Login lub e-mail Hasło   

Europejski reżim technokratów

Ostatnie słowo w sprawach poszczególnych krajów UE ma należeć nie do organów władzy, jakimi są ich rządy czy parlamenty, ale do klubów, lóż i grup lobbystów
Wyświetlenia: 863 Zamieszczono 19/11/2011


Europejski Bank Centralny "pilotuje", a czasem prowokuje kryzysy polityczne w państwach narodowych

Wydarzenia, które miały miejsce we Włoszech na przestrzeni mijającego 2011 roku, coraz wyraźniej ukazują obecność "wielkich potęg", jak się dzisiaj zwykło mówić, działających za kulisami międzynarodowej sceny politycznej. Jakiś czas temu ośrodki te były nazywane "ciemnymi siłami". Dziś natomiast nie muszą się one już ukrywać: ukazują swoją twarz, wchodzą w dialog z rządami poszczególnych krajów i ingerują w działania instytucji politycznych.
Jednym z głównych centrów władzy jest Europejski Bank Centralny z siedzibą we Frankfurcie. Instytucja ta cieszy się autonomią i posiada własną osobowość prawną. Do jej zadań należy prowadzenie polityki monetarnej dla 17 krajów Unii Europejskiej należących do strefy euro. Europejski Bank Centralny, którego idea zawarta została w traktacie z Maastricht z 7 lutego 1992 r. i który został powołany do życia 1 czerwca 1998 r., w rzeczywistości przestał ograniczać się do prowadzenia polityki jedynie walutowej, ale zaczął wpływać na ekonomiczno-społeczną politykę europejską, stopniowo pozbawiając państwa narodowe ich władzy w tych obszarach.

Włochy pod kontrolą EBC
W liście z 5 sierpnia br. skierowanym do premiera Włoch Silvio Berlusconiego, Mario Draghi i Jean-Claude Trichet, w imieniu władzy wykonawczej Europejskiego Banku Centralnego, przedstawili włoskiemu rządowi dokładny program naprawczy. Nie ograniczyli się jednak do ogólnych sugestii i rekomendacji, ale określili punkt po punkcie, jak ma wyglądać włoska polityka ekonomiczna i społeczna, wskazując jako niezbędne przeprowadzenie prywatyzacji na szeroką skalę i reformy systemu zarobków. Postulowali rewizję norm regulujących zatrudnianie i zwalnianie pracowników, zmodyfikowanie systemu emerytalnego, obniżenie kosztów zatrudnienia w sektorze publicznym, aż do redukcji zarobków osób zatrudnionych w strefie budżetowej. Wyrazili w końcu postulat, żeby tego rodzaju reguły zostały zadekretowane prawnie i ratyfikowane przez parlament, a dzięki odpowiednim zmianom w konstytucji stały się bardziej wiążące.
Oto po raz pierwszy grupa eurokratów, niezależnych od władzy politycznej, interweniuje wprost i kategorycznie w życie publiczne naszego kraju. A co stałoby się, gdyby rząd narodowy próbował oprzeć się takiemu dyktatowi? 
Europejski Bank Centralny jest dziś jedyną instytucją europejską, która mogłaby przejąć typową dla suwerennego państwa prerogatywę, tzn. emisję pieniądza. Siła pieniądza powinna odpowiadać zasobności państwa. W rzeczywistości Bank Centralny, nie będąc państwem, emituje banknoty, nie pomnażając swojego stanu posiadania. Narzuca państwom narodowym, którym nie wolno wybijać monety, swoje reguły. Jeśli państwa, które mają trudności, wyrównają swój stan posiadania, Bank Centralny pomaga im, kupując prerogatywy należące do organów państwa i w ten sposób zmniejsza ich zadłużenie. W sytuacji gdy nie podporządkują się one otrzymanym wskazówkom, Bank Centralny zaprzestanie udzielania im pomocy finansowej, ograniczając nabywanie kompetencji organów państwa. Prowadzi to do zwiększenia tzw. spreadu, tzn. różnicy pomiędzy wydajnością niemieckich organów państwa (Bund), uważanych za najbardziej godne zaufania, a wydajnością ich włoskich odpowiedników (BTp), postrzeganych przez inwestorów jako "ryzykowne". Jeśli spread się zwiększa, państwo włoskie jest zmuszone do zagwarantowania bezpieczeństwa własnym organom władzy, powiększając w ten sposób swój deficyt na rzecz spekulacji potentatów finansowych. Trudno, żeby w tej sytuacji rząd miał szansę sprawnie kierować państwem. Ani Hiszpanii, ani Grecji, ani Włochom nie udało się przeciwstawić tej ogromnej presji. Europejski Bank Centralny, krótko mówiąc, "pilotuje", a czasem prowokuje, kryzysy polityczne w państwach narodowych.

Utopia republiki uniwersalnej
Europejski Bank Centralny nie działa oczywiście samodzielnie, ale w ścisłej współpracy z innymi aktorami sceny politycznej: Międzynarodowym Funduszem Walutowym, agencjami ratingowymi, które oceniają stabilność finansową państw i rządów narodowych, eurogrupą, do której należą ministrowie gospodarki i ministrowie finansów państw członkowskich należących do strefy euro. Te inicjatywy są uzgadniane w miejscach kiedyś utrzymywanych w dyskrecji, a dziś znanych już wszystkim, takich jak okresowe spotkania Rady Spraw Zagranicznych (Council on Foreign Relations - CFR), Komisji Trójstronnej czy Grupy Bilderberg.
Wyobrażanie sobie, że za tymi posunięciami stoją państwa narodowe, takie jak Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Niemcy czy Francja, byłoby niepełne. Niewyrażonym wprost celem Europejskiego Banku Światowego jest w istocie likwidacja państw narodowych. Powołanie Unii Europejskiej, przedstawiane jako wynikające z potrzeb ekonomicznych, było w istocie precyzyjnym wyborem ideologicznym. Nie zakładał on narodzin silnego państwa europejskiego, ale raczej nie-państwa, policentrycznego i chaotycznego, charakteryzującego się multiplikacją centrów decyzyjnych o złożonych i często przeciwstawnych zadaniach. Znajdujemy się zatem w obliczu przenoszenia ciężkości ośrodka władzy, która zaczyna być sprawowana poprzez wiele instytucji międzynarodowych, których kompetencje celowo pozostają niejasne. 
Tym, co charakteryzuje tę sytuację, jest ogromny bałagan w ciałach odpowiedzialnych za sprawowanie rządów i ich jawne bądź ukryte skonfliktowanie - krótko mówiąc - brak suwerennego zarządzania pozwalający na zbudowanie systemu zarządzania odgórnie, na poziomie światowym. Były przewodniczący Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet w swoim przemówieniu z 26 kwietnia 2010 r. w Nowym Jorku w siedzibie Rady Spraw Zagranicznych wyraził wprost pilną potrzebę stworzenia superrządu światowego, który określałby reguły finansowe i ekonomiczne, pozwalając tym samym na skonfrontowanie się z czarnym scenariuszem depresji ekonomicznej. 
Wizja ta stawia sobie za cel narzucenie ludzkości modelu "republiki uniwersalnej", będącej w oczywisty sposób antytezą dla cywilizacji chrześcijańskiej, w której miałyby się połączyć wszystkie kraje świata, realizując tym samym egalitarne marzenie stopienia wszystkich ras, ludów i państw. Profetyczna powieść Roberta Hugha Bensona "Zarządca świata" ("Il Padrone del mondo", wyd. Fede e Cultura, Werona 2011) pokazuje, w jaki sposób ta utopia technokratyczna może się połączyć z religijną utopią synkretyzmu. W imię tego superekumenizmu zostanie zaakceptowane wszystko z wyjątkiem Kościoła katolickiego, którego eliminacja planowana jest w następnej kolejności po zlikwidowaniu państw narodowych.

Oczekiwanie na nową Wandeę
Eliminacja suwerenności narodów w konsekwencji prowadzi do usunięcia ich reprezentacji politycznej. Ostatnie słowo ma należeć do technokratów, którzy nie reprezentują organów władzy, takich jak rządy czy parlamenty, do klubów, lóż i grup lobbystów, których interesy często stoją w sprzeczności z interesami narodowymi poszczególnych państw. Technokraci aspirują do tego, aby stanąć na czele "rządów stanu wyjątkowego" i ustalać "prawa stanu wyjątkowego". W ten sposób torują oni drogę dyktaturze jakobińskiej, jak miało to miejsce w czasie rewolucji francuskiej. Jakobinizmowi dały jednak odpór, zarówno we Francji, jak i w całej Europie - przy sukcesach i porażkach - ruchy kontrrewolucyjne. Czy dziś na Starym Kontynencie, zniszczonym przez eurokratów, będzie miała miejsce nowa Wandea?

Prof. Roberto de Mattei
włoski historyk, politolog

Autor jest redaktorem naczelnym miesięcznika "Radici Cristiane", autorem głośnej książki "Dyktatura relatywizmu".

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1441
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1103
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 804
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1059
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 371
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 650
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1123
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 478
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 860
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 455
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1009
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 662
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 597
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 722
 
Autor
Dodał do zasobów: swistak
Artykuł

Powiązane tematy





  Remter,  19/11/2011

Z tego wniosek jeden .. po co państwa?, po co narody? po co banki i zasiadający w nich bandyci.. ?????

  swistak  (www),  19/11/2011

Tylko KK głosi od wieków, że władza ma służyć, bo jest sprawowana z woli Boga i będzie sprawiedliwie osądzona za każdy czyn przeciwko bliżniemu. Dlatego drukuje się kasę by wykończyć chrześcijaństwo jako wrzód na dupie technokratów i robala co gryzie coraz mniej licznym resztki sumienia. Kryzys jest sztucznie wykreowany, podobnie jak terroryzm, którym zajmują się głównie prowokatorzy na etatach wywiadów i służb. Rozwiązaniem ma być totalny zamordyzm.

  ...,  19/11/2011

Świstak, drukowanie kasy do chrzescijaństwa ma się tak jak twój komentarz do tego tekstu.

Podobny jesteś bliźniaczo do w84u6.

Tamten jest internetowym misjonarzem ateizmu z poczuciem wielkiej misji a ty z kolei pozujesz na współczesnego krzyżowca. Obydwaj jesteście w równym stopniu zaślepionymi fanatykami, którzy mają klapki na oczach.

Ten twój ukochany KK przetoczyl w ciąg

...  wyświetl więcej

  Areva,  19/11/2011

Ciężko mi się przyznać ale Grysiak o KK ma sporą rację... ;). Świstak zapomniał że to kościół zajmował się bankami (dużo później żydzi), sprzedawał odpusty i urządzał wyprawy krzyżowe na których dorobił się wielkiego majątku a teraz jak w polsce urządzają krucjatową komisję majątkową i coraz bardziej debilne przepisy dotyczące chrztu, ślubu, bierzmowania (każą uczyć dzieci 400 stron dupereli na pa ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  20/11/2011

Pożyteczni idioci zawsze na ochotnika atakują KK. Jeżeli Ci za to płacą to rozumiem

  Areva,  20/11/2011

Nikt i nikomu nie płaci, na razie to kk płaci każdemu żeby jakieś ich brudy (tu ostatnio pedofilia lub przypał związany z obroną oprawców nazizmu) nie wyszły i przy okazji kogoś mają opłatą wyciszyć (albo sam się wyciszył po prostu żeby nic nie gadał-dla mnie tacy to już sobie dupe sprzedali i przeważnie długo się nie cieszą z zarobionych pieniążków, kk czy inna organizacja znajdzie na takiego czł ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska