Login lub e-mail Hasło   

Jak rzuciłem palenie

Nie palę już 16 lat… A TY ?
Wyświetlenia: 3.547 Zamieszczono 06/12/2011

Okoliczności

Poznałem kiedyś człowieka, dzięki któremu zainteresowałem się zasadami zdrowego stylu życia. Był ku temu najwyższy czas, bo lat przybywało i zdrowie coraz wyraźniej nie dopisywało. Był to zresztą dla mnie szczególny czas. Zacząłem wtedy interesować się sprawami, którymi nigdy wcześniej się nie interesowałem. Dowiedziałem się wówczas na przykład, że pogląd o istnieniu piekła i czyśćca, nie ma potwierdzenia w przesłaniu Biblii, że przykazania Boże zostały sfałszowane i wiele innych podobnych ciekawostek. Dowiedziałem się też, że Bogu naprawdę zależy na moim zdrowiu i jest Mu przykro, że nie przestrzegam zasad zdrowia, które On zalecił i przekazał odpowiednim ludziom (prorokom), aby je zapisali w Piśmie Świętym. Ta Boża troska została wyrażona w Biblii następującymi słowami:

Umiłowany, życzę ci wszelkiej pomyślności i zdrowia, podobnie jak doznaje powodzenia twoja dusza. [1]

I rzekł: Jeżeli pilnie słuchać będziesz głosu Pana, Boga twego, i czynić będziesz to, co prawe w oczach jego, i jeżeli zważać będziesz na przykazania jego, i strzec będziesz wszystkich przepisów jego, to żadną chorobą, którą dotknąłem Egipt, nie dotknę ciebie, bom Ja, Pan, twój lekarz. [2]

Nie pozostało więc, nic innego jak, z Bożą pomocą zrealizować ten postulat.

Prze-bieg

Nie było łatwo. Ale nie było też, aż tak trudno, jak się wcześniej obawiałem. Zwłaszcza, że za dodatkową pomoc posłużył warszawski lasek na Bielanach.

Była końcówka sierpnia 1995 r. i także końcówka mojego urlopu, a właściwie wakacji. Pracowałem wówczas w szkole. Znałem - tak przypadkiem - podstawowe zasady, jakimi należy się kierować podczas rzucania palenia. Wiedziałem, że między innymi, intensywny wysiłek fizyczny jest bardzo pomocny. Postanowiłem po prostu biegać po Lasku Bielańskim.

Ogłosiłem w domu, że od jutra nie palę. Następnego dnia, rano, po śniadaniu, założyłem adidasy, krótkie spodnie i coś na plecy i pobiegłem w kierunku lasu. Jednak nie zapomniałem - na wszelki wypadek - zabrać, ukrytej skrzętnie przed rodziną, rozpoczętej paczki papierosów i pudełka zapałek.

Kiedy odbiegłem na bezpieczną odległość od okien budynku, w którym mieszkałem, sięgnąłem po ukryty „skarb”. Wypaliłem jednego papierosa, a swój „skarb” ukryłem pod drzewem, w ściółce leśnej. Jednak nie zrezygnowałem z biegania. Przebiegłem wtedy Lasek Bielański w szerz i wzdłuż i jeszcze dookoła. Oczywiście nie cały czas biegłem. Czasem trochę odpoczywałem i znowu biegłem. A jak już dobiegłem nieziemsko zmęczony, zlany potem do domu, to padłem i…   - i naprawdę (uwierzycie?) nie chciało mi się zapalić papierosa i tak zostało już do wieczora.

Na drugi dzień, gdy wybiegłem, to zgadnijcie gdzie skierowałem swoje pierwsze kroki?

Tak. - Pobiegłem sprawdzić jak się ma mój ukryty „skarb”. No i niestety zapaliłem, ale na szczęście był to znowu jedyny papieros tego dnia. „Skarb” znowu ukryłem, a dalej wypadki potoczyły się podobnie, jak w dniu poprzednim.

Trzeci dzień, to była też powtórka z wczoraj i przedwczoraj. Jednak tego dnia wypaliłem ostatniego papierosa w swoim życiu, a następnie porwałem w drobne strzępy wszystkie pozostałości mojego „skarbu” i pobiegłem dalej. Nie pamiętam nawet dokładnej daty tego wydarzenia.

Tymczasem bieganie bardzo mi się spodobało. Biegałem tak jeszcze około dwóch tygodni. Jednak w pewnym momencie musiałem przerwać. Co prawda nic mnie nie bolało, ale zaczęło mi się pojawiać opuchnięcie w okolicach stawów (kostek) nad stopami. Okazało się, że „co za dużo, to niezdrowo”. Po kilku dniach odpoczynku, wszystko wróciło do normy. Poza tym skończyły się wakacje i trzeba było wrócić do pracy, ale nowy rok szkolny powitałem już jako osoba NIEPALĄCA.

Efekty

Pierwszy, widoczny efekt jaki się pojawił, to wspaniałe, cudowne poczucie wolności i zwycięstwa. Chęć zapalenia nie znikła w jednej chwili, ale jednocześnie była świadomość, że nie muszę już nigdy więcej kupować tego świństwa. Że mam teraz inne, o wiele bardziej wartościowe „skarby”. Do tego dołączyło wkrótce, autentyczne obrzydzenie do tytoniu i do wszystkiego co jest z nim związane.

Drugi efekt, który zauważyłem też dosyć szybko, to wyraźna poprawa sytuacji finansowej w mojej rodzinie. Papierosy są drogie, a ja tymczasem czułem się trochę tak, jakbym dostał w pracy sporą podwyżkę.

Wyraźnie poprawiło się moje zdrowie i kondycja.

 Wiele lat wcześniej, jako młody chłopak, palący niestety papierosy, byłem jednak nieźle wysportowany. Nie trenowałem, co prawda nigdy pływania, ale umiałem pływać. Znałem - przynajmniej teoretycznie - podstawy dotyczące różnych stylów pływackich. Trenowałem ponadto przez jakiś czas kulturystykę, a nawet trochę boksowałem z kolegami na podwórku. Pamiętam, że do tych,  takich koleżeńskich sparingów używaliśmy starych, trochę zużytych rękawic bokserskich. Jednak paląc te papierosy, niestety miałem słabą kondycję.

W tamtych czasach funkcjonowały tak zwane „karty pływackie”. Żeby taką zdobyć trzeba było zdać egzamin, przepływając 200 metrów. Pamiętam, że było to dla mnie trudne wyzwanie i nie lada wyczyn. Po takim dystansie wychodziłem z wody ledwie żywy.

Kiedy po latach rzuciłem palenie, pojechałem w kolejne wakacje ze swoją rodziną nad znajome jezioro. Pewnego dnia wypożyczyliśmy łódkę wiosłową i popłynęliśmy na lody do ośrodka po drugiej stronie jeziora, oddalonego około 3 i pół kilometra. Wracając, ja i mój syn poprosiliśmy moją żonę, żeby trochę sama powiosłowała, a my popłyniemy za łódką wpław, a jak się już zmęczymy, to wskoczymy na łódkę. Przepłynąłem wówczas, bez żadnego trudu cały 3 i pół kilometrowy dystans i jak dopłynąłem do przystani, to czułem że mógłbym płynąć drugie tyle. Nie mogłem wręcz uwierzyć, że w efekcie porzucenia nałogu, zyskałem tyle sprawności i to w wieku, w którym młodzieńcza werwa już dawno minęła.

Dzisiaj też nie zaniedbuję aktywności fizycznej. Polecam swój wcześniejszy artykuł na ten temat: http://www.eioba.pl/a/3gd1/zamiast-biegania

Rzuć palenie

Dawno nie widziałem paczki z papierosami, ale zdaje mi się, że jest na niej napisane coś na temat szkodliwości nałogu palenia. Radzę wziąć tę informację na poważnie. A gdybyś się zdecydowała/zdecydował też rzucić ten „skarb”, to polecam  swój wcześniejszy artykuł na ten temat: http://www.eioba.pl/a/28oi/list-do-palacza-czyli-rzuc-palenie-to-nie-takie-trudne Jest to zawierający porady i wskazówki, opis wszystkich aspektów rzucania palenia.

Obecnie mógłbym poprowadzić (bezpłatnie) pięciodniowy kurs rzucenia palenia. Znam też inne osoby z różnych miejsc Polski, które zrobią to samo. Wystarczy zebrać grupę kilkunastu do kilkudziesięciu osób chętnych rzucić palenie. W grupie jest znacznie łatwiej rzucić niż samodzielnie.

Adam Szczepański

Teksty biblijne: [1] - 3 Jn 1:2 BT, [2] - 2 Moj. 15:26 BW

Podobne artykuły


19
komentarze: 44 | wyświetlenia: 5054
16
komentarze: 5 | wyświetlenia: 13192
34
komentarze: 32 | wyświetlenia: 79936
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 23753
12
komentarze: 25 | wyświetlenia: 19828
157
komentarze: 73 | wyświetlenia: 256318
72
komentarze: 36 | wyświetlenia: 91568
47
komentarze: 23 | wyświetlenia: 156729
34
komentarze: 18 | wyświetlenia: 6602
42
komentarze: 11 | wyświetlenia: 10180
40
komentarze: 68 | wyświetlenia: 16694
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 3002
 
Autor
Artykuł



  swistak  (www),  06/12/2011

też nie palę komitetów ani wozów transmisyjnych

Niektórzy palili kiedyś koty, a także "czarownice" i heretyków.

Dla ich dobra Adamie. Ale dopiero później mieli się o tym przekonać. Nie za życia.

Pogratulować:-)

Plusik ; )

Nobla MU !
Zmądrzeć i pokonać uzależnienie to piękniejszy akt wiary niż codzienne odmawianie "Zdrowaś Maryjo" po dwadzieścia razy dziennie .
W dodatku jeszcze dużo sportu do tego... po prostu CHCIEĆ TO MIEĆ ! Gratulacje !

Ale fajny komentarz. dzięki za gratulacje, ale nie dla gratulacji to opisałem. W moim przypadku to już dawne czasy. Mam natomiast nadzieję, że jeszcze kogoś zachęcę do rzucenia i wtedy będziemy mu razem gratulować. :-)

Jeśli dawne tym lepiej , pokazuje to , że to nie była metoda , która działa na chwilę ;-)

  AwesomeRaito  (www),  08/12/2011

Polecam przed zapaleniem papierosa zrobić 10-20 pompek na podłodze i po wypaleniu calego papierosa,znowu wykonać pompki-zobaczycie jak człowiek szybko słabnie.

  miki2,  08/12/2011

Ja podszedłem do rzucenia palenia inaczej. Paliłem 70 sztuk dziennie (3,5 paczki), 26 lat temu.
Odczuwałem to mocno na swoim zdrowiu. Cherlałem jak stary pies. To była silna motywacja w tamtym czasie dla mnie.
Wyciągnąłem jakieś pół paczki, którą miałem w kieszeni i najnormalniej w świecie ją zgniotłem w dłoni.
Z domowników nikt nie palił, więc było dość łatwo, chociaż pierwsz ...  wyświetl więcej

Ja myślę, że każdy może w każdej chwili rzucić palenie bez pomocy lekarza. Widziałem na kursach odwykowych wieloletnich palaczy, palących nawet 2 i 3 paczki dziennie, którym udawało się rzucić i nie mieli przy tym żadnych sensacji zdrowotnych.
Za teksty z Biblii bardzo dziękuję i pozdrawiam.

  goodbye...  (www),  08/12/2011

nie palę od 14 lat, poszło gładko...mimo tego, że przez długie tygodnie w kieszeniach kurtek czy też między książkami znajdowały się pojedyncze sztuki schowane kiedyś na czarną godzinę :)

Ja rzuciłem dokładnie pierwszego stycznia o godzinie 00:05, świat tak się ucieszył, że dostałem fajerwerki ;)

Rzuciłem palenie w 1980 roku - 31 lat temu. Rzucając kupiłem 3 kg pestek słonecznika - 2 na własny uzytek, 1 kg dla kolegów z biura. Zamiast palić "młóciłem" słonecznik. Poniesione koszty zniechęcały do ich zmarnowania, a zajęte ręce i usta do palenia. Jak się pestki skończyły, dokupiłem kolejne 3 kilogramy. Po około 3 tygodniach miałem wprawdzie dośc słonecznika, ale palenie też juz tak nie pociągało. Proponuję tą terapię wypróbować.

  ulmed,  11/12/2011

Dorzucę swoje, może się przydać: http://eiba.pl/1

Jak najbardziej popieram i polecam. Bardzo dobry artykuł. :-)

  ulmed,  12/12/2011

Dzięki, :))



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska