?

To już sprzeczność. Prawdziwy przyjaciel, to właśnie osoba świadoma uniwersalności takiej relacji. Świadoma swojej bezinteresownej miłości, tego dlaczego taka się stała oraz dlaczego już taka pozostanie.

Pozostanie, ponieważ taka jest konsekwencja kochania, uwielbiania kogoś za bycie nim samym. Za to, że jest nie podobny do nas, inny, często wręcz do nas sprzeczny, przeciwny, opozycyjny.

Z takich rzeczy czerpie się wtedy radość. Poznawanie tego kogoś, to poznawanie więcej niż jego charakteru, osobowości, czy psychiki nawet. To możliwość spojrzenia na wszystko inne jego oczyma, a wtedy pojęcie akceptacji, wolności, tolerancji, odmienności, nabierają nowego kształtu. Po prostu dojrzewa nasz światopogląd i dodatkowo poznajemy też w ten sposób siebie. Przecież to nadaje sens życiu człowieka, bowiem dąży do odkrywania wartości które stanowią o jego istocie.

Nic nie zaczyna się samo i nic nie kończy się samo .

Jak coś mija, to w końcu minie… nas do tego nie potrzeba, chyba że to my tak de fakto chcemy tego końca.

Wszystko jest powodem naszych czynów. Również tych nie do końca świadomych .

Pieprzenie, że wszystko ma swój koniec, pieprzenie że wszystko mija, pieprzenie że wszystko czasem trzeba zakończyć. Pieprzenie, które ma usprawiedliwiać nic innego jak właśnie tego typu wybory.

Przyjaciel tak nie robi, bo zna przecież nasze uczucia.

On nie odchodzi, nie zrywa kontaktu, nie zapomina. Przemija jedynie karykatura przyjaźni. Prawdziwa przyjaźń, to czerpanie korzyści z samego istnienia danej osoby.

Wszelkie prawidła rzeczywistości przeczą twierdzeniu, że niby wszystko się kiedyś kończy i czas zamknąć to co mija.

Natura jest cykliczna, to niekończący się proces przemian, a nie trwanie w stagnacji. 

Przemija, czyli się zmienia, przeobraża, ulega transformacji. Właśnie dzięki temu jest wieczne, a śmierć tak naprawdę jest dowodem, że we wszechświecie żaden byt, nigdy tego z czym dane mu było współistnieć, nie porzuci. Wystarcza mu samo bycie obok , by widzieć inną złożoność niż jego własna.

Człowiek również nieustannie wewnętrznie się zmienia.

Ludzie nie kończą, gdyż nie chcą tego przede wszystkim. Po co!?  W końcu dojrzałe uczucie między ludźmi, które tym relacjom gwarantuje trwanie, spokojne, bezinteresowne… bez rywalizacji, chęci dominacji, czy innych śmiesznych podziałów ról, to właśnie przyjaźń. Ona może się narodzić w każdym związku i wtedy uczyni go wiecznym.

To właśnie ten aspekt  osobowości człowieka, powinien dominować nad aspektem indywidualności w związku, bo ten drugi zostaje często wypaczony i znaczy tyle co „każdy sobie”.

Znam np. takie stwierdzenia, że kochamy, bo chcemy kogoś kochać… bo mamy potrzebę kochania i trzeba ją zaspokoić… dać ujście emocjom jakie się nagromadziły, bo zachciało nam się kochania kogoś i tyle!

Rzeczywiście, z tej perspektywy taka przyjaźń się kończy, o ile to przyjaźnią możną nazwać.

Uświadomić należy, że ludzie nie koniecznie przyjaźnią się z kimś, bo nie chcą być samotni. Ludzie nie cierpią gdy ta druga osoba ich zostawia, dlatego bo są przerażeni, że sobie nie poradzą, czy że boją się samotności i samodzielnego życia.

Kto tak podchodzi jest o krok od tego, by uczynić człowieka (przyjaciela, partnera) jednym ze swoich mechanizmów. Wtedy rzeczywiście nie sposób nie widzieć skończoności każdego takiego związku.

Jednak nie miłość, lecz sex może być towarem konsumpcyjnym. Przerabiając tak uczucia, stworzymy jedynie sztuczne potrzeby i fikcyjną otoczkę dla ludzkich związków. Miłość, przyjaźń, nawet relacje kumpelskie osnute wokół produkcji i konsumpcji, to wypaczenie. Wątpię by wielu ludzi świadomie, tak do tego podchodziło.

Zostawić można kochanka, nieudane małżeństwo, pracodawcę, ale właśnie nie przyjaciela. Przyjaźń może być zerwana tylko przez kogoś kto nigdy nie był przyjacielem, lub dzieciaka co niedojrzał do takiej roli. Ponieważ niby co stanowić ma powód, jeżeli przyjaźń to uczucie bezinteresowne? I jeżeli akceptujemy przyjaciela za bycie nim samym?

Jeżeli porzucasz, jeżeli musisz kończyć, to przecież wiesz, że kończysz tylko ty! Zdajesz sobie sprawę, że wszelkie konsekwencje tego kroku, tak naprawdę ponosi ta porzucona osoba? Nie dajesz jej wyboru, a przyczyniasz się do szeregu konsekwencji! Stawiasz przed faktem dokonamym i zostawiasz smą z tym wszystkim.

"Gdy kogoś oswoisz , ”wiążesz” go z sobą. Najlepiej oswoić, zdobyć zaufanie, przyzwyczaić, a potem porzucić… dlatego zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś.” (Mały Książę)

Ty jesteś odpowiedzialny za te emocje, za uczucia, za zniszczony nastrój...

Odpowiedzialny za ucisk w klatce piersiowej, za żal, za smutek, za rozhuśtane emocje...

Odpowiedzialny przede wszystkim za ból, na który nie było się przygotowanym. Za tęsknotę za kimś, za kim nie trzeba było tęsknić, bo go nigdy nie brakowało …i nagle brakuje, lecz nie można po prostu tęsknić… należy już godzić się ze stratą…

"Koniec" to tylko słowo... - jakże ludzkie słowo...

Słowo "koniec" - kończy wszystko

...i nic nie zaczyna, choć myślisz, że przecież musi rozpoczynać coś nowego.

"Wszystko jest cykliczne. Wszystko.

Kiedy to zrozumiesz, staniesz się bardziej zdolna/y do cieszenia się Procesem, zamiast ledwie go znosić.

Mądry jest ten, kto to rozumie. Sprytny jest ten, który to wykorzysta..."  (Neal Donald Walsch „Rozmowy z Bogiem” tom1)

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1416
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 794
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1096
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1050
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 361
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 850
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 642
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 473
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1107
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 688
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 446
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 576
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 655
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 662
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  hussair  (www),  14/11/2011

"Rozmowy z Bogiem" - bardzo ciekawa lektura, przyznam. Tak, wszystko ma kres. Ale tylko, jeśli ograniczyć pojmowanie do rzeczywistości materialnej. Bo ponad nią odpowiedź jest już inna. Nie ma kresu, jest nieskończoność.

<"Rozmowy z Bogiem" - bardzo ciekawa lektura, przyznam.> - wciągająca ;) w jedną noc przeczytałam księgę I, przyznam że jestem pozytywnie zaskoczona

Nie wszystko przemija, a na pewno nie przyjaźń i wspomnienie o pierwszej miłości. Czasem ludzie spotykają się po latach, szukają siebie latami, by móc sobie to powiedzieć, gdy niespełniona... Bellatrix, o moich przemyśleniach na temat przyjaciela pisałam tutaj. Pozdrawiam.
http://eiba.pl/2

  bellatrix8  (www),  14/11/2011

już się zabieram za lekturę :)

  Remter,  14/11/2011

To dowodzi naszej niestałości... w momencie kiedy następuje brak przyciągania, ale tym samym poznajemy sami siebie. Jeżeli wystąpią stany przygnębienia , to znaczy, iż zbyt bardzo uzależniliśmy się od danej sytuacji lub osoby.. a może sami byliśmy dla niej ciężarem słodkości , zasłodziliśmy i zastygła jak lizak . Przyczyn i powodów jest wiele.. ale dociekanie na nic się zda.. może przerodzić się w ...  wyświetl więcej

  greenway,  14/11/2011

Przyjaźń się zmienia, przycicha, zmienia barwę, ale Trwa. :-)

  goodbye...  (www),  14/11/2011

nigdy nie ma takiego samego uczucia cały czas, ono się zmienia i albo dojrzewa, albo wygasa... pozostają wspomnienia - takie jakie chcemy zachować:)

wszystko zależy od tego jak rozliczymy się z umarłą relacją: czy postawimy siebie w roli osoby oszukanej czy też szczerze przyznamy, że nie ma skutku bez przyczyny...

nasze późniejsze zachowanie też będzie miało wpływ na to jakie wspom

...  wyświetl więcej

  Gamka  (www),  14/11/2011

Lex !...kto Ciebie dziś nie lubi?...czerwienisz się dziś !

  goodbye...  (www),  14/11/2011

może inaczej: ja się nigdy nie czerwienię i podobno wyzwalam różne emocje :)

a mój komentarz jest wynikiem moich doświadczeń oraz refleksji po przeczytaniu arta Bellatrix :)

  Amicus,  14/11/2011

<przyjaźnie (miłości) kończą się z różnych powodów, jednak pewność, że tylko "Ty jesteś odpowiedzialny za te emocje, za uczucia, za zniszczony nastrój...odpowiedzialny za ucisk w klatce piersiowej, za żal, za smutek, za rozhuśtane emocje"... jest oznaką braku szczerego rachunku sumienia z samym sobą...>

Nic dodać, nic ująć.

  goodbye...  (www),  14/11/2011

właśnie, jeżeli któraś ze stron obarcza winą partnera (partnerkę) to oznacza tylko tyle, że w środku, gdzieś tam na dnie duszy leży sobie małe, niespokojne poczucie winy i złość na samego (samą) siebie :)

  Gamka  (www),  14/11/2011

Nie chodzi o komentarz , bo on jest refleksyjny i dobry ;-) ale o ocenę jego i czerwień minusa !
....zabrałam go Tobie;-)

  goodbye...  (www),  14/11/2011

sorry Gamko za niezrozumienie... ja po prostu nie patrzę na boki :)

to by znaczyło, że nie spodobał się mój koment... ale to normalne przecież... ludzie noszą w sobie różne emocje i być może ktoś inny został tym komentarzem urażony

dzięki, że znowu nadałaś temu komentarzowi zieleń :)

  Amicus,  14/11/2011

Lex, na ogół obie strony wzajemnie obarczają się odpowiedzialnością. I mają rację, bo nigdy nie jest tak, że tylko jedna strona jest "winna", co słusznie zauważyłeś. Nie zmienia to jednak faktu, że w tych wzajemnych "winach" występują różnice "ilościowo-jakościowe".
Czasem są to bardzo znaczące różnice.

  goodbye...  (www),  14/11/2011

zgadzam się, ale rachunek sumienia jest niezbędny... jeżeli dotrze do nas, że nasze zachowanie miało także wpływ na rozpad - łatwiej będzie rozpocząć nowe życie i co najlepsze - zachować najpiękniejsze wspomnienia ze związku (przyjaźni) niezależnie od tego co się wydarzyło...

wtedy zatrzymujemy tylko to co powodowało, że z kimś chcieliśmy być i miłe chwile, które razem przeżyliśmy... nie m

...  wyświetl więcej

  Amicus,  14/11/2011

Też się zgadzam.
Rachunek sumienia jest niezbędny - byle bez pośrednictwa konfesjonału ;)
Lexusie, wybywam w plener.
Nara! :)

  bellatrix8  (www),  14/11/2011

@Lex-To emocje mogą się wypalić, mogą przystopować, zmniejszyć się, wygasnąć. Uczucie to element naszej psychiki, coś co w naszej świadomości nadaje danej rzeczy znaczenie i tworzy z nią powinowactwo. Dopiero to znaczenie jest już źródłem jakiś emocji, bądź wręcz ich braku. Przecież ile to razy, zdarza się że dana osoba wywoła zarówno gniew jak i radość, a innym razem obojętność. Przestaje być wte ...  wyświetl więcej

  bellatrix8  (www),  14/11/2011

do Lexa c.d.
Nie dlatego piszę tu o odpowiedzialności, by pokazać, że można komuś coś wytykać, wypominać. Ty piszesz, że za takie zachowanie prawdopodobnie wymażesz ją z pamięci??? Przepraszam, czy ta osoba ma się wstydzić swoich uczuć? Uczuć, które przecież są naturalną konsekwencją zerwania powstałych wcześniej więzi? Jeżeli obie pracowały na ich zerwanie, to nie ma sprawy, ale nie ma już ...  wyświetl więcej

  goodbye...  (www),  14/11/2011

Bellarrix, po to pewnie napisałaś art o przyjaźni by wywołać dyskusję... ale nie możesz mieć pretensji do dyskutantów o to, że myślą inaczej niż ty :)

każdy staje wobec indywidualnych sytuacji i sam najlepiej wie co by zrobił, dlatego jest napisane, że najważniejszy jest rachunek sumienia z samym sobą :)

Wybacz, ale gdzie w mojej odpowiedzi widzisz pretensje do dyskutantów o to że myślą inaczej?

nigdzie, to był skrót myślowy :)

  Gamka  (www),  14/11/2011

Prawdziwa przyjaźń nie przestaje rosnąć, nawet przy największym oddaleniu.....a czas poświecony na zacieśnienie przyjaźni nigdy nie jest czasem zmarnowanym a dobry przyjaciel jest lepszy niż terapeuta....!

Mądry jest ten, kto to rozumie. Sprytny jest ten, który to wykorzysta..." (Neal Donald Walsch „Rozmowy z Bogiem” tom1)- warte uwagi zdanie.

  Noemi*,  14/11/2011

Przyjaźń jest relacją, która opiera się na dobrowolności. Do zawarcia relacji przyjaźni potrzebny jest czas poświęcony i ofiarowany drugiej osobie, zainteresowanie, uwaga i wsparcie skoncentrowane na drugim człowieku oraz musimy mieć dobrą bezwarunkową i bezinteresowną, nieprzymuszoną wolę, że naprawdę tego chcemy. Tych samych warunków potrzeba również podczas zakończenia tego związku. Jeśli zakoń ...  wyświetl więcej

  ananke50,  14/11/2011

Przyjaźń, to piękne uczucie, wymagające czasu.Niekiedy i ona zawodzi, zwłaszcza, kiedy okaże się, że była jednostronna.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska