Login lub e-mail Hasło   

Małe wielkie zwycięstwa

Czy wiemy wszystko o swoich dzieciach? Pewnie, że nie. Ich umysł pracuje intensywnie, wyobraźnia nigdy nie umiera. Wypada pogodzić się z tym, że nigdy nie odkryjemy ich w pełni.
Wyświetlenia: 1.299 Zamieszczono 15/11/2011
 
Małe wielkie zwycięstwa
Wakacje spędzane u babci i dziadka w Rybniku stanowią wyjątkowe miejsce w mojej pamięci. Zresztą ostatnimi laty wracam tam częściej i z innymi refleksjami...
...co jest właściwym porządkiem rzeczy.
Dzieci to specyficzne stworzenia. Łatwo je wystraszyć i wydawałoby się, że będą one unikać wszelkich sytuacji, które sprowadzają ryzyko odczucia lęku.
A niekoniecznie. Dzieci są specyficzne i zafascynowane lękiem. Ja nie byłem inny i jako berbeć też byłem skłonny sam skazać się na lęk. Właśnie w Rybniku.
Ja i brat spaliśmy na werandzie, a ściślej, w prawym jej skrzydle. Wąskim skrzydle - między łóżkiem, a przeciwległą ścianą mieścił się tylko rząd starych (acz szykownych), wycofanych już ze służby krzeseł. Krzesła, upchane w rządku, często przywalał stos narzuconych pierzyn i narzut. Taki efekt nie mógł zostać przeoczony przez moje skłonne do wyobraźni i fantazjowania oko. Powała pościelowa stała się potężną zaspą śnieżną, kryjącą pod sobą długi, miejscami kiepsko oświetlony tunel.
Tunel grozy.
Do której ciągnęła mnie nieznana siła - być może zdrowa i zwyczajna cecha małego człowieka, który nie unika konfrontacji i bierze się za bary ze strachami, bo instynktownie czuje, że później będą wyzwania jedynie trudniejsze...
Groza polegała na tym, że kiedy już wczołgałem się do tunelu, nie było żadnej możliwości opuszczenia go bocznymi ujściami, włazami ewakuacji i tym podobnymi drogami - tunel wprost ugniatał się pod zaspą. W rzeczy samej odnosiłem wrażenie, że przeciskam się pod jakąś górą, której Alpy by się nie powstydziły.
Smaku dodawało niepokojące wrażenie klaustrofobiczne. Byłem drobny, lecz miałem wrażenie, że nogi krzeseł - to jest: ściany tunelu, oczywiście - krępują mi ruchy i wręcz napierają.
Co więcej, na końcu tunelu można było wydostać się jedynie na niewielką "polanę" pod oknami, blokowaną dookoła przez zaokrągloną ścianę oraz łóżko przywalone kolejną alpejską górą pościeli.
Co oznaczało, że wolność przywróci jedynie powrót do mrocznego chodnika.
Pamiętam to uczucie. Strach, jakieś przebłyski podchodzącej paniki, mieszały się z zafascynowaniem i odczuciem satysfakcji.
Co ciekawe, nie pamiętam, czy mój brat kiedykolwiek towarzyszył mi w tych starciach z lękiem. Zdaje się, że za wyprawę do tunelu zabierałem się tylko wtedy, gdy byłem całkiem sam.
Ta konfrontacja ze strachem - wyobrażonym, lecz przecież wcale przez to nie martwym - wracała do mnie we wspomnieniach. Ostatnio postanowiłem wrócić do tunelu. Ja, stary byk, znów zmierzyłem się z klaustrofobicznym niepokojem i dziwnym lękiem, który sprowadza specyficzne uczucie zakleszczenia. Mężczyzna nie lubi mieć skrępowanych rąk. Być może stanowi o tym specjalnie poświęcona sprawie cegiełka w DNA, być może jakaś kropla w podświadomości; kropla, która nigdy nie wyschnie - bo przecież historia zatacza koło i może znów będzie trzeba szybko chwycić za włócznię, by obronić siebie i rodzinę przed gwałtownym najeźdźcą...
Nie lubię mieć wrażenia, że moje ręce tracą na znaczeniu - dlatego nie spieszy mi się do trumien, szybów wentylacji i dziupli wiewiórczych.
Spróbujcie błyskawicznie sięgnąć po włócznię w środku tunelu z krzeseł, mając 38 lat!...
Po włócznię nie sięgnąłem, lecz odniosłem oczywisty sukces. Zmuszając ciało do zapomnianych technik uwężawiania się i przemieszczania w trudnych warunkach - przeciągnąłem je przez tunel grozy.
I nawet zaspy nie zsunęły się ze szczytu góry!
Oczywiście nie wróciłem do tunelu grozy, by pokonać traumę, której nie było. Strach utworzony na potrzeby chwili dawno już się rozwiał... Zresztą była to tylko zabawa z krzesłami przywalonymi pościelą... Być może.
Teraz tunel okazał się po prostu niezłą rozrywką dla mnie i syna, przy czym wyprawy miały charakter dzienny i nocny. Na zdjęciu powyżej widzicie Kubę w tunelu, oświetlającego mi drogę. Wyprawa wyraźnie nocna...
Jak powiedziałem, jako dziecko do tunelu wchodziłem sam. Nigdy nikomu nie powiedziałem o tej zabawie.
Wyciągam dziś z tego wnioski. Takie jak ten, że dzieci, które żyją w naszych domach, mają fantazje i własne światy, których nie znamy.
Takie jak te, że możemy nie wiedzieć, kiedy i jak - rzucają wyzwanie swoim lękom.
Że możemy nigdy nie dowiedzieć się o ich małych, a tak wielkich zwycięstwach.
O przynajmniej części z tych zwycięstw - lub porażek - które będą miały swoje znaczenie do końca ich życia.
To jeszcze jeden z tych niezliczonych powodów, dla których staję nad moim synem i patrzę na niego jak na zwycięzcę, którym jest. Bo może właśnie dziś przełamał kolejną barierę?
Tydzień temu oglądaliśmy wspaniałą komedię "Co z tym Bobem?". Mały chłopiec zmagał się w tym filmie z lękiem przed głęboką wodą. W końcu przezwyciężył strach i skoczył.
Dwa dni później mój syn zrobił to samo na basenie. Piękne, błyskawiczne, zaskakujące zwycięstwo sześciolatka.
A ile takich zwycięstw odnosi każdego dnia?
O ilu nie wiem?
Bez względu na wynik konfrontacji, których sam sobie przysporzy, i których naniesie mu życie, sam fakt, że do nich stanie, czyni go zwycięzcą.
Bo prawdą jest, że wszyscy nimi jesteśmy. Stanowimy życie i każdego dnia zwyciężamy już samym w nim udziałem.
Nie wiem, o ilu małych wielkich zwycięstwach mojego syna nie dowiem się nigdy. Ale już dziś stoję nad nim i patrzę na niego tak, jak powinien patrzyć ojciec zwycięzcy. Bardzo seryjnego zwycięzcy.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1311
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 973
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 738
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1052
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 555
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1019
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 762
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 422
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 537
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 852
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1363
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 399
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 618
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 450
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 963
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  greenway,  15/11/2011

Dlatego tak ważne jest żeby być przy dziecku zarówno podczas zwycięstw jak i przegranych, zdobywać o nim wiedzę, wspierać go, uczyć się wspólnie z nim i o nim. To buduje tę unikalną więź i wyposaża dziecko w pewność, że jest kochane i poradzi sobie ze światem. Mądre rodzicielstwo to skarb nieoceniony. Czołem Hussair. :-)

Ahhh... być ojcem zwycięzcy jest takie podbudowujące :)))

  hussair  (www),  15/11/2011

A jak! :) Wstałem - NA CHWILĘ - by syna odprawić do szkoły, i zaraz wracam pod pierzynkę. :)

  Remter,  15/11/2011

Najtrudniej zwyciężyć samego siebie.. pozdrawiam:)))

  hussair  (www),  15/11/2011

Dziękuję. :))

Wolę samego siebie odkrywać to budzi mniejszy opór i daje więcej.

  hussair  (www),  15/11/2011

Prawda, aczkolwiek to też całkiem mozolny, niepozbawiony wilczych dołów proces.

  Amicus,  15/11/2011

"Spróbujcie błyskawicznie sięgnąć po włócznię w środku tunelu z krzeseł, mając 38 lat!..."
Nie spróbuję, dla mnie już za późno...
O dziesięć lat ;) :)

  hussair  (www),  15/11/2011

A do tunelu się wczołgasz? ;))

  Amicus,  15/11/2011

Jeśli tunel będzie zbudowany z królewskich tronów, to spoko.
Jeśli z taboretów - nie ma szans :)

  hussair  (www),  15/11/2011

To nie jest źle, kamracie! :)

  Amicus,  15/11/2011

Właściwie to i z taboretami mógłbym spróbować. Tylko kto je potem ze mnie zdejmie? :)

  hussair  (www),  15/11/2011

Możesz w chwili kryzysu (np. klaustrofobicznego) zerwać się z rumorem, powstać jak Godzilla! :)

To tekst inny niż zazwyczaj, ale równie fascynujący. Pokazujesz Hussaira jako Człowieka. Duża litera użyta celowo.
No i te komentarze! Masz prawo nazywać się muzą komentarzową.
Pozdrawiam

  hussair  (www),  15/11/2011

Przepraszam, miałem wcześniej oddać pokłon... Tradycyjnie już DZIĘKUJĘ PIEROŃSKO!
:)

  JA to ja,  15/11/2011

Też czasami ćwiczę czołaganie,ale z bratanicami. Małe są, więc wejdą niemale wszędzie. A ja...już nie wszędzie się wcisnę :P :P
Niezły tekst o pokonywaniu lęków, przekraczaniu granic :)

  hussair  (www),  16/11/2011

:)

Jakiś rok temu, między mną a Kubą wybuchła wojna. TOTALNA! A dziwna ona była gdyż moim celem było jego zwycięstwo. Dziś, po kilkunastu miesiącach, mam podstawy by przypuszczać, że wygrał. Nie, nie ze mną. Z sobą. A to największe jest zwycięstwo!
Ściskam wasze przednie łapy WOJOWNICY!

  hussair  (www),  16/11/2011

Wiwat... gregorianie! ;-))

  iduna,  16/11/2011

Ciasno, ciemno i lekkie światełko w oddali (a nawet czerwona poświata widoczna na zdjęciu) – nie kojarzy się wam z czymś? Odgrywanie tunelu jest bardzo uwalniające, pozwala pokonać strach związany z narodzinami, zakopany w naszej niepamięci.
Wydaje mi się Hussair, że odkryłeś kiedyś w dzieciństwie bardzo mocny proces, a teraz pokazując go w zabawie synowi dałeś mu wspaniałą okazję do spotka ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  16/11/2011

Iduno, wypatruję i lubię ludzi, którzy w treści odkrywają... dodatkowy TUNEL. Cieszy mnie to, dziękuję Ci.

Zdjęcie jest tak subiektywne, że strach się bać, gdy zaczyna się czytać.

  hussair  (www),  22/11/2011

Ha! A ja tam byłem w środku!

PS - Zgadza się, dobrze wyszło. ;)

  grazaa,  09/02/2013

Gdy czytałam o Twoich odczuciach podczas przebijania się przez tunel, skojarzyło mi się to z nurkowaniem w wąskich korytarzach jaskiń. Wydaje mi się, że nie towarzyszyło mi wtedy uczucie obawy, tylko... ciekawości. Koniecznie chciałam dotrzeć do tych miejsc, których nie widać. Są na końcu ciemnego zagadkowego bardzo wąskiego korytarza. No może i było trochę strachu, ale ciekawość zawsze wygrywała. ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  09/02/2013

@grazaa: Przełamywanie lęków rzecz ważna. W związku z tym w latach 90. rozbiłem z kumplami namiot na noc w pobliżu cmentarza. Oczywiście o północy doszło do wyprawy.
I do panicznej ucieczki. Jeden z moich butów do dziś gdzieś tam leży. :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska