Login lub e-mail Hasło   

Videosnajper

Jestem kinomanem, telefanem, video-boyem... Jak to tam zwać. Na własnym blogu czasem opisuję filmy, które obejrzałem. Dziś dzielę się z wami jednym z takich rozdań. ;)
Wyświetlenia: 1.919 Zamieszczono 18/11/2011

Videosnajper: Pociągi, herosi i pingwiny

Jako, że przypadł mi w darze aż tydzień wolnego, sprawiłem sobie nieco większy niż zazwyczaj kontakt z filmem. Bądź co bądź kino wymyślano także dla zrelaksowania, a skoro listopad sam w sobie nie relaksuje aż tak bardzo - ciemnym niebem, niskim ciśnieniem i wichurami - wsparłem się filmami.

W cyklu filmowych recenzji - do których zaleca się podejść z psychiatrycznym przymrużeniem oka - swoje swobodnie kąśliwe lubo życzliwe opinie naprzemiennie wyrażają Autor [...]

*****film, który wstrząsnął jestestwem Recenzenta. Może nawet zmienił jego życie. A jeśli nie wstrząsnął, to przydał endorfiny przydającej husarskich skrzydeł i buławy hetmana Pioruna-Radziwiłła. Pięć gwiazdek zawsze będzie notą skrajnie subiektywnej miary. Ale też wcale tego nie ukrywamy. Jedno jest pewne: jeśli podzielasz tę królewską notę za dany film, nadajesz na tych samych falach, co Recenzent. Intrygujące i niebezpieczne...

****film wyborowy, znakomity i unikalny jeśli nie z powodu niepowtarzalnego scenariusza, to z przyczyn wywołanych emocji albo refleksji. Bardzo dobre kino, które ubarwia - a może wzbogaca życie znużonych wyzwaniami Ziemian. Trzeba obejrzeć! Bo będziemy sprawdzać. Osoba przyłapana na zignorowaniu tego emisyjno-odbiorczego obowiązku natychmiast pod pręgierz. A potem na pal. Z pala zaś pod plandekę żuka i karna wywózka na Ganimedes (księżyc Jowisza).

***film dobry, choć nie powala i do ukłonu dziękczynnego dla twórców nie zachęca. Wszak nie są Rujewitami i nie popisali się dziełem rewolucyjnym. Ale rozrywka nie potrzebuje ambicji na miarę "O obrotach ciał niebieskich"! Warto obejrzeć - bo warto się odprężać i czas umilać. Polecamy.

**jeśli marnować czas, to pytanie w jaki sposób. Bo można na przykład schodzić z karbidówką do studzienki ściekowej i poszukiwać monet średniowiecznych. Albo ujść misyjnie w Bieszczady i oczyszczać je z perzu, rdestu i trampów północnoamerykańskich. Przy czym czynności takie miałyby więcej sensu niż obejrzenie tak ocenionego filmu. Pod rozwagę.

*niektórych heretyków palono, niektórych obwieszano rzymskim sposobem na słupach sieci trakcyjnej, innych uczono pływać kraulem po uprzednim upchnięciu ciała w podomkę ze smoły ostudzonej. Dziś heretyków się nie goni, a oni kręcą filmy.

płaskie EEG. Obejrzenie tego filmu, ewidentnie martwego już od pierwszych linijek scenariusza, grozi także widzowi zatrzymaniem akcji mózgu, serca i trzustki, którą w ramach "podciągnięcia filmu" będzie się z desperacją zasypywać snickersami bądź kulkami Lindta. Zaprawdę szkoda fal mózgowych. Jedyny pożytek z posiadania kopii filmu, jaki widzimy, to wyświetlić go na telebimach w przypadku inwazji Marsjan. Może litościwie (lub ze zniesmaczenia) odwołają podbój i odlecą.


Kapitan Ameryka: Pierwsze starcie ****

akcja/komiks USA 2011
Kapitan Ameryka to film, który można chyba gatunkować jako film komiksowy. Ja w każdym razie tak sobie gatunkuję. Nie każdy lubi ten rodzaj filmów - to oczywiste. Niektórzy grzmią o tym, że brak im przesłań na miarę 10 Przykazań, że ogłupiają, mącą w głowie, że to herezja i lucyferianizm może? A ja spytam, co z poczuciem humoru? Co z przygodą? Rozrywką, która oderwie od kłopotów z wybuchającym bojlerem czy komornikiem forsującym drzwi za pomocą palnika acetylenowego?...
Polecam Kapitana... serdecznie wszystkim tym, którzy od takiej herezji nie stronią. Bardzo dobra scenografia, efekty i klimat. Całość pokrzepiona muzyką Alana Silvestriego. Muszę podkreślić dwie inne zalety, które windują film jeszcze wyżej. Po pierwsze: zastanawiałem się, jaki pomysł mają filmowcy na tarczę, która stanowi część (nie do odrzucenia!) ekwipunku bojowego Kapitana - jak pokażą ją w użyciu tak, by nie tylko nie zdawała się kulą u nogi, ale i nie czyniła nieprzekonujących, groteskowych wrażeń. Wyszło doskonale.
Po drugie - i to szczególnie podkreślam, bo zawsze a zawsze zwracam na to uwagę - film rozgrywa się w latach 40. i urzeka ogromnym zadbaniem o wystrój i sprzęt z epoki. Każdy szczegół - nie dacie rady wyliczyć ich przy jednym seansie. Warto zwrócić uwagę na scenę bójki w bocznej uliczce. Wąski wylot na główną ulicę tylko w trakcie tej walki ukazuje całe mnóstwo różnych samochodów i postaci, wzmacniających ważny przecież efekt autentyczności. Szkoda, że w polskim filmie o przedwojniu mniej aut z epoki przejeżdża przez cały seans, niż w tej jednej scenie bójki...
Polecam Kapitana... Tym bardziej, że nie tylko za Amerykę - którą de facto jest... - walczy.

Informator ****

 
Thriller/dramat USA 1999
Film z serii człowiek kontra korporacja. To długa seria w kinie, ale - niestety - jeszcze dłuższa w życiu. Uwielbiam ten gatunek. To cała, zimno obnażona prawda o naszej rzeczywistości. Rzeczywistości, która kiedyś, dawno temu, splotła się ze strasznym rodzajem krakena: z hipokryzją. Ten kraken otwiera drzwi do wszelkich mroczności, jakie tylko mała grupa ludzi może sprawić dużej grupie ludzi.
W rolach głównych Russel Crowe i Al Pacino. Rozumiecie sprawę.
To film na faktach. Dla mnie zawsze - już na wstępie - dokłada to gwiazdkę każdej produkcji.
A teraz krótko:
wyobraźcie wszelkie możliwe zalety, jakie tylko może mieć film.
Informator ma je wszystkie.
Wyobraźcie sobie wszelkie możliwe wady, jakie tylko może mieć film.
Informator nie ma żadnej z nich.
Obejrzyjcie ten film.
 


X-Men: Pierwsza klasa ****

 
SF/akcja/komiks USA 2011
Muszę wyznać, że miałem ogromny poślizg z odkryciem serii X-Men. Drużyna bardziej lub mniej (czasem dużo mniej) szlachetnych mutantów zaczęła podbijać świat w roku 2000, a mnie jakoś... nie ciągnęło do nich. Może sprawiała to niechęć do mutacji jakaś? Może bałem się, że do widzów-heretyków dołączę? Trzy części X-Men leżały sobie w koszyczku wiklinowym (pod telewizorem) bardzo długi czas, a ja obdarzałem je spojrzeniem powłóczystym lub chłodnym - których to spojrzeń nie wieńczył seans. Aż do dnia, w którym nieznanego pochodzenia impuls (pozaziemski? Laboratoryjny?) kazał mi po film sięgnąć.
Nie mieszajmy do tego banalnego znaczenia faktu, że byłem od tygodnia sam w domu i wszystkie inne filmy zdążyłem obejrzeć.
W ciągu doby obejrzałem wszystkie trzy części.
Wciągnęło mnie i przestałem bać się mutacji. O niektórych zacząłem marzyć.
Część najnowsza również nikogo z Was, drodzy towarzysze w herezji (to jest: fani filmów komiksowych) nie zawiedzie. Może jest nawet najlepszą. Ma wysoki poziom akcji, scenografii, aktorstwa, dramaturgii, Kevina Bacona, a i pod względem muzyki czy humoru nie da się filmu ugryźć. Oczywiście zachęcam, ujawniając tylko (recenzje, które ujawniają za dużo, są równie fatalne, co trailery, które są - są! - za długie i za dużo z filmu pokazują), że historia rozgrywa się przed znanymi dotąd częściami, a w akcji ujrzymy poza mutantami armię amerykańską i sowiecką.
 

Kod nieśmiertelności ***

thriller/SF USA 2011
Jestem fanem thrillerów, może i zresztą ich fanatykiem. Od zawsze - może od Uciekającego pociągu? - jestem szczególnym miłośnikiem thrillerów, których akcja rozgrywa się w pociągu. A może jest tak dlatego, że od małego - chyba już dwuletniego berbecia - podróżowałem pociągami sporo i daleko, potem jeszcze więcej i dalej - i miłość do kolei pozostała we mnie do dziś. Po takim zatem filmie jak Kod nieśmiertelności obiecywałem sobie sporo i rzeczywiście mnie nie zawiódł. Film ma swoje przekazy - być może każdy je ma, ja jeden odczytałem sobie na pewno: fobie przed bombami masowego zniszczenia/uśmiercenia długo nas jeszcze nie opuszczą, a skoro tak - to nie opuszczą też kina. Kod... trzyma w napięciu i z całą pewnością warto go obejrzeć.

Spider-Man 3 ****

akcja/S F/komiks USA 2007
I znowu Marvel. Marvel umilił mi ten tydzień, to mu trzeba oddać. Co prawda Spider-man 3 jest filmem tak już nieświeżym, że gdyby go zamienić na chleb żytni, to... Ale to cały ja. Nie szturmuję premier ze szczególnym zacięciem, co sprawia, że nawet całkiem głośne filmy stanowią seans dla moich oczu 10, a nawet i 15 lat po swej premierze... Co jednak wcale nie musi umniejszać przyjemności z tego seansu. I wcale też nie musi oznaczać, że przez owe 15 lat nie myślę o nich ciepło, obiecując spotkanie w możliwie szybkim terminie.
Co można zarzucić Spider-Manowi 3? Prawdopodobnie można zarzucić mu wtórność. Ale mnie do tego nie mieszajcie - ja nie jestem zwolennikiem krytykowania wtórności jako takiej. Trzeba wszak pamiętać, że Ziemia jest stara; koło inspiracji i zapożyczeń rośnie, ale koło oryginalności i unikalności wprost przeciwnie. Poza tym: co miałby robić poczciwy Peter Parker, jeśli nie przerzucać się na niciach pajęczych między nowojorskimi wieżowcami? Pełzać rynnami w kostiumie zaskrońca rybołowa? To film komiksowy, to film o Człowieku-Pająku, i pewne rzeczy są zwyczajnie niepodważalne i nieuniknione.
Spider-Man 3 zaskoczył mnie jednak. Oferując klimat trochę jak z filmów z lat 80., gdzie dynamiczna akcja mieszała się z liryką. Spider-Man jest silnie liryczny. Zaskoczyło mnie to - wszak to film komiksowy, heretycki - ale nie zmarszczyło brwi. Przeciwnie, spodobało mi się to.
Co więcej, przywykłem do reguły pierwsze pół filmu bardzo dobre - drugie dobre lub słabe, a tymczasem (i tak samo jest z Kapitanem Ameryką) tu uraczono mnie regułą-niespodzianką: pierwsze pół filmu dobre - drugie bardzo dobre.
A jeśli ktoś będzie twierdził, że czwartą gwiazdkę dołożyłem filmowi za Bryce Dallas Howard, to... to... będę zaprzeczał.
Z niewzruszoną twarzą.
Jak to ukrytą pod maską pajęczą.

Niepowstrzymany ****

 
thriller/życie USA 2011
Wydawało by się, że do ucieczki rzucają się tylko ludzie i antylopy gnu. Otóż nic podobnego. Pociągom też zdarza się czmychnąć...
Jak już powyżej się zdradziłem, mam słabość do pociągów - tak do jazdy nimi, jak śledzenia dreszczowców kolejowych na ekranie. Niepowstrzymanego przyjąłem zatem niczym dar szczególnej urody. Zaprawdę. Nie dość, że dar zawierał w sobie Denzela Washingtona (a ja z Denzelem filmy biorę w ciemno, choćby na dnie studni z workiem płóciennym na głowie)... nie dość, że po wielkich budynkach i samochodach - których mnóstwo w innych filmach - pozwalał podziwiać wielkie amerykańskie pociągi (reflektory lokomotywy są na wysokości głowy ludzkiej, co sugeruje, że nie o trasę Gdańsk-Gdynia tu chodzi)... nie dość, że wręczył ciekawemu widzowi - którym byłem - sporo wiedzy na temat systemu operowania pociągami i kontrolującej ich rozkład technologii (wiedzy nigdy za wiele)...
...to jeszcze trzymał w nieprzerwanym napięciu od pierwszej minuty po sam koniec.
Polecam nie tylko dróżnikom!


Milion dolarów * ... Święty interes*

komedie (?) Polska 2010
Moi drodzy. Te dziwne, frapujące - by nie rzec: frustrujące twory, pozwoliłem sobie wrzucić do jednego worka. Drzewa, wodę i prąd należy oszczędzać - być może przestrzeń cybernetyczną także.
Dwa razy w roku mam atak szaleństwa. No cóż, zdarza się i mnie. Może zresztą zdarza się wszystkim. Niektórzy wychodzą wtedy na rynek miasta z siekierą, niektórzy rozlewają kanistry benzyny pod kopułą katedry... Ja robię coś straszniejszego.
Zapominam o swojej traumie, nabieram zaufania - i znów sięgam po polską komedię.
Dwa razy w roku mam taki właśnie atak szaleństwa.
Dwa razy w roku wpędzam się w traumę.
Wciąż szukam lekarstwa, by dalszych szaleństw uniknąć.
Cokolwiek napiszę o tych komediach, będzie pasować do większości (bardzo większościowej większości) polskich komedii, nakręconych w ostatnich latach.
Dlatego napiszę krótko: polscy scenarzyści mają sprawdzony pomysł na wypełnianie własnych i swoich tworów ubytki. Jest to odpychający wulgaryzm i epatowanie mniejszą lub większą porcją tyłków i biustów. Doprawdy smutne, a nawet dramatyczne. Nie silę się na separowanie tych dwóch filmów. Postrzelam sobie ze springfielda do obydwu naraz:
scenariusz słaby. Gra aktorów drętwa. Brak zdolności do pisania śmiesznych dialogów. Wulgarny język! Masowo-taśmowo-obsesyjnie.
W polskich komediach częsty jest motyw patologii. Ludzie są dziwni. O ile w amerykańskiej komedii to bawi, o tyle w rodzimej irytuje i odpycha. To w ogóle nie jest zabawne. Jak określić komedię, która dźwięk pozwalający odróżnić śmiech od płaziego skrzeku wyciąga z krtani widza dwa razy w ciągu seansu?
Święty interes złym pomysłem nie był. Szybko jednak dało się zauważyć, że - non-stop, scena po scenie - wszystkim piętrzą się jakieś kłopoty. Szkoda tylko, że towarzyszą temu krzyki, warknięcia i rosnące napięcie. I bluzgi. Perypetie u Amerykanów bawią. U Polaków męczą i wkurzają.
Za jeden jasny punkt obu połączonych zgrzebnym worem filmów uznaję tylko Andrzeja Grabowskiego i jego rzeczywiście zabawne i urocze disco-polo. To za mało, jak się wydaje.
Obawiam się tylko kolejnego napadu szaleństwa.
Polską komedię wsadzono na Titanica. Ja ten pokład opuszczam.
Nie będę jednak kończył tej recenzji w tak mrocznym cieniu. Polskie komedie są bardzo zabawne i chętnie po nie sięgam.
Po te przedwojenne i te "socjalistyczne".
 


Pingwiny z Madagaskaru *****

 
animacja/komedia/rewelacja 2008-2011 USA
Na koniec, by obłoki ciemne do reszty rozwiać, chcę tym wszystkim, którzy jeszcze tej rewelacji nie odkryli, pokazać rzecz unikalną. Oczywiście film Madagaskar znamy wszyscy. To niewątpliwe. Czy jednak wszystkim odkrył się serial Pingwiny z Madagaskaru?
Bo warto - i głową moją za to ręczę - niezależnie od wieku, statusu, wyznania, położenia geograficznego czy dostępu do złóż, odkryć sobie ów serial. Zaprawdę, powiadam Wam.
Wartość serialu tworzy nie tylko scenografia, znane z kina pingwiny (i lemury!) i cały wytworzony klimat.
Generator mocy serii stanowi humor.
Humor błyskotliwy, cięty, czarny, absurdalny.
Wyborny, wysokoalpejskiej rangi.
Jak to humor amerykański.
Ja osobiście salutuję liderowi pingwinów Skipperowi, który wpada do serca widza błyskawicznym - prawdopodobnie z premedytacją wyszkolonym - susem. I zostaje tam na dobre.
Salutuję jemu, ale salutuję też Grzegorzowi Pawlakowi, którego głosem Skipper planuje, rozkazuje i... rozbraja.
Pingwiny czekają na Was na kanałach Nickelodeon i Comedy Central. Zajrzyjcie do nich, jako i ja zaglądam.
Codziennie!

Podobne artykuły


16
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1225
14
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1054
14
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1221
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1085
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 903
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1015
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 825
12
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1146
11
komentarze: 2 | wyświetlenia: 789
11
komentarze: 8 | wyświetlenia: 723
10
komentarze: 40 | wyświetlenia: 721
10
komentarze: 21 | wyświetlenia: 582
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 803
10
komentarze: 14 | wyświetlenia: 862
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 773
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  hussair  (www),  18/11/2011

Amicusie, lunatykujesz? :)

  Amicus,  18/11/2011

Tak jakby ;)

  hussair  (www),  18/11/2011

Ja zaś dopiero kończę dzień... Czy może dnionoc?... Napiszę jeszcze e-mail do Greenway i hyc pod pierzynę - z kotami. ;)

  Amicus,  18/11/2011

A-a-a kotki dwa :)
Dobranocnie pozdrawiam!

  hussair  (www),  18/11/2011

Dzięki, do jutra!

Obym nie przespał dnia, jak jakiś Nosferatu... :0

Hussair, ty normalnie po kanałach klikasz i wyszukujesz te filmy:)))) Nie podzielam tej twojej pasji, i z uporem czarownicy odmawiam posiadania wszelakich anten, kabli i satelity w celu oglądania TV i filmów... punkt ode mnie za styl pisania, jak zawsze znakomity:) Poranności.

  hussair  (www),  18/11/2011

Bo ja czynię obowiązki za nas dwoje. W zamian oczekuje ochronnych zapór magicznych. :)

  greenway,  18/11/2011

Rodzinka nie wiem czemu nie uwierzyła mi, że jak usypiam na filmie to jest dobra recenzja. Na rewelacyjnym nie usnę a gniotów nie oglądam. ;-)))

  hussair  (www),  18/11/2011

Na "Pingwinach..." nie zaśniesz. A w Skipperze możesz się zakochać - on ma coś z kapitana Kaviora, myślę. ;-))

  greenway,  18/11/2011

Właśnie, kiedy mój ulubiony, pełen energii i szaleństwa kapitan Kavior znów się pojawi? To zdecydowanie mój TYP. ;-)))

  hussair  (www),  18/11/2011

Green, jego czarny jak kosmos sterowiec nadleci dziś w nocy - najpóźniej jutro. Słowo skauta, którym nigdy nie byłem!

Mam tylko jeden telewizor i dużą konkurencję. Jeżeli uda mi się jakimś cudem przejąć pilota, to oglądam kanały typu Discovery, ale bajki też lubię, więc nie przeszkadza mi gdy przez cały dzień leci Hana Montana albo coś w tym stylu. Hussair w jakiej strefie czasowej Ty żyjesz??? Rycerstwo szybko się kładzie spać, a ty? ;))))

  hussair  (www),  18/11/2011

Żyję w strefie celtyckiej - magiczne, całkiem zakrzywiona czasoprzestrzeń. ;)

  goodbye...  (www),  18/11/2011

a ja wam powiem, że był film "Krwawy diament"...

  hussair  (www),  18/11/2011

...i Ty go oglądałeś. Ja też. ;)

  goodbye...  (www),  18/11/2011

a Muminki pamiętasz???

  hussair  (www),  18/11/2011

Bracie, to nie tak - że pamiętam... Ja je MAM i OGLĄDAM regularnie! Posiadam serię polską i serię japońską na DVD, plus, oczywiście, cały księgozbiór.
Plus plastikowy domek z ekipą, oryginalnie z Finlandii. :)

  goodbye...  (www),  18/11/2011

ja też mam na kompie całą serię i czasami w ukryciu sobie oglądam z lizakiem w ręce :)

  hussair  (www),  18/11/2011

Toś mi brat! ;)

Muminkami się zachwycają, a co z krecikiem, wilkiem i zającem, co z Bolkiem i Lolkiem??? To były dopiero bajki. Nawet lektora nie potrzebowały :))))

  hussair  (www),  18/11/2011

Jasne! Mam je wszystkie, tylko "Wilka i zająca" nie dorwałem. ;) "Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie" rules! :)

  goodbye...  (www),  18/11/2011

mam jeszcze Kubusia Puchatka i nikomu nie pożyczę :)

  hussair  (www),  22/11/2011

"Kubusia..." też mam na dwie półki, Lex. :)

  Gamka  (www),  18/11/2011

Pozdrawiam kinomana, telefana i video-boya !
....niepoprawna kinomanka :D

A ..."Pingwiny z Madagaskaru " są jak najbardziej odjazdowe i kultowe ;-)))))

  hussair  (www),  18/11/2011

Gamko, byłem pewien, że "Pingwiny" trafiają w nasz wspólny rewir. :)

  Gamka  (www),  18/11/2011

A Denzela Washingtona ...też kochasz ?.. bo ja bardzo ;-))) i wszystkie filmy z nim :P

  hussair  (www),  18/11/2011

Denzela kocham bardzo. :)
Dziś mam zamiar obejrzeć "Księgę ocalenia". Nadal mam wolne... :)

  Gamka  (www),  18/11/2011

A Déjà vu ?... a Kolekcjonera kości ?... a Dzień próby ? ....;-)))

  hussair  (www),  18/11/2011

Zaliczone, moja droga. Przecież go KOCHOM! :)

O Dendzel to mój faworyt czarnoskóry... ten jego uśmiech po prostu powala:)

  hussair  (www),  18/11/2011

Tak... ale skąd Ty to wiesz, przecież nie oglądasz. Chyba, że w kuli szklanej? ;)

Kiedyś oglądałam:)))

  hussair  (www),  18/11/2011

W porzo. Wyjaśnione. Zawracam chupacabry (co szalbierzy na przesłuchania wyłapują).

  JA to ja,  18/11/2011

Gdybym miała wybierać, to Pingwiny oczywiście :)

  hussair  (www),  18/11/2011

No ba!

  Noemi*,  18/11/2011

Żadnego z tych filmów nie oglądałam (nie sądzę, żebym wiele straciła z tego powodu), ale twoje recenzje przeczytałam z prawdziwą przyjemnością:):)

  hussair  (www),  18/11/2011

Dziękuję. Na pewno nic nie straciłaś omijając polskie komedie. A reszta? To głównie rozrywka (aczkolwiek "Informator" jest filmem ważnym). A rozrywką może być równie dobrze tworzenie ludzików z kasztanów i żołędzi - co kto woli. ;)
Natomiast będę się upierał, że straty ponoszą Ci, których ominęło oglądanie takich filmów jak "E.T.", "Szósty zmysł", "Braveheart", "Lot nad kukułczym gniazdem", ...  wyświetl więcej

"Jestem kinomanem, telefanem, video-boyem..."
Ty jesteś zwyczajnie, stosownie porąbany brateńku! I bardzo dobrze! Takich nam trzeba!
:-)

  hussair  (www),  20/11/2011

Prawdę rzekłeś! :)

Jak byłam mała, nie podróżowałam zbyt często, za to uwielbiałam obserwować przejeżdżające pociągi. Teraz, kiedy już zaprzestałam tej czynności, nie ma tygodnia, w którym nie śniłabym o pociągach czy innych środkach transportu. Jak widać old habits die hard ;) Co do polskich komedii, czy raczej tego, co określamy takim pojęciem - pełna zgoda. Również przeżywam rozczarowanie za każdym razem, kiedy d ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  20/11/2011

A kto był pierwszą?

Moja koleżanka. Już dwa razy mnie o to męczyła, trzeciego nie będzie ;)

  hussair  (www),  20/11/2011

Mądra kobieta z otwartym sercem i umysłem! Pozdrów ją i spytaj, czy da się na deser ze snickersów lodowych zaprosić. ;)
A już przynajmniej zaciągnij ją na mój blog, bo czuję, że to dziewczę z moich (i Twoich) sfer radowania się życiem. :)

Ale to wypisz wymaluj ona! Nie omieszkam jej przekazać :) Rycerzu, znasz się na ludziach na odległość, a to już nieprzeciętna zdolność ;)

  hussair  (www),  20/11/2011

Kłaniam się nisko, jak to rycerze mieli w zwyczaju! ;)

A przyznaj się, że najbardziej Ci się podobały te pingwiny.
Użyłeś określenia "film komiksowy". Przyznam, że iles lat temu kojarzyło mi się z kiczem. Dopóki nie obejrzałam filmów Quentina Tarantino. Widać, że facet kocha komiksy. I pokazał, że taka konwencja nie wyklucza powstania dobrego filmu.
Dziękuję za kolejny super tekst i extra dodatek w postaci komentarzy. Masz po prostu bard ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  22/11/2011

Hmm. :)))
Dziękuję Pani!
PS - Że pingwiny najbardziej? No ba! ;)

  Amicus,  22/11/2011

No nie przesiaduj, no...
Z powodów, o których pisała Alicja, a poza tym.... szkoda oczu po prostu :)
Zdrowia byczego (themeaningowego) życzę! :)

  gnostyk,  22/11/2011

Telepatia "czy cuś",Właśnie pomyślałem gdzie się ten Amicus podziewa,czyżby do
lustracji dał się przekonać;)) Pozdrawiam:)))

  Amicus,  22/11/2011

Czasem nawet ja nie wiem, gdzie się ten cholerny Amicus podziewa ;)
Bo Byk jest jeden, Wodnik jest jeden, Lew jest jeden...
A Ryby są dwie i w dodatku patrzą w przeciwnych kierunkach.
Czasem to komplikuje życie, a czasem... wręcz przeciwnie.
Wszystko zależy od...

  hussair  (www),  22/11/2011

...od?

  gnostyk,  22/11/2011

Przecież i baran się też zadeklarował:) No z tym Byczkiem to musimy ostrożnie
i strategicznie;)OGARNIEMY:)))

Nie no. Skąd ja wiedziałam, że mnie obgadujecie panowie?:P

  Amicus,  22/11/2011

???!
;)

  gnostyk,  22/11/2011

Była czkawka?Pociąga nas temperament Wojowniczego Stworzenia;))Pozdrawiam Meaning:)))

Ha:)
Takich stworzeń się nie da usidlić:P
http://www.youtube.com/watch?v(...)ZIBVNeU

  hussair  (www),  22/11/2011

W sumie, Amicusie, nas dwóch, to cztery Ryby. Jeszcze większy ambaras. ;)
A propos zdrowia themeaningowego, to ono takie mocne jest? To też chcę. ;)

  gnostyk,  22/11/2011

Ursus w podobnym zwarciu zarył się po kostki,to ja pewnie wpadł bym po uszy")))

Yyyy. i co ja mam odpowiedzieć? Kłamać nieładnie, przyznać rację nie wypada:P

Przepraszam, ale jeszcze mały off-topik.
1. Czy przesyłka dotarła do Ciebie?
2. Dzisiaj w spamach znalazłam mnóstwo korespondencji od Ciebie i innych osób. Niech diabli ten onet i jego pocztę! Jeżeli mam jakieś zaległości korespondencyjne wobec Ciebie, to daj znać.

  hussair  (www),  22/11/2011

Alicjo kochana, Twoja książka dotarła! Muszę tylko uzbroić się w cierpliwość, bo zanim mi ją rodzina (kryminałożerców) odeśle, to... Rozumiesz. Mama już kończy, brat w kolejce. Ale nie odmówię im przecież. ;)

Tomaszu,
Żaden problem, cieszę się, że tyle osób jest gotowych przeczytać moją książkę. Jak juz pisałam, "Colette" jest raczej dla kobitek. Nic na siłę. Książka ma się prawo nie podobać. Ostatnią rzeczą, jakiej bym dla niej chciała, to pełnienie roli narzędzia tortur.
Jeszcze raz przepraszam za offtop i pozdrawiam
Alicja

  hussair  (www),  23/11/2011

Offtop tego rodzaju to tylko moja wielka przyjemność. Jak znam gusta swoje i rodziny, to Twoja książka wszystkim przyniesie satysfakcję. Pozdrawiam. :)

  Amicus,  22/11/2011

"...od?"
Hussair, kto jak kto, ale Ty akurat powinieneś znać c. d. :)
Nie dokończyłem, bo coś mi się w klawiaturze "poprzestawiało" i trza było resetować sprzęt.
A miałem jeszcze pozdrowić Gnostyka :)
No i Ciebie, skoroś się już włączył ;) :)

  gnostyk,  22/11/2011

No ba...Pozdrówka dla Obydwu:))))

  hussair  (www),  22/11/2011

Oba-zwei odpozdrawiają. ;)

  gnostyk,  22/11/2011

;)))

  Amicus,  22/11/2011


  hussair  (www),  22/11/2011

Umilkłeś coś. ;)

  Gamka  (www),  23/11/2011

Tylko Hussair gumką Amicusa nie potraktuj ...bo kropki nie widać… a znając Twoją siłę to wymażesz jeszcze awatara ;-))

  hussair  (www),  23/11/2011

Nie mam dziś w ogóle sił. Grypa. :(

  Gamka  (www),  23/11/2011

Biedaczek ;* ...malinki i lipe pijesz ?

  hussair  (www),  23/11/2011

Noo... Ale mam małą depresję grypową, bo za godzinę do pracy muszę iść, cholera...

  Gamka  (www),  23/11/2011

Ano ;( ... samo życie !



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska